Dodaj do ulubionych

nacjonalizm odcina Ukrainę od Europy

31.01.13, 10:47
ciekawy artykuł Pawła Zalewskiego o współczesnej Ukrainie w dzisiejszej GW.jak na tę gazetę zadziwiająco w kwestii Ukraińskiej prawdziwy i uczciwy,bez antypolskich fobii Czecha i Marcinkowskiego oraz ich kłamstewek.warto przeczytać.
dla przypomnienia:
forum.gazeta.pl/forum/w,48782,141471873,141471873,Ukraina_wrzod_na_ciele_Europy_.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Młody Lwów będzie stolicą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.13, 18:17
      "Na podstawie przeprowadzonej serii analiz źródeł jawnych CIA, GRU i szeregu instytutów badawczych, a także prac Alvina Tofflera, Zbigniewa Brzezińskiego i Samuela Huntingtona, geopolityczni eksperci ułożyli prawdopodobną mapę Europy 2035 roku....."

      "....Polskę, wręcz przeciwnie, czeka smutny los. Kraj straci terytoria dawniej należące do Niemiec – Pomorze i Śląsk, a w przypadku porozumienia między Moskwą i Berlinem - także jej północno-wschodnie regony. Rosja, wprawdzie, nie utrzyma Obwodu kaliningradzkiego i odda go Niemcom. Na rzecz Zachodniej Ukrainy Polska może utracić część terytorium współczesnego województwa podkarpackiego i lubelskiego. W to miejsce powstanie nowe państwo – Galicja ze stolicą we Lwowie...."
    • darino skopiowałem tekst artykułu 05.02.13, 11:16
      W rezultacie wewnętrznego dryfu politycznego w Kijowie i bierności Brukseli Ukraina przesuwa się w stronę Związku Celnego Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Na poziomie politycznym i gospodarczym grozi to odcięciem Ukrainy od Europy.

      Z niepokojem obserwujemy, jak w ciągu ostatnich lat Ukraina nie wykorzystuje szansy na trwałe powiązanie z Unią Europejską. To wielkie, przeżarte korupcją państwo marnotrawi przedsiębiorczość i pracowitość obywateli i nie wykorzystuje swojej pozycji w Europie. Przyjęcie standardów europejskich w oczach większości ukraińskich obywateli umożliwiłoby reformę państwa oraz wzrost ich zamożności. Niestety, podpisanie mającej pomóc w ich wprowadzeniu umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a Unią wciąż tkwi w zawieszeniu. W rezultacie wewnętrznego dryfu politycznego w Kijowie i bierności Brukseli Ukraina przesuwa się w stronę Związku Celnego Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Na poziomie politycznym i gospodarczym grozi to odcięciem Ukrainy od Europy.

      Jest jednak i poziom społeczny, głębszy i ważniejszy niż przyjęcie takich lub innych regulacji prawnych. To tożsamość narodu decyduje o przynależności do konkretnej kultury, a nie nałożone z zewnątrz ramy stosunków społecznych. Ukraińcy bez wątpienia mają prawo do definiowania się jako Europejczycy, jednak wciąż bardzo wielu z nich myśli schematami postsowieckimi i nacjonalistycznymi. Są one dziedzictwem dwóch ukraińskich koncepcji państwowych XX wieku - komunistycznej Ukrainy sowieckiej i faszystowskiej, firmowanej przez Stepana Banderę.

      Postsowiecki spadek wyraża się w niewykształceniu tożsamości narodowej, niezrozumieniu zasad demokratycznego państwa i wysokich roszczeniach socjalnych. Nie ma jednak ani ambicji, ani mocy przyciągania, aby zmienić status quo na Ukrainie. Inaczej jest z nacjonalizmem, który jest coraz atrakcyjniejszą alternatywą dla osób pragnących wzmocnienia ukraińskiej państwowości. Stepan Bandera, którego program zakładał zbudowanie totalitarnego, rządzonego przez jedną partię państwa, w którym Ukraińcy mieliby uprzywilejowaną pozycję wobec innych narodów, stał się bohaterem zarówno dla neobanderowców ze Swobody, jak i dla części proeuropejskich liberałów z liderem pomarańczowej rewolucji Wiktorem Juszczenką na czele.

      Zbrodnie banderowskie ulegają zapomnieniu lub zafałszowaniu. Przemilcza się czystki etniczne i ludobójstwo na Polakach, Żydach, Ormianach, wołyńskich Czechach i samych Ukraińcach dokonywane w imię głoszonych przez Banderę idei, wychwalając jego walkę z Sowietami o państwo ukraińskie. Tworzy się mit ukraińsko-polskiej wojny domowej, który zrównuje napastników i obrońców. Pozostaje zafałszowany obraz Bandery jako założyciela antysowieckiej Ukrainy. Jest on eksploatowany dziś w wewnętrznej walce politycznej i stanowi odniesienie dla oporu wobec rosyjskiej dominacji politycznej i kulturowej. Dodatkowo będąca wyrazicielem idei nacjonalizmu partia Swoboda, głosząc radykalny program socjalny oraz agresywne metody walki politycznej z rządzącą Partią Regionów, zyskuje poparcie w wielu regionach kraju, daleko poza galicyjskim matecznikiem. Według badań ukraińskiego ośrodka Rejtyng w grudniu 2012 roku pozytywnie do dziedzictwa Bandery i OUN-UPA odnosiło się 25 proc. obywateli, a stosunek ten ma tendencję rosnącą. To znacznie więcej niż 10 proc. głosujących na Swobodę. Dla zwolenników europejskiej integracji Ukrainy ta sytuacja jest alarmująca. Zwłaszcza że stosunek do nacjonalistycznej tradycji wprowadza ostre podziały pośród samych Ukraińców. Wciąż większość Ukraińców, głównie ze wschodu i centrum kraju, przeciwstawia się dziedzictwu banderowskiemu, co wywołuje agresję nacjonalistów. Dodatkowo osłabia to państwo.

      Juliusz Mieroszewski, jeden z twórców koncepcji polityki wschodniej paryskiej „Kultury”, już w latach 50. pisał, że podstawą wszelkich integracyjnych projektów w Europie musi być wyrzeczenie się nacjonalizmów. „Nacjonalistyczna Europa składa się z samych »spornych kwestii «, zatargów, pretensji, rewizjonizmów i mniejszości narodowych”. Założycielom dzisiejszej Unii Europejskiej udało się zamienić XIX-wieczną logikę narodowych konfliktów w system współpracy narodów. W Europie nacjonalizmów rządził mechanizm zero-jedynkowy, zysk jednych możliwy był dzięki stracie innych. We współczesnej Europie mamy sytuację, w której współpraca narodów tworzy wartość dodaną, a na koniec nie ma przegranych i każdy coś zyskuje.

      W efekcie każdy z krajów członkowskich oraz aspirujących do Unii Europejskiej przechodził proces rewizji własnej historii i tożsamości narodowej. Zaczęli go oczywiście Niemcy rozliczeniami z okresem III Rzeszy. Dotyczył on Francji, która przyjęła odpowiedzialność za udział rządu Vichy w polityce Holocaustu. Przeszli przez niego Polacy, potępiając masowy mord na Żydach w Jedwabnem, także Czesi, rozliczając się ze swojego stosunku do Romów, a ostatnio Chorwaci i Serbowie, współpracując przy wydaniu oskarżonych o zbrodnie wojenne generałów. Nie chodzi tu o relatywizowanie odpowiedzialności między narodami za zbrodnie popełnione w XX wieku, lecz o napiętnowanie nacjonalistycznych motywacji, które za nimi stały.

      Niestety, na wschodzie Europy wciąż rządzi mechanizm konfliktów i nacjonalizmów. Ton nadaje Kreml szukający w imperialistycznej tradycji legitymacji dla swoich rządów. Jak kiedyś dywizje pancerne, tak dzisiaj gazociągi oplatają żelaznym uściskiem dominowane kraje, umożliwiając ich ekonomiczną eksploatację. Stosowanie szantażu, aby wymusić ekstremalnie wysokie ceny na gaz i przejmować składniki gospodarki, nie różni się, jeżeli chodzi o logikę od podbojów ubiegłego wieku. Przedmiotem tak rozumianej przez władze rosyjskie polityki jest Ukraina.

      Ukraińcy mają wybór. Duża część z nich może w dalszym ciągu uznawać, że nacjonalizm dobrze chroni ich przed putinowską ekspansją i wpływami rosyjskiej kultury. Utkną wówczas na stałe we wschodnioeuropejskiej logice konfliktów między narodami, pogłębione zostaną też różnice między nimi. W konsekwencji utracą zainteresowanie ze strony Zachodu i pozostaną sam na sam z ekspansjonistycznym Kremlem. Mogą jednak jak Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej zaakceptować europejski paradygmat współpracy między narodami, tolerancji i praw człowieka. W efekcie oznacza to odrzucenie banderowskiej tożsamości, potępienie czystek etnicznych i ludobójstwa na Polakach oraz pogromów antyżydowskich. Co bardzo ważne, szerokie przyjęcie tożsamości europejskiej pomoże stworzyć płaszczyznę jednoczącą różne tradycje polityczne wśród Ukraińców, przyczyniając się do niwelowania wynikłych z historii podziałów. Głęboko wierzę, że proeuropejscy patrioci ukraińscy podejmą to właśnie wyzwanie. Umożliwią w ten sposób głębokie, a nie tylko formalne powiązanie z Unią Europejską, co w konsekwencji doprowadzi do unowocześnienia państwa. Na tej drodze powinni znaleźć aktywne poparcie Polski.
      • Gość: pysio Re: skopiowałem tekst artykułu IP: *.alfaks.com 05.02.13, 19:52
        Darino jeśli to twoje własne poglądy to jestem zaskoczony na całego! Mój pogląd na twoją ojczyznę jest niemal identyczny. Jestem dosłownie zszokowany bo mam cię za tępego fanatyka? A tu takie cóś? Proszę cię, wyprowadź mnie szybko z błędu bo jestem gotowy uznać że kompletnie się nie znam na ludziach!!!
        • fanka_online Re: skopiowałem tekst artykułu 05.02.13, 19:58
          Nie przejmuj się Pysiowaty, ja też zwykle wychodzę na naiwniaczkę;)
        • darino nie, nie, Pysiu 06.02.13, 08:29
          > Darino jeśli to twoje własne poglądy to jestem zaskoczony na całego! Mój pogląd
          > na twoją ojczyznę jest niemal identyczny. Jestem dosłownie zszokowany bo mam c
          > ię za tępego fanatyka? A tu takie cóś? Proszę cię, wyprowadź mnie szybko z błęd
          > u bo jestem gotowy uznać że kompletnie się nie znam na ludziach!!!

          Pysiu, spokojnie, jestem nadal tępym fanatykiem. Zamieściłem tylko tekst artykułu posła Zalewskiego. Oczywiście w większości nie zgadzam się z jego poglądami, a bawi mnie, że prawicowy polityk, gowinowiec z PO, lekceważąc i szykanując "Swobodę" oraz inne partie ukraińskie o poglądach patriotycznych, będzie zmuszony podjąć współpracę z komunistami i Partią Regionów :).
          • Gość: pysio Re: nie, nie, Pysiu IP: *.alfaks.com 06.02.13, 10:14
            Uff!!! Odetchnąłem!
          • 99venus Re: nie, nie, Pysiu 06.02.13, 12:20
            dziwne,byłem przekonany,że Kowal jest z PJN.ale wszystko jest mozliwe.co to wyjazdy na Ukrainę robią z człowieka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka