metis1 19.10.11, 09:03 W ostatnim (dzisiejszym) numerze Polityki jest artykuł o polskiej ilustracji dla dzieci "Duża sztuka dla małych" Sebastiana Frąckiewicza. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 09:19 Trzeba kupić :) Odpowiedz Link
metis1 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 09:30 O! A kilka stron dalej "Czytanie z wysysaniem", o tym, co, jak i czy w ogóle ;) czytają polskie nastolatki. Ponoć "dziewczęta częściej szukają w książkach emocji, a chłopcy ucieczki od rzeczywistości"... Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 13:57 W końcu! "Polityka" uparcie się wzbraniała przed ''dziecięcymi tematami''. Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 15:35 steffa napisała: > W końcu! "Polityka" uparcie się wzbraniała przed ''dziecięcymi tematami' Co jakiś czas coś wrzucają. Mój mąż słucha TOK FM i zawsze wie kiedy trzeba kupić Politykę, bo o czymś dzieciowym mówią (jakiś czas temu o chustach). Odpowiedz Link
kasia111177 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 17:49 Oj, nieprawda z tym wzbranianiem. Nie dość, że Polityka wydawała cykl książek dla dzieci, to czasem pisuje na ten temat. Z jej łam dowiedziałam się m.in. na czym polega fenomen powieści Kosika. Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 22:18 "Co jakiś czas wrzucają" to dosyć ładne określenie. Wydawali kolekcję i co? Dosyć to dawno było, a sama kolekcja nie była tu na forum szczególnie kochana. ;-) Nie tylko oni zresztą wydawali książki. Gazeta wydawała swoją kolekcję (i też to było dawno, i też, z kolei w drugą stronę, bo przestała w zasadzie pisać o książce dla dzieci). Nie mają w każdym razie w miarę regularnych tekstów krytycznych o literaturze. Nie zająknęli się na temat Bolonii w tym roku, a materiały mieli na wyciągnięcie ręki. Odpowiedz Link
kasia111177 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 23:45 Z jednej strony chciałoby się dyskusji o literaturze dziecięcej więcej, z drugiej - twarde prawa rynku, a temat dla niewielu interesujący. Niestety. GW też nie pisze o tym temacie, zalinkowany artykuł z TP to jakaś kpina - pewnie nie pojawiają się takie artykuły, bo nie ma na nie zapotrzebowania. I nie tyle tu kogokolwiek usprawiedliwiam, co stwierdzam fakt. Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 00:32 Szefowie działu kultura się nie interesują. ;-) Odpowiedz Link
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 20:11 Podobno nie było tak trudno autorowi "przebić się" z tematem. A sam artykuł... z założenia dotyczyć miał zjawiska picture book (jak sądzę), ale sam lead wskazuje, że chodzi o polską ilustrację, która stoi "na światowym poziomie", a "najzdolniejsi artyści młodszego pokolenia osiągają większy sukces za granicą". Przewijają się wypowiedzi Mizielińskich="co sądzi Daniel Mizieliński". Mowa jest o Iwonie Chmielewskiej, która jako jedyna chyba próbuje przybliżyć idee picture book. A potrafi o tym opowiadać. Pojawia się Renata Liwska (jeśli nie wiecie kto to - poszukajcie, m.in.u Zorro - warto:) I Marta Ignerska. Mowa jest o "Rymsie", małych wydawnictwach, polityce rynkowej i wydawniczej i o tym, czy da się "wyżyć" z takich książek. Mizieliński wytyka to, że nikt właściwie nie zajmuje się obrazem w książce i niekomptencje tych, którzy zajmują się takimi książkami. "Najczęściej autorki tekstów to mamy, które piszą o tym, że książka została ładnie wydana i się szybko niszczy. Opisują fabułę, grafiki nie oceniają. Mizieliński dodaje, że zbiera szczególnie kuriozalne recenzje swoich książek." (fragment art.) Ciekawe czy mój głos dołączył do tej kolekcji ;) Jakie Wy macie wrażenia? Odpowiedz Link
kasia111177 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 20:28 Aniu, zwróciłam uwagę na ten sam fragment o niekompetentnych mamach oceniających literaturę dziecięcą. No cóż, zabrzmiało to protekcjonalnie. Odpowiedz Link
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 20:32 Przypomina mi to społeczną debatę o tym, jak wyglądają łódzkie ulice i kto w Łodzi zostaje (jeszcze): matki z wózkami i pijacy w bramach. Taaa nie ma jak nobilitacja społeczna ;P Odpowiedz Link
anndelumester Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 12:08 Nie czytałam tekstu, więc odniosę się do tego co napisałaś. > Mizieliński wytyka to, że nikt właściwie nie zajmuje się obrazem w książce i ni > ekomptencje tych, którzy zajmują się takimi książkami. > "Najczęściej autorki tekstów to mamy, które piszą o tym, że książka została > ładnie wydana i się szybko niszczy. Opisują fabułę, grafiki nie oceniają. > Mizieliński dodaje, że zbiera szczególnie kuriozalne recenzje swoich książek." > (fragment art.) > Ciekawe czy mój głos dołączył do tej kolekcji ;) Ja poniekąd rozumiem frustrację przebijającą przez taką wypowiedź, bo mam w swoim otoczeniu taką matkę(a nawet więcej niż jedną) , dla której kryteriami oceny książki były:kredowy papier - bo ładny, twarde okładki ze złotym i "ładne obrazki" , no takie wiecie krzyczące kolory, śmiała kreska z wyłupiastym okiem i sarenka z muchomorkiem jako dyskretne tło, plus zalety typu schodzi masło , wyświniona okładka wytrzymuje, można potraktować flamastrami. Ten typ oceny idzie w parze z innymi przymiotami umysłu i ja rozumiem , że pan autor mógł nie wytrzymać i upuścić pary. Natomiast nie rozumiem generalnie lekceważenia stanu skupienia jakim jest matka:) Często mam wrażenie, ze gdy się ową matką zostaje, z automatu przestaje się być historykiem sztuki, krytykiem literackim, innym zawodowcem. A, i jeszcze inna sprawa. Szacunek dla klienta. Doskonale rozumiem idee sztuki dla sztuki, pionierów, nowatorów, frustracji wynikającej z gustów klientów, warunków, jakie stawia rynek (zwłaszcza książki - bo ma być tanio i ładnie po swojskiemu , właśnie z sarenką i grzybkiem). Ale ranyboskie - jeżeli ktoś te produkty kupuje, to jako wytwórca powinienem sto razy się zastanowić zanim coś palnę, a już na pewno głupotą byłoby tego klienta odstraszać, obrażać, lekceważyć. To nie jest odnośnik wprost do tekstu, a raczej memento takie. Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 22:20 A tak przy okazji wyszukałam sobie autora i odnalazłam jego blog, a tam info, że napisał do TP o braku komiksów dla dzieci. Ktoś czytał? Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 22:33 Chyba czytałam, zaraz poszukam. Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 22:40 Jest tygodnik.onet.pl/43,0,68563,skazani_na_tytusa,artykul.html Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 23:35 To jest cały tekst? Odpowiedz Link
anndelumester Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 19.10.11, 23:57 tak W wydaniu papierowym ten tekst był na marginesie innych tekstów o komiksach. Odpowiedz Link
ash3 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 01:28 steffa napisała: > A tak przy okazji wyszukałam sobie autora i odnalazłam jego blog, a tam info, ż > e napisał do TP o braku komiksów dla dzieci. Ktoś czytał? tak, ja czytałam, Andelu podpowiedziała, że warto calu nr TP kupić;) ten tekst jest króciutki, zajmuje ten pasek marginesowy (on ma swoją nazwę, ale nie pamiętam). Oczywiście znacznie ciekawszy jest artykuł obok, recenzja komiksu dla doroslych (ale dzięki temu odkryłam nowe dla mnie wydawnictwo). Przegladalam jakieś komiksy dla dzieci (na regale z lit.dz.) w empiku, ale... no wlasnie, to ze tam stoją w empiku może być przypadkiem, hm, po drugie, mial ten komis nalepke "nie dla dzieci" i rzeczywiście... dość krwawy i koszmarny, choć plastycznie super. A, przypomnialo mi się, kto wydaje niebawem Edwarda Goreya? Coś mi mignelo na fb... Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 09:27 W każdym Magazynie Literackim TP jest kilka tesktów o komiksach. W ostatnim numerze były takie: tygodnik.onet.pl/43,0,68564,ostatni_rejs,artykul.html , tygodnik.onet.pl/43,0,68565,komiks_szybkiego_reagowania,artykul.html. Jest też zawsze fragment komiksu. No i tekst o książkach dla dzieci także zawsze jest. tygodnik.onet.pl/43,0,68562,smutni_pocieszyciele,artykul.html Odpowiedz Link
rzezucha.ma Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 10:03 A czy możecie napisać, kiedy wychodzi TP z Magazynem Literackim?Raz w miesiącu? Raz udało mi się trafić, regularnie TP nie kupuję, bo i tak nie nadążam czytać, ale tamten z Magazynem był świetny (magazyn zresztą gdzieś zachomikowałam). Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 10:13 rzezucha.ma napisała: > A czy możecie napisać, kiedy wychodzi TP z Magazynem Literackim?Raz w miesiącu? > Raz udało mi się trafić, regularnie TP nie kupuję, bo i tak nie nadążam czytać > , ale tamten z Magazynem był świetny (magazyn zresztą gdzieś zachomikowałam) Nie jest chyba za bardzo regularnie. Kiedyś było raz w miesiącu, teraz rzadziej. I tak dobrze, że TP się trzyma i to na poziomie. W każdym numerze tygodnika jest coś o książkach. Mogę informować na forum, gdy będzie TP z z dodatkiem literackim. Kupuję prawie co tydzień (czasem nie, gdy wiem, że i tak nie mam czasu czytać, po tygodniu artykuły i tak są w całości na stronie). Odpowiedz Link
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 10:29 Ja planuję prenumeratę, bo też nie nadążam. A o książkach "dla dzieci" i zjawisku picture book podobno ma być "coś" w kolejnych "Książkach". (drugi nr mnie zawiódł...) Odpowiedz Link
rzezucha.ma Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 13:22 abepe napisała: >Mogę informować na forum, gdy będzie TP z z dodatkiem literackim. Byłabym wdzięczna. Dzięki. Odpowiedz Link
karmeliza Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 14:13 Dzień dobry, Politykę najnowszą mam i zdziwiłam się, że coś jest o literaturze dziecięcej. Tu przychylam się do opinii Steffy, że zainteresowanie książką dziecięcą w tym tygodniku jest nikłe (wiem z autopsji). Co zresztą jakoś odzwierciedla podejście do literatury dziecięcej w całości - o Bolonii nie napiszą, o nowych książkach nie napiszą (rodzimych i tłumaczonych), bo grupa odbiorców jakaś niepoważna (dzieci i ich postponowane "matki"). A w artykule zdziwiło mnie, że autor czasem podaje, w jakim wydawnictwie pojawiła się jakaś książka (pisze np. o "Znaku"), a czasem już nie. Np. nigdzie nie znalazłam informacji, że "Pamiętnik Blumki" wydała Media Rodzina. Czasem mam wrażenie, że z perspektywy Warszawy nie istnieją wydawnictwa inne niż warszawskie (no i może krakowskie), ale to może tylko nadwrażliwośc osoby z prowincji :) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 19:45 Mam przed sobą fragment, który wcześniej cytowałyście: Zabrakło w cytacie początku - W mainstreamowych mediach, poza nielicznymi wyjątkami, profesjonalna krytyka literatury dla dzieci, z merytorycznym przygotowaniem w dziedzinie sztuki, jest rzadkością. Najczęściej autorki tekstów to mamy, które... Jestem przeciwniczką poglądu, że matka=kobieta, z którą nie warto rozmawiać, bo ma w głowie budyń (gdzieś niedawno to usłyszałam). Ale tutaj akurat chyba Mizielińskiemu nie chodziło o takie podejście do matek, ale o brak profesjonalnej krytyki w mainstreamowych mediach. Nie wiem, jak to w tych mediach wygląda. Mizieliński zarzuca im (tym krytykom, czy piszącym teksty "matkom") brak zainteresowania grafiką. I ma rację. Niedawno na FB dyskutowałam ze znajomą, która wrzuciła kilka książek, które poleca dla dzieci. Wszystkie te książki były bardzo dobre, popularne na naszym forum. Za najlepszą książkę dla dzieci ta moja znajoma uważa "Babcia robi na drutach", pisała też o "Dymie". Dla mnie naturalne było zwrócenie uwagi na ilustracje. Ona raczej odnosiła się to tekstu i przyznała, że do tej pory kompletnie nie zwracała uwagi na nazwiska ilustratorów. Generalnie dla "matek" (chociaż akurat ta znajoma jest także cenioną terapeutką dziecięcą, patrzy więc też na książki z nieco innej strony), faktycznie obraz jest mniej ważny niż tekst, nawet gdy wybierają książki dobrze zilustrowane. Dla mnie ciekawe jest to, że obserwacja reakcji dzieci nie sugeruje wagi obrazu. Czy dzieci, których rodzice uznają tę wagę - także bardziej zwracają uwagę na stronę graficzną? Tu przypomina mi się ministerialny pomysł na wprowadzenie do przedszkoli edukacji np. z dziedziny architektury. Może jednak miałoby to sens, gdyby odpowiednio przygotowani nauczyciele kształtowali zapotrzebowanie dzieci na dobry obraz ?(bo obrazu w ogóle jest dużo). Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 19:50 A w aktualnym numerze TP w dziale historia jest notka o "Zaklęciu na "W"". Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 21:54 Przypadkiem natrafiłam na tę dyskusję na Twoim profilu i bardzo mnie zainteresowała. Żałowałam, że nie mogę się włączyć. :-) "Dym" zrobił na Twojej koleżance z pracy duże wrażenie. Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 21:59 steffa napisała: > Przypadkiem natrafiłam na tę dyskusję na Twoim profilu i bardzo mnie zaintereso > wała. Żałowałam, że nie mogę się włączyć. :-) "Dym" zrobił na Twojej koleżanc > e z pracy duże wrażenie. Koleżanka ze studiów. Pracujemy jakby, ekhm, ekhm, dla konkurencji:)) Odpowiedz Link
rzezucha.ma Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 20.10.11, 23:58 Nabyłam, przeczytałam. Skoro tak się uczepiłyśmy tego fragmentu o "matkach'', to mimo wszystko pan Mizieliński pojechał jednak trochę protekcjonalnie, moim zdaniem. (a druga myśl? "Piszą O MNIE w gazecie!" ;) :D) Choć summa summarum ma rację z tym, że niewiele osób, nazwijmy je, wykwalifikowanych, podejmuje temat. abepe napisała: > Generalnie dla "matek" (chociaż akurat ta znajoma jest także cenioną terapeutką > dziecięcą, patrzy więc też na książki z nieco innej strony), faktycznie obra > z jest mniej ważny niż tekst, nawet gdy wybierają książki dobrze zilustrowane. Najpierw się chciałam oburzyć, ale potem przejrzałam w myślach biblioteczki znajomych dzieci... Chyba mam dużo szczęścia, że dwie z moich znajomych, z dziećmi w podobnym wieku zwracają uwagę na ilustracje (a może nawet głownie)... > Dla mnie ciekawe jest to, że obserwacja reakcji dzieci nie sugeruje wagi obrazu > . Czy dzieci, których rodzice uznają tę wagę - także bardziej zwracają uwagę na > stronę graficzną? Mam nadzieję, że tak jest i nie ustaję w wysiłkach :D A tak serio, to ja mam wrażenie, że tu o co innego chodzi, bo rzeczywiście dzieci z reguły z równym zapałem oglądają książki wysmakowane i pieczołowicie wybrane pod kątem ilustracji, jak i prze-kolorowe, jaskrawe "cudne i śliczne", jakie znajda gdziekolwiek. Wydaje mi się, że to, co im pokazujemy dobierając odpowiedni obraz zaprocentuje dopiero w przyszłości, kształtując (teraz podświadomie) ich gust i przede wszystkim otwartość na różnorodne formy obrazu. Ja mam jeszcze słabe wyniki, bo czas eksperymentu krótki, ale patrząc na eksperyment mojej mamy, to wyszło jej nie najgorzej ;) Wracając do artykułu, to denerwuje mnie biadolenie, że książki małych wydawnictw są nie do znalezienia w empikach i dużych księgarniach, a tylko "w artystycznych księgarniach, galeriach, klubo-kawiarniach i księgarniach internetowych". To akurat jest nieprawdą. Odpowiedz Link
tattarak Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 13:08 rzezucha.ma napisała: > Wracając do artykułu, to denerwuje mnie biadolenie, że książki małych wydawnict > w są nie do znalezienia w empikach i dużych księgarniach, a tylko "w artyst > ycznych księgarniach, galeriach, klubo-kawiarniach i księgarniach internetowych > ". To akurat jest nieprawdą. To zależy. We wrocławskich Empikach oferta małych wydawnictw jest bardzo średnia, do tego nowości pojawiają się z bardzo dużym opóźnieniem. A odnośnie artykułu - na ważną rzecz zwróciła uwagę Iwona Chmielewska: - Książki (...) bywają nośnikami najważniejszych przekazów, o jakich należy rozmawiać z dziećmi, by je przygotować do świadomego życia w demokratycznym społeczeństwie. Tego się u nas nie docenia - komentuje Iwona Chmielewska. - U nas artyście pracującemu dla dzieci nie przypisuje się takiej mocy. Oczekuje się od niego raczej, aby zachwalał, bawił, edukował w zakresie wiedzy szkolnej lub co najwyżej szokował awangardową formą. Jeden z tytułów Iwony Chmielewskiej - 'Do połowy puste, do połowy pełne' - opowiada o relatywizmie. Mały czytelnik może dowiedzieć się, że to, czy dany człowiek jest bogaty, zależy od punktu widzenia. Autorka unika prostych morałów, a problemów nie przedstawia za pomocą postaci zwierzęcych, co w Polsce jest popularnym rozwiązaniem. W Korei już niekoniecznie. Mam nadzieję, że faktycznie w wyniku 'efektu skali' poznamy u nas pozostałe jej książki. Odpowiedz Link
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 14:33 Tattaraku, a co dla Ciebie oznacza "efekt skali"? Jeśli chodzi o książki - picture book (nie tylko) Iwony Chmielewskiej - ja lubię w ramach "dzielenia się" tłumaczyć, że w zachęcaniu do czytania wcale nie chodzi o wychowanie "mola książkowego" - a człowieka świadomego, umiejącego myśleć krytycznie, "czytającego" ze zrozumieniem KAżDY tekst kultury. Dziecko "wychowane"/przygotowane (? - brak mi odpowiedniego słowa) do wolności. Odpowiedz Link
tattarak Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 15:43 anna_mrozi napisała: > Tattaraku, a co dla Ciebie oznacza "efekt skali"? "Efekt skali" jest zapożyczony z artykułu - tam chodziło o liczne wydania zagraniczne danego tytułu, dzięki którym autorzy są w stanie egzystować. Czyli liczne książki, na licznych rynkach i liczne tantiemy. Mam nadzieję, że 'efekt skali' w przypadku Iwony Chmielewskiej dotyczył będzie również Polski (nie wspominając już, że tutaj powinien mieć swój początek). > Jeśli chodzi o książki - picture book (nie tylko) Iwony Chmielewskiej - ja lubi > ę w ramach "dzielenia się" tłumaczyć, że w zachęcaniu do czytania wcale nie cho > dzi o wychowanie "mola książkowego" - a człowieka świadomego, umiejącego myśleć > krytycznie, "czytającego" ze zrozumieniem KAżDY tekst kultury. Dziecko "wychow > ane"/przygotowane (? - brak mi odpowiedniego słowa) do wolności. Wiem o co Ci chodzi. Myślę podobnie:) Odpowiedz Link
mama_kasia Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 09:38 > Generalnie dla "matek" (chociaż akurat ta znajoma jest także cenioną terapeutką > dziecięcą, patrzy więc też na książki z nieco innej strony), faktycznie obra > z jest mniej ważny niż tekst, nawet gdy wybierają książki dobrze zilustrowane. Matki, jak matki. Mnie ostatnio zmroziła pani bibliotekarka (z działu dziecięcego, żeby nie było), która nie znała Pawlaków. Tłumaczyłam jej co to za ilustracje, ale nic... nie kojarzyła. Nie wiem, moze my tutaj przez lata wzajemnego wsparcia już inaczej patrzymy na książki. Wyrobiliśmy się ;-))) > Dla mnie ciekawe jest to, że obserwacja reakcji dzieci nie sugeruje wagi obrazu > . Czy dzieci, których rodzice uznają tę wagę - także bardziej zwracają uwagę na > stronę graficzną? Moja córka na pewno. Ostatnio oglądając obrazek Eli Wasiuczyńskiej, skomentowała, że podobny (twarz podobna - cechy tej twarzy podobne... chyba do kuleczkowych), tylko technika inna. Rzeczywiście - obrazek był flamastrowy. Odpowiedz Link
rzezucha.ma Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 10:15 mama_kasia napisała: > Nie wiem, moze my tutaj przez lata wzajemnego wsparcia już inaczej patrzymy > na książki. Wyrobiliśmy się ;-))) Ja uważam, że to w ogóle skrzywia ;) Siedzę sobie tu i czytam i widzę jak WSZYSCY (! he he) podobnie postrzegają książki dla dzieci, a potem odchodzę od komputera i zderzam się z rzeczywistością ;) > > . Czy dzieci, których rodzice uznają tę wagę - także bardziej zwracają u > wagę na > > stronę graficzną? > > Moja córka na pewno. Ostatnio oglądając obrazek Eli Wasiuczyńskiej, skomentował > a, > że podobny (twarz podobna - cechy tej twarzy podobne... chyba do kuleczkowych), > > tylko technika inna. Rzeczywiście - obrazek był flamastrowy. Ale ze mnie gapa! Oczywiście, że tak. Stasiek wyciągnął kiedyś w księgarni książkę A. Lindgren (chyba A.L. dzieciom) mówiąc, że to Dzieci z Bullerbyn. Rzeczywiście ilustracja na okładce była il. Ilon Wikland, tak jak zakamarkwe Dzieci.... Książki tych samych ilustratorów bez większych problemów łączy w "serie" ;) Odpowiedz Link
ash3 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 17:14 abepe napisała: > Tu przypomina mi się ministerialny pomysł na wprowadzenie do przedszkoli edukac > ji np. z dziedziny architektury. Może jednak miałoby to sens, gdyby odpowiednio > przygotowani nauczyciele kształtowali zapotrzebowanie dzieci na dobry obraz ?( > bo obrazu w ogóle jest dużo). Przyczynek: Byłam na ciekawym spotkaniu i promocji jednoczesnie ksiażki "Uwaga, budowa!" wyd. Media Rodzina. Właśnie o tym ministerialnym pomyśle dyskutowano długi czas na spotkaniu (była przedstawicielka ministerstwa i duza grupa osob związanych z architekturą - w skrocie). Mowiono ciekawie i rzeczowo o tym, jak taka edukacja (estetyczna, urbanistyczna) wygląda za granicą, i jak wygląda w Polsce, na przykladzie Warszawy głównie, gdzie istnieja rozne oferty pozaszkolnej edukacji dzieci w zakresie projektowania, ksztaktowania swiadomosci otoczenia architektonicznego... Co jest mozliwe, jak przygtowac kadrę ucząca, jak mozna to zorganizować, jak mozna dotrzec do grup zainteresowanych, ale rownież - jak przekonać środowisko projektantow do wejscia w edukacje - ksztaltowanie przyszlych klientow i odbiorcow architektury. Bardzo wiele wątkow sie pojawilo. I to wszystko wokol jednej wlasciwie ksiazki (mozna było podejrzeć inne wydawnictwa i projekty edukacyjne z innych krajow). Odpowiedz Link
abepe Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 19:38 ash3 napisała: > Przyczynek: Byłam na ciekawym spotkaniu i promocji jednoczesnie ksiażki "Uwaga, > budowa!" wyd. Media Rodzina. A jaka jest sama książka? Odpowiedz Link
ash3 Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 21:02 abepe napisała: > ash3 napisała: > > > > Przyczynek: Byłam na ciekawym spotkaniu i promocji jednoczesnie ksiażki " > Uwaga, > > budowa!" wyd. Media Rodzina. > A jaka jest sama książka? Bardzo fajna:) Fajnie napisana, pokazuje na ilustracjach i pomysłowo zrobionych zakładkach kolejne etapy powstawania domu - w kontekście, czyli tutaj akurat jest do działka między dwoma budynkami, którą (jak się to mówi, ale nie wiem czy pada to określenie w książce) postanowiono zrewitalizować. Zdążyłam przejrzeć, zostawiłam swój egzemplarz na parę dni w przedszkolu w grupie córki, nauczycielka od razu stwierdziła, że może przygotuje zajęcia wokół ksiażki, a potem miałyśmy pogawędkę o możliwych działaniach warsztatowych i okołoksiążkowych plus widziałam na razie jeszcze tajemny projekt "drzewo", ktory robi cala grupa:) Takie mamy fajne przedszkole:) Odpowiedz Link
steffa Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 17:11 Kupiłam dzisiaj pierwszy raz po przerwie "Politykę" (obraziłam się na nich po tym, gdy nie chcieli napisać o Bolonii; wcześniej kupowałam regularnie ;-)). Fragment ''o matkach''. Myślę, że niesłusznie wywołał tu poruszenie, bowiem Daniel Mizieliński mówił o MAINSTREAMOWYCH MEDIACH. Cytuję: ''W mainstreamowych mediach, poza nielicznymi wyjątkami, profesjonalna krytyka literatury dla dzieci, z merytorycznym przygotowaniem w zakresie sztuki, jest rzadkością. Najczęściej autorki tekstów to mamy, które piszą o tym, że książka została ładnie wydana i się szybko nie niszczy. Opisują fabułę, grafiki nie oceniają". Żadna zatem z obecych tu bloggerek nie należy do grupy ''mainstreamowych mediów'', więc możecie spać spokojnie. ;-) A Daniel powiedział prawdę. U nas jedynym kryterium przy doborze oceniających książkę dziecięcą jest posiadanie dzieci. Bardzo często, gdy ktoś gdzieś prosi mnie o coś, nie ważne staje się, że jestem dziennikarką, za to zawsze mówi się, że jestem matką. Dumna jestem z ''posiadania dzieci'', ale nie wykonuję tego zawodowo. Dlaczego zatem, jeśli do studia przychodzi pediatra nie przedstawia się go jako ojca, dlaczego producent ubranek nie jest wypytywany o ilość pociech? Często też twórcy dla dzieci spowiadają się z ''posiadania''. Gdzieś kiedyś pojawił się też motyw ''bycia pięknym/ dobrym człowiekiem'', co ma być niezbędne w procesie twórczym (dla dzieci). Z drugiej strony Polityka w tym akapicie poniekąd strzela sobie w kolano, bo jest właśnie jednym z tych ''mainstreamowych", które o literaturze krytycznie nie piszą. To, że ''Boloński sukces przeszedł bez echa'' jest także ich zasługą. Taki artykuł i te zdjęcia powinny się pojawić w marcu, a nie październiku. Bardzo mi się "podoba" stwierdzenie, że ''książki obrazkowe dla dzieci są coraz bardziej popularne na fali baby boomu" (nie jest to dokładny cytat, ale coś takiego pojawiło się w tekście, zatem proszę mi wytłumaczyć, gdzie ten "baby boom" [brr] oraz jak się on ma do tematu, czy tu też zadziałał "efekt skali"? ;-)), dziwi mnie także, że do grona rodzimych twórców, ''co to im trudno'' dołączyła Renata Liwska. Na tej zasadzie powinien jeszcze dołączyć Jan Pieńkowski (ostatnio dołączył, jako nominowany do ALMY, ale mówię wam, to pomyłka Szwedów). Nie dołączyła Joanna Concejo, która w przeciwieństwie do Renaty wydała coś tutaj. ;-) Dobrze jest mówić i pisać o polskich twórcach za granicą - że DOBRZY, że ORYGINALNI, że POSZUKIWANI. Ale przekłamaniem jest wrzucanie ich do jednego wora z rodzimymi, którzy dłubią sobie tutaj w pocie czoła na polskich podwórkach. Oczywiście nieprawdą jest, że książki ''małych wydawnictw'' dostępne są jedynie w ''artystycznych księgarniach'' - to się zmienia i słyszymy o tym w kontekście wykorzystywania tych właśnie wydawnictw przez dużych hurtowników. Ale tak w ogóle DOBRZE, że taki tekst w końcu pojawił się w Polityce. No i przydałoby się pozdrowić autora, bo ewidentnie czytuje blogi o książkach. :-D Odpowiedz Link
anna_mrozi Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 21.10.11, 22:17 W swym braku pokory nie zawędrowałam tak daleko, żeby umieszczać się w kręgu mainstreamowych mediów ;P J Jak dla mnie ta wypowiedź sugerowała, że skoro powyższe kanały przekazu omijają picture book szerokim łukiem, to robią to jedynie te matki z dziećmi, którym akurat udało się nie pożreć/zniszyć książki ;) I automatem pomyślałam o matkach-blogerkach :) Blogerkach, będących przy okazji matkami? ;) Odpowiedz Link
franula Re: "Duża sztuka dla małych" POLITYKA nr 43 27.10.11, 10:13 Polityka pisła także niedawno o Janoshu Odpowiedz Link