Dodaj do ulubionych

Korepetycje?!

17.11.04, 15:33
Zastanawiam się,komu mają służyć:nauczycielom czy uczniom?Czy są
potrzebne,czy nasze dzieci nie są celowo niedouczone,czy udzielanie ich to
nie głowny dochód a pensyjka-na drobne wydatki?Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • rapapo Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 17.11.04, 15:57
      Przede wszystkim nalezy rograniczyc lekcje poza szkola na te:
      - majace wyrownac poziom ucznia z jego kolegami z klasy,
      - majace ten poziom wyrozniajaco podwyzszyc...

      Czy sa potrzebne, hmmm... Odpowiedzi na to pytanie jest conajmniej tyle ilu
      jest uczniow, kazdy potrzebuje czego innego.
      Czeste jest zjawisko, ze korepteycji udzielaja "z dobroci serca i sympatii do
      ucznia", nauczyciele ci ktorzy maja lekcje w szkole...
      Co do wysokosci dochodow z tym zwiazanych to latwo policzyc ile moga zarobic
      (godzina 30-50 zlotych), a wszyscy wiemy ile wynosi pensja nauczyciela w
      szkole...

      Ja przy okazji szkolnictwa postawilbym pytanie nastepujace:
      Czy uwazacie, ze nauczyciele powinni uczyc swoje dzieci??? Ja wiem, ze
      wszystkie nauczycielskie dzieci znajdowaly sie akuratnie w klasach rodzicow
      (albo na odwrot :)), czy to nie jest korupcjogenne???
      • juchoo03 Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 18.11.04, 01:32
        koleżanka mojej córki,ma dwie gały,szuka korepetytora,chętnym okazał się jej
        nauczyciel tego przedmiotu! Czy to jest w porządku?
        • rapapo Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 18.11.04, 09:09
          Zdecydowanie nie!
          • Gość: Zbychu z Przemyśla Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: 80.51.255.* 18.11.04, 12:25
            Zabierając głos w tej sprawie,sprawie niewątpliwie z podtekstami należy zająć
            odpowiednie stanowisko,tzn.Czy występujemy z: a. pozycji nauczyciela uczącego
            korepetytowanego przedmiotu.
            b. pozycji rodzica
            c. pozycji ucznia
            d. pozycji nauczyciela naciągacza.
            Na początek wybieram pkt.c. uczeń
            Pytanie - dlaczego muszę brać korepetycje?Bo jestem matoł i nie nadaję się do
            tej szkoły,ale mama chciała. Bo mam gdzieś naukę,ale rodzice chcą,abym
            przeszedł do następnej klasy. Bo nauczyciel cienias i nic nie potrafi nauczyć
            (wyrzucić go panie dyrektorze na zbity pysk)z jego winy. Bo chciałem pogłębic
            wiedzę dla swojej satysfakcji. Bo chcemy dać zarobić nauczycielowi,a on spojrzy
            łaskawym okiem później na nas,np.przy maturze. Bo wszyscy chodzą na korepetycje.
            CDN.
            • Gość: Zbychu z Przemyśla Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: 80.51.255.* 18.11.04, 14:33
              Jestem nauczycielem,który chce i potrafi nauczyć,czyli pkt.a.
              Co się okazuje,mam program autorski,niezły, przystępny,sprawdzony.I co?Ano to że
              -
              • rapapo Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 18.11.04, 14:43
                To sie nazywa konotacyjne podejscie do sprawy...
                Tak naprawde to ciekawe sa te odcinki telenowej "Szkola na peryferiach"...
                Bardzo dosadne... Jednak nie mozna generalizowac, sa ludzie ktorych chca sie
                czegos nauczyc...

                Pozdrawiam :)))
                • Gość: Zbychu z Przemyśla Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: 80.51.255.* 18.11.04, 15:23
                  Rapciu,serce ty moje,co jest dosadne.Słyszałeś nowomowę młodych ssaków.Nie
                  prowokuj.Piszę prawdę czy nie?
                  • Gość: Ala Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 18:59
                    Ja też...
              • Gość: CzytX Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: *.comnet.krakow.pl 18.11.04, 14:58
                W PELNI POPIERAM!

                Teraz mlodziez jest bezstresowa, nauczyciele krzywdza, ze chca nauczyc.

                NIESTETY, NAUCZYCIEL SIE NIE NAUCZY ZA UCZNIA. Moze natomiast wymagac.
                Ale w dzisiejszych, zamerykanizowanych czasach konczy sie to nalozeniem
                kubla na glowe. I obserwuje sie na uczelniach coroczny spadek formy
                studentow. Zeby nie powiedziec - zaczynaja sie zlewac osiagnieciami
                z dresami. Smutne....
                • Gość: Zbychu z Przemyśla Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: 80.51.255.* 18.11.04, 15:19
                  Powiecie,że wymyślam,a to co???? Szaleństwo przed nową maturą. Uczniowie
                  proszą dyrektorów o zwiększenie liczby lekcji. Ceny korepetycji skaczą. Brakuje
                  korepetytorów. Interes wyczuły nawet firmy szkolące biznesmenów - uczą
                  maturzystów autoprezentacji.

                  Jest się o co bić, ten egzamin zdaje ponad 300 tys. maturzystów. Za dodatkowe
                  przygotowanie do nowej matury wielu jest gotowych zapłacić. Wielu innych chce
                  zarobić.

                  W gazetach coraz trudniej znaleźć ogłoszenia korepetytorów. Ogłaszają się za to
                  zdesperowani rodzice. "Potrzebny nauczyciel przygotowujący do nowej matury z
                  języka polskiego" - to anons z Kielc.

                  Największe oblężenie przeżywają korepetytorzy mający za sobą kursy w Okręgowych
                  Komisjach Egzaminacyjnych. To oni będą w maju sprawdzali zakodowane prace
                  maturalne. Znają najlepiej tajniki nowej matury - i swoją wartość na rynku.

                  Dotychczas polonista z gdańskiego liceum brał za godzinę 25 zł. Teraz ceny
                  wyraźnie podskoczyły: nauczycielka polskiego z renomowanego LO (po kursie) w
                  Trójmieście bierze 35 zł i nie ma już wolnych godzin wieczorami.

                  Polonista z podkieleckiego liceum (po OKE) bierze 70 zł za godzinę, w stolicy
                  są korepetytorzy, którzy uczą za ponad 100 zł.

                  Jeden w klasie nie bierze

                  Kto chodzi na kursy i korepetycje? - Chyba wszyscy - śmieją się pytane przez
                  nas maturzystki z I LO w Gdańsku.

                  Trzecioklasiści z VI LO w Białymstoku mówią: - U nas korków nie bierze tylko
                  jedna osoba, z przyczyn finansowych. Maturzysta Krzysztof wyjaśnia: - Ja też
                  biorę, bo... Nie opanuję całego materiału w 30-osobowej klasie...

                  Czy z korepetycyjnego szaleństwa skapnie coś państwu? Wątpliwe. Dla przykładu -
                  w jednym z dwóch urzędów skarbowych w Gdyni podatek od usług edukacyjnych płaci
                  66 osób (w tym głównie logopedzi, nauczyciele tańca, aerobiku, judo itp.). Pod
                  urząd podlega ok. 80 tysięcy głów.

                  Kurs na maturę

                  Ręce zacierają też właściciele firm organizujących kursy przygotowujące do
                  nowej matury. Zbiorowe dokształcanie cieszy się wzięciem, bo wychodzi taniej
                  niż indywidualne korepetycje.

                  - Obawialiśmy się, czy znajdziemy chętnych na dwie grupy przygotowujące do
                  egzaminu z angielskiego, a mamy już trzy i szykuje się kolejna - mówi Łukasz
                  Jurczak z gdańskiej szkoły English Unlimited.

                  - Mamy o jedną trzecią kursantów więcej niż w ubiegłych latach - usłyszeliśmy
                  od Agnieszki Lejman z gdańskiego Indeksu. 80-godzinny kurs organizowany przez
                  Indeks dla kilkunastoosobowej grupy kosztuje 600 zł.

                  W Kieleckim Rezonie za godzinę nauki w grupie trzeba zapłacić 13 zł.

                  Pielgrzymki po lekcje

                  Szkoły same próbują zaradzić sytuacji. Im też zależy, bo od tego roku matura
                  oceniana będzie nie przez ich nauczycieli, tylko przez osoby z zewnątrz. Jej
                  wyniki będą więc bardziej obiektywną oceną szkoły.

                  - U nas uczniowie trzecich klas sami organizowali pielgrzymki, by zwiększyć im
                  liczbę godzin lekcyjnych, dołożyłem im więc tyle dodatkowych lekcji, ile
                  mogłem - mówi dyrektor VI LO w Białymstoku Marek Onoszko.

                  Podobnie jest w I LO w Gdańsku. - Ale to za mało - wzdycha Agata Grabowicz,
                  maturzystka z "jedynki". - Ja i tak potrzebuję indywidualnych lekcji.

                  Na niezłe dochody przed nową maturą liczą też wydawnictwa. Księgarnie są pełne
                  zestawów testów z każdego przedmiotu. - Tylko z angielskiego mamy do wyboru 12
                  repetytoriów i zbiorów testów. Uczniowie ciągle o nie pytają - usłyszeliśmy od
                  Renaty Robak z księgarni Omnibus w Szczecinie.

                  Jak to zaprezentować

                  Ostatnim hitem na rynku nowej matury są szkolenia z prezentacji. Na nowej
                  maturze bowiem egzamin ustny z polskiego zastąpił swoisty wykład w wykonaniu
                  maturzysty przed komisją egzaminacyjną. Młodzież już zna tematy, prezentować je
                  będzie wiosną. W przygotowaniach pomagają szkoły: na konsultacjach nauczyciele
                  podpowiadają lektury, doradzają merytorycznie.

                  - A na naszych szkoleniach uczymy maturzystów formy prezentacji tematu - mówi
                  Beata Sztobryn, szefowa warszawskiej firmy Progresor.

                  Ośmiogodzinne szkolenie ma podpowiedzieć właściwy ubiór, gestykulację, sposób
                  wymowy. Po to, by utrzymać zainteresowanie i nie zanudzić publiczności - w tym
                  wypadku komisji egzaminacyjnej. Koszt - 200 zł. Za dodatkową opłatę firma
                  oferuje kolejne osiem godzin warsztatów prezentacji.

                  Co na to ministerstwo?

                  - Rozumiem, że niepokój młodych ludzi przed nowym egzaminem - mówi Anna
                  Zawisza, dyrektor departamentu kształcenia w MENiS. - Rozmaite firmy potrafią
                  go podkręcać. Także szkoły straszą uczniów, bo boją się o wyniki.

                  - Rozumiem rodziców i uczniów. Walczą o dobry start w życiu - mówi Małgorzata
                  Niebrzydowska, pedagog w gimnazjum nr 34 w Gdańsku. - Błagam tylko maturzystów:
                  zróbcie sobie czasem przerwę.
                  to co?
                • Gość: Zbychu z Przemyśla Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: 80.51.255.* 18.11.04, 15:31
                  Aby nie generalizować to powiem,że przeciętny poziom przeciętnego maturzysty
                  jest w porównaniu z latami mojej matury zatrważająco niski.Sam przyznałeś rację
                  "czytniku" obserwując obecnay poziom wiedzy młodych i pięknych,wyżartych tez.
                  Oczywiście nie można mierzyć wszystkich jedną miarą.Zaryzykuję,że znaczna
                  większość to potrzebuje"mocnych ściąg"aby coś sensownego napisać np.na maturze.
                  Dlaczego,nawiasem pisząc w Polsce nie karze się oszustów "maturalnych lub
                  innych egzaminowanych" Szacunek.
                  • Gość: Senior_Super_Class Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" IP: *.devs.futuro.pl 09.01.05, 15:16
                    Nuuu,
                    Nowa Matura to nie żarty!
                    Tylko u Nas!

                    ----
                    Senior Super Class
                    dr wszechnauk
        • acacao Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 10.01.14, 13:29
          Z jednej strony tak, z drugiej strony nie. Generalnie oficjalnie wiadomo, że tak nie powinno być i nauczycielowi grozi nawet jakaś grzywna za to, z drugiej strony nikt mu tego nie zabrania i nie ściga za to. Z jednej strony w takiej sytuacji może sobie sam napędzać klientów na prywatne lekcje, z drugiej system edukacyjny nie daje mu możliwości, żeby pomóc w czasie pracy każdemu dziecku z problemami
          • berig123 Re: Korepetycje i "rodzinne ksztalcenie" 14.01.14, 15:12
            Dawno, dawno temu nie było tzw.korepetycji czyli"Korepetycje – dodatkowe lekcje pozaszkolne, które mają na celu powtórzenie materiału i przygotowanie z uczniem pracy domowej zadanej w szkole". Słowo korepetycja pochodzi od repetycja - co oznacza powtórzenie, próbne wykonanie.
            W latach 60/75 istniały szkoły średnie, istniały wyższe studia, istniały EGZAMINY na wyższe studia! Nie było korepetycji, a większość młodych ludzi dostawała się na studia bez niczyjej łaski!!! Klasy też liczyły ponad 25 uczniów.....
            Jakoś myśmy chcieli się uczyć, nauczyciele też pomagali choć zdarzali się nieudacznicy pedagogiczni jak zwykle bywa.
            Teraz nastąpił jakiś bum na korepetycje. Sądzę, że wynika to z olewania przez uczniów nauki(jakoś to będzie) oraz z olewania przez nauczycieli ich powinności. Jedno i drugie jest naganne, ale bardziej to, że.............no właśnie co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka