Gość: maszyna prosta
IP: 79.139.110.*
07.05.10, 17:29
PiS nie jest partią komunistyczną, ani Jarosław nie jest komunistą,
on jest narodowym socjalistą. Co to znaczy?
To znaczy, że jego idea państwa opiera się na prostym modelu
arystotelesowskim organicznej całości, zbudowanej na kształt
piramidy. Wróg kryje się gdzieś na zewnątrz, buszuje po za
granicami, Rosjanin, Niemiec, Żyd, imigrant, a nawet mason... Jego
polityka ekonomiczna zakłada deprywatyzację, która nie jest
nacjonalizacją, tylko podporządkowaniem państwu strategicznego
sektora gospodarczego, coś jak wyrzucenie Radka z MSZ, żeby
dyplomacją zajęli się komandosi od Groma Czempińskiego, czy jak mu
tam.
Geniusz Jarosława to jego uniwersalizowanie katastrofy jako
wydarzenia. Częściowo mu się to udało, jak Świętemu Pawłowi
Zmarchwychwstanie, tylko,że Św. Paweł był komunistą a Jarosław jak
we wstępie jest socjalistą narodowym, a Tusk socjslistą neoliberalno
technokratycznym. Obaj też stanowią nieodłączną parę. Łączy ich
socjalizm. Prawdziwa batalia polityczna rozegra się pomiędzy nową
formą komunizmu a socjalizmem, takim czy innym.
Jarek to twarda sztuka i wie doskonale, że żywe zawsze jest lepsze
od martwego. Jako żywa forma jednojajowego embriona nie da się
wygonić z pałaców.
Tragedią było wybranie bliźniaków do władzy, farsą jest natomiast
katastrofa samolotu. Pierwsze nie było tylko tragedią Polaków,
okazała się bowiem tragedią dla samego szczęśliwca.
Całe szczęśćie, że ani mnie, ani żadnego z moich przyjaciól nia
zaproszono na pokład tego samolotu widmo.
Myślę, że sam zagłosuję na Jara, bo niechże w końcu wszystko co wtym
kraju wielkie rozpierdoli się w kolejnym pięcioletnim locie.
Mówię zupełnie poważnie. Komorowski to żaden kandydat, bez Tuska
byłby nikim bo nie ma zupełnie nic do powiedzenia. Tusk też nie, ale
ma tych co mu piszą i to on trzyma sznurki za które pociąga jak chce.