Dodaj do ulubionych

niechciane prezenty

17.12.07, 10:01
Pewnie już o tym rozmawialiście, ale przeszukując forum nie znalazłam osobnego
tematu. Jak się zachowujecie i co robicie, gdy Wasze dzieci dostają w
prezencie książki, o których macie kiepskie zdanie? Moje właśnie dostały
"największy skarb dziecięcej biblioteczki" - "Baśnie świata. Najpiękniejsza
księga" z Wilgi, a obdarowująca była przekonana, że właśnie wręcza im ósmy cud
świata...
Obserwuj wątek
    • alistar1 Re: niechciane prezenty 17.12.07, 10:15
      Moje dzieci mają ostatnio względne szczęście do drukowanych
      prezentów. Niedawno jeden z darczyńców bardzo mile mnie zaskoczył i
      chwała mu za to:-) Ale nieobce są nam oczywiście prezentowe wpadki.
      Myślę sobie wtedy ze smutkiem, że inaczej można by zagospodarować te
      pieniądze, oj inaczej:-(
      No cóż, wyrzucić grzech, zawsze pozostaje biblioteka, gdzie pewnie
      Ci nie odmówią.
    • mama_kasia Re: niechciane prezenty 17.12.07, 10:46
      Moje dzieci same weryfikują, co im się podoba, a co nie.
      Najwyżej danej książki nie przeczytają. ...Ale one lubią te
      różne "okropieństwa" ;-) Dla nich to ósme cudy świata ;-)))
      Przy takiej masie różnej(!) literatury niewielka odmiana nie
      zaszkodzi ;-)))
      • alistar1 Re: niechciane prezenty 17.12.07, 10:55
        Odmiana pewnie nie, ale u nas jest kłopot z pomieszczeniem tego
        wszystkiego, a wszelkie "trudne przypadki" dodatkowo jeszcze
        zabierają cenne miejsce;-)
        A poza tym ja pewnych książek po prostu nie trawię, zwłaszcza gdy
        mam wewnętrzną trudność z przebrnięciem przez meandry serwowanych
        treści;-)
        Podaj dalej, tego się trzymam, może komuś się spodoba?
        • mama_kasia Re: niechciane prezenty 17.12.07, 11:55
          Problem polega na tym, że moje córki żadnej(!) książki
          nie chcą oddać ;-)
    • zuza_k Re: niechciane prezenty 17.12.07, 11:25
      Część oddaję - do biblioteki albo przy okazji różnego
      rodzaju "zbiórek" rzeczy dla dzieci np. w przedszkolu. Ale te
      najbardziej szkaradne wywalam na makulaturę, wychodząc z założenia,
      że żadne dziecko nie powinno na te okropieństwa trafić. Może
      przesadzam, ale jakoś byłoby mi nieswojo z myslą, ze zrobiłam komuś
      taki prezent.
      Zuza
      • verdana Re: niechciane prezenty 17.12.07, 13:08
        Daje dziecku i ono decyduje, co dalej. Książka nie jest moja, nie do mnie należy
        decyzja.
        Najwyżej sprzeciwiałam się czytaniu na głos po raz drugi.
        • nchyb Re: niechciane prezenty 17.12.07, 14:53
          dokładnie to samo chciałam napisać...
          • dlania Re: niechciane prezenty 17.12.07, 16:23
            Moja córka dostała rok temu "Złota kolekcje bajek Disneya" Ridest Diggst.
            Ordynarnie powyciagane fragmenty z róznych bajek Disneya, pogrupowane w
            idiotyczne rozdziały tematyczne. I to za kupe kasy. Przygoda z ksiązką była
            krótka: córka juz w pierwszy wieczór rozcięła sobie rękę kartka tej ksiązki
            (piękny, śnieznobiały, sztywny papier;-)), był lament i do dzis jej do reki nie
            wzięła.
    • agisek Re: niechciane prezenty 18.12.07, 09:19
      Tak, to co się zrobi z książką to jedna sprawa, ale ciekawi mnie jeszcze jak się
      zachować wobec darczyńcy. Zwłaszcza jeśli wiadomo, że będzie on kupował prezenty
      dzieciom częściej - ja opowiedziałam delikatnie o tym, ja wg mnie wyglądać
      powinna dobra książka dla dzieci. I chyba dobrze zrobiłam, bo wczoraj
      przyjaciółka mi powiedziała, że dopiero pod moim wpływem zmieniła zdanie o
      literaturze dziecięcej, którą miała za coś tymczasowego i gorszego i kupowanie
      prezentów dla znajomych dzieciaków odbywało się raczej "na wagę" - masa
      ilustrowanych książeczek za jak najmniejszą cenę.
      • alistar1 Re: niechciane prezenty 18.12.07, 09:41
        Nie cierpię pouczać i strofować naszych darczyńców;-) Czuję się
        bardzo nieswojo, niezręcznie; wierzę, że mieli dobre intencje
        kupując taką, a nie inną książkę.
        A więc przyjmujemy, pięknie dziękujemy, czytamy, jeśli "niezjadliwa"
        puszczamy po prostu dalej w obieg.
        Ewentualnie, mimochodem jakby, nadmieniam darczyńcy, że naszym
        dzieciom to akurat trudno kupić odpowiednią książkę, bo większość
        już po prostu mają;-PPP
        • mharrison Re: niechciane prezenty 18.12.07, 10:15
          Własnie mam taką osobę w rodzinie, która wszelkie zakupy robi tylko
          i wyłącznie w supermarkecie. Dzieci się cieszą, ja czytam raz, potem
          jest to tylko książka do oglądania.

          Nic nie mówię, chociaż po cichu sobie myślę, co by tu można było
          kupić w zamian.
        • mamaki Re: niechciane prezenty 18.12.07, 14:43
          Uważam dokładnie tak samo!
          • mamaki Re: niechciane prezenty 18.12.07, 14:44
            To było do Alistar1.
            • mirabilandia Re: niechciane prezenty 18.12.07, 23:53
              A ja mam pytanie do agisek: co jest nie tak z tymi baśniami, które
              wymieniłas?
              • agisek Re: niechciane prezenty 20.12.07, 16:41
                Na pewno nie jest to książka, którą wybrałabym dla swojego dziecka. Przede
                wszystkim ze względu na okropiczną szatę graficzną. Okładka: czerwień ze
                "złoceniami". Zawartość: skrócone i przerobione baśnie oraz nie wiedzieć
                dlaczego dwa mity greckie. Drugie zdanie z "Królewny Śnieżki": "Była miła i
                delikatna jak kwiatuszek, dlatego wszyscy nazywali ją Śnieżką". Ni przypiął ni
                przyłatał ;-).
                • alistar1 Re: niechciane prezenty 21.12.07, 09:10
                  agisek napisała:

                  "Była miła i delikatna jak kwiatuszek, dlatego wszyscy nazywali ją
                  Śnieżką

                  Uwielbiam ten rodzaj logiki w literaturze dziecięcej;-))) Humor z
                  zeszytów szkolnych się chowa;-)





                • jaspero Re: niechciane prezenty 21.12.07, 11:17
                  My też dostaliśmy tę książkę. Uważam,że rysunki i oprawa graficzna
                  są koszmarne, ale same adaptacje nie są takie złe. Szczególnie
                  Czerwony Kapturek ujęty jest z dużym poczuciem humoru. A ze Śnieżką
                  mój syn nie miał problemu, bo przecież płatki śniegu wyglądają
                  właśnie jak delikatne kwiatuszki:) Generalnie jednak wolimy zupełnie
                  inne książki.
    • zo_79 Re: niechciane prezenty 19.12.07, 19:16
      Jeśli to książka w rodzaju Egmont disney, moja córka (5 lat) od razu wie, że ani
      ja, ani mąż nie gustujemy w takich pozycjach. Trafia na półkę książek
      przeznaczonych do samodzielnego czytania - jako wprawka czytelnicza są
      znakomite: duży druk, mnóstwo ilustracji.
    • zulugulu Re: niechciane prezenty 19.12.07, 19:57
      Ja dzekuję, ale dośc powściągliwie. Mamy mało miejsca
      więc"okropności" wyjeżdżają i wzbogacają dyżurny ksiegozbiór u
      dziadków lub na działce.
      • cacko33 Re: niechciane prezenty 19.12.07, 20:25
        Mnie bardzo spodobała się wypowiedź jednej z forumowiczek w podobnym
        wątku kiedyś tam. Powiadała ona, że wraz z dzieckiem odkładają takie
        super prezenty na jedną półkę, kolekcjonując w ten sposób coś, co ma
        wyrazistą konwencję. Od czasu do czasu sięgają po te książki z
        komentarzem mamy: "Chodź, pooglądamy sobie teraz te paskudztwa (albo
        coś w tym stylu)".
        Pomyślałam, że taki sposób postępowania naprawdę uczy dzieci, że
        sztuka, ale również wszelkiego sortu przedstawienia (w tym właśnie
        ilustracje) aktualizują się własnie w różnych konwencjach. I to
        chodzi, żeby pomóc dziecku zrozumieć to.
        • maminka1 Re: niechciane prezenty 03.01.08, 17:25
          Po pewnym czasie, dyskretnie się danej pozycji pozbywam... ;) Wyrzucam, oddaję
          - jeśli jest ktoś chętny. Są jednak "koszmarki", które moje dzieci lubią i wtedy
          mam problem. Czytam, co zrobić, ale wymaga to ode mnie sporego wysiłku, bo w
          trakcie czytania muszę je "przerobić", czyli najczęściej wydłużyć, wytłumaczyć
          zawiłe zdanie itp. Jakiś walor więc mają :)

          Córeczka (rok i 8 mies.) dostała na gwiazdkę..."Małe kobietki" - fatalne
          streszczenie powieści, "bogato ilustrowane" - oczywiście "piękna" sztywna
          okładka itp.. wiecie, o co chodzi... I co ja mam zrobić, jak mała bierze
          książkę, pakuje sie na kolana i głosem nieznoszącym sprzeciwu mówi "citaj!"? Jak
          ja mam jej to czytać??? Po kilku podejściach poddałam się i odłożyłam książkę na
          wysooooką półkę. Jeśli kiedyś przyjdzie czas na "Małe kobietki" - sama sobie
          wybierze i przeczyta, mam nadzieję, że całość a nie fatalne opracowanie...
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17902247&a=23252042
    • mama_kasia Re: niechciane prezenty 03.01.08, 21:10
      Wśród niechcianych prezentów znalazły się ..."Julki" ;-)
      Moja 5-latka, wyjmując książkę spod choinki, przyszła do mnie
      i powiedziała wprost, że ona(!) przecież(!) takich książek
      nie czyta(!)
      ...Dałam więc starszej ;-)))

      • mama_kasia Re: niechciane prezenty 03.01.08, 21:12
        Tzn. nie szła wyjmując, tylko wyjęła i przyszła ;-)))
      • i2h2 Re: niechciane prezenty 03.01.08, 23:13
        > Moja 5-latka, wyjmując książkę spod choinki, przyszła do mnie
        > i powiedziała wprost, że ona(!) przecież(!) takich książek
        > nie czyta(!)
        Czuje się na nie za młoda czy za dorosła? ;-))
        • mama_kasia Re: niechciane prezenty 04.01.08, 09:26
          Za młoda :)
    • i2h2 Re: niechciane prezenty 03.01.08, 23:16
      Jeśli kiepskie zdanie dotyczy błędów językowych, to książka znika
      natychmiast (jeśli to jakiś nieudany przekład/skrót, to mówię, że są
      tam błędy i kupujemy tę "kanoniczną"), zazwyczaj na stoliku "do
      wzięcia" w bibliotece. Wyrzucać nie umiem.
    • zf71 Re: niechciane prezenty 04.01.08, 09:54
      Oczywiście jak większość dokonuję selekcji i nie zawsze cieszą mnie
      książkowe prezenty ale trzymam się zasady żeby moje 3,5-letnie
      dziecko nie widziało okazywanej niechęci przeze mnie do prezentu.
      Cieszymy się, oglądamy a potem dyskretnie usuwam w cień ...
      Chcę aby Joasia w tak młodym wieku przede wszystkim nauczyła się
      wyrażać radość (oczywiście bez przesady) i dziękować za sam fakt
      podarowania jej czegoś, a przez to okazać szacunek darczyńcy, a co
      potem się z tym stanie to wiadomo - jedne rzeczy cieszą bardziej
      inne mniej.
      A kiedy czegoś się pozbywam to jednak dykretnie i zazwyczaj z
      jakimiś ubraniami dla potrzebujących dzieci.
      Na szczęście mało nieudanych i kompletnie zdyskwalifikowanych w
      naszych zbiorach, więc i dylematów mniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka