Załamanie

IP: *.chello.pl 15.10.09, 21:24
Witam. Chciałabym żebyście mnie podnieśli na duchu, bo bardzo mi
tego brakuje. Od wizyty w Medincusie ciągle ćwiczę z córeczką, mówię
do niej, czytam, spędzam każdą chwilę z nią. Nie daję już rady tak
sama, tym bardziej, że widzę jak Zuzia się nie skupia na
czynnościach, które wykonujemy. Martwi mnie to. Ma 19 m-cy, a mówi
tylko "mama". Jestem z tym zupełnie sama, mąż całe dnie w pracy, mam
po prostu dość. Myślałam o jakiejś profesjonalnej rehabilitacji, ale
pisałam do różnych ośrodków- zero odpowiedzi. Co mam robić, już mnie
to wszystko męczy...
    • sylwia11022000 Re: Załamanie 16.10.09, 09:18
      Pamiętaj najpierw jesteś matką potem rehabilitantem. Najpierw kochaj
      potem ucz.
      jak coś w danym momencie nie idzie to nic na siłę , ty się
      stresujesz i przenosisz ten stres na dziecko i zamyka się tajemny
      krąg niemocy. mała czuje że to co robicie powoduje napięcie
      w relacjach między wami i w naturalny sposób nie chce tego robić.
      wiem to nie jest łatwe. zwłaszcza jak jesteś sama. bo człowiek tak
      bardzo chce widzieć od razu wynik swoich wysiłków, ale w
      rehabilitacji tak niestety jest że trzeba się wykazać
      cierpliwością. .nasze zaangażowanie emocjonalne jako rodziców
      zwłaszcza gdy zajęcia nie przynoszą oczekiwanych rezultatów często
      nie jest dobrym doradzą. w tedy dobrze jest aby te zajęcia nawet
      przez chwilę prowadziła choćby opiekunka - ja tak robiłam , pisałam
      konspekty zajęć i prosiłam opiekunkę aby to realizowała na
      spokojnie, bez nerwów.
    • Gość: mama Mai Re: Załamanie IP: 94.127.109.* 16.10.09, 10:03
      Słonko,
      niniejszym podnoszę Cię na duchusmile)
      Po pierwsze troszkę wyluzuj - nerwowa, zdołowana matka to nic dobrego.
      Zuzia nie skupia się na Waszych ćwiczeniach, bo trwają ciągle - nie są dla niej
      żadną atrakcją. Daj jej odetchnąć, daj jej zająć się samą sobą, nie mów do niej
      bez przerwy - dziecko musi mieć czas, żeby te wszystkie bodźce, które do niego
      docierają przetworzyć. Przecież nawet dorosły wyłącza się jak ktoś inny gada jak
      najęty przez cały czas.
      Po drugie zawsze rehabilitacja wygląda tak, że ćwiczysz, ćwiczysz, a efektów nie
      widać, aż nagle zaskoczy i wielki skok.
      Po trzecie ma naprawdę jeszcze czas na "rozgadanie się" - nie martw się na zapas.
      Po czwarte znajdź czas tylko dla siebie, w 100% zgadzam się że po pierwsze
      jesteśmy matkami/kobietami, a dopiero potem rehabilitantkami. Nie rezygnuj z
      własnych pasji i zainteresowań. To, że poświęcasz Zuzi 100% swojego czasu nie
      jest dobre ani dla niej, ani dla Ciebie. Ona chce mieć mamę szczęśliwą,
      zadowoloną z życia, a nie wykończoną całodniowym czytaniem i ćwiczeniami. Wiem,
      że to się tak łatwo mówi, ale wierz mi można to zrobić. Ja miałam straszne
      dylematy, czy wracać do pracy, czy skupić się na rehabilitacji. Wróciłam i
      wyszło to nam wszystkim na dobre - ja się realizowałam w pracy, Majka nie mogła
      się doczekać kiedy wrócę do domu i będą ćwiczenia. Teraz ma 5 lat i ma własne
      zainteresowania i też czasami chce mieć trochę czasu tylko dla siebiesmile))
      pozdrawiam
      Agnieszka mama Mai i Jagódki
    • anamalia Re: Załamanie 16.10.09, 20:15
      czesc slonko. Dzieci ktore maja 19 miesiecy nie moga skuic sie na czyms dluzej
      niz kilka minut. Nie wymagaj od malej niemozliwego. A co do profesjonalnej
      rehabilitacji, to twoja corka jest w wieku w ktorym powinnien obejmowac ja
      program "dzwieki marzen", wiec powinnas miec 1 godzine rehabilitacji domowej
      prowadzonej przez specjaliste. No i dodatkowo mozesz udac sie do swojej Poradni
      Psychologiczno-pedagogicznej - oni maja tam programy wczesnego wspomoagania wiec
      moze beda mieli dla ciebie jakas odpowiednia oferte.
      • Gość: ewa Re: Załamanie IP: *.serv-net.pl 17.10.09, 14:33
        Słonko, powolitku, powolutku do celu. niestety rehabilitacja nie
        przynosi natychmiastowych efektów. Trzeba czekać cierpliwie. Czasami
        dość długo. Ale prawdą jest że postępy nadchodzą skokami - długo,
        długo nic a potem nagle skok do przodu. Pamiętam jak miesiącami
        powtarzałam małej że nie mówi się bu tylko buty. I nic pól roku jak
        grochem o ścianę aż nagle bez żadnego uprzedzenia niespodzianka -
        powiedziała pięknie "buty". Jak mała była w wieku Twojej córki to
        wprowadziałam ćwiczenia przy stoliku by wyrażnie oddzieliś zabawę od
        ćwiczeń. Na początku się buntowała - uciekała, nie chciała ćwiczyć
        ale póżniej przyzwyczaiła się i dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa,
        efektywna rehabilitacja. Teraz córka ma 4 lata, mową nie odbiega od
        rówieśników. Jest tak dobrze że nawet w najśmielszych marzeniach nie
        marzyłam ze tak będzie.
        Co do zmęczenia. Mnie osobiście uwierała ta odpowiedzialność, nie
        chciałam być jedyną osobą która czuwa nad jej rozwojem. Dlatego 2
        razy w tygodniu chodziliśmy do poradni, raz w tygodniu przyjeżdzała
        Pani z "dzwięków marzeń" i raz w tygodniu prywatnie przychodziła
        logopeda do domu. Ja szczególnie cenię sobie te domowe wizyty -
        miałam całą godzinę tylko dla siebie.smileNie brałam wtedy udziału w
        spotkaniach, nie podsłuchiwałam z drugiego pokoju co ćwiczą tylko
        parzyłam sobie kawę i kładłam się z plotkarskim czasopismem na
        kanapie. może śmieszne ale pomagało mi to bardzo.
Pełna wersja