upowiec
26.04.05, 06:56
PRZEMYŚL. Posłanka Maria Zbyrowska, szefowa podkarpackiej Samoobrony, jest
już licencjatem. Tytuł zdobyła w Wyższej Szkole Gospodarczej w Przemyślu.
Pani poseł nadrabia swoje braki w edukacji w iście ekspresowym tempie. W
czerwcu 2002 roku, po zaledwie 16 miesiącach nauki, zdała maturę w przemyskim
CKU (Centrum Kształcenia Ustawicznego).
Informacja o licencjacie posłanki Zbyrowskiej mogła wywołać tylko jedną,
pełną zdumienia reakcję: - Tak szybko?! Postanowiliśmy sprawdzić i
pogratulować. Czego? Nade wszystko ambicji oraz szybkości wchłaniania i
przyswajania wiedzy. Takie tempo edukacji nie zdarza się nawet młodym,
łaknącym wiedzy umysłom.
Telefoniczny labirynt WSG
- Sekretariat Wyższej Szkoły Gospodarczej, słucham - w słuchawce odezwał się
bardzo
miły kobiecy głos. Szybko wyłuszczyłem, o co mi chodzi i...miły głos
przełączył mnie do dziekanatu uczelni. I nic. Sygnał wrócił do sekretariatu.
Miły głos powtarzał operację kilka razy. Bez skutku. Dobrze...ostatnia próba.
Miły głos, moja prośba, sygnał połączenia i...? Udało się. Tym razem kobiecy
głos już nie był tak miły. Wręcz chropowaty. Do tego jakieś zakłócenia na
łączach. Cóż, Przemyśl nie Nowy Jork, to i w słuchawce może coś trzaskać. I
znów przedstawiam się i tłumaczę problem.
- Spróbuję połączyć z szefami - odezwał się chropowaty głos i szybko dodał -
Jeśli będą chcieli z panem o tym rozmawiać.
Nie chcieli. Nie ze mną takie numery - pomyślałem - i raz jeszcze wykręciłem
numer przemyskiej WSG. Tym razem miły głos nie był już tak miły, ale połączył
mnie z księgowością, gdzie miał przebywać kanclerz uczelni Edward Smyk. Nie
przebywał, a pani księgowa nie miała możliwości przełączyć mnie do
dziekanatu. To jeszcze raz.: sekretariat, miły głos, dziekanat i chropowaty
głos. I to jak chropowaty!
- My nie jesteśmy od udzielania takich informacji - odezwał się chropowaty
głos.
- A to jest jakaś tajemnica? - zapytałem i szybko otrzymałem odpowiedź -
Proszę pana...A co pan się tak podnieca? Chropowaty głos wydał mi się jeszcze
bardziej chropowaty. Poza tym...ja podniecony? Grzecznie stwierdziłem, że ten
stan udzielił się mojej rozmówczyni.
- Żegnaaaammm...- powiedział chropowaty głos i odłożył słuchawkę.
Jak rozbroić dziennikarza?
Nie zostało mi nic innego, jak tylko w ciemno zadzwonić do pani poseł Marii
Zbyrowskiej.
Pani poseł odebrała telefon , mimo że siedziała na obradach jakiejś komisji.
- Pani poseł. Dowiedzieliśmy się, że obroniła już pani licencjat?
Z drugiej strony dobiegł mnie kobiecy ni to chichot, ni to pomruk
zadowolenia. Jeden z tych, które potrafią przyprawić o dreszcz. Mężczyźni
wiedzą o co chodzi.
- A dlaczego pan pyta? - barwa głosu pani poseł nadal była ciepła i bardzo
przyjazna.
- Chcieliśmy pogratulować - powiedziałem - W końcu zdobyła go pani... w
ekspresowym tempie?
I znów to obezwładniające "chichotomruczenie"
- Tak? Nie...Dlaczego? - pani poseł nieco przyciszyła głos. A może tylko mi
się tak zdawało.
- Hmmmm...To jak długo trwały pani studia? - zapytałem oczekując na kolejna
dawkę "chichotomruczenia". Nie zawiodłem się.
- Dłuuuuugo...Baaardzooo dłuuugoooo... - I znów "chichotomruczenie".
Słuchawka sama chciała wypaść mi z ręki.
Koniec końców, pani poseł grzecznie mnie przeprosiła, że raczej nie może
teraz mówić i umówiła się ze mną na rozmowę w tym tygodniu. Ale..?
Potwierdzić, potwierdziłem...Pani Maria ma licencjat. Pogratulować...Też
pogratulowałem...
Gratulujemy więc pani poseł Marii Zbyrowskieja ambicji, uporu i konsekwencji.
Teraz to pewnie jakieś magisterium? A może na innej uczelni...? Bo ta
przemyska Wyższa Szkoła Gospodarcza wydaje się być jakaś taka tajemnicza. W
każdym razie władzom tej uczelni również gratulujemy - metodyki nauczania
oraz znakomitej zapewne kadry, dzięki której studenci mogą w rok ukończyć
studia trzyletnie, nade wszystko zdolnych żaków, takich jak Maria Zbyrowska,
no i oczywiście skromności, czyli utajniania nieprzeciętnych możliwości
edukacyjnych swoich studentów.
ANDRZEJ BARAN
Super Nowości z dnia 25_04_2005