sorry za słownictwo, ale mam i już się nie bronię.

Na punkcie butów. Normalnie nie umiem nie kupić, jak są takie ładne, zgrabne i krzyczą do mnie: weź mnie, weź

Mogę przejść obojętnie obok gadżetów wszelkiej maści, sukienek, bluzeczek, a nawet ograniczyłam wydatki na bieliznę. Ale to pewnie wina tego, że nie ma mnie kto z niej rozbierać

Pocieszcie mnie, proszę i powiedzcie, że wy też macie jakiegoś fioła