Słyszałam dziś w pracy rozmowę dwóch dziewczyn, jedna drugiej opowiadała wrażenia po kolejnej randce, że nie do końca zadowolona "bo wiesz, coś mi w nim nie pasuje" no i włączyły mi się tryby myślowe.
Przez miesiące, czasem lata kiedy jesteśmy sami często tworzymy w głowie wyobrażenie człowieka, którego chcielibyśmy spotkać. Jak puzzle, wszystko do siebie pasuje i wygląd, osobowość, takie to ładne. Randkując, poznając drugą osobę staramy sie dopasować ją do naszego obrazu i zdarza sie ze brakuje a to fragmentu w rogu, a to całego środka, obracamy klocki, kombinujemy no nijak nie da się wpasować. Im drobniejsze klocki tym trudniej. A gdyby tak zamiast wyobrażenia byla pusta kartka, ktorą ktoś mógłby zapełnić swoimi elementami puzzli?
takie drobne przemyślenia, bez konieczności komentowania