Gość: jobrave
IP: *.range86-132.btcentralplus.com
27.04.10, 20:01
Obejrzałem wiadomości w TVP i co się dowiedziałem. Oto wiceKraśko, czyli
Ziemiec zakomunikował z arcysierozną miną, że odnalazł się proporzec z orłem,
który wisiał w nad głową Lecha Kaczyńskiego, kiedy ten podróżował samolotem.
Samolot - jak wiemy - się rozbił, ale orzeł nie, orzeł się uratował i znalazł
go jakiś Ruski i powiedział, że przekaże orła ambasadzie RP w Moskwie. TVP
szybko ustaliła, że hafciarką orła, który w przeciwieństwie do prezydenta się
uratował, jest pani Brzezińska z Suwałk. Lektor zza kadru z "klęczącą
intonacją" i -oczywiście -zupełnie serio, poinformał, że pani Brzezińska "nie
uważa tego za przypadek". I, rzecz jasna pojawia się sama pani Brzezińska,
która twierdzi, że jest wręcz pewna, że to jakiś znak, że to symbol, choć nie
bardzo wiedziała czego. Później pojawił się pan Koć z ambasady i powiedział,
że ten Ruski bardzo ładnie się zachował i, że Polska czeka na tego orła.
Ziemiec poinformował również, że kancelaria prezydenta zastanawia się teraz,
gdzie tego orła umieścić, ja proponuję ogłosić referendum w tej sprawie.
Osobiście mam wątpliwości, czy ten orzeł wróci do Polski, bo Ruski, jak znam
życie będzie chciał kasy i wówczas powstanie spór kompetencyjny - kto ma mu te
kasę dać - czy kancelaria prezydenta, czy jakaś instytucja rządowa, tymczasem
Ruskiego ta zwłoka wkur.wi i pośle orła w pizdiec.