tapatik
16.06.19, 22:04
Ostatnio byłem na solidnej popijawie, gdzie jeden z uczestników zapodał tzw. kawał.
Turyści przyjechali na kwaterę w górach i jeden z nich zaczął molestować gospodarza o jakąś góralską historyjkę.
- A ma być smutna czy wesoła?
- Oczywiście, że wesoła, są z nami dzieci po co mają słuchać smutnej.
- Zginęła nam kiedyś owieczka. Zebraliśmy się w gromadę i poszliśmy jej szukać. Dwa dni jej szukaliśmy, ale znaleźliśmy i z tej radości zrobiliśmy ognisko, popiliśmy i owieczkę wydupczyliśmy.
- Ależ tu są małe dzieci, nie znacie innej?
- A, znam, znam. Zginęła nam kiedyś jałóweczka. Zebraliśmy się w gromadę i poszliśmy jej szukać. Dwa dni jej szukaliśmy, ale znaleźliśmy i z tej radości zrobiliśmy ognisko, popiliśmy i jałóweczkę wydupczyliśmy.
- Ale ta historyjka też jest nie dla dzieci, może opowiedzcie jednak tę smutną?
- No więc któregoś dnia ja się zgubiłem...
Wszyscy przy stole rechocą, a wtedy ja odzywam się:
- No to nie wiem czy się przyznawać, że ja się kiedyś w górach zgubiłem.