Dodaj do ulubionych

Szybkie czytanie a ortografia

16.05.11, 13:39
Mój pierwszak czyta sprawnie od 2 lat. Dość szybko także zaczął pisać pomijając kompletnie reguły ortografii. Pisałam o tym jakiś czas temu zastanawiając się nad kupieniem mu jakiejś książki z zasadami, słownika itd. Odpuściłam. Wydawało mi się, że skoro dziecko dość sporo czyta - powinna mu się pisownia utrwalić wzrokowo.
Okazuje się, że to nie takie proste a płynne czytanie pogarsza sprawę. Syn czyta już na tyle sprawnie, że ogarnia wzrokiem całe zdania, nie skupia się na konkretnych wyrazach.
W zadaniach polegających na przepisywaniu - dziecko słabiej czytające ma nad nim tę przewagę, że rozkłada jeszcze wyrazy na litery i tak powoli przepisuje. Mój syn czyta całość i pisze z pamięci, bo ma pamięć bardzo dobrą. Zastanawiam się nad mechanizmem, on czyta bezgłośnie, więc nie posługuje się pamięcią słuchową, ale wzrokowa jak widać wcale tu nie działa. Muszę wymyślić jakiś eksperyment, żeby to sprawdzić. Na razie chyba po prostu zacznę z nim ćwiczyć przepisywanie, żeby pokazać mu jak ważna jest koncentracja na wyglądzie wyrazu. Niestety nauczycielka takich ćwiczeń nie zadaje a umiejętność potem sprawdza. Ciekawa jestem jakie ma wyniki.

A jak jest u Waszych dzieci?
Obserwuj wątek
    • anndelumester Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 14:07
      Kfatki z dzisiaj (w domu jest, bo atak alergii nastąpił) hirurg, spszontaczka, muraż, lekaż itd.
      Pisze jak mu w duszy gra, a zasady ortograficzne zapisane w zeszycie do polskiego zna - w teorii.
      Ja jestem typowym wzrokowcem, czytałam bardzo szybko, a pisanie (nie przepisywanie z tablicy czy innego) ze słuchu było i jest masakryczne - byk na byku, dopiero po przeczytaniu te błędy widzę i poprawiam. W moim przypadku wakacyjne przepisywanie wyrazów ortograficznych dało sens , bo ja zapamiętywała, jak one powinny wyglądać, ale był to horror z dzieciństwa. Przestało mnie to dziwić, gdy przy okazji wszystkich dysfunkcji K. poczytałam sobie co nieco i dokonałam autodiagnozy :p K. brak koncentracji i uwagi, nadaktywnośc i resztę dys. ma na bank po mnie :D
    • magtek Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 15:28
      Mój pierwszak sprawnie czytać zaczął niedawno. Błędy ortograficzne robił okropne. Jak w grudniu napisał na laurce tatusiowi życzenia, to tam gdzie mógł zrobił błąd :) W dodatku sepleni więc np. zamiast sz pisze s itd. Potem zaczęło się poprawiać. Zainteresował się sam zasadami pisowni i pytał mnie o nie. Kupiłam mu słowniczek ortograficzny i jak coś pisał to zaglądał do niego. W klasie jak zrobił to co Pani zadała, to czytał sobie na ścianach różne zasady pisowni i w domu mi wszystko relacjonował :) Wiadomo jaki program mają teraz pierwszaki więc w rezultacie ciągle czytał te zasady :)) Od kilku tygodni razem z Panią na lekcjach założyli sobie słowniczki ortograficzne (kilka kartek razem związanych) i każdy w swoim słowniczku wpisuje wyrazy (wszyscy mają te same wyrazy), czasami robi jakiś rysunek, czasami Pani coś im wkleja. Przerabiali np. ch i h i mieli do nauczenia po kilka (6, 7) wyrazów z każdą literą, a po paru dniach dyktando. Na dyktancie były 3 wyrazy z ch i 3 z h. Tak samo z u i ó, rz i ż. Przed każdym dyktandem w domu najpierw przepisywał sobie wszystkie te wyrazy, a potem ja robiłam mu dyktando. Mamy też grę
      Reksio i ortgrafia
      i młody lubi w nią grywać. Po tym wszystkim mogę stwierdzić, że jest coraz lepiej :)
      • woda.lekko.gazowana Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 16:31
        u nas przedziwnie: w zeszytach niemal bez błędów, częściej literówka niz ortograf.

        za to rozwiązywana samodzielnie krzyżówka w gazecie zawiera np malaża i kuhaża, powód: bo sie inaczej do krateczek nie miescili ;)
        • woda.lekko.gazowana Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 16:33
          acha, czyta płynnie - nie widzę jakiegos związku.
    • gopio1 Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 16:53
      U drugoklasisty ortografia i gramatyka bez zastrzeżeń. Nauczycielka twierdzi, że duża ilość czytanych przez niego książek ma z tym ścisły związek. W szkole zasad mieli już sporo - ostatnio nie z czasownikami i nie z przymiotnikami. Ja obserwuję u niego skrzywienie w drugą stronę - mimo, że syn czyta szybko, to czytając wręcz robi korektę - wyłapuje w książkach przeróżne błędy - gramatyczne, stylistyczne, interpunkcyjne, a nawet rzeczowe.

      U córki (zerówka) trudno powiedzieć. Czyta płynnie, ale w zasadzie jeszcze nie pisze - bardzo mało, rzadko i głównie drukowane. Błędy robi typowe jak przy pisaniu ze słuchu (hce, wrużka, ale było i jabłuko). O zasadach w szkole jeszcze nie było mowy - na razie uczą się pisać litery.
      • mamalgosia Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 21:02
        Ja ob
        > serwuję u niego skrzywienie w drugą stronę - mimo, że syn czyta szybko, to czyt
        > ając wręcz robi korektę - wyłapuje w książkach przeróżne błędy - gramatyczne, s
        > tylistyczne, interpunkcyjne, a nawet rzeczowe.
        >

        O! I ja i mój Starszy Syn też to mamy:)
    • steffa Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 17:13
      Mój drugoklasista czyta 'tak se', na pewno nie szybko.
      Błędy jeszcze robi, choć nie strasznie dużo. W szkole mocno ćwiczą ortografię.
      Moim zdaniem na tym etapie to jeszcze norma.
      • verdana Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 18:18
        Nie chciałabym być złym prorokiem, ale plynne, szybkie czytanie, w dodatku czytanie dużej ilosci książek + błędy, na ktore to czytanie nie ma wplywu najczęściej =dysortografia.
        To taka dysfunkcja, przy ktorej fakt, żedziecko czyta bez przerwy niczego nie zmienia w jego umiejętności ortograficznego pisania. Ja bym się przeszła do specjalisty.
        Dobrze czytający drugoklasista bez dysortografii robi szybkie postepy, jesli nie ma zadnych dysfunkcji. Brak postępów powinien sklonić do wizyty w poradni.
        • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 20:00
          Myślę, że na myślenie o dysortografii jest jeszcze bardzo (albo i bardzo bardzo) za wcześnie w przypadku mojego pierwszaka, które "idzie" nowym programem, czyli pierwsze litery w szkole zobaczył w tym roku. A zasad pisowni na razie nie poznaje, przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Więc jestem w szoku, że u Was tak ostro z zasadami. Naszej pani to chyba jednak bardzo się nie chce:((
          Syn czyta sprawnie od 2 lat, ale nie przeczytał jakiejś niesamowitej liczby książek, więc może mu się pisownia jeszcze nie utrwaliła. O dysortografii nie ma na razie co mówić. Innych objawów, poza nie stosowaniem zasad pisowni, nie widzę (a trochę się na tym znam).
          Mam poczucie, że błędy są bardziej skutkiem braku skupienia i pewnej nonszalancji związanej z brakiem świadomości, że pisownia ma jakieś znaczenie:))
          Pytałam o związek płynności czytania z jakością przepisywania, bo miałam poczucie pewnego paradoksu - gdyby sobie dukał literka po literce widziałby je po kolei, a gdy czyta od razu całą linijkę - nie analizuje liter. Ale może nie mam racji. Będę wiedziała, gdy zaczniemy nieco więcej pisać. Zadań domowych jest mikroskopijna ilość a samorzutne pisanie syn ogranicza do krótkich wykrzykników, bo ostatnio w kółko rysuje komiksy o Gwiezdnych Wojnach:( Więc muszę nad tym popracować. Może gdy zaczął czytać - powinnam od razu ruszyć z pisaniem, poprawianiem i uświadamianiem istnienia zasad? Teraz właśnie syn przepisuje wierszyki Wasowskiego ze Świerszczyka:) Zaraz będę analizować:))

          • woda.lekko.gazowana Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 20:12
            abepe, może podpytaj, bo u Krzyska, który też przecież w pierwszej klasie, była wymiana np. "ó" na "o", "rz" na "r", zasady przenoszenia wyrazów - z tego, co pamietam.
            • woda.lekko.gazowana Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 20:15
              i "ż" na "g". wyjątki od tych reguł też.

              dla mnie to wszytsko jest zaskakujące, bo ja nie znam reguł ortograficznych w ogóle, poznawałam je razem ze starszą córką, kiedy sie ich uczyła - zakładam, że piszę (raczej) poprawnie właśnie ze względu na oczytanie, nie umiałabym chyba nic napisać, gdybym musiała zastanawiać się nad każdym słowem i rządzącą nim regułą :)
            • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 20:38
              woda.lekko.gazowana napisała:

              > abepe, może podpytaj, bo u Krzyska, który też przecież w pierwszej klasie, była
              > wymiana np. "ó" na "o", "rz" na "r", zasady przenoszenia wyrazów - z tego, co
              > pamietam.

              A kogo mam pytać? Jak już pisałam - wywiadówka jest w środę na 15, dzisiaj (!!!) pani wpisała informację do dzienniczka. Żadne z nas nie może być o tej porze w szkole. Mąż dzisiaj odbierał G. z lekcji, akurat zadzwonił dzwonek gdy wchodził do szkoły, w drzwiach zderzył się z wychowawczynią (jak widać średnio ją interesuje, czy dzieci zostały po lekcjach odebrane). Chciał zapytać o tę wywiadówkę i coś tam jeszcze, ale (jak zawsze) nie miała czasu. I takie są możliwości kontaktu. W związku z tym, że (na 75%) będziemy go przenosić - chęć kontaktu spadła mi do zera. Wierzę, że nawet jeśli ma jakieś braki w wiedzy na temat ortografii w porównaniu z nową szkołą - szybko to nadrobi.
    • katrio.na Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 20:52
      Ja jedynie zauwazylam taka zaleznosc, ze Dorastajacy jako dys... przez czytanie zapamietuje wyrazy (czyta juz plynnie, ale ogarnia wyraz i go zapamietuje). Znajomosc zasad nie ma nic do rzeczy, ale juz zobaczenie wyrazu to co innego.
      Choc gdy ma gorszy dzien to potrafi nawet zrobic bledy w wyrazach, ktorych nie sposob zle napisac ;)
      Raz mnie zadziwil i nie zrobil ani jednego bledu w konkursie ortograficznym - przechodzac tym samym do drugiego etapu.
      Niestety dalej sie nie sprawdzil bo chorowalismy.

      Pierwsza klasa byla bez ortograficzna, druga to niemal same zasady ortograficzne i dyktanda.
      Pocieszam sie, ze z czasem pozna wiekszosc wyrazow i bedzie mechanicznie je odwzorowywal. W koncu to przeciez umowne znaki.

      Niestety przez te ortografie Dorastajacy nie wyjdzie juz pewnie na zakonczenie roku na srodek sali ;)

    • mamalgosia Re: Szybkie czytanie a ortografia 16.05.11, 21:01
      Mój starszy Syn czyta dużo i szybko i jest mistrzem ortografii. Młodszy Syn składa, czyta powoli i robi błąd na błędzie
    • magtek Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 08:30
      Abepe, wydaje mi się, że Twój syn jeszcze nie przywiązuje wagi do ortografii (tak jak sama napisałaś). Mój to raczej umysł ścisły, uwielbia regułki, trzyma się zasad obłędnie (jest mało elastyczny). Bardzo duże znaczenie miało u nas, to co zaczęli robić odnośnie ortografii w szkole. Bo to co powie Pani to rzecz święta :)) Do tego on jest ambitny i chce mieć jak najlepsze oceny i ćwiczy z zapałem te wyrazy. Tak samo było na początku roku jak uczyli sie pisać. W weekendy siedział i godzinami pisał jakieś wymyslone historie żeby nauczyć się ładnie pisać :) Natomiast uważam, że zbyt małą wagę przywiązuje się u mojego pierwszaka w szkole do samodzielnego czytania. Pani ich mało mobilizuje. Załozyli zeszyty lektur ale mogą tam wpisywać lektury, które przeczytali razem z rodzicami. Na moją uwagę aby były to lektury samodzielnie przeczytane, Pani stwierdziła, że oni za słabo czytają i ona nie może od nich tego wymagać :( No i mój młody chciał żeby jemu czytać, a jak miał sam coś przeczytać , to kłócił się o każdą linijkę :) W tym temcie więc musiałam zdać się na siebie, kupiłam kilka prościutkich książek i jakoś udało się. Skoro więc nie możesz liczyc na Panią w sparwie ortografii - rodzicu radź sobie sam :) Zapomniałam napisać, że niedawno młody zajął II miejsce w szkolnym konkursie ortograficznym klas pierwszych :)
      • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 09:42
        Magtek - tak, on nie przywiązuje uwagi do ortografii, wychowawczyni - nie wiem:)) Dowiedziałam się, że dyktanda polegają na tym, że nauczycielka najpierw pisze zdania na tablicy, pozwala je dzieciom przeczytać, potem zasłania i jeszcze raz dyktuje. Czyli - sprawdza w sumie zapamiętanie pisowni konkretnych wyrazów. Może dlatego nie wprowadza zasad. Już nawet nie próbuję pytać jakie są jej cele, bo od samego początku każde pytanie odbierane było przez nią jako atak. Chociaż naprawdę byłam bardzo delikatna:) Pracuję z ludźmi, rodzicami dzieci i umiem z ludźmi rozmawiać. Na pewno nie zraziłam jej tonem czy sposobem pytania. Myślę, że nauczycielka jest przyzwyczajona do dyktowania warunków i nie potrzebuje kontaktu z rodzicami. Co widać po sposobie prowadzenia wywiadówek - 20 minut - "nie ma pytań? do widzenia".
        Właściwie nie widzę zachęty do robienia czegokolwiek. Do czytania? Zapomnij. Na szczęście nie potrzebujemy zachęty. Jak pisałam w wątku o "Naszej mamie czarodziejce" - nie omawiali w klasie żadnej lektury.
        Ostatnio zrobiłam jeszcze jedno badanie opinii na temat tej szkoły i dowiedziałam się, że jeżeli ktoś nie chce się napracować - powinien się tam zatrudnić. I to się zgadza. Z drugiej strony - mam informację (opinia znajomej dyrektorki gimnazjum), że dzieciaki z tej szkoły wypadają dobrze w testach. Wygląda na to, że to zasługa zdolnych uczniów, nie nauczycieli:)) Potwierdza to fakt, że nauczycielka niedawno podeszła do mnie (pierwszy raz:) z pytaniem, czy to prawda, że przenosimy syna, bo byłoby jej szkoda, bo to takie zdolne i kreatywne dziecko. Czyli - zależy jej na tym, żeby nie stracić dobrego ucznia, który do tego (podejrzewam) jest dość mało kłopotliwy.
        Aha, w pierwszym semestrze wyglądało na to, że liczy się tylko jakość kaligraficzna pisma. Syn dostał informację, że dostałby odznakę wzorowego ucznia, gdyby ładniej pisał. Wczoraj powiedział, że na koniec roku dostanie nagrodę.
        Ostatnio rzeczywiście pisze, moim zdaniem, o niebo ładniej. Tylko, nie wiem, że nauczycielka zauważyła, że nielegalnie dostał pióro kulkowe:))
        W drugim semestrze był obowiązek pisania piórem. Syn pisał jako tako. Według mnie oraz specjalistek od terapii ręki - miał prawo, na pióro w tym czasie jest za wcześnie. Dziecko może mieć jeszcze problemy z prawidłowym naciskiem, więc stalówka się krzywi, drapie papier, atrament nie leci itd. Miał od nas pozwolenie na pisanie ołówkiem, ale chciał tak jak inne dzieci.
        Najgorszy dramat był gdy popełnił błąd. Pióro oczywiście da się zamazać korektorem i poprawić specjalnym cienkopisem. Ale syn przez swoje gapiostwo czasem poprawiał błąd na taki sam, albo inny. A drugi raz poprawić się nie da. I zaczynało to wyglądać kiepsko.
        Ostatnio dostał pióro kulkowe pilot fixion, które ma końcówkę - gumkę, którą da się kilkakrotnie zmazać w tym samym miejscu. Nie dość, że pióro się ładnie ślizga po papierze i pismo przestało być szarpane - brak konieczności walki z korektorem zdjął z dziecka dużą dawkę frustracji.

        A wracając do błędów - wczoraj przy przepisywaniu syn popełnił kilka, ale w wyrazach dość rzadkich (np. "rozbuchany":), chyba dwuwiersze Wasowskiego nie są najlepszym pomysłem na takie ćwiczenia:) Zauważyłam jednak, że przestał popełniać na przykład błędy związane ze zmiękczeniami (nie pisze już na końcu "jechaci"), więc chyba jednak powoli pisownia zaczyna mu się utrwalać.
        • magtek Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 11:09
          W Twoim przypadku też rozważałabym zmianę szkoły. Szkoda dziecka i Waszych nerwów. U nas wywiadówki wyglądają podobnie :) Moje główne zastrzeżenie do nauki w klasie mojego dziecka jest takie, że Pani traktuje ich zbyt dziecinnie. Wiem, że to może dziwnie brzmi, bo oni przecież są dziećmi ale chodzi mi o taką dużą pobłażliwość, za małe wymagania itp. Mam wrażenie, że u nas jest dokładnie realizowane minimum nowego programu dostosowanego do sześciolatków (a sześciolatków w klasie jest tylko dwóch). Nie wiem z czego to wynika? Może z tego, że większa część dzieci przyszła po nowych zerówkach i nie znała literek i w związku z tym nie mogły na początku nadążyć za programem. Dlatego jak już kiedyś pisałam - po miesiącu wymieniono książki na łatwiejsze :( Dzieci podczas nauczania zintegrowanego nie mają przerw i są cały czas z Panią. Razem wychodzą na dwór, idą na śniadanie, mają w klasie kącik gdzie są klocki i chyba jakieś zabawki i czasami się bawią. Dla mnie to wygląda bardziej na zerówkę niż pierwszą klasę. Pani twierdzi, że ona w tej pierwszej klasie chce ich przede wszyskim zachęcić do nauki i robi wszystko żeby sie nie zrazili. Wiem, że w innych szkołach jest inaczej, różnice są naprawdę duże. Taki jest skutek tej super reformy i sposobu jej wprowadzania. Poprzez obniżenie wieku szkolnego mielismy wyrównać szanse edukacyjne dzieci. Mamy zatem teraz niedouczonych siedmiolatków :( Mam wrażenie, że w takiej szkole jak nasza - dziecko, które opanuje tylko to co sie od niego wymaga - umie mniej niż przeciętny sześciolatek przed reformą.
          • anndelumester Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 11:26
            Jak Was czytam, mam na serio wyrzuty sumienia, że z koleżankami - innymi matkami - zrobiłyśmy awanturę w szkole na temat szkoła za mało wymaga i nie wykorzystuje wszystkich potencjałów swoich uczniów i nauczycieli A konkretnie poszło o to, że dyrektorki są leniwe i nie angażują się w pracę dydaktyczną i wychowawczą z należytą starannością i zaangażowaniem.
            Inna sprawa, że program klasy pierwszej, o minimum nie wspominając, jest denny, banalny, nudny, mało inspirujący.
            • steffa Re: szkoła 18.05.11, 22:24
              Ale czy waszym zdaniem szkoła, a ścislej rzecz biorąc pierwsza klasa służy tylko nauce? Obserwując mojego syna i jego klasę, dochodzę do wniosku, że wtedy nabywa się umiejętności radzenia sobie w nowym srodowisku i z nowymi wyzwaniami, zgrywa się z grupą, uczy tworzyć tę grupę.
              • steffa Re: szkoła 18.05.11, 23:26
                Ciekawy wykład o edukacji:
                www.youtube.com/watch?v=iG9CE55wbtY
              • anndelumester Re: szkoła 19.05.11, 00:48
                Dokładnie tak było w zerówce.
              • abepe Re: szkoła 19.05.11, 10:17
                steffa napisała:

                > Ale czy waszym zdaniem szkoła, a ścislej rzecz biorąc pierwsza klasa służy tylk
                > o nauce? Obserwując mojego syna i jego klasę, dochodzę do wniosku, że wtedy na
                > bywa się umiejętności radzenia sobie w nowym srodowisku i z nowymi wyzwaniami,
                > zgrywa się z grupą, uczy tworzyć tę grupę.

                Nie, oczywiście, że szkoła ma służyć rozwijaniu umiejętności społecznych. Chciałabym jednak, żeby nie szkodziła nauce:))

                Patrz no, jak to się, Steffo, składa. Kilka dni temu, akurat gdy nadzorowałam syna podczas przepisywania zadzwoniła moja teściowa i zaczęła mnie nakłaniać do zaprzestania dręczenia go pisaniem. Nie, żeby miała coś przeciwko pisaniu (wie, że on czyta i pisze a moje działania mają te czynności udoskonalić:), ale właśnie rozmawiała ze znajomą, która ma dziecko w szkole Twojego syna (tyle, że w pierwszej klasie) i tam nie ma przymusu a dzieci i tak na koniec pierwszej klasy piszą i czytają.
                Mojemu synowi odrabianie lekcji tygodniowo zajmuje w porywach pół godziny. Myślę, że dodatkowe 10 -15 minut pisania co kilka dni mu nie zaszkodzi:))
                • steffa Re: szkoła 19.05.11, 23:50
                  Cha cha.
                  Fakt. W pierwszej klasie nie muszą pisać ni czytać, a jednak piszą i czytają (większośc 'takse'). Mój syn, choć z błędami, pisze bardzo ładnie. Nie wpadłabym na to, bo chyba zbyt krytykancka jestem, ale moje przyjaciółki i znajomki tak orzekli. Tylko, że on cały czas pisze ołówkiem bądź kredką. Mają zakaz 'piórowania', teraz już wiem, dlaczego.
                  • abepe Re: szkoła 20.05.11, 00:00
                    steffa napisała:

                    > Cha cha.
                    > Fakt. W pierwszej klasie nie muszą pisać ni czytać, a jednak piszą i czytają (w
                    > iększośc 'takse'). Mój syn, choć z błędami, pisze bardzo ładnie. Nie wpadłaby
                    > m na to, bo chyba zbyt krytykancka jestem, ale moje przyjaciółki i znajomki tak
                    > orzekli.

                    Ja na szczęście miałam i będę miała problem nauki pisania i czytania z głowy - młodszy, głowę daję, za rok najpóźniej będzie sprawnie czytał i pisał bez zmuszania:))

                    Tylko, że on cały czas pisze ołówkiem bądź kredką. Mają zakaz 'piór
                    > owania', teraz już wiem, dlaczego.

                    "Piórowanie" to kolejny chory wymysł naszej kochanej pani. W większości normalnych szkół dzieci piszą ołówkiem do 3 klasy. Ale to (nielegalnie używane) pióro kulkowe G. fajne jest - naprawdę polecam.
                    Przyznałam się rodzicom, mogę się założyć, że jeżeli, jak podobno zapowiedziała wychowawczyni, dostanie nagrodę wzorowego ucznia będą skargi - ale on pisze piórem kulkowym a nie można! (Dostaliśmy łaskawą zgodę na ołówek:)
                    • anndelumester OT pióro 20.05.11, 11:23
                      A o co chodzi z piórem, ja uważałam (i nadal uważam) , że to dla mnie najlepszy przyrząd do pisania, najładniej się nim pisze, najwygodniej etc.
                      Mojemu K. też najlepiej litery piórem wychodzą, właśnie długopisami "się dziwnie ślizgają".
                      • abepe Re: OT pióro 20.05.11, 12:18
                        Widocznie macie prawidłowy chwyt i napięcie mięśni dłoni:)) My nie:)) Przy czym - jeżeli o mnie chodzi - nikt mi tego w dzieciństwie nie ustawił a moje dziecko ma jeszcze szansę, ale pisanie piórem w tym momencie mu szkodzi.
                        • anndelumester Re: OT pióro 20.05.11, 12:31
                          Ok, teraz już wiem, że to kwestia chwytu i napięcia mięśni. Resztę sobie gdzieś doczytam, bo mnie to bardzo ciekawi.
                          • verdana Re: OT pióro 20.05.11, 14:14
                            Ależ po to własnie dzieci piszą piórem, ze pióro wymusza prawidłowy nacisk na papier - bardzo ważne przy pisaniu. dzieci mają tendencję do bardzo mocnego przyciskania narzedzia do pisania do papieru, w ten sposób ręka meczy się bardzo szybko. Dlatego po pół roku powinno byc wprowadzane pióro, nie ołówek.
                            • anndelumester Re: OT pióro 20.05.11, 14:44
                              Tak mi się do tej pory wydawało, ale widać jes inaczej.
                              BTW mój syn choć naciskał bardzo mocno w zerówce na ołówki - zaczynali pisać ołowkami 4b potem doszli do HB, piórem pisze normalnie, stalówka - odpukać cała - zepsuł natomiast moje ukochane , śliczne pióro z ciekawości (wiec mu przebaczyłam i dałam do zakładu naprawy piór - jest coś takiego na szczęście).
                            • abepe Re: OT pióro 20.05.11, 15:54
                              verdana napisała:

                              > Ależ po to własnie dzieci piszą piórem, ze pióro wymusza prawidłowy nacisk na p
                              > apier - bardzo ważne przy pisaniu. dzieci mają tendencję do bardzo mocnego przy
                              > ciskania narzedzia do pisania do papieru, w ten sposób ręka meczy się bardzo sz
                              > ybko. Dlatego po pół roku powinno byc wprowadzane pióro, nie ołówek.
                              >


                              Nie, Verdano, nie masz racji. To pogląd, który dręczy dzieci od lat. Najgorszym sposobem ćiczenia grafomotoryki jest...ćwiczenie grafmotoryki, czyli rysowanie i pisanie.
                              Właściwy nacisk na papier nie powinien być wymuszony, ale powinien być skutkiem prawidłowych nawyków, które wypracowuje się innymi sposobami.
                              Dzieci, które mają tendencję do mocnego przyciskania czegokolwiek czym piszą i rysują to najczęściej dzieci, które mają pewne problemy z napięciem mięśni i zaciskając palce, usztywniając nadgarstek to napięcie sobie rekompensują. (Napięte także bywają barki, ramiona, przedramiona itd). Wierz mi, takich dzieci jest teraz sporo. Mają problem z płynnością ruchów dłoni, ręce się szybko męczą. Prawidłowe ćwiczenia z takimi dziećmi polegają na wzmocnieniu barków, ramion, przedramion, nadgarstka. Jest wiele dobrych ćwiczeń. Rysowanie, pisanie, zwłaszcza tak trudnym narzędziem jak pióro to ostatni etap ćwiczeń. Oczywiście, część dzieci poradzi sobie z piórem, a część dostosowanie siły nacisku do wymagań pióra okupi stresem związanym z powyginanymi stalówkami (wystarczy lekkie wygięcie i już atrament nie leci jak trzeba).
                              • verdana Re: OT pióro 20.05.11, 17:48
                                Jakos nie wierzę w masowe przeprowadzanie ćwiczeń z dziećmi. Rodzice sa rózni, szkoły na to nie mają ani czasu, ani możliwosci. A pioro wymusza jednak "nie naciskanie" - lepsze to, niż nic.
                                Wobec tego, ze moje dzieci miały właśnie takie problemy, ćwiczenia dawały niewiele, a widzałam, jak pisanie piorem jednak je łagodzi.
                                Jesli kupuje się tanie piora, to stres nie jest duży, jeśli oczywiście rodzic nie denerwuje się, że znowu dziecko zniszczylo stalówke. O dziwo, u mnie zniszczeń nie bylo.
                                • abepe Re: OT pióro 20.05.11, 18:14
                                  Ja też nie wierzę w masowe przeprowadzanie ćwiczeń z dziećmi. Jednak dobór odpowiedniego narzędzia do pisania może pomóc. Nie podoba mi się zmuszanie do pisania piórem w sytuacji, gdy na rynku jest niesamowity wybór innych narzędzi.
                                  Nie będę się z Tobą spierać na temat ćwiczeń grafomotorycznych, mój stan wiedzy jest inny niż Twoje doświadczenia.

                                  Jaka jest kwota, jaką byś wydała na pióro dla pierwszaka, który ma tendencję do gubienia? Ja kupiłam dwa (żeby miał, na wypadek gdy posieje) po trzydzieści kilka złotych każde.
                                  • steffa Re: OT pióro 20.05.11, 21:18
                                    Piórem się dobrze pisze, jeśli się je właściwie trzyma, czyli jego koniec (ten niepiszący ;)) patrzy na ramię. Nie uczy się tak teraz dzieci pisać, tak jak nie uczy się kaligrafii, w której każda litera leży w prawo. Mnie w szkole oczywiście uczono prosto, ale ojciec, urodzony w innych czasach i w innym kraju, w edukacji którego kaligrafia była podstawą, zawsze u mnie to korygował. Efekt jest taki, że w zależności od nastroju piszę prosto lub w prawo.
          • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 17:49
            Magtek, ja na początku roku walczyłam o takie bardziej dziecinne traktowanie, tzn. o zapewnienie dzieciom większego bezpieczeństwa. Na początku, żeby mogły się poczuć pewnie nowym miejscu. Wiem, że część klasy miała z tym problemy. Ale się nie dało ani pozwolić im na zostawanie w klasie na przerwach, żeby mogły w spokoju zjeść posiłek ani na inne bonusy. Teraz oczywiście są już uodpornione, ale mam duży żal do wychowawczyni, że tak kompletnie zignorowała nasze prośby.

            Anndelumester - o co dokładnie była awantura?

            U nas podobno ma być test na koniec roku. Zupełnie nie martwię się o wyniki syna, ale jak sobie przypomnę stres jaki przeżywał rok temu w związku z zaliczeniem zerówki (dzieciaki się nakręcały, matki szukały w internecie pytań z testu zaliczeniowego, jakoś specjalnie dzieci przygotowywały), to zastanawiam się jak to będzie wyglądało w tym roku.

            A wracając do głównego problemu wątku - postanowiłam sprawdzić swoją hipotezę przez codzienne ćwiczenie przepisywania i trochę pisania z głowy. Zobaczymy jakie będą wyniki.
            Podejrzewam jednak, że gdy syn zrozumie sens korzystania z zasad pisowni - błędy znikną.

            • magtek Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 21:23
              Zapewnienie bezpieczeństwa - to jedna sprawa, a małe wymagania - inna. Myślę, że głównym problemem jest jednak zmiana programu. Wcześniej minimum programowe było inna i nauczyciele chcieli czy nie - musieli się dostosować. Teraz jeśli chcą mogą robić więcej ponad to marne minimum. Jak widać różnie to bywa.
              Co to za absurd z tymi testami??? Przecież jeden nauczyciel uczy ich cały rok i wie co każdy uczeń umie. Po co tak stresować dzieci??
              • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 17.05.11, 22:05
                magtek napisała:


                > Co to za absurd z tymi testami??? Przecież jeden nauczyciel uczy ich cały rok i
                > wie co każdy uczeń umie. Po co tak stresować dzieci??

                Oczywiście, że absurd. A może to tylko plotki, bo oficjalnej informacji brak? (ale póki co, wszystkie szkolne plotki się potwierdzały)
                Co do jednego nauczyciela to nie całkiem tak - są dodatkowo: plastyczka i wuefistka (o anglistce i katechetce nie wspomnę), ale pewnie z ich dziedzin testu nie będzie (chociaż na ocenie "pseudoopisowej" na półrocze najwięcej zastrzeżeń do dzieci miała wuefistka:)
                • katrio.na Re: Szybkie czytanie a ortografia 18.05.11, 14:23
                  Hmmm, wg mnie reforma miala jedynie stworzyc szybciej grupe pracujaca na nasze emerytury. Dobro dzieci nie ma tu nic do rzeczy.
                  Dla dzieci ta reforma nie jest w zadnej mierze korzystna.

                  Abepe, i jak podjeliscie juz decyzje o zmianie szkoly?
    • lili2006 Re: Szybkie czytanie a ortografia 18.05.11, 21:43
      nie można dziecka nie uczyć zasad ucząc pisowni samej w sobie - tak usłyszałam od bardzo dobrej nauczycielki 1-3, gdy okazało się, że mój 4,5 latek chce sam pisać. Zapytałam ją, czy ma pisać jak chce, bo jest jeszcze mały czy tłumaczyc i ona powiedziała, że oczywiście tłumaczyć, nie jej wina, że spadło to na mnie, a nie na nią:) jeśli nie wytłumaczę, zapamięta źle. Nie wyobrażam sobie zatem, żeby pani nauczycielka nie tłumaczyła zasad. ta moja koleżanka to nawet ruchowe zabawy wprowadza, ustwaia dzieci, które "są literkami" w odpowiedniej kolejności, wymienia jedną na inną itd. sprzedała mi zasady odnośnie zmiękczania i Franek pojął po jakichś 2 tygodniach ( nie ćwiczymy regularnie i tylko z jego inicjatywy). teraz ma lat 5 i, co jest ewenementem, nigdy jeszcze nie zrobił błędu ortograficznego, (rowiązuje dużo krzyżówek różnych, z elementarzy 6latków i supełka) jeśli już to "ci" i "ć" mu się czasem pomylą. Chyba ma intuicję:)
      Aha, Franek nie czyta, to znaczy przeczyta wyraz bez problemu, nawet dwa, ale nie ma potrzeby przeczytania zdania, chyba że sam je napisze (pisze pamiętnik - 1 zdanie na 1 dzień:)
      • verdana Re: Szybkie czytanie a ortografia 19.05.11, 10:05
        Poprawiać tak . Dzieci, wbrew pozorom, równie czesto zapamiętują wyglad słowa, jak ruch reki przy pisaniu. Napisanie tego samego słowa kilkakrotnie z błędem wytwarza odruch takiego, a nie innego napisania go po raz kolejny.
        Temu własnie służy przepisywanie - utrwaleniu nawyków ruchowych. Tłumaczenie zasad? malym dzieciom? czy ja wiem - dla mnie trochę bez sensu, spowalnia pisanie, dziecko powinno uczyć się pisać automatycznie, a nie po zastanawianiu się nad kazdym słowem "jak to się pisze".
        I jeszcze jedno - dziecko z autentyczną dysortografią nie potrafi bezbłędnie przepisywać, nawet patrzac na tekst. jezeli zatem ćwiczenia z przepisywania idą dobrze, nalezy je kontynuować. Jesli jednak dziecko robi dużo błedów - wtedy trzeba iść do specjalisty.
        • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 19.05.11, 10:10
          verdana napisała:

          > Poprawiać tak . Dzieci, wbrew pozorom, równie czesto zapamiętują wyglad słowa,
          > jak ruch reki przy pisaniu. Napisanie tego samego słowa kilkakrotnie z błędem w
          > ytwarza odruch takiego, a nie innego napisania go po raz kolejny.

          Tak, wiem. Dlatego gdy syn zaczął pisać zastanawiałam się nad kupnem słownika. Przez jakiś czas przepisywaliśmy wyrazy, które napisał z błędem. Potem skupił się na wyrazach dźwiękonaśladowczych, bo pisał głównie teksty komiksowych dymkach na temat walk Asterixa, potem GW:))

          > Temu własnie służy przepisywanie - utrwaleniu nawyków ruchowych. Tłumaczenie za
          > sad? malym dzieciom? czy ja wiem - dla mnie trochę bez sensu, spowalnia pisanie
          > , dziecko powinno uczyć się pisać automatycznie, a nie po zastanawianiu się nad
          > kazdym słowem "jak to się pisze".
          > I jeszcze jedno - dziecko z autentyczną dysortografią nie potrafi bezbłędnie pr
          > zepisywać, nawet patrzac na tekst. jezeli zatem ćwiczenia z przepisywania idą d
          > obrze, nalezy je kontynuować. Jesli jednak dziecko robi dużo błedów - wtedy trz
          > eba iść do specjalisty.

          Tak, zgadza się, dlatego napisałam wcześniej, że na diagnozę dysortografii u mojego syna za wcześnie. Skupiłam się ostatnio na pokazywaniu mu, że pisownia ma jakiś sens. I widzę poprawę.
        • steffa Re: Szybkie czytanie a ortografia 19.05.11, 23:54
          Ja ostatnio dumałam nad tym, dlaczego ja (ale nie tylko ja) robię błędy pisząc na komputerze, błędy których nie popełniłabym za nic tak z 10 lat temu. I mnie oświeciło. Teksty powstają niejako 'na odległość', piszę bezwzrocznie, czego szczęśliwie nauczyłam się 20 lat temu, zmuszona przez ojca, ale...
          to ręka pamięta jak się pisze, cały ruch i to, jak wygląda to słowo. Palce pamiętają tylko, gdzie znajduje się dana litera, nie ogarniają kształtu całości, czyli słowa.
          • abepe Re: Szybkie czytanie a ortografia 20.05.11, 00:01
            steffa napisała:

            > Ja ostatnio dumałam nad tym, dlaczego ja (ale nie tylko ja) robię błędy pisząc
            > na komputerze, błędy których nie popełniłabym za nic tak z 10 lat temu. I mnie
            > oświeciło. Teksty powstają niejako 'na odległość', piszę bezwzrocznie, czego s
            > zczęśliwie nauczyłam się 20 lat temu, zmuszona przez ojca, ale...
            > to ręka pamięta jak się pisze, cały ruch i to, jak wygląda to słowo. Palce pam
            > iętają tylko, gdzie znajduje się dana litera, nie ogarniają kształtu całości, c
            > zyli słowa.

            Alleluja:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka