Dodaj do ulubionych

W "Zwierciadle"

28.03.10, 15:31
Otwieram nowe "Zwierciadło" a tam: "Kultura zaczyna się od dziecka" rozmowa z
Katarzyną Szantyr-Królikowską. Zadziwiło mnie, że temat literatury dla dzieci
przedarł się do takiego czasopisma. A jeszcze bardziej się zdziwiłam, gdy
dotarłam do wypowiedzi:

"Oprócz wielkiego biznesu na rynku książki dziecięcej jest jeszcze inne,
skrajnie różne zjawisko - lilipucie wydawnictwa, które publikują książki
bardzo wysublimowane artystycznie. Takich książek dzieci nie chcą, i słusznie,
bo dlaczego ośmiolatka ma bawić coś, co śmieszy dwóch panów, którzy mają po 50
lat i abstrakcyjne poczucie humoru?"

O co chodzi?
Obserwuj wątek
    • abepe Re: W "Zwierciadle" 28.03.10, 15:43
      Podkopywanie konkurencji?
      • abepe Re: W "Zwierciadle" 28.03.10, 15:55
        Musze przeczytać ten wywiad, ale za takie wypowiedzi - należy się
        bojkot wydawnictwa Bajka. Już po tym fragmencie wywiadu w Qulturce
        byłam zniechęcona:

        "Bajka to koncept byłych redaktorów naczelnych „Świerszczyka"
        i „Misia", który zrodził się z wielogodzinnych, redakcyjnych
        dyskusji na temat książki i twórczości dla dzieci, prowadzonych w
        gronie współpracujących z nami autorów i ilustratorów. Obecnie to
        najwybitniejsi Twórcy kultury dla dzieci w Polsce. Bajka powstała z
        niezgody na istniejący na polskim rynku książki patologiczny stan
        rzeczy, gdzie autora nazywa się „dostarczycielem wypełniacza
        tekstowego", a pomysły operatora DTP ceni wyżej niż prawa autorskie
        ilustratora. Gdzie notorycznie oszczędza się na jakości,
        zapominając, że KULTURA ZACZYNA SIĘ OD DZIECKA. Szkoda, że większość
        dużych wydawców nie chce o tym pamiętać w pogoni za zyskiem dla
        swych przedsiębiorstw. A może powodem jest ignorancja?...

        Są też tacy, którzy poza dobrymi chęciami nie mają kompetencji, by w
        sposób profesjonalny zajmować się wydawaniem książek. "

        Bardzo krzywdzące wypowiedzi. I bzdurne.
    • mieszi Re: W "Zwierciadle" 28.03.10, 19:36
      Faktycznie pani Szantyr-Królikowska od samego początku istnienia
      Bajki kreuje medialnie zdarzenia w oparciu o mocno oderwane od
      rzeczywitości wydawniczej fakty:) Przyznaję, że bardziej niż
      wypowiedź dla Zwierciadła zadziwiła mnie ta dla Qlturki, która była
      zdecydowanie zbyt swobodna. Może Wydawnictwo nie ma pojecia o
      istnieniu kilku wydawnictw, które postawiły na jakość dużo wcześniej
      niż Bajka?
      Z ciekawością obserwuję taką bajkową strategię wizerunkową;)
    • anndelumester Re: W "Zwierciadle" 28.03.10, 22:49
      Lol
      Pani idzie po bandzie.
      Ciekawi mnie jak daleko zajdzie.
    • cacko33 Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 00:19
      Ciekawe, o jakie książki tej pani idzie i co chce przez to uzyskać? Jeszce
      bardziej mnie ciekawi 'skrajne zjawisko' istnienia i prawomocności źródeł
      wygłaszanych lekkomyślnie w tenże sposób sądów generalizujących o dzieciach,
      które jakichś książek nie lubią, bądź nie chcą. Pewnie bierze się wówczas pod
      uwagę swoje własne dziecko, bardzo nastawione i zindoktrynowane - tak sądzę, bo
      przecież nie można wykazać się innymi dowodami...
      • mieszi Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 01:41
        A może wydawnictwo Bajka, i nie byłoby w tym nic dziwnego,
        przeprowadza badania konsumenckie - ułatwia to znacznie pracę nad
        produktem, ale w takiej sytuacji jaki jest sens głośnego mówienia o
        lilipucich wydawnictwach i ich niszowych książkach, których na
        dodatek dzieci nie lubią? Ano taki, że o takich książkach media
        mówią więcej i chętniej, bo te ksiażki wzbudzają emocje - a emocje
        się "sprzedają" w mediach. No i to pewnie potrafi wkurzyć wydawcę,
        który ma przekonanie, że zmienia rynek książki dziecięcej (to
        wnioskuję z wypowiedzi dla Qlturki).
    • tattarak Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 09:24
      Dodam tylko, że w radiowym Alfabecie jest długa rozmowa z Katarzyną Szantyr-Królikowską (archiwum, 22 listopada).
      www.radiokrakow.pl/www/home.nsf/ID/kasiazkaarchiwum
      Wczoraj wieczorem, zaintrygowana wątkiem, specjalnie pojechałam kupić "Zwierciadło". Też jestem ciekawa, gdzie zaprowadzi "taki" sposób promowania wydawnictwa. Zadziwijające, "czarno-białe" postrzeganie rynku wydawniczego. Wypowiedź o lilipucich wydawnictwach trudno nawet skomentować. Pozostał duży niesmak po lekturze.

      • abepe Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 09:48
        Wywiad dla Qulturki był dla mnie szokujący, czemu dałam wyraz
        wcześniej:
        forum.gazeta.pl/forum/w,16375,100373937,101689994,wracajac_do_wywiadu.html?wv.x=1

        Podejrzewamy z mężem, że takie lekkomyślne sądy są strategią
        kreowania się na pierwsze wydawnictwo odpowiadające na wysokim
        poziomie na potrzeby dzieci i do tego prowadzone przez prawdziwych
        profesjonalistów.
    • alistar1 Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 11:47
      Uśmiałam się z dwóch panów po pięćdziesiątce:) No cóż, klasyczna
      walka o rynek, o sprzedaż, o zyski, mało elegancko, ale czy to
      ważne???
      • anndelumester Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 12:57
        Ale to nie jest walka o rynek. Walka o rynek zapewnia m Cię , jest
        subtelniejsza, bardziej przemyślana, i broń boże nie obrażająca potencjalnych
        autorów , współpracowników, klientów.

        To jest klasyczny - przepraszam za wyrażenie - dupo-ścisk z żalu- że ktoś się
        może bawić formą i treścią i jeszcze o zgrozo budzić zachwyty starych i młodych.
        • alistar1 Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 13:22
          Tak, to dobre określenie. Bo że te podchody są nieudolne, to widać
          gołym okiem. Ich efekt jest zresztą dokładnie przeciwny do
          zamierzonego, w każdym razie daje do myślenia. Ale kto mieczem
          wojuje...

          A swoją drogą to ciekawe, że są na naszym rynku inne wydawnictwa,
          nawet podobne, które od samego początku po dziś dzień (a wydały już
          napradę sporo) odznaczają się wielką skromnością i "walczą" o
          klienta li tylko swoją ciężką pracą.
          • agisek Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 13:43
            A ja do tej pory żyłam w idealistycznym przeświadczeniu, że Ci którzy wydają
            dobre książki raczej wspierają siebie nawzajem i razem walczą o zmianę
            świadomości społecznej w tym temacie.
            • alistar1 Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 18:28
              Powinni się wspierać. Bo tak naprawdę ta inność każdego z osobna
              daje w efekcie lekturę doskonałą- wszechstronną, zróżnicowaną,
              ukazującą różne kultury, a przez to urozmaiconą, frapującą, bawiącą,
              skłaniającą do refleksji i wzruszeń.

              Ale z drugiej strony, jak widać, rynek wydawniczy jest taki sam jak
              każdy inny. Szkoda tylko, że przekonaliśmy się o tym w ten sposób. I
              że wyszło to od wydawcy, który miał szansę dołączyć do ulubionych,
              bo zrobiono mu takie miejsce.
              • a_beatle Re: W "Zwierciadle" 30.03.10, 08:49
                Ja też byłam idealistką:-(
                No właśnie inność się uzupełnia, myślałam, gdzie tu jest miejsce na konkurencję?
                Dzieci są tak chłonne i otwarte na różnorodność, jeśli tylko my ich nie ograniczamy.
                Ale widać konkurencja jest, choć może to zawiść zwyczajna?
                Na niskim poziomie. Rozczarowujące.
                Nie mamy nic z Bajki, na razie mnie nie urzekła. A teraz zastanowię się tym
                bardziej.
                • nikkori Re: W "Zwierciadle" 30.03.10, 09:30
                  Lubię p. Katarzynę Sz-K, jest to niezwykle miła i otwarta w kontakcie
                  bezpośrednim osoba. Przeczytałam dokładnie wywiad w Zwierciadle. I niestety moje
                  wrażenia są podobne do Waszych. Nie mogę się n.p. zgodzić z kategorycznie
                  brzmiącym stwierdzeniem, że "dając dziecku kicz i szmirę, nie wychowamy
                  szlachetnego, wrażliwego - i co najważniejsze - twórczego człowieka". Myslę że
                  to jest zbytnie uposzczenie, że wychowanie estetyczne owszem wpływa na
                  wrażliwość człowieka, ale jej nie determinuje w stopniu absolutnym.
                  Pod niektórymi stwierdzeniami pani Katarzyny mogłabym sie podpisać, niektore
                  budzą moje wątpliwości, chyba właśnie z powodu tej kategoryczności sądów. Z
                  wiekiem budzi się we mnie coraz więcej zwątpienia...
                  I pozostaje mi mieć nadzieję, że to raczej redakcja tekstu okulała, albo
                  autoryzacja nie doszła do skutku... Jest to dla mnie sygnał, jak bardzo
                  starannie trzeba ważyć słowa, szczególnie jeśli są wypowiadane na tak szerokim
                  forum publicznym
                  • verdana Re: W "Zwierciadle" 30.03.10, 16:37
                    Szalchetność a kicz? No wybaczcie, ale mnie się nóż w kieszeni
                    otwiera. Oznacza to bowiem, ze tylko ludzie wukształceni i obdarzeni
                    gustem artystycznym mogą byc szlachetnymi ludźmi, a tacy rodzice,
                    ktorzy uznają pamiątki z wakacji z muszelkami i Disney'a za szczyt
                    artyzmu i przekazują to dzieciom - to gorszy gatunek człowieka,
                    nieszlachetny.
                    To już nie jest bzdura. To coś o wiele gorszego.
                    • alistar1 Re: W "Zwierciadle" 31.03.10, 11:18
                      Przeczytałam sobie wczoraj tę rozmowę raz jeszcze. Tak naprawdę
                      oberwało się wszystkim, nie tylko cytuję lilipucim wydawnictwom i
                      panom w pewnym przedziale, ale także literaturze terapeutycznej
                      (przyznam, że nie śledzę jej uważnie, ale nie skreślam jako nic nie
                      wartej, jeśli może komuś pomóc). I denerwuje mnie przebijająca tę
                      rozmowę teoria, że dziecko musi mieć wszystko naj. Nie, nie musi.
                      Książki też może mieć lepsze i gorsze, podobnie jak ubrania, czy
                      kolegów. Dążąc do perfekcji, nie zapominajmy o zdrowym rozsądku.
    • zf71 moje subiektywne refleksje 29.03.10, 14:41
      Z rozmowy zamieszczonej na Qulturce:

      „Bajki w najlepszym wydaniu
      Znakomicie napisane
      Profesjonalne
      Znakomicie zilustrowane
      Pięknie wydane
      Duży format
      Znakomity papier (nie prześwituje)
      Atrakcyjne – bardzo ładne
      Znakomite”

      No cóż bardzo dużo wielkich słów, a same książki?
      Mamy 3 i na tym poprzestanę.
      Mam wrażenie że pozycje zostały w jakiś sposób wyduszone (może przy
      pomocy powyższych słów).
      Koty napisane przez Melanię Kapelusz są fajne ale dydaktyzm ich jest
      bardzo na siłę. Gdzie ta lekkość która była w krasnoludkach. Do tego
      sympatyczne ale przyciężkawe ilustracje. Miałam nadzieję że to
      będzie książka do częstego zaglądania a czy tak będzie nie wiem.
      Maleńkie Królestwo królewny Aurelki – no to już Bajka z pełnym tego
      słowa znaczeniu a nawet BAJECZKA – lukrowana aż mdliło mnie kiedy
      kończyłam czytanie.
      I wreszcie Gryzmoł – z tego wszystkiego najbardziej mi się spodobał
      bo jest lekki, fantazyjny.
      No i jak to jest że te znakomitości nas nie porwały? Że czytanie ich
      nas męczyło? W czym rzecz? Zaznaczam, że refleksje nachodziły mnie
      stopniowo.
      A odbiorca – z tych trzech tylko Gryzmoł się naprawdę podobał. Koty
      ze względu na ogólną sympatię do kotów mogą być. Królewna raczej nie
      widać szans na powtórną lekturę a końcówka była niemal wyduszana
      wieczorami z czystej ciekawości czym się zakończy ta wielka opowieść.

      A teraz co do powyższych stwierdzeń z rozmowy w Alfabecie:
      -denerwuje mnie że te ksiązki są takie wielkie, po co? kto to
      powiedział że najlepsze dla dzieci są duże? ja/my wolimy format
      wręcz Piaskowego Wilka. W wyjątkowych sytuacjach duży format jest
      uzasadniony (np. Muk czy prawdziwie malarskie ilustracje) .
      „Znakomity papier” – zwyczajny będzie równie dobry, znowu wolę ten z
      Dwóch Sióstr czy Hokusa, a z prześwitującym się nie spotkałam (za
      ten ich papier dodatkowo słono się płaci pewnie ale nie wiem ile
      dokładnie, ja nie z branży:))
      I chociaż są one tak starannie wydane, chwalone przez znawców za
      skład, graficznie dobre to czegoś w moim odczuciu im brak.
      Może brak im jakiejś duszy, jakiejś głębi, czegoś co mają te inne
      małe sympatyczne wydawnictwa których książki stoją na naszych
      półkach całymi rządkami i uśmiechają się wręcz żeby po nie sięgać.

      Nie lubię zbytniego zadęcia i puszenia się – a te książki wszędzie
      są promowane jako ideał jakiego nie widziała jeszcze branża w naszym
      kraju.
      Miałam to wszystko zostawić dla siebie ale po cytacie ze Zwierciadła
      i ferworze ogólnej dyskusji wrzucam swój kamyczek.

      No i nazwa wydawnictwa – czy jest oryginalna, szczególna?
      Nie - jest znakomita ;) w najlepszym wydaniu.
    • pa_yo Re: W "Zwierciadle" 29.03.10, 14:54
      Dość duże uśrednienie wieku Panów Dwóch po 50-tce :)
      UWAGA PANOWIE: bo określenie może sie przyjąć - hihihi

      Bajki z bajki, długo je dusiłam w merlinowym koszyku zanim
      zdecydowałam się na jedną – po pierwsze mają bardzo wysokie ceny
      (pewnie przez ten nieprześwitujący papier), a po drugie z okładek w
      większości spoglądały na mnie postacie, które wyszły spod tej samej
      kreski lub jeśli nie tej samej to stylizowanej na podobną.

      Skusiłam się na Melanię Kapelusz ze względu na rewelacyjną Hokusowo-
      Pokusową Kingę, ale po poniższej recenzji kotów już ogarnia mnie
      zwątpienie.

      Całkowicie odrzuciły mnie natomiast bajki do nauki czytania,
      bajeczki napisane prostym językiem, ale sens w nich niezwykle
      wymuszony, zachęca do czytania tak samo jak zwykły elementarz
      szkolny...
    • siostraheli Re: W "Zwierciadle" 30.03.10, 14:56
      Problem w tym, że te książki to PRODUKT wydawnictwa. Najpierw marketing zbadał, ktoś opracował projekt serii, ktoś napisał tekst, ktoś zrobił ilustracje, ktoś zeskładał w całość. A nad wszystkim czuwa wielkie oko opatrzności, żeby całość zmieściła się w głównym nurcie. Bo wiadomo, ze z głównego nurtu najlepiej się sprzedaje. A jednoczesnie puszcza się oko do odbiorców, że takie niby ładne i ambitne. Bombonierki ładnie opakowane też się dobrze sprzedają. Do czasu, aż ktoś skosztuje. Trzymam kciuki za wszystkie lilipucie wydawnictwa dla panów po pięćdziesiątce, żeby miały odwagę wydawać książki pod prąd. Nie schlebiając pospolitym gustom. Wiadomo, co często z nurtem płynie;-)
    • agisek Re: W "Zwierciadle" 31.03.10, 11:36
      Wydaje mi się, że też nie chodzi o to, żeby zupełnie skreślać i dyskredytować to
      co robi to wydawnictwo. Wydają wszak twórców, których cenimy i których książki
      chętnie kupujemy. Fajnie, że są. Niefajne jest tylko to, co powiedziała
      Katarzyna Szantyr-Królikowska.
      • zuzannao Re: W "Zwierciadle" 31.03.10, 12:43
        Jasne! Fajnie, że są wszystkie wydawnictwa wydające książki dla dzieci (No,
        prawie wszystkie, bo właśnie sobie przypomniałam parę takich, że...) Dobrze
        byłoby też pamiętać, że wiele lilipucich, małych i większych wydawnictw powstało
        w trudniejszych dla książki dziecięcej czasach i niejako utorowało drogę takim
        firmom, jak Bajka. Wszyscy oni przyczynili się do zmiany myślenia o książkach
        dla dzieci wprowadzając na rynek rzeczy różnorodne, mniej lub bardziej
        artystyczne, rodzime i importowane, często przecierali szlaki książkom, o jakich
        wcześniej nikomu w Polsce się nie śniło. A teraz mają po pięćdziesiątce...
    • mamalina Re: W "Zwierciadle" 31.03.10, 21:07
      artykuł – byłoby lepiej, gdyby ukazał się z sygnaturką P R O M O C J A
      wtedy jasne stałoby się, skąd kopanie konkurencji po kostkach itd.: znacie schemat „nasze książki, w odróżnieniu od książek zwykłych, skuteczniej usuwają uporczywe plamy (na umyśle?)"

      mnie akurat książki z Bajki jeszcze nie urzekły, choć wiele mi się w nich podoba (tu kawałek tekstu, tam dwa obrazy, ówdzie typografia)
      może dlatego, że od pięciu lat bliżej mi do pięćdziesiątki niż do ośmiolatka, no a zawsze twierdziłam, że jestem bardzo męska

      z abstrakcyjnym pozdrowie
      nie
      M
    • steffa Re: W "Zwierciadle" 31.03.10, 23:31
      >>
      "Oprócz wielkiego biznesu na rynku książki dziecięcej jest jeszcze
      inne,
      skrajnie różne zjawisko - lilipucie wydawnictwa, które publikują
      książki
      bardzo wysublimowane artystycznie. Takich książek dzieci nie chcą, i
      słusznie,
      bo dlaczego ośmiolatka ma bawić coś, co śmieszy dwóch panów, którzy
      mają po 50
      lat i abstrakcyjne poczucie humoru?"
      <<

      NAPRAWDĘ coś takiego wyszło z ust kogoś, kto chce dołączyć do grona
      ludzi, zajmujących się dobrą książką dla dzieci? Zawsze wydawało mi
      się, że taki jest cel Bajki. Chyba polecę do kiosku i przeczytam.
      Szkoda, ża Pani Katarzyna nie może zabrać głosu w tej dyskusji. Tym
      bardziej, że od lat walczę z przekonaniem wielu (ale to 'złe języki
      są' ;-)), że 'takich książek dzieci nie chcą'. Dobija mnie
      jednakowóż stwierdzenie 'i słusznie'. To nie może być prawda. ;)
    • gkacha Re: W "Zwierciadle" 01.04.10, 14:39
      Oj smutno mi się zrobiło po przeczytaniu fragmentu wypowiedzi pani
      Katarzyny z "Bajki" (Zwierciadła nie mam ale chyba polecę zaraz do
      kiosku). Tym bardziej smutno, że niedawno ucieszyłam się, że
      powstało nowe wydawnictwo i że wydało książkę na którą przyznam, że
      bardzo czekałam: "Maleńkie królestwo królewny Arielki" (kiedyś
      drukowaną w odcinkach w Świerszyku). Moja córcia uwielbiała Aurelkę.
      No i przyznaję, że oferta Bajki nie była mi zupełnie obojętna ;) W
      Merlinowym koszyku leżą jeszcze dwie ich pozycje. I dlatego tym
      bardziej jestem rozczarowana i na pewno z mniejszym entuzjazmem będę
      wypatrywać nowości z "Bajki" i poprzestanę na ofercie tych
      lilipucich wydawnictw (mimo, że do pięćdziesiątki jeszcze mi
      daleko ;)
      • abepe Re: W "Zwierciadle" 07.04.10, 00:59
        Podciągam wątek, bo dorwałam się do artykułu. Przeczytałam więc
        wreszcie całość.
        Mam dużo zastrzeżeń do tego, co powiedziałam Pani Szantyr-
        Królikowska, ale o tej porze nie chce mi się ich opisywać.
        Do Zwierciadła mam jedno, ale bardzo poważne zastrzeżenie - Pani z
        Bajki przedstawiona jest na początku artykułu po prostu jako
        pedagog, co powoduje, że zaczynamy czytać jej wypowiedzi jako głos
        fachowca bezstronnie analizującego różne aspekty wychowania dzieci i
        rynek książki. Dopiero w połowie wywiadu dowiadujemy się, że ona
        także wydaje książki, co zmienia jednak jej punkt widzenia na
        omawiane sprawy, prawda? Nie macie poczucia, że to pewnego rodzaju
        manipulacja? Czepiam się?
        • anndelumester Re: W "Zwierciadle" 07.04.10, 22:10
          Nie czepiasz się. Kupiłam Zwierciadło (btw strasznie słabe to pismo , strasznie
          - tzn. wielkie pretensję , a realnie wydmuszka) i przeczytałam wywiad. Gdyby był
          oznaczony jako tekst sponsorowany byłoby ok. A tak jest to przegięcie, chociaż z
          niektórymi tezami/postulatami pani Szantyr się zgadzam.
          p.s. uswiadom mnie co jest z tym Piagetem, bo miałam w księgarni zupełnie
          science fiction akcję - właśnie z jakimś ciałem naukowo psychologiczno
          pedagogicznym, które poczuło się do udzielenia mi cennych wskazówek , co dziecko
          czytać powinno (dziecko wreszcie dojrzało do składania liter i z gorliwością
          neofity czyta na głos wszystko co w łapy chwyci), a czego nie. Normalnie
          wodewil, a ciało się powoływało na Piageta.
          • abepe Re: W "Zwierciadle" 07.04.10, 22:41
            Tak pokrótce to wrzuć sobie Piageta w Wikipedię:) O:
            pl.wikipedia.org/wiki/Koncepcja_rozwoju_intelektualnego_Jeana_Piageta
            Problem według mnie polega na tym, że pojęcie myślenia
            abstrakcyjnego, które weług Piageta i Pani Sz.-K. dojrzewa po 12
            roku życia nie do końca przystaje do tego, co "panowie po
            pięćdziesiątce" prezentują w swoich Nieporadnikach. Nieporadniki nie
            są aż tak trudne, nie wymagają takich operacji logicznych, żeby
            wymagały tego, co dziecko w tym magiczym wieku osiąga. W stadium tym
            dziecko zaczyna prezentować niezależność myślenia od bezpośredniego
            doświadczenia, potrafi wyciągać wnioski tylko na podstawie analogii
            z podobnymi danymi, potrafi wykroczyć poza to, co jest możliwe do
            zaobserwowania.
            A w Nieporadnikach mamy, jak już pisałam, pełną eksperymentalną
            dostępność. Dziecko nie musi za bardzo kombinować, żeby wiedzieć, że
            to, co mu się prezentuje do podpucha:)

            A co Ci to ciało przekazało? Jestem okropnie ciekawa!!!!!!!!
            • anndelumester Re: W "Zwierciadle" 07.04.10, 23:52
              Maila napisałam :)
            • pe_pawlak Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 01:48
              > nie do końca przystaje do tego, co "panowie po pięćdziesiątce" prezentują w
              swoich Nieporadnikach.

              Już dłużej milczeć nie mogę.

              Dusiłem to w sobie od momentu, kiedy ten wątek pojawił się na forum. Myślałem -
              siedź cicho, nie odzywaj się, nie wypada. Inni też mnie uspokajali. Ale z każdym
              wpisem moje emocje rosły, a wraz z nimi przeświadczenie, że milczeć nie mogę, że
              niesprawiedliwy sąd wymaga mojego komentarza. Że fałsz musi być napiętnowany.
              Proszę więc wszystkich o wybaczenie, że daję się ponieść prywacie. Muszę coś
              jednak powiedzieć. Muszę powiedzieć głośno, że mam dopiero czterdzieści osiem lat.

              PP :)
              • siostraheli Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 09:10
                To się jednak niedługo zmieni;-)
                Duch jednak bywa niezależny od materii. Czasem w młodym ciele mieszka stary duch i odwrotnie.
              • mamalina PP patrz: (48+53):2>50 08.04.10, 18:36
                może pani pedagog/wydawca uśredniła Wam wiek?
                info o wieku WW stąd:
                www.mediarodzina.com.pl/autor/112/wojciech-widlak.html
                • mamalina a więcej o p. KSzK tu… 08.04.10, 18:40
                  www.rynek-ksiazki.pl/biblioteka-analiz/wydanie_226/co-slychac-u-naszych-abslowentow_20925.html
                  ale wieku nie ma, chciałam sprawdzić ;-)
                  zobaczcie, mogłaby się przedstawiać
                  pedagog–edytor-rynkowiec książki
                  i wszystko byłoby jasne
                  • siostraheli Re: a więcej o p. KSzK tu… 08.04.10, 22:40
                    Z załączonego tekstu:
                    Bo kultura zaczyna się od dziecka (to moje zawodowe motto).
                    Bez komentarza.
                  • steffa Re: ładna literówka 08.04.10, 23:04
                    "abslowentów"
                • cacko33 Re: PP patrz: (48+53):2>50 08.04.10, 22:48
                  a może o tych dwóch panów po pięćdziesiątce chodziło???
                  Who knows?
                  • steffa Re: PP patrz: (48+53):2>50 08.04.10, 23:08
                    Cha cha, właśnie, panowie się tak "zrośli",że nawet dzisiaj słyszałam kogoś
                    mówiącego: 'Wojciech Widłak i Paweł Pawłak'. :-D
                    • pe_pawlak Re: PP patrz: (48+53):2>50 08.04.10, 23:26
                      > panowie się tak "zrośli"

                      Rety, zrośnięci to mamy ponad sto lat ;-)
              • mama_kasia Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 20:57
                > Muszę powiedzieć głośno, że mam dopiero czterdzieści osiem lat.

                :D Czytam wątek od początku, ale to mnie dopiero ruszyło :)))))
        • irmeline Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 14:32
          Przeczytałam artykuł i też rzuciło mi się w oczy to, o czym pisze
          Abepe: że tekst jest zapowiedziany jako rozmowa z pedagogiem. Nie
          z pedagogiem-wydawcą. Czytelnik spodziewa się neutralności i
          obiektywizmu, aż tu nagle dostrzega, że to jednak reklama
          jakiegoś wydawnictwa, ubrana w rozmowę o wychowaniu do
          kultury.Taka sprytna podpucha. Też jestem z wykształcenia
          pedagogiem i oceniam takie postępowanie za mocno niepedagogiczne.
          Swoją drogą stwierdzenie (wypowiedziane, mam wrażenie, bardzo
          zadufanym tonem) że „dając dziecku kicz i szmirę, nie wychowamy
          szlachetnego, wrażliwego - i co najważniejsze - twórczego
          człowieka” jest mocno radykalne i podpowiada „jedynie słuszne
          rozwiązania” - przeciwko czemu coś się we mnie buntuje, mimo że
          też nie popieram szmiry.
          • steffa Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 14:53
            Taki Quentin Jerome Tarantino na przykład - wychowany na kiczu, szmirze i nie
            wiadomo czym. Nie pogniewałabym się, gdyby każdy tak wychowany skończył jak on. :D
            • verdana Re: W "Zwierciadle" 08.04.10, 17:32
              Szmira w malych dawkach nie jest zła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka