tomek-only
16.03.08, 21:56
Mam jeszcze jedną do Was prośbę. Wiem, że to pewnie nie miejsce, ale proszę,
oceńcie to sami.
Ktoś mnie posadził na szczycie zielonej polany
Choć powodów tych nie rozumiem do dziś.
Powiedział: rośnij i korzystaj z życia
A życia łatwego nie będziesz miał na pewno.
więc stałem sam, rosłem z dnia na dzień
Mimo deszczów, gorąca, mocnego słońca i śniegu.
I tak z godziny na godzinę, z roku na rok,
Lat mi przybywało, powoli uczyłem sie cierpliwości.
Samotny byłem, tylko od czasu do czasu jakiś ptak
Zagościł na mojej koronie, lecz tylko na moment.
Aż pewnego dnia zjawił się ktoś, kto zaczął o mnie dbać.
Posadził obok młode i krzewy i ogród,
Było kolorowo i ptaków coraz więcej,
Przestałem być samotny, byłem potrzebny, czułem
Się potrzebny, przybywało m nowych sił,
Dawałem innym potrzebny cień, schronienie przed
nadmiernym deszczem, uciążliwym słońcem
Nawet w lato zakwitałem, a późną jesienią
ktoś zbierał liście spod moich gałęzi
I to dawało temu komuś radość.
Ale pewnego dnia nadszedł ten dzień.
Na wiosnę już nie zakwitałem, w lecie nie
dawałem kwiatów i kolorowych liści jesienią było
coraz mniej.
Gałęzie świeciły puste, już nie dawały tyle cienia,
choć starałem się jak tylko mogłem.
Aż pewnej wiosny nie zakwitłem w ogóle.
Pomyślałem niechybnie, że to koniec.
I przyszedł ktoś na jesieni i powiedział
do mnie potok gorzkich słów. Bolało. Bardzo.
I dokończył ów człowiek to, co zaczęła natura.
A życie toczy się dalej, choć już beze mnie.
Kochani, oceńcie sami.
Pozdrawiam, Tomek.