Gość: autor
IP: 95.211.209.*
23.03.13, 20:46
„Uchwała 170/2012, w sprawie postanowienia o odbieraniu odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne”
Rada Miejska w Przemyślu tą uchwałą zadecydowała, że z dniem 1 lipca 2013 r. obowiązek odbierania odpadów od właścicieli niezamieszkanych nieruchomości przejmuje Gmina Miejska Przemyśl.
Czy po zapoznaniu się z uchwałą Rady Miejskiej w Przemyślu dostrzegamy konsekwencje z niej wynikające dla właścicieli niezamieszkanych nieruchomości, takich jak biura, sklepy, przychodnie, warsztaty samochodowe, ogródki działkowe itp.?
A jakie one są?
Po 1) Z dniem 1 lipca br. Gmina stanie się monopolistą na rynku w zakresie odbierania odpadów. Skutki tego monopolu widać już po tym jak narzuciła stawki za odbieranie odpadów, na co nikt z mieszkańców nie miał najmniejszego wpływu.
Gdyby Gmina nie przejęła obowiązków od tych właścicieli, mieliby oni nie tylko swobodę w wyborze firmy wywozowej ale i mogliby negocjować z nią ceny za usługę. Z Gminą jest to niemożliwe.
Po 2) Wiele firm wywozowych, które do tej pory prowadziły działalność będzie musiało albo ją zlikwidować albo zmienić jej profil. Dotyczy to zwłaszcza niedużych firm, często rodzinnych.
Chcę podkreślić, że Gmina Miejska Przemyśl nie była zobligowana do przejęcia obowiązków odbierania odpadów od właścicieli niezamieszkanych nieruchomości. Nikt jej do tego nie zmuszał, żadne prawo! Ale to uczyniła? Dlaczego? Nietrudno się domyślić, że w grę wchodzi tu chęć posiadania monopolu na odbieranie odpadów a co za tym idzie większe wpływy do kasy miejskiej. Tajemnicą poliszynela jest to, że odbieraniem odpadów zajmie się od lipca znana spółka miejska, w której Gmina posiada 100% udziały. Choć wpływy z opłat za odpady nie mogą być wykorzystywane na inne cele, to przy wygraniu przetargu przez tę spółkę, Gmina będzie mogła pośrednio korzystać z nich przez corocznie wypłacane jej przez spółkę tzw. dywidendy. Zrozumiałe jest więc, że im więcej wpływów z opłat otrzyma Gmina, tym większą otrzyma dywidendę.
Czy Gmina przejmując wspomniane obowiązki kierowała się interesem właścicieli niezamieszkanych nieruchomości? Czy jak zwykle, widziała w tym jedynie własny interes.
Niech każdy sam odpowie na te pytania.
Kilka uwag go deklaracji.
Przeglądnąłem wiele deklaracji z różnych gmin i nietrudno mi stwierdzić, że autor deklaracji dla Przemyśla zagalopował się i niektórymi wymogami naruszył przepisy ustawy o ochronie danych osobowych. Tak rozbudowanej deklaracji podobnej do tej nie znalazłem w sieci. Mam wrażenie, że tworząc ją ktoś koniecznie chciał się pochwalić swoją wiedzą, nie patrząc na to czy będzie ona zrozumiała i czytelna dla tych, którzy będą ją musieli wypełnić.
Nie rozumiem w jakim celu od właścicieli nieruchomości niezamieszkanych wymaga się podania ilości łóżek, miejsc konsumpcyjnych, powierzchni lokalu, ile przebywa interesantów itd.? Czy szpital ma także podać ilość łóżek w prosektorium? Albo czy właściciel hotelu ma także podać rozkładane fotele a schronisko dla turystów ująć w deklaracji rozkładane łóżka?
Autorze formularza wyjaśnij do czego potrzebne są ci takie dane? Żadna z tych informacji nie ma najmniejszego znaczenia przy ustalaniu opłat za odbieranie odpadów. Liczy się jedynie wielkość pojemników na odpady, a nie to ile osób wrzuca do nich śmieci lub ile osób śpi w łóżku.
Gmina pyta w deklaracji o kompostownik. W jakim celu? Pytanie to jest bez sensu. Nie dość że nie wpływa to na wysokość opłaty jaką jest obowiązany ponieść właściciel nieruchomości ale i także zgromadzona przez niego masa odpadów kompostowanych nie jest uwzględniana w masie odebranych odpadów.
Gmina żąda kopii umowy zawartej z przedsiębiorcą na odbieranie odpadów komunalnych. W jakim celu?
Nie mam pojęcia, ale muszę wyjaśnić, że (O CZYM URZĄD MIEJSKI NIE RACZYŁ NIKOGO POINFORMOWAĆ!!!!!) każdy, kto posiada umowę na odbieranie odpadów winien ją rozwiązać przed 1 lipca 2013r. Obecne umowy nie przestaną obowiązywać automatycznie. Dlatego właściciele nieruchomości, którzy mają podpisane umowy na odbiór śmieci powinni je rozwiązać. W przeciwnym razie może dojść do sytuacji, że od lipca będą musieli zapłacić podwójnie - Gminie i firmie, z którą mają podpisaną umowę.
Gmina chce znać nasz rachunek bankowy. Dlaczego?
Tu odpowiedź jest prosta. Chodzi o szybszą windykację w przypadku nie uiszczenia opłat przez zobowiązanego. Komornik ma ograniczone możliwości wyszukania naszego konta, zwłaszcza gdy mamy w jakimś mało znanym banku, więc Gmina doszła do wniosku, że posiadając numery kont bankowych szybciej odzyska należne jej środki.
Tylko czy Gmina ma prawo pytać o numer konta bankowego? Być może Gmina z góry jest przekonana, że mieszkańcy nie będą płacić za odpady i w ten sposób zabezpiecza swoje interesy, co przyznam mnie obraża. Jeżeli tak, to w deklaracji należało zawrzeć obowiązek meldowania się w urzędzie po upływie miesiąca nieobecności w swoim mieszkaniu lub pójść na całość i zażądać podania wszystkich możliwych adresów pod którym się przebywa, żeby komornik mógł nas szybciej znaleźć.
Z ustawy o utrzymaniu czystości .... nie wynika, jakie dane winny być zawarte w deklaracji, co oznacza że w tej sytuacji mają zastosowanie przepisy ustawy o ochronie danych osobowych. Nie będę przytaczał artykułu ustawy, ale w jednym z nich jest napisane, że „administrator danych (w tym wypadku Urząd Miejski) przetwarzający dane powinien dołożyć szczególnej staranności w celu ochrony interesów osób, których dane dotyczą, a w szczególności jest obowiązany zapewnić, aby dane te były m.in. adekwatne w stosunku do celów, w jakich są przetwarzane. Adekwatność oznacza, że gromadzone i wykorzystywane powinny być tylko te dane, które są niezbędne dla określonego celu.”(cytat ze strony GIODO)
Dalej czytamy na przykładzie firmy zajmującej się wywozem odpadów komunalnych:
„A zatem firma zajmująca się odbieraniem odpadów komunalnych zawierając z lokatorami umowę o wywóz odpadów powinna gromadzić tylko te dane, które są niezbędne do jej realizacji. Na pewno takimi niezbędnymi danymi osobowymi będzie imię i nazwisko oraz adres zamieszkania strony umowy. Natomiast, jeśli żąda się numeru telefonu (również komórkowego), czy adresu e-mail powinno być zaznaczone, iż ich podanie jest dobrowolne i nie wpływa na realizację treści umowy. Gdyby jednak podmiot zażądał informacji, które budziłyby wątpliwości drugiej strony umowy, wówczas powinna ona zwrócić się do tego podmiotu o wskazanie podstawy prawnej żądania.”
Dla porównania wystarczy sięgnąć do druków podatkowych składanych do Urzędu Skarbowego. Czy Urząd ten żąda podania numeru naszego konta? A przecież prowadzi windykację należności. Podanie własnego numeru konta jest dobrowolne i w tym wypadku (kto to uczyni) służy jego wygodzie, bo łatwiej w ten sposób otrzymać zwrot nadpłaty podatku. Widocznie Urząd Miejski ma o wiele większe uprawnienia i można oczekiwać, że wkrótce zażąda od nas także informacji o stanie majątkowym.
Autor deklaracji zapomniał o zaznaczeniu na formularzu, które dane mamy obowiązek podać, a które są dobrowolne. Dlatego też, każdy kto wypełnia deklarację nie wie, czy ma wypełnić wszystkie rubryki i podać wszystkie dane czy po prostu ma prawo wyboru odpowiedzi na niektóre pytania. A co ma zrobić osoba, która nie posiada adresu e-mail lub telefonu? Tego w objaśnieniach w deklaracji nie przeczytamy.
Jak nazwać taką deklarację? Moim zdaniem to bubel w wydaniu Gminy. Nie pierwszy zresztą w tym resorcie, co nie panie Wojtku?
I co Ty na to nasza władzo? Wyjaśnij mieszkańcom Przemyśla wszelkie wątpliwości. Czasu pozostało niewiele.