Dodaj do ulubionych

Syzyfowe prace ;) ;) ;)

29.01.10, 15:25
Nie, nie o książkę mi chodzi.

Powiedzcie mi, jak wygląda u was sprzątanie książek?
Przyznaję, że zaczynam mieć dosyć. Rano zbieram z łóżek, podłogi, półek, komód i wszelkich innych powierzchni płaskich około 20 książek i układam je na regałach. Następnego dnia rano ponownie zbieram z łóżek, podłogi, półek, komód i wszelkich innych powierzchni płaskich w pokoju dzieci około 20 książek i układam je na regałąch. Następnego dnia...
Zupełnie, jakby się same złośliwie mnożyły...

Większość znajomych i rodziny stuka sie w głowę, mówiąc "ciesz się, że twoje dzieci w ogóle czytają". Ok, ja się cieszę, bardzo się cieszę, tylko powoli, powoli mi się ulewa...
Próbowałąm zostawić tam, gdzie były - wytrzymałam 3 dni. Na łóżkach, podłodze, półkach, komodzie i innych powierzchniach płaskich było po prostu 3 razy więcej książek, a dzieci przeniosły się z zabawą do salonu :D. Po czym wieczorem rozpacz, bo cięzko było znaleźć ulubione w tych stertach. Nie mówiąc o tym, że sterta z górnej półki przy łóżku zwaliła się młodej na głowę.
Co robić? Macie coś podobnego? Nie, nie każcie mi odpuszczać i zostawiać status quo, bo patrząc na te stosy mam coraz większą heretycką ochotę wrzucić to wszystko w wór i wywieźć na makulaturę. Poza tym młode jeszcze młode i jednak potrzebują miejsca do zabawy.
Obserwuj wątek
    • chaber69 Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 16:09
      Mam to samo w przypadku swego prawie 15-letniego dziecięcia. Najgorzej jest
      wtedy kiedy np. jest chora, leży w łóżku i stawia sobie 30 i więcej książek na
      szafce obok łóżka. Szafka ma duża powierzchnię więc zmieści się tam jeszcze
      streta czasopism. Cały stos zwiększa swą objętość proporcjonalnie do czasu
      choroby. Na co dzień ksiązki leża wszędzie. U nas problem polega na tym, że mamy
      dość kiepskie warunki lokalowe i szybko zaczyna brakować miejsca, niemniej
      jednak ponieważ mamusia sama lubi twórczy bałagan i ma bardzo swobodne podejście
      do sprzątania, trudno namówić młodą, żeby sprzątała systematycznie. Z tym że ja
      widze kiedy trzeba usunąć gdzieś pod ściany książki, żeby nie zacząć fruwać po
      pokoju, a młodą trzeba pogonić. Groźba zabrania komórki czyni jednak cuda. Do
      następnego razu...
      • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 16:12
        Chaberku, u piętnastolatka to bym zupełnie zignorowała.
        Ale ja mam 5,5-latkę i 6,5-latka. Którzy mają kilkanaście kilo klocków lego,
        kilkanaście lalek i inne rzeczy, do zabawy którymi trzeba miejsca i siłą rzeczy
        w ich pokoju to miejsce musi być :/
        Fajnie też, aby było gdzie postawić np. plastelinowego wikinga - stacjonuje u
        mnie na biurku, bo wczoraj na komodzie nie było miejsca...
        • chaber69 Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 16:47
          O, co do klocków to byś się zdziwiła. Ostatnio córka zniosła wór klocków ze
          strychu i budowała labirynt dla szczura, chcąc sprawdzić jego inteligencję,
          choć, moim zdaniem, widać ją na pierwszy rzut oka. Ale to jednocześnie zmusiło
          ją do uprzątnięcia zalegajacyh stert, bo nie było miejsca na te budowle.
        • abepe Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 16:52
          U nas tak samo, wieczorem książki zbieram na stosik, rano (pracuję
          głównie południami, więc poranki mam na roboty domowe)odkładam. Ale -
          chyba to lubię:))
          W naszym ogólnodostepnym pokoju (jakie ładne forumowe określenie:)
          dziecięce książki są także wszędzie (świetną półką okazała się
          ikeowska sofa klippan - oparcia i boki sa u nas obłożone aktualnymi
          lekturami całej rodziny, kubek też można postawić:). Co jakiś czas
          przekładam dziecięce na mały dziecięcy stolik (małego stolika dla
          dorosłych nadal brak:) a potem wynoszę (jak się stosik sypie:)
    • bea-sjf Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 17:42
      Moja 15-latka lubi mieć wszystko pod kontrolą i ciężko dyszy gdy
      pożyczam jakąś jej książkę i odkładam "byle gdzie", na swoich
      regałach książki ma poukładane seriami:).Zuch dziewczyna, ale kilka
      lat temu to były jęki, że nie potrafi i nie ma ochoty układać
      książek w pionie;).
      Młodsi mają w "nogach" łóżek drewniane skrzynki na
      przeglądane /czytane ksiązki, sami na półkę mają problem odłożyć,
      stąd te skrzynki, sprawdzają się głównie podczas nocnej lektury. W
      pozostałych pomieszczeniach ostro pilnuję, żeby książki nie leżały
      na podłogach, nie nocowały w łazience i absolutnie nie mają wstępu
      do kuchni( w tym pomieszczeniu wciąż trzeba wycierać porozlewane
      przez samodzielnych nalewaczy soczki). Ale ciągłego porządkowania,
      przetasowywania i przenoszenia książek z różnych miejsc na regały
      mam dość, szczególnie, że praktykuję od tylu lat.
    • alistar1 Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 29.01.10, 17:47
      U nas rośnie góra na szafce przy drzwiach, najpierw rośnie jeden
      stos, potem drugi. Kiedy zaczynam wyobrażać sobie jak te książki
      spadają komuś na głowę od razu dostaję impuls do dzielenia na
      właścicieli i odkładania na półki. Średnio robię to raz na dwa-trzy
      dni. Rosnący stos bardzo raduje mi serce:)))
      • metis1 Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 01.02.10, 08:37
        U nas stosiki pietrza sie przy lozkach. Najwiekszy przy lozku syna,
        z ksiazkami domowymi i bibliotecznymi. Ksiazki czytane w innych
        czesciach domu zgarniam od razu po lekturze - inaczej byloby
        trudno... Poza tym, nie chce prowokowac malzonka, hehe ;) - nie jest
        specjalnie na czasie w temacie lektur dzieciecych, chociaz zachwyca
        go wiele dzielek, ktore -nie wiedziec kiedy i jak ;)- pojawiaja sie
        w naszym domu. Narzeka za to na brak miejsca w pokoju syna. Ma w tym
        troche racji, dlatego te "przeterminowane" lub niezbyt ulubione
        wywoze sukcesywnie do dziadkow, gdzie wypieraja z polek moje stare
        lektury.
        A gdy stosik przy lozku jest taki, ze Mis Uszatek zaczyna sie bac i
        niebezpiecznie sie na nim chyboce, to zabieram sie za jego
        rozmontowywanie. Nigdy jednak nie udaje mi sie na dluzej niz 2-3 dni
        wyeliminowac ze stosiku Pana Kuleczki :) Tak juz jest od 2 lat,
        przybyl tylko niebieski tomik. Co ustawie na polce, to zaraz pojawia
        sie na dole... Ostatnio zaobserwowalam, ze sprawca tego zajscia nie
        jest moj syn! To jest lektura, ktora nie rdzewieje :)
    • steffa Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 01.02.10, 19:53
      Syn odkłada na miejsce (raczej), a jak nie, to mu przypominam. Młodsza rozrzuca
      wszędzie i tak leżą, bo jej księgozbiór jest obfity jak na ten wiek, więc i
      roznoszenia długo. Ale poszłam po rozum do głowy i natchnięta ideą prostoty
      Montessori, postanowiłam wziąć się do pracy u podstaw. Czyli już od początku
      wdrażam ideę: nie przejdziemy do etapu drugiego, jeśli nie skończymy
      pierwszego. I książki pomaga mi sprzątać młodsza, żeby dostać coś innego. Inna
      sprawa, że po jakimś czasie znowu lądują one na podłodze i wszędzie. Mój
      następny krok to ograniczenie księgozbioru na codzień dostępnego. :)
      • aniasia Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 10.02.10, 20:09
        Ja mam w pokoju ogólnodostępnym taką ławę szklaną z drewnianą półką
        pod spodem, która cała zawalona jest książkami, aż wylewają się
        bokami, spadają i jak się już nie mieszczą to wracają na macierzystą
        półkę. Poza tym też leżą wszędzie w dzieciowym pokoju, na podłodze,
        na ławeczce, na łóżkach, ale wieczorem jest obowiązkowe sprzątanie,
        bo nie toleruję książek na podłodze.
        • anials Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 10:18
          O właśnie - ja też mam podobny stolik - jak sterta książek podchodzi
          pod górny blat, wtedy segreguję i sprzatam. Absolutnie nie toleruję
          ksiażek zostawianych na podłodze (bo można "przydepnąć") i na
          fotelach (bo można przysiąść), chyba jakiś szacunek do książki to w
          dziecku wyrabia :-)
          • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 11:48
            Yyyy, to moje nie mają szacunku za grosz.
            Książki w twardych okładkach dość często służą np. jako zjeżdżalnie dla samochodów. Albo jako podkładki do rysowania. Albo jako podwyższenie do czegoś tam.
            Mi "Historia Włoch" i "Słownik mitologii" idealnie podpasowały jako element podwyższający monitor, kiedy pracuję przed kompem na stojąco (czytaj: skaczę na dance mat).
            Nie mamy nabożnego stosunku do książek. Zdecydowanie. Leżą u nas nawet na spłuczce.
            • abepe Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:14
              U nas szacunek umiarkowany - książki leżące na podłodze toleruję,
              dopóki nie leżą na torze, tzn. się po nich nie chodzi. Bardziej
              chodzi mi o bezpieczeństwo dzieci, niż o stan książek. Mam poczucie,
              że książki się od chodzenia nie niszczą:) Książki bywają skałami, na
              które wdrapują się dinozaury (prosze tylko, żeby nie sypały się na
              podłogę z hukiem, bo nie lubię stłuczonych rogów).
              Nie toleruję ruszania książek brudnymi łapami i kładzenia na
              zapaćkanym jedzeniem stole. Ale u nas w domu jest też zakaz łażenia
              z jedzeniem (w związku z tym nigdy nie marudziłam, że nie mogę mieć
              jasnych kanap i wykładzin). (Niedawno przeczytałam na forum "wnętrza
              mieszkań", że w pokoju dziecinnym sprawdza się tylko wielobarwna
              wykładzina, bo na niej nie widac wgniecionego jedzenia, śladów po
              soczkach itd.:))Dopóki dzieci nie opanują jedzenia jedną ręką bez
              rozsiewania jedzenia dookoła - nie pozwolę czytać przy jedzeniu:)
              Czasem sama im czytam, gdy jedzą.
              • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:26
                O, to to - przy jedzeniu starszemu nie pozwalam. Bo wtedy marny los starszego,
                książki i całej reszty naokoło. On przy jedzeniu musi wyłącznie JEŚĆ, a
                najlepiej jeszcze jak panuje naokoło cisza.

                Młoda jednakoż czyta, ona umie jeść jedną ręką. Wczoraj do kolacji czytała...
                Nowy Testament. To dopiero profanacja ;)
                • abepe Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:34
                  mama_kotula napisała:

                  > O, to to - przy jedzeniu starszemu nie pozwalam. Bo wtedy marny
                  los starszego,
                  > książki i całej reszty naokoło. On przy jedzeniu musi wyłącznie
                  JEŚĆ, a
                  > najlepiej jeszcze jak panuje naokoło cisza.

                  U nas mogłoby się skończyć nadgryzieniem książki:)


                  >
                  > Młoda jednakoż czyta, ona umie jeść jedną ręką. Wczoraj do kolacji
                  czytała...
                  > Nowy Testament. To dopiero profanacja ;)
                  >
                  Nie myślę, że to wcale nie profanacja!
                  • abepe Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:34
                    abepe napisała:

                    > Nie myślę, że to wcale nie profanacja!
                    >

                    Przecinek po "nie" miał być:)
                    • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:40
                      :))
                      Anka czyta wszystko, co jej w ręce wpadnie. Z nowym testamentem było tak:
                      - Mama, co to jest Ament?
                      - Nie ma takiego słowa. (byłam pewna, że chodzi jej o "amen", niektórzy ludzie tak wymawiają, może w kościele usłyszała?)
                      - A tam na książce jest napisane "Nowy Test - Ament". Co to jest Ament?

                      Wyjaśniłam, oczy jej się zaświeciły (bo ostatnio jej się świecą na wszystko, co dotyczy religii, musiałam jej pokupować płyty z piosenkami religijnymi, śpiewać sama, w necie modlitw szukać), wzięła i zniknęła. I twardo czyta, zapewne połowy nie rozumie. Wczoraj czytała o Bożym Narodzeniu - to akurat wcześniej już znała.
                      • abepe Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 11.02.10, 12:44
                        To polecam "Ewangelię dla dzieci" Węcławskiego i "Biblię dla dzieci
                        na każy dzień" Oszajcy:)
                • anials Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 16.02.10, 11:55
                  No, jakiegoś szalonego nabożeństwa nie wymagam, ale faktycznie nie
                  na podłodze na "głównym trakcie" kuchnia-pokój i nie na fotelach, po
                  których za chwilę skacze się szaleńczo. Synek zresztą juz się
                  przyzwyczaił i sam odkłada na stolik. Jako zjeżdżalni dla dinozaurów
                  jeszcze nie używa, ciekawe kiedy na to wpadnie ;-)
                  Za to przy jedzeniu - hm.. mam do wyboru - albo miauczące dziecko
                  nad połową nie zjedzonego, zimnego obiadu i skaczące mi po głowie
                  matkę i teściową z powodu niedożywienia dziecka - albo książkę do
                  pomocy, uprzątnięty do czysta talerz, szczęśliwe dziecko i
                  zadowoloną rodzinę ;-)
                  • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 16.02.10, 12:42
                    =================
                    Za to przy jedzeniu - hm.. mam do wyboru - albo miauczące dziecko
                    nad połową nie zjedzonego, zimnego obiadu i skaczące mi po głowie
                    matkę i teściową z powodu niedożywienia dziecka - albo książkę do
                    pomocy, uprzątnięty do czysta talerz, szczęśliwe dziecko i
                    zadowoloną rodzinę ;-)
                    =================

                    Uuu, a na ten temat to już bym miała coś do powiedzenia :)
                    Ale nie na tym forum, prędzej na jakimś Małym Dziecku ;-)
                    W każdym razie ja nie mam parcia na "uprzątnięty do czysta talerz" ;-) ani na
                    żadne inne nakręcanie błędnego koła ;>
                    • mamalilki Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 16.02.10, 21:33
                      Przy jedzeniu to ja się nie zgadzam, jeśli wszyscy jedzą razem. Jak ktoś je sam
                      to niech robi co mu się podoba.
                      U nas jest tak ze chodzę i układam dzieciom na półkach. Najgorzej znoszę zabawę
                      w księgarnię. Zabawa polega na tym, ze na łóżkach, stoliku i na podłodze
                      dziewczyny układają wszystkie książki jakie uda im się ściągnąć z półki.
                      Układają równiutko, seriami lub wg autorów - porządna księgarnia by się nie
                      powstydziła. Potem jedna sprzedaje a dwie udają niezorientowane klientki. Ich
                      rozmowy powinnam nagrywać, bo czasem są bardziej kompetentne niż większość
                      obsługi empiku. Sprzedawczyni udziela fachowych informacji na temat autorów,
                      ilustratorów, dla jakiej kategorii wiekowej jest przeznaczona książka itd.
                      Po takiej zabawie sprzątamy około godziny w porywach do dwóch (jeśli w księgarni
                      znajdą się też pozycje z półek rodziców.
                      • mama_kotula Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 16.02.10, 23:18
                        Borze najzieleńszy...! Po jednej takiej zabawie w księgarnię popełniłabym
                        dzieciobójstwo. I ja durna narzekałam na jakieś nędzne kilkanaście kilo lego na
                        podłodze... a takie lego to przecież zwyczajnie można, szufelką do pojemników,
                        nie trzeba każdego klocka z osobna na półce układać ;)
                        • mamalilki Re: Syzyfowe prace ;) ;) ;) 17.02.10, 00:17
                          Dodaj do tego jeszcze rozpakowanie licznych siat z "zakupami" uroczych klientek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka