Dodaj do ulubionych

Tłumaczenie imion w książkach

12.05.10, 14:08
Lubicie gdy w przekładach na polski tłumaczone są imiona bohaterów? Ja
wolę oryginał nawet gdy trzeba się czasami pogimnastykować język a już
do szału mnie doprowadzają nieścisłości w tłumaczeniach typu Kamyczek,
Kajtuś, Caillou. Mój syn bardzo lubi tą serię ale nawet nie próbuje mu
kupić nowych wydań bo zmieniono nagle imię na Kajtusia.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 14:34
      Jeśli znam imię oryginalne, to mi przeszkadza, ale jeśli nie
      mam pojęcia, jak kto został nazwany przez autora książki, to
      zupełnie mi to nie przeszkadza :)

      O, bardzo nie lubię jak zmieniają się nazwy w kolejnych książkach,
      dlatego, że zmienił się tłumacz, np. w cyklu Waltera Moersa.
    • gopio1 Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 15:41
      Wolę oryginalne imiona. Porażką była dla mnie zamiana Pippi na Fizię
      Pończoszankę. Choć nie powiem - Nusia jest spolszczona cudnie, dla nas zawsze
      już będzie Nusią, a nie Gittan.

      Najbardziej jednak denerwuje niekonsekwencja - gdy część imion jest spolszczona,
      a część pozostaje oryginalna. Albo gdy przyzwyczaimy się do jakiegoś imienia, a
      potem, w innym tłumaczeniu musimy się przestawić (mieliśmy tak przy Piotrusiu
      Panie).
      • tymianek21 Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 16:30
        A pamiętacie Kubusia Puchatka zamienionego we Fredzie Phi-Phi?
        • abepe Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 16:46
          tymianek21 napisała:

          > A pamiętacie Kubusia Puchatka zamienionego we Fredzie Phi-Phi?

          Oj, będę się kłócić!!! Fredzia jest tłumaczeniem imienia Winnie - od
          Winifreda:)) Przeczytaj wstęp do książki!
          • hankam Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 16:52
            Tyle, że tlumaczka podobno nieslusznie zalożyla, że Winnie pochodzi od Winifredy.
            • abepe Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 17:01
              hankam napisała:

              > Tyle, że tlumaczka podobno nieslusznie zalożyla, że Winnie pochodzi od Winifred
              > y.

              Aaaaaa, to ciekawe. Skąd wiesz? I tak wolę Fredzię, Kubuś jest nudny.
              • lunatica Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 18:08
                abepe napisała:

                > hankam napisała:
                >
                > > Tyle, że tlumaczka podobno nieslusznie zalożyla, że Winnie
                pochodzi od Wi
                > nifred
                > > y.
                >
                > Aaaaaa, to ciekawe. Skąd wiesz? I tak wolę Fredzię, Kubuś jest
                nudny.

                Winnipeg? :-)

                www.just-pooh.com/history.html
                pl.wikipedia.org/wiki/Kubu%C5%9B_Puchatek
                • abepe Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 18:26
                  lunatica napisała:

                  > abepe napisała:
                  >
                  > > hankam napisała:
                  > >
                  > > > Tyle, że tlumaczka podobno nieslusznie zalożyla, że Winnie
                  > pochodzi od Wi
                  > > nifred
                  > > > y.
                  > >
                  > > Aaaaaa, to ciekawe. Skąd wiesz? I tak wolę Fredzię, Kubuś jest
                  > nudny.
                  >
                  > Winnipeg? :-)
                  >
                  > www.just-pooh.com/history.html
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Kubu%C5%9B_Puchatek

                  Aha, czyli Pegi? (jakkolwiek pisane:)
              • ewap_mama_alexa Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 18:31
                Nie lubilam Agnieszki zamiast Mary Poppins.
                A spotkalyscie sie ze zmiana wieku bohaterow w zaleznosci od jezyka tlumaczenia? Po polsku Lisa z Bullerbyn ma siedem lat i wkrotce skonczy osiem. W wydaniu amerykanskim ma lat 9 (chyba, schowala mi sie gdzies ksiazka i nie moge sprawdzic). Igerna z Anyzowej Warowni (Cornelia Funke) ma po polsku 10 lat, w wersji amerykanskiej 12. Dlaczego ? Ot i zagadka.
                • zefi-rynna Re: Tłumaczenie imion w książkach 14.05.10, 10:40
                  A ja miałam pierwsze spotkanie z Agnieszką i było wspaniale (ilustracje
                  Orłowskiej- Gabryś), potem nie mogłam się przyzwyczaić do MAry Poppins.
    • undomestic_goddess Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 18:44
      Nie przepadam za spolszczonymi imionami, gdy te oryginalne sa dobrze
      znane. Jednak brak konsekwencji w temacie zwyczajnie mnie drazni.

      Fredzia Phi-Phi jest dosc drobiazgowo wytlumaczona we wstepie do tego
      tlumaczenia.

      Agnieszka zamiast Mary Poppins nie przemawia do mnie zupelnie, nie
      chce jej nawet znac ;)
    • yula Re: Tłumaczenie imion w książkach 12.05.10, 19:50
      Zmiana znanych imion typu Mary Poppins czy Pippi mi przeszkadza, Jeśli nie wiem
      że jest inne imie to nie :P Ale wybitnie wkurzające jest zmiana imienia w serii.
    • zona_mi A propos Winifredy 12.05.10, 20:10
      Bolesna jest dla mnie "Czarownica Czesia" zamiast "Wiedźmy
      Winifredy". Czesi nie kupuję.
      • zona_mi Błękitny zamek 12.05.10, 20:20
        Poznałąm w tej książce Joannę, a w innym tłumaczeniu znalazłam jakąś
        Vivienne, czy coś - też nie zaakceptowałam. Nie wiem jak było w
        oryginale.
        • mika_p Re: Błękitny zamek 12.05.10, 22:02
          Valancy było w oryginale. Joanna Walencja w tamtym tłumaczeniu.
          Znasz to forum?
          forum.gazeta.pl/forum/f,30357,Milosnicy_czki_L_M_Montgomery.html
          Tylko tam sie, neistety, wątki poarchiwizowały...
          Ale o Błękitnym zamku jest kilka chyba.
        • zuzannao Re: Błękitny zamek 12.05.10, 22:52
          Imiona w tłumaczeniach Montgomery to temat na oddzielny wątek... Chociażby pani
          Małgorzata Linde, która w oryginale jest Rachelą. A ja ostatnio wypatrzyłam
          niekonsekwencję w tłumaczeniu Muminków, które zawsze dotąd uważałam za wzorowe.
          Otóż ni stąd ni zowąd w "opowiadaniach z Doliny Muminków" Ryjek występuje jako
          Sniff. We wszystkich pozostałych książkach jest Ryjkiem, a tam Sniffem, chociaż
          na ilustracjach jest wyraźnie ryjkowaty, i z kontekstu wynika,że nie móże to
          być nikt inny. Mam wydanie z lat siedemdziesiątych, może w innych wydaniach to
          poprawiono, czy ktoś wie?
          • abepe Re: Błękitny zamek 12.05.10, 23:18
            zuzannao napisała:

            A ja ostatnio wypatrzyłam
            > niekonsekwencję w tłumaczeniu Muminków, które zawsze dotąd uważałam za wzorowe.
            > Otóż ni stąd ni zowąd w "opowiadaniach z Doliny Muminków" Ryjek występuje jako
            > Sniff. We wszystkich pozostałych książkach jest Ryjkiem, a tam Sniffem, chociaż
            > na ilustracjach jest wyraźnie ryjkowaty, i z kontekstu wynika,że nie móże to
            > być nikt inny. Mam wydanie z lat siedemdziesiątych, może w innych wydaniach to
            > poprawiono, czy ktoś wie?

            U nas Ryjek to Ryjek!
          • mama_kotula Re: Błękitny zamek 27.05.10, 10:28
            zuzannao napisała:

            > Imiona w tłumaczeniach Montgomery to temat na oddzielny wątek... Chociażby pani Małgorzata Linde, która w oryginale jest Rachelą.

            ...i która w polskim tłumaczeniu absolutnie Rachelą być nie mogła, bo jak wiadomo, Rachela to Żydówka (tak silna była konotacja tego imienia), a przecież w książce jest mnóstwo wzmianek o tym, że Rachela/Małgorzata do kościoła chadzała regularnie.
            • verdana Re: Błękitny zamek 31.05.10, 13:49
              Tym bardziej, ze to przedwojenne tłumaczenie. Rachela odpadala -
              tak, jakby teraz bohaterowi ksiązki dac na imię Mohamed i tlumaczyć,
              ze absolutnie nie jest i nie był Arabem i z Arabami nic wspólnego
              nie ma. Za trudne dla dzieci.
        • mama_kasia Re: Błękitny zamek 12.05.10, 22:52
          O, bo to chyba chodzi o to pierwsze zetknięcie się.
          Człowiek przyzwyczaja się, wyobraża sobie i już ciężko
          przekonać się do czegoś innego.
          • nchyb Mała księżniczka... 13.05.10, 14:06

            > O, bo to chyba chodzi o to pierwsze zetknięcie się.
            > Człowiek przyzwyczaja się

            tak właśnie.
            W Małej księżniczce posługaczka znana mi była jako Rózia, gdy
            czytałam oryginał i pojawiła się chyba Becky - byłam
            zdezorientowana...
            • verdana Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 16:25
              Mam mieszane uczucia. Bo wbrew pozorom, w książkach dla dzieci
              tlumaczenie imion wydaje mi się bliższe oryginałowi, niż zostawienie
              imion w wersji pierwotnej. Zazwyczaj autor pisał książkę, ktorej
              bohaterowie mieli być bliscy dzieciom, a nie w pewien sposób dalecy
              i egzotyczni. Czesto imiona są "mówiace" i wtedy tłumaczenie wydaje
              się konieczne (szczególnie dla malych dzieci, gdzie te imiona
              odgrywają rolę). No i często imiona są wyznacznikiem pozycji
              społecznej - wiadomo bylo, ze Rózia to raczej nie panna z dobrego
              domu, a posługaczka. Przy Becky to zanika.
              • tymianek21 Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 17:24
                Skoro mówimy o imionach mam pytanie. Czy wiecie jak miała na imię
                żona Aladyna? Spotkałam sie z imionami tak róznymi jak: a)w kolekcji
                Dziecka to Badr-al-Budur b)w Baśniach klasycznych -wydawnictwo Wilga-
                ma na imię Halima c)u Disney'a to Jaśmina. Widziałam jeszcze inne
                fantazyjne imiona. Ciekawi mnie jak ma na imię w oryginale i
                dlaczego imię męskie pozostało bez zmian -wszędzie to Aladyn- a jego
                piękna żona ciągle ma inne imię!
                • gopio1 Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 17:54
                  > w kolekcji Dziecka to Badr-al-Budur

                  Czyli najbliższa Leśmianowi - w Klechach Sezamowych nazywa się Badrulbudura.
                • 7oz Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 18:33
                  Badr-al-Budur jest najbliższa oryginalnemu brzmieniu i oznacza coś
                  związanego z pełnią księżyca (nie wiem jak to przetłumaczyć ładnie na
                  polski, po angielsku jest to tłumaczone na "full moon of full moons").
                  Disney jak to Disney zmienił dla wygody, bo Jasmine łatwiej się wymawia
                  :)
              • nchyb Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 18:54

                > społecznej - wiadomo bylo, ze Rózia to raczej nie panna z dobrego
                > domu, a posługaczka. Przy Becky to zanika

                o to to właśnie. Dla mnie jako dziecka oczywiste było, ze Rózia moze
                być posługaczką, Becky nie mówiło mi nic o statusie społecznym tej
                dziewczynki.
                Ale w późniejszym odbiorze, przy czytaniu ksiażki jako dorosła (do
                wielu książek z dzieciństwa zdarza mi sie powracać), mimo że
                wiedziałam iż Becky pasuje do roli Rózi, to już wolałam wersję
                pierwotną, którą znałam od dziecka :-)

                Ale pozostając przy tej samej autorce, Mary i Dick bardziej mi
                pasują niż Marysia Lennox i Rysio... :-)

                Może właśnie dlatego, że ten pierwsyz odbiór by ważny? Dlatego, zę
                poznałam właśnie Mary, Collina i Dicka?...
                • abepe Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 21:03
                  Ryyyyyysioooooooooo?
                  • zuzannao Re: Mała księżniczka... 13.05.10, 21:12
                    W oryginale jest Dickon, czyli rzadziej używany skrót od Richarda - więc może
                    nawet nie Rysio, a jakiś Rych lub Rychu?
                    • nchyb Re: Mała księżniczka... 14.05.10, 06:36
                      Rychu w tajemniczym ogrodzie...Brzmi ciekawie, he he...
    • irmeline Re: Tłumaczenie imion w książkach 14.05.10, 15:47
      Ciekawy temat. Myślę, że przede wszystkim przywiązujemy się do
      pierwszego tłumaczenia, z jakim się zetknęliśmy, zwłaszcza jako
      dzieci, i po prostu górę bierze sentyment. Dlatego dla mnie Rózia nie
      może być Becky, a z kolei Mary (Poppins) to Mary, a nie jakaś
      Agnieszka.
      W wydawnictwie sugerują mi zazwyczaj spolszczanie imion i wymyślonych, baśniowych nazw różnych krain, miasteczek itp. i wydaje
      mi się to uzasadnione. Zagraniczne imiona są często trudne do
      wymówienia (do angielskich się przyzwyczailiśmy ale już do
      niemieckich czy włoskich niekoniecznie)i brzmią dla dziecka obco
      (gdyby tak np. Julek i Julka pozostali jako Jip i Janeke? Jak to
      płynnie odmieniać w tekście, żeby było lekko?). Oczywiście dla
      tłumacza to dodatkowa praca, wymagająca czasem sporej pomysłowości.
      Czasem niestety wychodzą też z tego koszmarki... Ogólnie, drażni mnie
      przede wszystkim niekonsekwencja. Na przykład ostatnio moja córka ma
      niemały kłopot Kubusiem Puchatkiem,bo niestety otarła się o
      disnejowskiego Kubusia i teraz, gdy czytamy przekład I. Tuwim, nic
      się jej nie zgadza. Czy Las jest Stumilowy czy Stuwiekowy? Czy Sonie
      to Hefalumpy? Że już nie wspomnę o wizualnej stronie - mając w głowie
      wyobrażenie z kreskówki, córka wykłóca się ze mną o "nieprawdziwe"
      ilustracje Sheparda (!)
      • magdziol18 Re: Tłumaczenie imion w książkach 14.05.10, 17:16
        ja bylam bardzo rozczarowana, kiedy w wieku bodajze 25 lat kupilam
        sobie tutaj(US) ksiazke o Ani i tam zamiast Tadzia i Tosi byl Davy
        and Dora???? Bardzo zle mi sie to czytalo
      • ammbrozyjka Re: Tłumaczenie imion w książkach 31.05.10, 10:29
        > (gdyby tak np. Julek i Julka pozostali jako Jip i Janeke? Jak to
        > płynnie odmieniać w tekście, żeby było lekko?).

        Janeke to po prostu Janeczka, a Jip - takei imię nie iestnieje -
        powinien miec jakiś 'starodoawny' i bardzo rzadki polski
        odpowiednik... Joszko?
        Ja ma problem z Julkiem i Julka bo po pierwsz oba imiona sa wersja
        jednego, a po drugie = przy obecnej modzie na imię Julia - brzmią
        bardzo teraźniejszo, nowoczesnie. Tymczaseme ksiazka dzieje sie w
        czasach 'przedtelewizyjnych', dzieci maja takie
        niespieszne, 'starodawne' zabawy (słuchają audycji w radio), wiec
        nadanie im aktualnie popularnmych imion troche burzy tę ułude lat
        50' (Jip i Janneke to tak naprawde 'Jacak i Agatka' ;-)))
        • lunatica O Julkach :-) 31.05.10, 10:33
          ciekawy króciutki niegdysiejszy wątek
          forum.gazeta.pl/forum/w,16375,91904471,91904471,OT_ciekawostka_Julki_w_innych_jezykach_.html
          ammbrozyjka napisała:

          > > (gdyby tak np. Julek i Julka pozostali jako Jip i Janeke? Jak to
          > > płynnie odmieniać w tekście, żeby było lekko?).
          >
          > Janeke to po prostu Janeczka, a Jip - takei imię nie iestnieje -
          > powinien miec jakiś 'starodoawny' i bardzo rzadki polski
          > odpowiednik... Joszko?

          Joszko - IMO to zdrobnienie od Józefa

          > Ja ma problem z Julkiem i Julka bo po pierwsz oba imiona sa wersja
          > jednego, a po drugie = przy obecnej modzie na imię Julia - brzmią
          > bardzo teraźniejszo, nowoczesnie. Tymczaseme ksiazka dzieje sie w
          > czasach 'przedtelewizyjnych', dzieci maja takie
          > niespieszne, 'starodawne' zabawy (słuchają audycji w radio), wiec
          > nadanie im aktualnie popularnmych imion troche burzy tę ułude lat
          > 50' (Jip i Janneke to tak naprawde 'Jacak i Agatka' ;-)))
    • steffa Re: Tłumaczenie imion w książkach 17.05.10, 13:22
      Nie ma reguły. Czasem powinny zostać w oryginale (z różnych przyczyn, już
      wymienionych), ale w większości przypadków z powodzeniem mogą być spolszczone:
      żeby były 'przyjaźniejsze', bądź łatwiejsze w odmianie, albo po prostu czytelne.
      Wielu rodziców może mieć problemy z właściwym przeczytaniem wielu obcych imion
      i wtedy skupiają uwagę nie na tym, na czym powinni.
      • franula Re: Tłumaczenie imion w książkach 18.05.10, 09:27
        A w śwince peppie jest niekonsekwentnie Jacek i George.
        • uccello zależy kiedy 27.05.10, 13:40
          w Hiszpanii dzieci czytają o Pablo Diablo, we Francji o Martinie
          Zinzinie, w Słowenii o Groznim Jasperze, polskie maluchy poznają
          przygody Koszmarnego Karolka- to ma sens.
          • nchyb Re: zależy kiedy 28.05.10, 13:51
            tak przy okazji, a jak w tych wszystkich językach nazywa sie
            Doskonały Damianek? Wiesz może?
          • mama_kotula Re: zależy kiedy 28.05.10, 14:03
            uccello napisała:

            > w Hiszpanii dzieci czytają o Pablo Diablo, we Francji o Martinie
            > Zinzinie, w Słowenii o Groznim Jasperze, polskie maluchy poznają
            > przygody Koszmarnego Karolka- to ma sens.

            W Norwegii jest Rampete Robin, w Finlandii Häijy-Henri ;)

            Co do Damianka, dogrzebałam sie jedynie do: Perfect Peter (ang.), Perfekte Peter
            (norw.), zaraz będę szukać dalej :)
            • mama_kotula Re: zależy kiedy 28.05.10, 14:11
              Fiński Damianek to Kulta-Kasperi.
              Hiszpański wszędzie jest notowany jako "Roberto, el niño perfecto".
            • gopio1 Re: zależy kiedy 29.05.10, 18:53
              mama_kotula napisała:
              > Co do Damianka, dogrzebałam sie jedynie do: Perfect Peter (ang.), Perfekte
              Peter (norw.), zaraz będę szukać dalej :)

              Czyli w sumie i u nas mogło być bliżej oryginału - Perfekcyjny Piotruś. Choć
              oczywiście Doskonały Damianek jest ok :)
              • mama_kotula Re: zależy kiedy 29.05.10, 19:13
                gopio1 napisała:
                > Czyli w sumie i u nas mogło być bliżej oryginału - Perfekcyjny Piotruś.

                W "100 Bajek do czytania na głos", w polskim tłumaczeniu Perfect Peter jest
                Idealnym Piotrusiem. A Horrid Henry - Nieznośnym Gabrysiem... ;)
          • lunatica Re: zależy kiedy 28.05.10, 17:45
            Koszmarny Karolek globalnie!- na mapie świata,
            a tam cudny "Grazik Gabo" na Słowacji :-)
            • gopio1 Re: zależy kiedy 29.05.10, 18:59
              O! A myślałam, że wszędzie jest zachowana ta sama metoda nadawania imion, a tu
              się okazuje, że wcale nie!
            • uccello Re: zależy kiedy 31.05.10, 19:23
              Luna, zaciągnę tę lineczkę z zglobalizowanym Karolkiem do nowości
              ZNAKu, dobrze? - żeby nie przepadła w internetowych odmętach. Jak
              będzie w dwóch miejscach to łatwiej będzie znaleźć.
              System multiplikacji stosuję też w realu - mamy np.5 par nożyczek (
              nie licząc tych malutkich do paznokci) , co pięciokrotnie zwiększa
              szansę natrafienia na któreś, kiedy w obu rękach ma się
              nieposłuszny, zwijający się papier, a w zębach wstążeczkę.
              • lunatica Re: zależy kiedy 03.06.10, 11:21
                uccello napisała:

                > Luna, zaciągnę tę lineczkę z zglobalizowanym Karolkiem do nowości
                > ZNAKu, dobrze? - żeby nie przepadła w internetowych odmętach. Jak
                > będzie w dwóch miejscach to łatwiej będzie znaleźć.
                > System multiplikacji stosuję też w realu - mamy np.5 par nożyczek
                (
                > nie licząc tych malutkich do paznokci) , co pięciokrotnie
                zwiększa
                > szansę natrafienia na któreś, kiedy w obu rękach ma się
                > nieposłuszny, zwijający się papier, a w zębach wstążeczkę.

                Jasne, że tak! :-)
              • steffa Re: zależy kiedy 03.06.10, 21:02
                Z nożyczkami mam tak samo.
                Co do Piotrusia i Damianka. Jakoś Damianek mi się bardziej kojarzy z
                doskonałością niż Piotruś z perfekcją. ;)
    • marghot Re: Tłumaczenie imion w książkach 31.05.10, 11:21
      osobiscie zdecydowanie wolę imiona oryginalne,jakkolwiek trudne by
      ni były
      zdaje mi się jednak, że dla mojej córki (niecąłe 2 lata) imona
      polskie brzmia bardziej swojsko, a tym samym łatwiej jej utożsamić
      się z bohaterami
    • dachauka Re: Tłumaczenie imion w książkach 31.05.10, 16:14
      W popełnionym przeze mnie przekładzie serii o Milence oryginalna Millie stała
      się Milenką, a jej siostra Trudel (pochodząca w niem. od Gertrud) - Trudzią.
      Trudzia bardzo mi się podoba, Milenka mniej (brzmi jakoś tak martynkowo...), ale
      zasadniczo jestem za spolszczeniem cudzoziemskich imion w książkach dla dzieci.
      • abepe Re: Tłumaczenie imion w książkach 02.06.10, 23:27
        dachauka napisała:

        > W popełnionym przeze mnie przekładzie serii o Milence oryginalna Millie stała
        > się Milenką, a jej siostra Trudel (pochodząca w niem. od Gertrud) - Trudzią.
        > Trudzia bardzo mi się podoba, Milenka mniej (brzmi jakoś tak martynkowo...), al
        > e
        > zasadniczo jestem za spolszczeniem cudzoziemskich imion w książkach dla dzieci.
        >

        O! Syn niedawno pytał o imię siostrzyczki Milenki. Nie byłam sobie w stanie
        przypomnieć. W "Milence w Paryżu" chyba się to imię nie pojawia, prawda? Berlin
        jeszcze przed nami.
        Milenka jest ok, mnie się z Martynką wcale nie kojarzy. Mogła być też Milką, ale
        to dość czekoladowo:)
        • dachauka Re: Tłumaczenie imion w książkach 03.06.10, 12:15
          To prawda, w Paryżu Trudzia jest bezimienną "siostrzyczką".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka