Dodaj do ulubionych

L. Lowry "Nikczemny spisek"

16.07.09, 23:05
Okładka tej książki rzuciła mi się w oczy już w dziale "zapowiedzi"
Naszej Księgarni. Zachęcająca, prawda?
www.nk.com.pl/engine/index.php?page=ksiazka&id=841&tytul=Nikczemny%20spisek.%20Łotrowska%20opowieść%
20z%20haniebnymi%20ilustracjami%20autorki&autorzy=Autor:%20Lois%
20Lowry%20Tłumacz:%20Anna%20Klingofer

Dzisiaj przeczytałam recenzję Joanny Olech:
tygodnik.onet.pl/43,0,30104,perfidne_sieroty,artykul.html
Wygląda na to, że warto zajrzeć.
Obserwuj wątek
    • agisek Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 17.07.09, 11:49
      Fragment zacytowany w recenzji całkiem niezły ;-).
    • mmamma Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 17.07.09, 13:34
      Świeeeeetnyyyy ten fragment, tym bardziej, że akurat niedawno
      miałam "okazję" sobie tak z mężem porozmawiać, przy dzieciach, aż
      starsza córka ze śmiechu spadła z łózka:-)))). Tak więc pewnie ta
      książka jest w sam raz dla naszej rodzinki!
      pozdrówka
      iwona
      • mamalilki Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 17.07.09, 21:05
        A ja się tylko zastanawiam: dlaczego mimo że w moich czasach nie bylo
        koszmarnych Karolków i fantastycznej, przedowcipnej Matyldy, mimo ze zostalam
        wychowana na lekturach "nafaszerowanych przestrogami i opieczętowane morałem jak
        cenzorskim stemplem" nie zniechęciłam sie do czytania? Dlaczego łyknęłam
        łopatologię Peerelu a zaraz potem wszystko inne?
        Żeby nie było, cenie sobie nowe pozycje, cenię zawarty w nich absurd i groteskę.
        Lubię pastisz. I nie podoba mi się "Koszmarny Karolek" i "Matylda". Dzieci są
        łase na takie książki, ponieważ dzięki nim moga sobie pozwolić na mówienie a
        czasem robienie rzeczy, których zwykle im robić nie wolno. Widzę to po moich
        córkach, które są jeszcze małe. Z zapałem cytują na głos "Kruka skarpetkę",
        który mówi złośliwe, niemiłe teksty. Czy naprawdę dwulatek słowa d... musi
        nauczyć się z książki? Może niech się go nauczy dopiero na podwórku i jakaś
        proporcja zostanie zachowana.
        Wiem, że się w większości nie zgadzacie, pamiętam dyskusję o ksiązce "Jak
        przeklinać". I nadal wydaje mi się ze wolę kupić dzieciom klasykę, nowe ksiażki
        takie jak choćby Lotta (gdzie jednak kazda historia ma jakies sensowne
        zakonczenie) i ladną poezję niz ksiązki o dupach, kupach i o tym jak Matylda
        postanowila wyrwac tatusiowi wloski bo go nienawidziła.
        • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 17.07.09, 22:43
          Jakoś zawsze miałam poczucie, że Matylda to już klasyka:)

          Nie czytaliśmy jeszcze książek z "dupą", ale np. "Czyja babcia?"
          zupełnie nie spowodowała u naszych dzieci potrzeby intensywnego
          mówienia "głupia". Obserwując moje dzieci (bardziej starsze niż
          młodsze, bo młodsze jeszcze słabo werbalnie się rozwija) nie
          dostrzegam, żeby jakoś specjalnie je ekscytowały niecenzuralne
          słówka, a na pewno słyszą je w różnych miejscach. (Cóż, bywa, że i
          ode mnie:).
          • mamalilki Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 18.07.09, 00:33
            To poczekaj aż trochę urosną.
            • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 18.07.09, 01:04
              mamalilki napisała:

              > To poczekaj aż trochę urosną.

              Twoje nie są starsze. Nie rozumiem.

              Wracając do "Matyldy". Nie czytałam, ogladałam dawo temu film. Ale
              takiemu tatusiowi też bym wyrwała włoski. Morał z tego płynie dla
              rodziców - bądź taki, żeby dzieci chciały twoje włoski głaskać, nie
              wyrywać!!!
              • mamalilki Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 18.07.09, 01:28
                > Wracając do "Matyldy". Nie czytałam, ogladałam dawo temu film. Ale
                > takiemu tatusiowi też bym wyrwała włoski. Morał z tego płynie dla
                > rodziców - bądź taki, żeby dzieci chciały twoje włoski głaskać, nie
                > wyrywać!!!

                To może to jest jednak ksiązka dla dorosłych? Czego ona może nauczyć dziecko? Że
                jak rodzice go nie rozumieją, są inni, bardziej ograniczeni, mają inne
                zainteresowania to należy zrobić im tyle krzywdy ile się da a potem zmienić na
                lepszy model. To też jest morał. To ja już chyba wolę kiedy zgoda buduje a
                niezgoda rujnuje, mimo całej naiwności tego stwierdzenia.
                • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 18.07.09, 22:32
                  Mamolilki - musisz mi dać kilka dni na zdobycie i
                  przeczytanie "Matyldy". Na razie moge pisać tylko o filmie.
                  Filmowa Matylda była dzieckiem ignorowanym, zostawionym samemu sobie.
                  Według mnie ta historia może nauczyć dziecko, że nie musi się
                  zgadzać na krzywdzenie go w jakikolwiek sposób, może szukać pomocy,
                  nie jest własnością rodziców. Dzieciom rodziców "normalnych" może
                  pokazać, że nie wszyscy ich koledzy i koleżanki mają dobre rodziny i
                  trzeba mieć oczy szeroko otwarte oraz być wrażliwym na sygnały ze
                  strony rówieśników.

                  Zgoda buduje? Przepraszam, ale właśnie takie myślenie powoduje na
                  przykład, że kobiety w imię fałszywie pojętego dobra rodziny (!!!)
                  godzą się na wieloletnie wykorzystywanie i krzywdzenie dzieci i
                  siebie przez mężów.
                  • verdana Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 14:17
                    Fragment bardzo mi się podobał.
                    Ale pare słów na temat pastiszu - uwazam, ze aby go docenić trzeba
                    znać "podstawy' - czyli to, co pastiszem nie jest. Podobnie jak
                    wariacje na temat klasycznych basni bawia doroslych, ale dziecko
                    najpiwrw powinno dobrze poznać baśń klasyczna, a potem dopiero bawić
                    się jej "przekręcaniem". Inaczej 'wariacje" czy "pastisz" uzna za
                    forme obowiazującą.
                    • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 14:57
                      Verdano - konwencja pewnie jest ukłonem w stronę czytających
                      rodziców. JO podaje, że na końcu "zamieszczono bibliografię książek
                      o "szlachetnych sierotach" z krótkimi (niepoważnymi) streszczeniami
                      fabuł", więc i niewprawni mogą się dokształcić. Kolejny element
                      edukacyjny w awychowawczej książce?)

                      Na stronie NK można posłuchać fragmnetów książki.
                      • mamalilki Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 21:09
                        Jeśli to są niepoważne streszczenia to nie spełnią zadania. W ogóle streszczenia
                        z pewnością go nie spełnią. Zgadzam się z Verdaną. Może za dużo jest pastiszu i
                        zabaw konwencją a za mało klasyki. Dobrym przykładem są bajki. Poza kolekcją GW
                        i "Dziecka", w której nie podobaja mi się teksty i zupełnie prastarymi wydaniami
                        z mojego dzieciństwa właściwie nie ma od nowa napisanych bajek. Próbę podjęła Z.
                        Stanecka ale napisała tylko 4 bajki. Większość ambitnych "nowych" bajek to
                        pastisze. Co ma zrobić 5-latek? Dla niego to, że Czerwony Kapturek zjada wilka
                        jest tak samo oczywiste jak dla nas bylo przez cale zycie, ze jest odwrotnie.
                        Dlaczego tak chętnie czytamy "Pana Kuleczkę"? Nie dlatego że jest nahalnie
                        dydaktyczny przecież. Dlatego że ma klasyczną konstrukcję literacką, i stanowi
                        dobry początek przygody z literaturą dla dziecka.
                        • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 23:01
                          Nie rozumiem zarzutu, że za mało jest klasyki - klasyczne baśnie są
                          dostępne w nowych, pięknych wydaniach, często nowych tłumaczeniach
                          bardziej zbliżonych do oryginału, niż te z naszego dzieciństwa
                          (patrz Andersen Sochańskiej).
                          Co to znaczy, że nie ma od nowa napisanych bajek? Po przykładzie
                          Staneckiej rozumiem, że chodzi Ci o napisanie starych bajek w nowy
                          sposób. Nie ma ich? Jest ich całe mnóstwo. Nie wydaje mi się jednak,
                          żeby dominowały Czerwone Kapturki zjadające wilka. Raczej kiczowato
                          zilustrowane, skrócone do maksimum historie z happy endem. Szczerze
                          mówiąc nie czuję potrzeby czytania baśni napisanych od nowa. Cieszę
                          się, że Stanecka nie kontynuowała serii i zajęła się Basią a
                          ilustratorzy innymi książkami (np. "Panem Kuleczką":).
                          Mam część książek z kolekcji Dziecka, ale czytam je dwulatkowi.
                          Sześciolatkowi klasyczne teksty baśni.
                          • abepe Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 23:14
                            Jeszcze na temat pastiszu - "Nikczemny spisek" nie jest pastiszem
                            jakiejś konkretnej książki, tylko czerpie z różnych powieści
                            wykorzystując ich wątki (piszę za Joanną Olech, bo na razie
                            wysłuchałam tylko dość długiego fragmentu ze strony NK). Dziecko nie
                            będzie więc miało fałszywego obrazu jakiejś książki. Wręcz
                            przeciwnie we fragmencie, którego słuchałam bohaterowie sami
                            porównują się do postaci z owych "książek o sierotkach" wymieniając
                            nazwiska i tutuły książek.
                            • aniam123 Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 23:21
                              Nasza Księgarnia, co jest bardzo przydatne w przypadku nowości,
                              podaje orientacyjny wiek czytelnika dla którego dedykowana jest
                              pozycja. "Nikczemny spisek" ma +8, w tym wieku dziecko już
                              spokojnie "łapie takie klimaty" i zna klasyczne bajki.
    • aniam123 Re: L. Lowry "Nikczemny spisek" 19.07.09, 22:57
      Mamolilki czy Ty na pewno czytałaś "Matyldę" Roalda Dahla? W życiu
      nie powiedziałabym że jest "przedowcipna". Dla mnie ta historia jest
      raczej tragiczna, opowiada o życiu bardzo wrażliwego, pozostawionego
      samemu sobie dziecka. Ryczałam przy niej jak głupia. Moja córka
      przeczytała ją w wieku 9-lat (wydano ją w serii Polityki "Cała
      Polska Czyta Dzieciom") i jest to jedna z ważniejszych pozycji w jej
      biblioteczce (czytana wielokronie). Mamy też film z Dannym DeVito w
      roli "tatusia", który córka serwowała wszystkim przychodzącym "na
      noc" koleżankom. Gwarantuję, że żadne normalne i kochane dziecko
      nawet nie pomyśli, że mogłoby brać z Matyldy przykład i znęcać się
      nad rodzicami czy nauczycielami.
      "Nikczemny spisek" na pewno kupię, może tylko poczekam aż znajdzie
      się coś w uszkodzonych NK, bo jeszcze mam zaległe zamówienia z
      targowej promocji w Merlinie ;-).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka