Dodaj do ulubionych

Starość w książkach dla dzieci

13.03.07, 21:53
Mam wrażenie, że występuje w ilościach śladowych, a jeśli już to raczej jako
Babcia Zawsze Dyspozycyjna albo Ukochany Dziadek Co Odbiera Z Przedszkola.
Wyjątkiem jest "Mój dziadek był drzewem czereśniowym" NK, w pewnym
sensie "Findus..." (te zmarszczki, spracowane ręce itp.).
A mnie się marzy, żeby ktoś wydał u nas "Nowe One Foot, Now the Other"
autorstwa Tomie'go dePaola:
childrensbooks.about.com/b/a/190216.htm
A może kojarzycie inne takie książki, może mnie tylko pesymizm ogarnął ?
Obserwuj wątek
    • nikkori Re: Starość w książkach dla dzieci 13.03.07, 22:34
      Nalezy miec nadzieje, ze ktos sie podejmie, pare ksiazek na tzw "trudne" tematy
      wydano nawet u nas... chociaz starosc jest malo atrakcyjna. Pamietam, jak za
      czasow mojej (tfu tfu na psa urok) pracy w Pewnej-Redakcji-Gazety-Dla-Rodzicow
      byl oblig czyszczenia zmarszczek paniom na zdjeciach - przeciez bacia nie moze
      wygladac staro, to takie nieestetyczne...
      • i2h2 Re: Starość w książkach dla dzieci 13.03.07, 22:36
        nikkori napisała:
        > Pamietam, jak za czasow mojej (tfu tfu na psa urok) pracy w Pewnej-Redakcji-
        > Gazety-Dla-Rodzicow byl oblig czyszczenia zmarszczek paniom na zdjeciach -
        > przeciez bacia nie moze wygladac staro, to takie nieestetyczne...
        Powiedz, ze żartujesz, plissss !!!
        • nikkori Re: Starość w książkach dla dzieci 13.03.07, 22:44
          > Powiedz, ze żartujesz, plissss !!!

          otoz NIE ZARTUJE. Najlepszym chirurgiem plastycznym jest Photoshop.
          Ale klamstwo ma krotkie nogi, bo co ma zwisnac, i tak zwisnie, i zadne wytyczne
          pan z dyrekcji tego nie zmienia!
          Podtrzymuje postulat Iwony - ksiazka "Jedna noga, druga noga" (czy jak tam
          przetlumaczyc ten tytul" warta jest wydania u nas, widzialam ja w internecie i
          wzruszylam sie bardzo
    • bea-sjf Re: Starość w książkach dla dzieci 13.03.07, 22:39
      " Kraksa" Spinelli !!!!
      Wspaniały dziadek ,który po ciężkiej chorobie wymaga opieki .
      • pszczolamaja Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 01:54
        Ten dziadek z "Dzieci z Bullerbyn" też jest w porzo, stary, i chodzić mu trudno.
        No trochę archetypiczny, wiadomo, ale jednak cechy realnego dziadka ma.
        No, i "Był sobie dziad i baba, bardzo starzy oboje..." Swoją drogą, uwielbiałam
        ten wiersz (czy co zacz?) i mojej córce też odpowiada. Starość i śmierć w całej
        okazałości. Babć i dziadków jest też chyba trochę u Andersena.
        Czy to nie jest trochę tak, że cała współczesna "zagraniczna" literatura
        dziecięca to już jednak znak naszych czasów, naznaczonych starościowstrętem,
        zmarszczkofobią itp.?
        Uwielbiam czytać o starości.
    • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 09:15
      - książki o Wampiurku, ze starszą panią Lizzy w roli głównej
      - Babcia na jabłoni
      • i2h2 Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 09:30
        W "Babci na jabłoni" jest pokazana starość z chorobami i niedołężnością ?!
        Przepraszam, ale mam wrażenie, że wręcz przeciwnie - tam jest taki niby-ideał
        babci, zupełnie oderwany od rzeczywistości. Chyba, że czegoś nie pamiętam.
        • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 09:36
          Nie chodzi mi o babcię wymyśloną, ale o tą drugą, sąsiadkę, która miała jakieś
          problemy zdrowotne i której Andy pomagał, opowiadając przy okazji o babci
          wymyślonej.
          • i2h2 Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 10:25
            domil napisała:
            > Nie chodzi mi o babcię wymyśloną, ale o tą drugą, sąsiadkę, która miała
            jakieś
            > problemy zdrowotne i której Andy pomagał, opowiadając przy okazji o babci
            > wymyślonej.
            Sprawdziłam - jak dla mnie za mało krwiste: ot, taka sobie babcia-sąsiadka z
            reumatyzmem. Szukam choroby, starości śliniącej się, awanturującej, tracącej
            pamięć itp., ale bez tracenia z oczu szacunku, bliskości, pokrewieństwa. Za
            słabo to określiłam w pierwszym poście. Chodzi mi o pokazanie tego, co się u
            nas chowa po kątach i uważa za wstydliwe (oczywiście nie aż tak szokująco, ale
            choćby o aluzje, wzmanki, że tak też mogą wyglądać dziadkowie i w ogóle ludzie
            starzy).
            A w ogóle jak myślicie - czy istnieje potrzeba zaznajamiania dzieci z tym
            aspektem starości ?
            • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 10:33
              i2h2 napisała:
              Szukam choroby, starości śliniącej się, awanturującej, tracącej
              > pamięć itp., ale bez tracenia z oczu szacunku, bliskości, pokrewieństwa. Za
              > słabo to określiłam w pierwszym poście. Chodzi mi o pokazanie tego, co się u
              > nas chowa po kątach i uważa za wstydliwe (oczywiście nie aż tak szokująco,
              ale
              > choćby o aluzje, wzmanki, że tak też mogą wyglądać dziadkowie i w ogóle
              ludzie
              > starzy).

              No to patrz zagadka poniżej :)
              • i2h2 Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 10:41
                Widziałam, czytałam i nie kojarzę, chociaż "melodia" końcówki, taki nieco
                wiejski styl wypowiedzi jest mi skądś znany :-)
                • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 10:50
                  No to będzie podpowiedź.
                  Dwie mieszkające na wsi starsze panie zgadzają przyjąć na trochę chłopca z
                  miasta, dalekiego krewnego zagrożonego chorobą płuc. Czas akcji - XX-lecie
                  międzywojenne.
            • fraaszka Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 11:09
              w "Mariannie" Anny Kamieńskiej jest starość śliniąca się, awanturująca,
              wrzaskliwa zakończona umieraniem
              babcia Peli przedstawiona drastycznie
              wariatka -mówią o niej bliscy... bliscy?
              pokazana obojętność córki i wnuczki, chyba tak właśnie?

              i jest też starość ukrywana, oddawana, wstydliwa, samotna
              "przyszywana" babcia Marianny, która mieszka w domu starców za szafą
              pogodna, uśmiechnięta bezzębnie i otoczona książkami
              "taki dom wszystkich babć świata" - myślała o przytułku Marianna

        • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 09:57
          I jeszcze coś znalazłam, ale to będzie zagadka.
          Najpierw cytat z pierwszej strony:
          "Filipcia ma 82 lata. Jest zasuszona, żółta, jak woskowa laleczka. Nosi zawsze
          biały nie doprany czepiec, na czubku czepca zawadiacka kokarda."
          I cytat z końcówki:
          Babcia Brygida nieśmiało podniosła się z fotela.
          - Filipciu, co się z tobą działo... tak się niepokoiłam...
          Filipcia zaszurała drobnym kroczkiem po ganku. Zatrzymała się przed babcią i
          przez chwilę mełła, mełła bladymi wargami, aż z nich wyszły słowa:
          - Umierać będę.
          Pod babcią Brygidą ugięły się nogi."
          Książka jak najbardziej dla dzieci. Kto zgadnie?
          • verdana Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 11:12
            Mam wątpliwości, czy w książkach dla małych dzieci powinna być zniedołężniała
            starość. Śmierć - tak. Ale akurat dzieci, dzisiejsze dzieci, mają na ogół
            dziadków jeszcze całkiem młodych.
            I primo - nie wiem, czy ukazywanie zniedołężniałych staruszków to nie jest
            raczej pewna forma przekazywania niewłaściwego streotypu starości, moim
            zdaniem, wcale niewskazana (w babciach siedzacych w fotelu i li i jedynie
            szydełkujących+dziadkach snujących opowieści z wojny lubują się podreczniki
            szkolne). Nie ukrywam, ze z ulgą przyjęłam teksty o sprawnych i energicznych
            starszych ludziach , ktore ostatnio zaczęły się pojawiać.
            Secundo - zniedołężniała, awanturująca się starość to nie powinien być jeszcze
            problem dzieci. Rozumiem, ze niektóre dzieci mieszkaja z takimi osobami, ale
            wydaje mi się, ze one jeszcze nie powinny czuć na sobie ciężaru tej opieki, ani
            nawet nie powinny być skłaniane do tego, by go poczuły, czy zastanawiały sie
            nad tym. Są problemy za trudne dla małych dzieci - znam przypadek 6-latki
            opiekującej się przez dwa lata umierająca matką. Wymagała oczywiscie pomocy
            psychologicznej, a i tak ciężar tego bedzie odczuwała resztę życia.
            I pisze tu o dzieciach, nie starszych dzieciach czy nastolatkach. Nie wiem, czy
            male dzieci musza być zapoznawane ze wszystkimi "trudnymi"problemami.
            • zuzannao Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 12:17
              Myślę, że tu nie chodzi o obarczanie dziecka ciężarem opieki nad osobą niedołężną - po prostu, jeżeli
              taki stary człowiek jest w otoczeniu dziecka ( a to się zdarza, mimo, że dziadkowie może nie młodsi niż
              kiedyś, ale na pewno często bardziej aktywni i w lepszej formie), pojawiają się siłą rzeczy pytania na
              ten temat, a często jakieś związane z tym lęki. Moje dziecko miało do niedawna chorą na Alzheimera,
              leżącą, bez kontaktu z otoczeniem prababcię i przez długi czas nie zadawało pytań, traktowało ją
              bardzo naturalnie. A w którymś momencie zaczęło się bać i wtedy wiele bym dała za książeczkę, która
              pozwoliłaby mu oswoić się z tą sytuacją. Mogłam oczywiście zamknąć drzwi od pokoju prababci,
              powiedzieć: "Nie wchodź tam, to nie dla ciebie" - ale to chyba nie rozwiązałoby problemu.
              • verdana Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 13:58
                Jestem za książeczkami "problemowymi" - takimi jakie wydaje się dla dzieci np.
                idących do szpitala, czy takich które mają mieć mlodsze rodzeństwo. Ale jestem
                raczej (raczej, bo sama nie jestem na 100% przekonana) pojawianiu się bardzo
                trudnych i nieprzyjemnych problemów w "zwykłych" książkach dla małych dzieci.
                Myślę, ze jednak nalezałoby pozostawić dzieciom parę lat beztroski.
                • zawsze_wolna_nilka Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 19:51
                  Jestem zdania, że nie da się dziecka odizolować właśnie od takiej tematyki, jak
                  choroba, starość, niepełnosprawność. To jest naturalne i powszechne, każdego
                  dotyczy w mniejszym czy większym stopniu. Małe dzieci nie musza mieć starszej
                  osoby w rodzinie, ale spotykają takie na ulicy. Drepcząca przygarbiona
                  staruszka, kuśtykający nieogolony starzec o specyficznym zapachu na pewno
                  zaktywizuje trzy- czterolatka do głośnego pytania: mamo, a dlaczego ten pan...?
                  Jestem przeciwna chronieniu dzieci przed czymś naturalnym.
                  Co do paru lat beztroski, tu Verdano z tobą się zgadzam, pozostawiłabym
                  dzieciom w tematyce seksu (ale nie seksualności czy rozmnażania) oraz upodobań
                  erotycznych, jak to się zwykło na te temat ostatnio więcej mówić.

                  Przykładem niech będzie sytuacja, kiedy ostatnio w autobusie mój synek
                  krystalicznym głosikiem zapytał, czemu ten staruszek ma takie wielkie brwi i
                  włosy w nosie:-)
                  Z dzieciństwa natomiast pamiętam, że budził we mnie nieustajace zdumienie brak
                  funkcji wydalniczych u bohaterów książek. Czułam się nieswojo, jako jedyna
                  znana mi Główna Bohaterka, która sika i robi kupę:-)
                  Pozdr. M.
                  • abepe Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 20:22
                    zawsze_wolna_nilka napisała:

                    > Jestem zdania, że nie da się dziecka odizolować właśnie od takiej tematyki, jak
                    >
                    > choroba, starość, niepełnosprawność. To jest naturalne i powszechne, każdego
                    > dotyczy w mniejszym czy większym stopniu. Małe dzieci nie musza mieć starszej
                    > osoby w rodzinie, ale spotykają takie na ulicy. Drepcząca przygarbiona
                    > staruszka, kuśtykający nieogolony starzec o specyficznym zapachu na pewno
                    > zaktywizuje trzy- czterolatka do głośnego pytania: mamo, a dlaczego ten pan...?
                    > Jestem przeciwna chronieniu dzieci przed czymś naturalnym.
                    > Przykładem niech będzie sytuacja, kiedy ostatnio w autobusie mój synek
                    > krystalicznym głosikiem zapytał, czemu ten staruszek ma takie wielkie brwi i
                    > włosy w nosie:-)


                    Właśnie czekam na te naturalne pytania.


                    > Z dzieciństwa natomiast pamiętam, że budził we mnie nieustajace zdumienie brak
                    > funkcji wydalniczych u bohaterów książek. Czułam się nieswojo, jako jedyna
                    > znana mi Główna Bohaterka, która sika i robi kupę:-)
                    > Pozdr. M.

                    O, tak, pamiętam, że byłam święcie przekonana, że np. księżniczki tego nie robią.


                    Co do starości w książkach dla nieco starszych - "Co słychać za tymi drzwiami"
                    Ewy Ostrowskiej, "Lala" Jacka Dehnela.
                  • verdana Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 20:31
                    A ja nie jestem pewna - dlatego widzę potrzebę książeczek specjalnie na jakis
                    temat, natomiast mam powazne wątpliwości co do przedstawiania wszystkich
                    możliwych zagrożeń małym dzieciom, wszystkich nieszczęść świata.
                    Babcia umierąjaca ze starości to dla dziecka natychmiastowa wątpliwość, czy
                    jego babcia (często wcale nie stara) dożyje jutra. I wprowadza w jego życie
                    niepewność - skoro babcie są stare i umieraja, to skąd wiadomo,że moja bedzie
                    żyła? Skoro rodzą się chore dzieci, czy siostrzyczka, ktorej oczekuję, nie
                    urodzi sie chora? Jestem przekonana, ze większość matek, które planują dziecko
                    nie przeczytałaby swemu dziecku książki, gdzie mama czy niemowlę umierają przy
                    porodzie - a przecież to się zdarza i takie książki sa potrzebne - ale dla
                    dzieci, ktorej już się z tym zetknęły, a nie dla tych, które moga być
                    przerażone wizja sieroctwa. Ja w ostatniej chwili, będąc w ciąży, wyrywałam
                    dziecku z ręki "Rokisia" gdzie matka roni. Brakowało mi tylko, by córka przez
                    pół roku obawiała się poronienia!!!. Natomiast, gdybym poroniła - o , to co
                    innego, pokazaloby dziecku, ze takie wypadki sie zdarzają.
                    Wydaje mi sie, ze dziecko, które konkretnych problemów w domu nie ma, nie
                    powinno żyć w przeświadczeniu nadciągającego kataklizmu. Wyjasnianie, gdy coś
                    sie wydarza, czytanie wtedy książek - tak, jak najbardziej. Książki dla małych
                    dzieci, ktore wzbudzaja niepewność jutra - nie.
                    • i2h2 Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 10:18
                      verdana napisała:
                      > A ja nie jestem pewna - dlatego widzę potrzebę książeczek specjalnie na jakis
                      > temat, natomiast mam powazne wątpliwości co do przedstawiania wszystkich
                      > możliwych zagrożeń małym dzieciom, wszystkich nieszczęść świata.
                      Zgadzam sie z Tobą. To znaczy też nie czytałabym dziecku "zapobiegawczo" o
                      wszystkich życiowych kataklizmach, ale jednocześnie bardzo bym chciała, żeby
                      takie książki u nas w księgarniach/bibliotekach po prostu były. Są potrzebne -
                      czasem po to, żeby przełamać bolesne (z różnych powodów) milczenie, a czasem są
                      chyba bardziej uświadamiające dla rodziców. Zobacz jak często na Wychowaniu
                      pojawiają się posty z serii"Moje dziecko coś tam, co mam robić" w odniesieniu
                      do przedszkolaków. Te książki miałyby służyć jako narzędzia w takich sytuacjach
                      (i wołowymi literami pisałabym na nich PRZECZYTAJ SAM ZANIM ZROBISZ TO Z
                      DZIECKIEM).
                      • verdana Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 14:27
                        Książeczk specjalne, jako "narzędzia" tak, zdecydowane tak - bardzo powazne
                        problemy (jak to poronienie) pojawiające sie mimochodem, jak w "Rokisiu" -
                        raczej nie. Tzn. zdecydowanie nie.
                    • pszczolamaja Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 12:13
                      Eee, tam, mnie się wydaje, że nie z każdej informacji u każdego dziecka zaraz
                      wynikają ciężkie stany lękowe. "Nie czuję", Twojej, Verdano, argumentacji.
                      Babcia w książce umiera i pojawia się wątpliwość? No, prawdę rzekłszy, dość
                      zasadna, bo umieranie jest zjawiskiem dość powszechnym i nie zawsze dotyka tylko
                      staruszków. Jak Ty sobie wyobrażasz unikanie tego tematu? A cmentarze? A małe
                      groby na cmentarzach? Udajecie, że ich nie ma?
                      Gdy byłam w ciąży, modliliśmy się razem o zdrowie dla dzidziusia i szczęśliwy
                      poród. Pytania pojawiły się automatycznie: czy dzidziuś może być chory?
                      dlaczego? co wtedy? czy może umrzeć? I wiele podobnych. Ok, może poziom lęku na
                      chwilę wzrósł, może nie jest to temat megaprzyjemny,ale, na litość, nie da się
                      go obejść, uciec od niego. Akurat na śmierć bliskich uważam, że lepiej dziecko
                      przygotowywać. Ja mówię, że wszyscy umrzemy, że rodzice zazwyczaj umierają
                      wcześniej, niż dzieci, że najczęściej dzieci wtedy są już duże i nie potrzebują
                      tak bardzo opieki, a jeśli dzieci są małe, to po to są wokół nas inni, bliscy,
                      chrzestni itp., by mogli się dziećmi zająć. Mówię im o tym, w co wierzę, że tu
                      jesteśmy na chwilę, a zmierzamy dalej, że tam jest naprawdę super. To samo mówi
                      im siostra w przedszkolu (to z nią grupa Tomka była w Zaduszki na cmentarzu na
                      grobach dzieci). Mówię, że to, jak żyjemy, co jemy, czy palimy itd.może mieć
                      wpływ na to, czy zachorujemy, jak długo będziemy żyć, ale nie musi, bo to nie my
                      decydujemy o długości życia. Że medycyna zna lekarstwa na wiele chorób i zawsze
                      do końca walczy o życie (mieli tego przykład w rodzinie), ale czasem się nie
                      udaje. Mówię o tym bez spazmów, szlochów, tak samo, jak o tym, dlaczego jest noc
                      i dzień. Dla nas osią konstrukcyjną tych rozmów jest jednak wiara i to ułatwia.
                      Niepewność jutra, wg mnie, nie rodzi się z czytania książek. POczucie
                      bezpieczeństwa nie jest, moim zdaniem, budowane na książkach. Śmierć to nie
                      kataklizm, starość to nie kataklizm. To coś, co po prostu jest. I ja chcę
                      pokazać moim dzieciom, że chociaż czasem trudne, to jednak potrzebne i dobre -
                      jeśli się to dobrze przeżywa.
                      A czy można być pewnym jutra???


                      • gopio1 Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 14:40
                        Pięknie to Pszczoło napisałaś.
                      • verdana Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 22:23
                        A ja uwazam, zę małe dziecko (małe, nie duże, nie nastolatek) powinno być w
                        miare beztroskie i szczęśliwe. Oczekiwanie na rodzeństwo z potencjalnym
                        poronieniem, chorym dzieckiem czy smiercią mamusi to dla mnie nie do
                        pomyslenia - dorosly czlowiek z trudem to znosi, a dziecko, zamiast przezywać
                        radość przeżywa stres. Co innego, gdy wiadomo, ze dzieckourodzi się chore - ale
                        wychowywać dziecko w świadomosci, że w kazdej chwili może spaść na dom
                        nieszczęście?
                        Zapomniał wół, jak cielęciem był. Moim dzieciom (syn lat 5) katechetka
                        powiedziała, żeby się modlily, bo male dzieci tez umierają i one moga umrzeć -
                        ucec wypadkowi, zachorować. Prawda? Prawda! Tyle, ze moj syn przez dwa lata bal
                        się zasnąć - no, ale przecież powinien o tym wiedzieć, dzieci naprawdę
                        umierają.
                        Ja dzieciom zawsze mowilam , ze śmierć istnieje, odpowiadałam na pytania - ale
                        czym innym jest rozmowa z dzieckiem w odpowiednim momencie, wyjasnianie
                        wątpliwosci, a co innego, gdy nagle, w książce pojawi sie coś, co na dziecku
                        moze wywrzeć fatalne wrażenie, pozbawić radosci na wiele dni, a moze i tygodni.
                        Po co? Czemu to ma służyć?
                        • pszczolamaja Re: Starość w książkach dla dzieci 16.03.07, 23:09
                          Jestem głęboko przekonana, że można być autentycznie szczęśliwym, bardzo blisko
                          obcując z takimi zjawiskami jak starość, choroba, śmierć. Moje dzieci wyrażają
                          zatroskanie z różnych powodów, czasem coś je martwi i niepokoi, ale przeważnie
                          są radosne i beztroskie. Co jednak, jak sądzę, mniej koreluje z czytanymi
                          książkami, a bardziej z tym, jaka panuje w domu atmosfera, jakie relacje.
                          Verdano, niestety, jak bardzo byś nie była przeciw, w książce i w życiu zawsze
                          może niespodziewanie pojawić się coś, co "wywrze fatalne wrażenie i pozbawi
                          radości". Książkę możesz wcześniej przeczytać, z życiem - gorzej. Swoją drogą,
                          ciekawie ujęte. Czy śmierć lub starość opisana w książkach tak właśnie
                          oddziaływuje? Czy "wywiera fatalne wrażenie"? Umarł = popełnił gafę?
                          Mam wrażenie, że to jest kwestia bardziej fundamentalna, niż "co czytamy
                          dzieciom". Dla mnie to raczej- po co i "do czego" żyjemy.
                          Od którego momentu masz zgodę na troski w życiu dziecka?
                          Jakoś bardzo sztucznie to dzielisz, Verdano, życie nawet małego człowieka ma
                          jasne i ciemne strony. Czytanie tylko o radościach i zabawach to zakłamywanie
                          świata - także świata odczuć, przeżyć i intuicji dziecka.
                  • zuzannao Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 21:13
                    Dzisiaj Szymek powiedział do mnie ze współczuciem: "Ty już jesteś przecież bardzo stara, chociaż nieźle
                    dajesz sobie radę i masz dobry nastrój." Nie wiem, czy to na skutek niedoboru czy nadmiaru lektur na
                    temat starości:-) W każdym razie muszę chyba skorygować jego wizję starości i jego wizję mnie...
          • domil Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 21:47
            Chodzi o "Borówkę" Porazińskiej. Myślałam, że jest bardziej znana,
            wspominałyśmy ją ostatnio z koleżanką. Starość jest tu mocno obecna, z różnymi
            jej dziwactwami. A pod koniec - scena umierania, takiego ze starości właśnie.
    • anials Re: Starość w książkach dla dzieci 14.03.07, 14:01
      Makuszyński wśród sztubackich figli umieszcza czasem dla kontrastu jakąś
      pomarszczoną, dobrotliwą postać,która nawet czasem umiera (jak ksiądz proboszcz
      u Panny z mokrą głową). Tamże nadmienione są również niedomagania słuchowe i
      problemy pamięciowe u przyszywanej Babki, ale to raczej nie na poważnie.
      • nchyb Sampo Lappelil 14.03.07, 14:44
        przed wielu laty czytałam, zbiór bajek i opowieści z dalekiej północy, jakaś
        Finlandia może, skandynawskie klimaty, coś z Lapoią...
        I w jdnej opowieści pojawia się motyw staruszki babci. Chyba głucha była. A
        druga niewidoma... Szczegółów nie pamiętam, ale właśnie ten brak słuchu i brak
        wzroku zapamiętałam, a były spowodowane właśie wiekiem babć...
        I przy tym były to eleganckie stateczne damy, babcie, ale mocno starsze...
        Szczegółów więcejnie pamiętam...
        Cholera, czy to a pewno był Sampo Lapplil?...
        Muszę poszukać i sprawdzić...
    • gopio1 Re: Ależ oczywiście! 14.03.07, 20:29
      W Emilu ze Smalandii jest jeden dość długi rozdział poświęcony biedocie z
      przytułku. Lindgrenowski opis tamtejszego domów staraców jest bardzo
      realistyczny (chwilami drastyczny): "przytułek (...) jest straszliwszy od
      wszystkich okropności o mordercach, duchach i dzikich zwierzętach. Ludzie
      mieszkają we wspólnym bałaganie, we wspólnym brudzie, gdzie są wszy, panuje
      nędza i ubóstwo. Mógł do niego trafić stary człowiek, gdy już nie miał siły by
      radzić sobie samemu." Potem jest jeszcze kilka opisów, m.in. ten dotyczący jak
      zagłodzeni staruszkowie rzucili się na świateczne jedzenie, pakując co popadnie
      po kieszeniach.
      Ten fragment jest co najmniej smutny, ale całość ciepła, napisana z humorem -
      tak jak to tylko Astrid potrafi...
    • steffa Re: Starość w książkach dla dzieci 15.03.07, 21:28
      Esben i duch dziadka - częściowo o starości.
    • natalajj Re: Starość w książkach dla dzieci 17.03.07, 14:21
      W sumie u R. Dahla też wystepuje dużo starszych osób np. dwa komplety dziadków
      Charliego (vel Karola), który wybrał sie zresztą do fabryki czekolady z
      dziadkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka