wampir-wampir
26.06.10, 19:12
.. dla Pani, której się zdaje, że zapachy Arabii nie mogą. Autorstwa
poety, którego ojciec nazywał się (...) no jak? I znał trochę łacinę
i arabski.
Mars to wojna. Feb to słońce. Neptun
to morze, którego nie widzą moje oczy,
gdyż bóstwo je zaciera. Takie szczątki
wygnały Boga, co jest Trzema i Jednym
z mojego bezsennego serca. Przeznaczenie
narzuca mi tę osobliwą idolatrię.
Jestem ciągle oblegany przez mitologie.
Nic nie poradzę. Wergiliusz rzucił urok.
Wergiliusz i łacina. Sprawiłem, że każda
strofa jest mozolnym labiryntem
poprzetykanych haseł, jest warownią
wzbronioną dla tłumu, co jest niemal niczym.
Widzę w czasie, jak umyka sztywna
strzała, i w biegu rzeki kryształ,
i perły w zbolałych łzach.
Taki jest mój dziwaczny los poety.
Cóż mnie obchodzą drwiny albo rozgłos?
Przemieniłem w złoto żywe włosy.
Któż mi powie, czy w tajemnym archiwum Boga
są litery mojego imienia?
Chcę powrócić do rzeczy zwyczajnych:
do wody, chleba, dzbana, do róż...