Dodaj do ulubionych

Kto chce niech czyta...

IP: *.mcon.pl 16.12.06, 16:40
To artykuł z FiM nr 49
polska parafialna

Sami swoi


W Przemyślu, mieście abpa Michalika, aż kipi. Czy prezydent Robert Choma z
PiS był agentem SB, czy nie? I dlaczego Marek Kuchciński, pogromca III RP,
ukrywa przed Kaczyńskim ten smród, udając, że nie zna sprawy? My znamy.



Stanisław Żołkiewicz z Przemyśla, prezes Stowarzyszenia Obrońców Pamięci
Orląt Przemyskich, to człowiek prawicy i „Solidarności”. Za Mazowieckiego był
pierwszym solidarnościowym wicewojewodą. Ma status pokrzywdzonego przez SB.
Na zaświadczeniu widnieje numer – 114/05. Przez lata doradzał Markowi
Kuchcińskiemu, jak kierować partią (Kuchciński był wówczas szefem PC w
Przemyślu). Jest sympatykiem prawicy, a zwłaszcza PiS. Ma też dużą wiedzę o
ludziach z tej partii.
Tuż przed pierwszą turą wyborów samorządowych Żółkiewicz zadzwonił do
Kuchcińskiego z prośbą o spotkanie w pilnej i ważnej sprawie. Kuchciński
zgodził się go przyjąć, no więc przyszedł i wyjaśnił, co mu leży na sercu.
Otóż według jego wiedzy, prezydent Przemyśla i jednocześnie kandydat PiS na
to stanowisko w wyborach 2006 roku, Robert Choma, był tajnym i świadomym
współpracownikiem SB o pseudonimie Krzysztof.
Według informacji dostarczonych Żółkiewiczowi przez wysokiego rangą
pracownika IPN w Rzeszowie, Choma pracował dla tej „firmy” w czasach studiów
na rzeszowskim wydziale prawa UMCS.
– Kuchciński powiedział, że jeżeli to prawda, byłby to niebywały skandal i on
nie dopuści do ponownego kandydowania Chomy na prezydenta. Obiecał sprawę
wyjaśnić natychmiast. Tymczasem nawet się nią nie zajął, a informacje
pochodziły z bardzo poważnego źródła – mówi Żółkiewicz i dodaje, że przed
rozmową z Kuchcińskim rozmawiał też z Bogusławem Zaleszczykiem – szefem PiS w
Przemyślu. Zaleszczyk powiedział, że wie, iż Choma na studiach współpracował
z SB.
W końcu do biura poselskiego Marka Kuchcińskiego wpłynęło oficjalne pismo
Żółkiewicza. Przyjęła je i pokwitowała sekretarka.
A Kuchciński dalej nic... A mógł sprawdzić człowieka bardzo prosto. W
Przemyślu działa Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa (obecnie
Wschodnioeuropejska). Rządzi nią facet o nazwisku Draus. Jest w kolegium IPN.
Wykładowcą w tej szkole był m.in. Kurtyka, szef IPN, oraz dr Nawrocki – szef
oddziału IPN w Rzeszowie. O powiązaniach tych panów pisaliśmy w „FiM” i
podawaliśmy scenariusz, w jaki sposób posłuszny władzy IPN weźmie za jaja
swoich wrogów, a innych będzie miał w garści.
Teraz ten ponury scenariusz zaczyna się sprawdzać. Dzisiaj przypominamy, że
Nawrocki – pracownik UOP w Rzeszowie, archiwista, kolega Ryszarda
Terleckiego – został szefem archiwum IPN w Warszawie. Córka Drausa jest
pracownikiem IPN w Krakowie. Jego siostra – wojewodą rzeszowskim. Draus jest
rozgrywającym w całym województwie. Kuchciński jest ich kumplem, a poza tym
wspiera przemyską uczelnię jak tylko może. Byłoby drobnostką dla pana posła
sprawdzić, czy kandydat na prezydenta Przemyśla Choma był TW, czy też nie?
Nie zrobił tego. Może i zrobił, ale jeśli czegokolwiek się dowiedział,
pozostaje to tajemnicą.
Warto dodać, że w maju br. radni przemyscy przekazali uczelni najpiękniejszy
w Przemyślu zabytkowy budynek – pałacyk Lubomirskich. Stało się to na wyraźną
prośbę Roberta Chomy – prezydenta miasta.
12 listopada Choma wygrał w pierwszej turze wyborów i znów jest prezydentem
Przemyśla.



TOMASZ ŻELEŹNY

Obserwuj wątek
    • Gość: XXX Re: Kto chce niech czyta... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 17:08
      ktoś pisał o ty TW Krzysztof nie czasem JPII i chyba został uciszony
      • Gość: Imac Re: Kto chce niech czyta... IP: *.chello.pl 16.12.06, 18:39
        Tak oto następuje kreacja rzeczywistości.
        O ile pamiętam, to JPII zasygnalizował problem, ale potem nie chciał już nic
        więcej powiedzieć na ten temat, choć był dopytywany o kogo może chodzić, więc
        wątek umarł. Ale najlepiej jak sam JP się wypowie.

        Ja powiem tyle, że ten kraj staje na głowie, a rządzi nim IPN, co jest
        patologią. Urzędnik z IPN może zawsze "komuś coś powiedzieć" i powinno być to
        karalne. Albo są papiery, albo nie ma, bo fakt, że ktoś coś widział jest mało
        wiarygodny.

        A pan Ż. jest synonimem najgorszych rzeczy, z jakimi związany był niegdyś
        Przemyśl. Jego "działalność patriotyczna", umiarkowanie i "świetne" zarządzanie
        dały się wszystkim we znaki.

        Obawiam się tylko, że spowoduje to jakąś formę zależności prezydenta Chomy od
        tych środowisk, które przez ostatnie lata były mocno pomijane (stowarzyszenie
        Orląt itp). I pogłębi jeszcze jego (i tak dużą) zależność od Kuchcińskiego -
        czyli same złe rzeczy z tego wyniknąć mogą.
    • fokus.pokus1 no no 16.12.06, 18:33
      Bardzo interesujące, trzeba przyznać:)

      Szkoda tylko, ze "Fakty i Mity" nadal nie chcą być gazetą, wolą być tablicą
      ogloszeń:) i to w dodatku wcale nie wiadomo, czy prawdziwych.

      Mnie czegoś w tym tekście brakuje. Zakładam, że naturalnie obiektywny i rzetelny
      dziennikarz "FiM", nie tylko usłyszał to wszystko od pana Żółkiewicza, ale i
      widział dokument z IPN potwierdzający, to co ten pan mówi, albo bodaj rozmawiał
      z informatorem pana Ż. z IPN i zna (oczywiście do wiadomości redakcji) jego
      tożsamość. Zastanawiające, że nie ma tu wypowiedzi ani Kuchcińskiego, ani
      Chomy...Czyżby odmmówili temu rzetelnemu dziennikarzowi udzielenia informacji na
      ten temat? Czy moze ten rzetelny dziennikarz nie pofatygował się do nich zapytać
      o jakiś komentarz, ewentualnie pofatygował się, ale nie umieścił juz tych
      odpowiedzi, bo po co?:)

      Dziwne też, że dziennikarz (cały czas, oczywiście, rzetelny), który sam mówi, że
      "Kuchciński mógł sprawdzić człowieka bardzo prosto" - sam tego nie zrobił bardzo
      prosto, czyli nie udał się do IPN w celu pooglądania teczki Chomy.

      To wszystko naprawdę jest frapujące i ciekawe, ale z tego tekstu wynika tyle, że
      pan Żółkiewicz spotkał jakiegoś chłopa z IPN i on mu powiedział co i jak, a on
      to powiedział Kuchcińskiemu :) Chyba dziennikarz niespecjalnie się przyłozył do
      tego tekstu, bo zdaje się przepisał, co mu pan Żółkiewicz naopowiadał, natomiast
      wszelkie zebranie jakiegokolwiek materiału dowodowego, znalezienie jakichkolwiek
      świadków, zaglądnięcie do teczki Chomy i wzięcie w krzyżowy ogień pytań obu PiS-
      owców, to raczej sobie olał ....
      • jobrave Re: no no 16.12.06, 21:52
        "Gdzieś ktoś, coś komuś". Niby padają nazwiska, niby mowa o jakichś konkretnych
        wydarzeniach, niby dużo tego ale jest to typowy artykuł z tezą, bez żadnych
        dowodów. No i co z tego, ze Kuchciński z Drausem, to kumple no i Nawrocki,
        Terlecki, Kurtyka. Zaleszczyk powiedział, że wie,że Choma itd., Kuchciński nie
        zareagował i tak dalej,ale gdzie u licha jest ten nr. teczki, kiedy Choma
        podpisał, kogo zakapował, kto był oficerem prowadzącym, skąd Żółkiewicz wie
        (chyba nie był ubekiem), że Choma był TW. w Nowinach czytam, że Kuchciński, nie
        informował o tym , bo to tajemnica państwowa, ale co? To że współpracował, czy
        ,że nie współpracował? Są tu oczywiscie różne niejasności, które póki co powinny
        przemawiać na korzyść Chomy, nie ma dowodów nie ma winy. Choma twierdzi, że nie
        współpracował i nalęzy się tego trzymać, bo wypowiedział to oficjalnie.
        Scenariuszenatomiast można pisać rózne, bo moze być i tak, ze choma pokłócił sie
        Kuchcińskim, Kuchciński nie chciał udusic Chomy własnoręcznie więc wypuscił
        Staszka Ż. powiedział, ze sa pewne kwity nawspółpracę i np. coś mu za to obiecał
        i Staszek dusi z wielką determinacją, bo Choma nie przyznał mu podobno lokalu
        dla jego kreskowiaków."Załatwisz Chomę, dostaniesz lokal i dotację".-mógł tak
        powiedzieć? Mógł. Czy tak powiedział, czy w ogóle tak sytuacja zaistniała?
        Niewiadomo. Mogło byc jeszcze inaczej, Kuchciński mógł miec cos na Staszka mógł
        np.mu powiedzieć: Stasiu, mam tu takie dziwne papiery na ciebie, jeszcze z
        czasów jak to byłeś przymusowo wcielony do Armii Czerwonej i wynika z nich, że
        na trochę innym bardziej cichym froncie działałeś.
        -Marku odpowie mu Staszek, przeciez ja tu mam status osoby pokrzywdzonej, nie ma
        tu żadnej teczki a K. mu na to: -Tu Staszku nie masz ale, ja nie mówię o Polsce.
        No i te twoje spotkania attache Cybukowem z Konsulatu Rosyjskiego w Krakowie,
        akurat w okresie zadym polsko-ukraińskich w Przemyślu. Jest jeszcze inna
        mozliwość... ale daruje sobie wariantów jest kilkanaście. Pogłoski na temat
        kolaboracji Chomy słyszałem już na początku lat 90.Byc może miał do czynienia z
        SB i byc może na przesłuchaniu podpisał lojalkę, czyli swistek na którym
        zobowiązał się, ze nie poinformuje nikogo o spotkaniu z z funkcjonariuszem SB,
        to jeszcze o niczym nie swiadczy, to jeszcze nie jest współpraca, bo dziesiatki
        tysiecy ludzi takie kwity podpisywało. Jak będzie teczka , mozna pogadać, pod
        warunkiem ze autentyczna. No i dobrze by było znaleźć tych gości, których Choma
        zakapował.Uff , chyba zacznę pisac powieści sensacyjne:
        "Jan Bzdęga, wysoki, przystojny, lekko posiwały na skroniach kapitan Słuzby
        Bezpieczeństwa został dziś nieco dłużej w pracy, nie było to dla niego specjalna
        nowością, bo nie raz, nie dwa przesiadywał w swoim pokoju na czwartym pietrze
        rzeszowskiej komendy Milicji Obywatelskiej. W jednym ze skrzydeł tego budynku
        pracowali dzień i noc dzielni funkcjonariusze kontrwywiadu, którzy prowadzili
        żmudną tudna walkę z podziemiem antysocjalistycznym. Kapitan Bzdęga należał do
        wyrożniających się pracowników kontrwywiadu SB, nie tylko wykonywał pilnie
        polecenia przełozonych lecz również wykazywał się własna inicjatywą, co
        sprawiło, że zaskarbił sobie zaufanie szefostwa a przedewszytkim pułkownika
        Bamburyły, doświadczonego kontrwywiadowcy, który z wielkimi sukcesami likwidował
        wrogów ludu pracujacego miast i wsi. Bamburyło całkiem zwyczajnie lubił młodego,
        a czasami darzył go niemal ojcowskim uczuciem. "Chciałbym miec takiego
        syna"-myslał nieraz. Bzdęga przegladał własnie kolejne meldunki, kiedy zadzwonił
        telefon. dzwonił chorąży Mieczysław Bęben informujac go, że w barze "Podzamcze"
        pewien student godzi w podstawy ustroju socjalistycznego wyśpiewując: chooj w
        doopę komunistom. Spokojny zazwyczaj Bzdęga zbordowiał na twarzy i gdzie indziej
        : -Jakze to!- wykrzyknął-jakże to! Jak on śmie ten student. Porwał płaszcz z
        wieszaka i wybiegł na korytarz ale cos go zatrzymało. -Nie-pomyslał
        sobie-przeciez ten student moze zorientować sie, ze jest śledzony. Niewiele
        myslac przebrał sie za opone samochodą i raźno potyczył się po schodach o mało
        co nie przejeżdząjąc samego komendanta Trąbiaka. Listopadowy zmierzch jak
        złodziej wkradał się do miasta, siapił dokuczliwy deszcz, było ślisko.
        -Cholera mogłem sie przebrać z oponę zimową-zdązył jeszcze pomysleć, i w toczył
        sie do baru "Podzamcze. W zadymionej papierosami, dusznej sali panował gwar,
        dzowniły kieliszki, szczękały kufle, śmiech mieszał się z przekleństwami. Ktos
        zauwazył oponę, która niesmiało oparła sie o sciane obok toalety.
        -Ty, Władek, to twoja opona?
        -Nie ale moze byc moja. Wolałbym, zeby to była zimówka.
        Mężczyzna zwany Władkiem wział opone pod pachę... cdn być może
      • Gość: Wyrocznia Re: no no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 21:54
        No Panowie! Nikt tu nie jest pewien na 100% ale oby się nie okazało, że tacy jak
        Wy (w szczególności Imac), broniący PiSu jak i Prezydenta a dający sobie swoje
        głupie łepetyny obciąć za tą przesraną pisowską ideę a także za Markusa rodem z
        Matejki oraz innych tego typy oficieli nie pomylili się w swoich "prognozach" o
        których być może wiedzą ale nie chcą widzieć!
        Co wtedy napiszecie? Ze to kłamstwo? Że ktoś papiery podrobił?
        Znamy już takie przypadki. Zabawa chyba się dopiero zaczyna i to na dobre Panowie.
        • fokus.pokus1 Ja tam głowy nie dam :) 16.12.06, 22:24
          Gość portalu: Wyrocznia napisał(a):

          > No Panowie! Nikt tu nie jest pewien na 100% ale oby się nie okazało, że tacy ja
          > k
          > Wy (w szczególności Imac), broniący PiSu jak i Prezydenta a dający sobie swoje
          > głupie łepetyny obciąć za tą przesraną pisowską ideę a także za Markusa rodem z
          > Matejki oraz innych tego typy oficieli nie pomylili się w swoich "prognozach" o
          > których być może wiedzą ale nie chcą widzieć!
          > Co wtedy napiszecie? Ze to kłamstwo? Że ktoś papiery podrobił?
          > Znamy już takie przypadki. Zabawa chyba się dopiero zaczyna i to na dobre Panow
          > ie.

          Nie wiem, czy to tylko do Imaca, czy i do mnie... O tych ideach i obcinaniu
          łepetyny, ale że pod moim wpisem, to czuję się do tablicy wywolany :)

          Wyrocznio ... cały problem polega na tym, ze JA nie wiem, jak jest i z nikogo
          głowy dawać nie mysle, a i nie prognozuję, bo w meteorologii nie robię ...
          Piszę, jak jest - z tego tekstu nie sposób nawet spróbować wyciagnać jakiejś
          obiektywnej info. Taki to kazdy sobie moze napisać - tak jak Jobrave pisze -
          "gdzieś, ktoś , kiedyś" . To nie są powazne info, tym bardziej, że z tego, co
          wiem , dziennikarze maja wstęp do IPN. Przeciez mógł iść i sprawdzić i PODAĆ
          szczegóły! Mnie tam Choma lata, a Kuchciński - dubeltowo, w TV go tylko
          widzialem, ale o rzetelnośc tego artykulu mi chodzi:)
          Jak się gość tyle opisał, to czego konkretow nie poda: lat, nazwisk
          pokrzywdzonych, konkretnych spraw?
          tylko takie tam bla, bla, bla. Nic nie powęszył, popisal co uslyszal i ...sprawa
          przyschnie ...
          • Gość: Wyrocznia Re: Ja tam głowy nie dam :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 23:00
            Kolego "fokus.pokus1" mi tez to lata mimo że znam Markusa jak i Chomika...
            Cała rzecz w tym, że nikt nie myśli ani tez nie kieruje tego postu do Ciebie ale
            do ludzi pokroju "Imaca" czyli urzędasów. To co zostało napisane wyraża wszystko
            co tylko można incognito wyrazić na temat poruszony biorąc pod uwagę dzisiejsze
            "rządy" a co za tym idzie ewentualne represje. Lepiej pisać dla ludzi mądrych
            rozumiejących puentę ni z wcale nie pisać.
            Sprawa sprowadza się do tego, że to co Ty napisałeś w odpowiedzi na mojego posta
            jest niczym innym tylko delikatnie mówiąc "bawieniem się w adwokata" ludzi
            posądzanych o w/w przynależności.
            Bądż człowieku obiektywny i sprawiedliwy a nie pisz jak "święty" z ciągotami do
            Pisu, które czuć na kilometr.
            • Gość: Imac Re: Ja tam głowy nie dam :) IP: *.chello.pl 17.12.06, 00:05
              Wyrocznio zanadto pachniesz Demonem.
              Ja bronię PIS-u? GDZIE?
              Jako wyrocznia powinnaś stosować szersze kryteria poznawcze, niż "polemizowanie
              z bzdurami Demona" = "uwielbienie dla PIS-u" = "stanowisko urzędnicze"
              Ale jakie mamy czasy, takie mamy wyrocznie.

              I owszem, w sporze Choma kontra pan Ż. zdecydowanie wolę Chomę. Co pan Ż. zrobił
              takiego, by być choćby w najmniejszym stopniu godnym zaufania, poza wieloletnim
              wzbudzaniem awantur w mieście???

              • Gość: joBrave Re: Ja tam głowy nie dam :) IP: *.orange.pl 17.12.06, 01:41
                Głowy chyba nikt rozsądny,by nie położył, bo na dwoje babka itd. Jestem
                zdeklarowanym, wręcz fanatycznym wyznawcę spiskowej teorii dziejów i zastanawiam
                się co sprawiło, że ta sprawa staje sie tak głośna? Możebyśmy spróbowali
                pospekulować, kto na tym skorzystał, korzysta lub skorzysta. Kuchciński
                dyplomatycznie, po milczanowsku nie potwierdza i nie zaprzecza a jego kuzyn i
                pretorianin zarazem B. żaleszczyk, mówi z lekceważeniem: '-Tak był, ale to było
                dawno, w czasie studiów." He, he, a co on taki dobry chłop ten Zaleszczyk, tak
                bagatelizuje, to że prezydent miasta, proweniencji przecież PiSowskiej
                współpracował z SB, co tam, taż to drobiazg. I komu on to mówi? On to mówi
                dziennikarzowi "Faktów i Mitów" a przecież wiadomo, że prawdziwy, rasowy PiSman
                ładuje dziennikarzynę z takiego pisma krucyfiksem w łeb po czym przytapia go w
                wiadrze z wodą świeconą. A tu nic z tych rzeczy lecz proszę, pogawędka: tak był
                ale dawno itd. Kumpel z tej samej partii, znają się od lat a on tak od razu...,
                takie PR...? Nie było przecież jakiegoś oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.
                Zaleszczyk musiał sobie zdawać sprawę z tego, że jego słowa pójdą w świat. No i
                ten konflikt Żółkiewicza z Chomą, przeciez wspólnie zakładali i działali w
                Stowarzyszeniu Ochrony Czegoś Tam, byli razem bardzo narodowi i patriotyczni.
                Żółkiewicz pomnik jakiś budował, jakaś tam dotacja na pomnik była, no i
                oczywiście złośliwi i podli ludzie, bo jak takich nazwać,zaczęli opowiadac rózne
                bzdury, że ta kasą obracono dość konkretnie zanim na ten pomnik poszła, no
                chamskie to wręcz naprawdę. Albo coś takiego, co oczywiście jest wyłącznie
                zbiegiem okoliczności, ale jak sie zaczęły stosunki polsko -rosyjskie polepszać,
                to stowarzyszenie nagle ucichło i dłuuuuugo było cicho i nagle Staszek Ż.
                wyskakuje i coś mi się wydaje, ze znowu dojeeeebieee Ukraińcam, bo Polska z tym
                wetem antyrosyjskim szaleje. To są chaotycznie rozrzucone puzzle, niektórych
                brakuje, bo nie chce mi sie ich szukać. Co ma Choma wspolnego z Rosją? A ze
                Staszkiem? Tylko tyle , ze Staszek wchodzi do gry wlacząc o prawo i
                sprawiedliowść, i tak się złożyło, ze padło na Chomę/ Żyjemy w ciekawym mieście,
                nawet sobie sprawy nie zdajemy jak ciekawym...wracając jeszcze do Chomy,
                intryguje mnie to, ze przecież kilka lat temu pełnił w Warszawie wysoka funkcję
                w Krajowym Biurze Pracy, wysoka bo w randze wiceministra, później startował na
                posła, no chyba nie był taki głupi, żeby sie pchać tam skoro współpracował?
                Uprzedzając atak indywiduuów "wyroczniokształtnych" oświadczam, że nie jestem
                PiSmanem ani PiSfanem ani wiceprezydentem tudzież, urzędnikiem UM i innych
                przyległych doń instytucji, nie pozostaje też w zadnej innej zaleznosci, czy to
                rodzinnej czy towarzyskiej, więć proszę sobie darować. a do spekulacji zachęcam,
                a to czyn współpracował czy nie, z punktu interesów obywateli Przemysla nie jest
                najistotniejsze.Pozdrawiam. aha, i nie współpracowałem z UB i SB ani z SOK.
            • fokus.pokus1 Re: Ja tam głowy nie dam :) 19.12.06, 11:59
              Gość portalu: Wyrocznia napisał(a):

              To co zostało napisane wyraża wszystk
              > o
              > co tylko można incognito wyrazić na temat poruszony biorąc pod uwagę
              dzisiejsze
              > "rządy" a co za tym idzie ewentualne represje.

              Dajże spokój .. jakie "represje" tu nie Białoruś :)
              Incognito? Sugerujesz, że dziennikarz podpisał sie w FiM pseudonimem?
              Co mu przeszkadzało napisać to, czego dowiedział się faktycznie z akt IPN?
              Tyle, że on sie pewnie nie dowiedzial, a;bo nie to się dowiedział, co by mu
              spasowało.. Niestety tak to wygląda :)

              Lepiej pisać dla ludzi mądrych
              > rozumiejących puentę ni z wcale nie pisać.

              A komuś zabrania się pisac ?
              Kolejny mit :)
              Podaj konkrety :)

              > Sprawa sprowadza się do tego, że to co Ty napisałeś w odpowiedzi na mojego
              post
              > a
              > jest niczym innym tylko delikatnie mówiąc "bawieniem się w adwokata" ludzi
              > posądzanych o w/w przynależności.

              Nie jestem prawnikiem i "bawić się w adwokata" zamiaru bynajmniej nie mam :)
              Uważam jedynie, że zacytowany tekst nie zawiera żadnych konkretów poza
              wypowiedziami Ż.

              > Bądż człowieku obiektywny i sprawiedliwy

              No właśnie jestem człowieku ...

              a nie pisz jak "święty" z ciągotami do
              > Pisu, które czuć na kilometr.

              Oj Wyrocznio .. ty masz chyba iście pisuarski problem :)
              Im sie wydaje, ze wszyscy robią tylko prowokacje, kopia doły po nimi, jak
              napiszą prawdę, albo chca obalić rząd :)
              a niestety ludziom Twego pokroju się wydaje, że jak ktos nie jest zachwycony
              kiepsko napisanym i nie zawiarającym konkretów tekstem to jest wielbicielem
              PiS - u :)
    • Gość: JP II Re: Kto chce niech czyta... IP: *.mcon.pl 17.12.06, 02:11
      Dla porównania rzuć okiem na tekst, który nie ukazał sie w "jedynej polskiej"
      gazecie na Podkarpaciu. Jego autor brzydzi sie teczkami i ma serdecznie w d...
      to, co SB zebrała przez te lata, ale niech ci, którzy zaczęli się w tym gó..e
      babrać, wypiją teraz całe piwo.Szkoda, ze R.Choma przed wyborami ludziom nie
      powiedział - Słuchajcie, mam teczke, może tam cos na mnie być... - Bardzo znany
      działacz "S" wśród około 50 nazwisk osób, które na niego kablowały znalazł 20
      nazwisk członków dzisiejszej siły przewodniej narodu. To nie jest problem? Dziś
      w telewizji Zapałowski (miałem go dotąd za mądrego gościa, ale zdanie zmieniłem)
      wali jak w beben w Rabę, który 22 lata temu przestał pracować w SB, ale milczy
      na temat prezydenta miasta, w nocy najeżdża w Łańcucie chałupę bardzo
      podejrzanego gościa, aby ten zmienił koalicje i zapomina, ze przez lata był
      janczarem TW "Lech", a swoje spotkania w Domu Kultury Kolejarza organizował
      wspólnie z "Przemnysławem". Kablownictwo było, jest i będzie. Problem
      magistartu to nie tylko prezydent, bo w jego bardzo bliskim otoczeniu do
      niedawna było dwóch, a został jeszcze jeden bardzo podejrzany "polityk".
      I jeszcze jedno. Nie atakujcie Żółkiewicza. On miał moralne prawo zapytać, a
      przede wszystkim odwagę to uczynić. Za grosz odwagi nie ma Kuchciński, ale
      taktyka strusia chowającego głowe w piasek to jego specjalność.A zresztą, co
      będzie mówił, partią zlikwiduje?
      ---------------------------------------------------------------------------


      TW „Krzysztof” prezydentem?
      Opozycjonista, członek Zarządu Regionu i uczestnik reaktywacji NSZZ „S”
      Ziemia Przemyska z roku 1989, b.wicewojewoda przemyski Stanisław Żółkiewicz
      twierdzi, że od wysokiego rangą pracownika IPN wie, iż ubiegającego się o
      reelekcję prezydenta Przemyśla Roberta Chomę SB zarejestrowała jako
      TW „Krzysztof”. Jeszcze w październiku powiadomił posła Marka Kuchcińskiego,
      jako „wyborca i mieszkaniec miasta, którym powinni rządzić
      ludzie bez skazy”.
      - Usłyszałem, że już przed wyborami 2002 takie informacje się
      pojawiały. Poprosiłem o interwencję w IPN, czy są prawdziwe. Pełnomocnik
      przemyskiego PiS, pan B.Zaleszczyk stwierdził, że R.Choma miał kontakty z SB
      jeszcze na studiach, co „teraz nie ma znaczenia” – wspomina S. Żółkiewicz. Tuż
      przed wyborami (10.11) złożył posłowi oficjalne pismo, żaląc się, że „mimo
      braku wyjaśnienia tak poważnych zarzutów pan Choma nadal kandyduje. Jeśli ani
      Panu, ani PiS to nie przeszkadza, to trudno, jednak status osoby pokrzywdzonej
      przez SB
      nie pozwala mi milczeć”.
      Gdy do 28 listopada poseł nadal nie odpowiadał, Żółkiewicz uznał za celowe
      sprawę „upublicznić”, o czym zresztą uprzedzał. – Chodzi o szacunek dla
      wyborców i reguł, jakie PiS narzuca innym, bo gdy wątpliwości dotyczą „swoich”,
      nagle nabiera wody w usta – uzasadnia sens działania.– Nie wiem, czy o tym
      napiszecie, ale powinniście sprawę sprawdzić – mówił będąc w „SN”. – Może pan
      Choma zaświadczenie z IPN rozwiewające moje wątpliwości jednak ma? –
      Sprawdziliśmy, jeszcze go nie miał.
      Nie wszyscy kandydaci
      je mieli, bo nie byli do tego przymuszeni jakimś przepisem. Miał Marek Rząsa
      (autolustracja radnych) i Stanisław Paluch, którego imiennika z listy
      Wildsteina utożsamiano z jego osobą, więc wystąpił do IPN o zdementowanie
      plotki. Nie mieli: Ryszard Kulej (jako radny złożył oświadczenie) i Jan
      Pasierbski, który uznał, że nie musi „uwiarygodniać” się glejtem z IPN.
      29 listopada, za pośrednictwem prezydenckiej Kancelarii przekazałem
      świętującemu reelekcję na drugą kadencję R.Chomie kilka pytań: czy idąc do
      wyborów miał zaświadczenie z IPN, czy podczas studiów był nagabywany przez
      wiadome służby; czy poszkodowany przez SB obywatel i wyborca ma prawo pytać
      o „takie rzeczy” i czy prezydent jest pewny swoich najbliższych
      współpracowników. Szefowej biura posła M.Kuchcińskiego (po upewnieniu się, że
      jeszcze S.Żółkiewiczowi nie odpisał), nie chcąc zakłócać jego napiętego planu
      zajęć w Sejmie, podałem telefon, pod którym czekałem na jego opinię o sprawie.
      Nadaremnie.
      W środę (6 bm.) ciszę wokół „Krzysztofa” przerwał prezydent R.Choma rozesłanym
      do kilku mediów oświadczeniem.
      Nie byłem agentem!
      - W związku z pojawiającymi się coraz częściej informacjami o mojej domniemanej
      współpracy z SB w latach studenckich i otrzymanym 30 listopada 2006 r.
      zaświadczeniem z Instytutu Pamięci Narodowej, z którego wynika, że nie jestem
      pokrzywdzonym w rozumieniu przepisów ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej,
      wyjaśniam, co następuje:
      - Mam świadomość, że mam założoną przez SB teczkę – o czym mówiłem już rok
      temu – gdyż wiąże się to z moją działalnością, którą rozpocząłem podczas
      studiów. Nie mam natomiast wiedzy, jakiego rodzaju materiały dotyczące mnie i
      mojej rodziny zostały w niej zgromadzone w okresie od zimy 1983 roku, kiedy
      wtargnięto do mojego pokoju w akademiku i dokonano przeszukania, do wiosny 1985
      roku, kiedy podpisałem oświadczenie skierowane do SB, że współpraca z
      funkcjonariuszami tajnych służb nie mieści się w wyznawanym przeze mnie
      systemie wartości. Wyraźnie chcę oświadczyć, że nigdy nie zamierzałem
      współpracować, nie podjąłem w sposób faktyczny współpracy, unikałem nagabywań i
      spotkań pomimo gróźb pod moim adresem. Mam czyste sumienie, nikogo nie
      skrzywdziłem, nie muszę nikogo przepraszać i każdemu
      mogę spojrzeć prosto w oczy.
      - Paradoksalność mojej sytuacji, podobnie jak innych osób publicznych w Polsce,
      polega na tym, że muszę tłumaczyć moją niewinność, a osoby odpowiadające za
      całe zło tamtego systemu posługujące się fałszem, obłudą i prowokacją milczą i
      są bezkarne – jest to znamienne. W moim żywotnym interesie jest to, aby moja
      teczka została upubliczniona i aby opinia publiczna sama mogła wyrobić sobie
      zdanie na temat jej zawartości - kończy domniemany „Krzysztof”, ciesząc się, że
      nowelizowana już ustawa o ujawnianiu informacji o dokumentach organów
      bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, zacznie
      niebawem obowiązywać.
      Szkoda tylko, że publicznie nie zabrał głosu przewodniczący Klubu
      Parlamentarnego partii, za której to głównie sprawą, mimo licznych ostrzeżeń
      mądrych ludzi, lustracyjny bubel przeszedł, bijąc na oślep kogo popadnie, także
      własnych członków i sympatyków.
    • Gość: olala Re: Kto chce niech czyta... IP: *.sdb.przemysl.pl 17.12.06, 03:07
      Fajny gośc z tego Zelazniaka,ma tylko jedną małą wadę:kolesia nie stac na DOBRE KWITY i sadzi nam pierdoły.wszystkie chłopaki w ZSMP wiedziały,że jak NIE MA KASY NIE MA BALANGI.co koleś zapomniał,a może słabo wietrzył po Bronku?
      • Gość: JP II Re: Kto chce niech czyta... IP: *.mcon.pl 17.12.06, 03:16
        Cóż, twój problem moze rozwiązać jedynie turnus w Tworkach.
    • waruiny Re: Kto chce niech czyta... 17.12.06, 08:31
      Żygać się chce jak się to czyta. Żałosne dziadki robią politykę w tym mieście.
      Wszyscy wiemy, że jest to podła manipulacja, ale czy coś można zrobić? Nic nie
      można zrobić.
      najgorsze jest to, że przez zaślepienie starszego społeczeństwa na ścianie
      wschodniej, młodzi ludzie zostali praktycznie ubezwłasnowolnieni politycznie. I
      stąd pojawiają się takie artykułu.
      • Gość: JoBrave Re: Kto chce niech czyta... IP: *.orange.pl 19.12.06, 23:59
        Zaraz, zaraz, uporządkujmy , to wszystko, tu nie chodzi o Chomę ale o uczciwa
        dyskuje i uczciwe w niej argumenty: jesli ktoś publicznie twierdzi, że nie
        współpracował i domaga sie upublicznienia swojej teczki a ktoś inny twierdzi, że
        jest odwrotnie, bo ktos z IPN, komus gdzieś, to ja daję wiarę temu pierwszemu,
        nie musi to byc akurat choma lecz XYZ. Mam wrażenie, że to formu to wojna
        przeciwników Chomu z jego zwolennikami a przecież, zeby nie rzucac oskarżen
        popartych jedynie pogłoskami lecz konkretnymi, niepodwazalnymi dowodami, nawet
        za komuny sady stosowały sie , wcale nie rzadko, do zasady domniemania
        niewinnosci.Zwolenników, tudziez podwładnych prosze o postrzymanie sie od
        fanatycznej obrony a przeceiników od takiegoz ataku. Fakty, fakty i jeszcze raz
        fakty, bo pewnego dnia możę zdarzyc sie tak,ze ktos kogos czymś obrzuci i to cos
        przylgnie, choć nie powinno.
        • Gość: Imac Re: Kto chce niech czyta... IP: *.chello.pl 20.12.06, 00:18
          No jak możesz JoBrave, ty, ty, ty.... Ty Urzędniku! :-)
          • Gość: T.Ż. Re: Kto chce niech czyta... IP: *.mcon.pl 20.12.06, 12:11
            Będe bronił Młynarskiego.Mimo jego wad i opóżnien rozwojowych, które
            wyprzedziły dzieje obecne.Jak jest trzeźwy to rozsądny.Dodam, ze ludzie
            spozywajacy wódeczke, to zazwyczaj mili i madrzy(tez piję).
            Popieram Ciebie!!!!!!!!!!!!!
            Jaśko uwazany za Pawełka numer 2 pieprzy.
            Pod jakim nickiem kryje się urzędnik prezydenta o nazwisku Wołczyk Witold?
            • Gość: Imac Re: Kto chce niech czyta... IP: *.chello.pl 20.12.06, 13:07
              Ale... przecież ja żartowałem... :)
              • jobrave Re: Tomuś nie piskaj. 20.12.06, 17:37
                Tomuś nie piskaj, pamietasz jak pilismy wódkę z Cycholkiem u mnie w ogrodzie, w
                taki straszny upał i wtedy mówiłeś mądrze a jeszcze madrzej pisałeś a teraz albo
                obcowanie z Szenbornem tak na ciebie wpłynęło albo pijesz za mało. Tomuś, z tego
                artykułu wynika, że chcesz dophierdooooolić, jednemu facetowi a gdzie jego
                wypowiedź? No i trochę Staszka Ż. głębiej schrakteryzować i pogadac z ludzmi co
                w podziemnej "Solidarnosci" razem z nim działali, z Zygmuntem Majgierem pogadać,
                szkoda, ze Dora Kacnelson nie żyje, sporo wiedziała ale żyja jeszcze ci co ja
                znają. Mógłbyś wtedy dopierdooooolić i Chomie i "Żółkowi" i dostałbys dwa razy
                więcej kasy. Zapraszam do ogródka.
    • Gość: XXX Re: Kto chce niech czyta... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.06, 20:12
      A ja bym taki pewny nie był w każdej plotce jest trochę prawdy. Do Jobrawe
      startował na posła kiedy wtedy gdy nie było mowy o teczkach i nie było mowy o
      tym, że posłowie będą podlegać lustracji. W 82 jak poszedł na studia nie było
      aż tak wielkich problemów w Rzeszowie. Może w Lublinie w Warszawie lub
      Wrocławiu w tych latach Rzeszów był troszę większy od Przemyśla.
      • jobrave Re: Kto chce niech czyta... 20.12.06, 22:07
        Czasami trochę, czasami trochę więcej a czasami plotka okazuje się prawdą. Nie
        twierdzę, ze tak jest czy nie jest w przypadku Chomy, chodzi mi tylko o to, by
        nie robić z forum magla, nie musimy brac przykładu z polityków, niech oni biorą
        z nas. A czy kandydat na prezydenta nie podolega lustracji? No i drugi argument:
        Choma publicznie zaprzeczył, ja osobiście bym nie ryzykował, gdybym wiedział, że
        w mojej teczce może być coś, co mnie pogrąża.No nie wiem...
        • Gość: niedoinformowany Re: Kto chce niech czyta... IP: *.sdb.przemysl.pl 20.12.06, 23:14
          jakie są konsekwencje jeżeli okaże się,że pan prezydent złożył nie tylko oświadczenie o swoim światopoglądzie i wysokich kryteriach moralnych?
          • Gość: joBrave Re: Kto chce niech czyta... IP: 217.116.110.* 21.12.06, 00:56
            Sam sie nad tym zastanawiam ale chyba kandydat musiał złozyć jakies
            oświadczenie, przed wyborami, musiał chyba poddać sie jakims procedurom
            sprawdzającym, bo przecież prezydenci czy burmistrzowie uzyskują certyfikat
            dostępu do informacji niejawnych, będących często tajemnicą państwową, choc to
            "tylko" samorządowa władza wykonawcza, jeśli było kłamstwo lustracyjne , to
            pewnie dymisja ale nie wiem...
            • Gość: niedoinformowany Re: Kto chce niech czyta... IP: *.sdb.przemysl.pl 21.12.06, 01:11
              dzięki,bo jak nie ma żadnycvh prawnych następstw,to po co bic pianę.
              • waruiny Re: Kto chce niech czyta... 21.12.06, 09:00
                No właśnie uporządkujmy.
                1. Słyszałem, że Prezydent ma zaświadczenie z IPN, że nie współpracował.
                2. W kwietniu wejdzie w życie nowa ustawa, więc poczekajmy.
                3. Nie ma żadnych prawnych konsekwencji.
                A teraz pytania.
                1. Skąd wredny dziadziuś ma takie informacje?
                2. Dlaczego te informacje wyszły w tym momencie?
                3. Może jest jakaś walka w przemyskim PiSie?
                4. Komu Choma się naraził swoimi pierwszymi decyzjami?
                • jobrave Re: Kto chce niech czyta... 21.12.06, 18:38
                  waruiny napisała:

                  > No właśnie uporządkujmy.
                  > 1. Słyszałem, że Prezydent ma zaświadczenie z IPN, że nie współpracował.
                  > 2. W kwietniu wejdzie w życie nowa ustawa, więc poczekajmy.
                  > 3. Nie ma żadnych prawnych konsekwencji.
                  > A teraz pytania.
                  > 1. Skąd wredny dziadziuś ma takie informacje?
                  > 2. Dlaczego te informacje wyszły w tym momencie?
                  > 3. Może jest jakaś walka w przemyskim PiSie?
                  > 4. Komu Choma się naraził swoimi pierwszymi decyzjami?

                  I tu chyba jest ten "Hunde bergraben" (pies pogrzebany). Moze ktoś zna jakieś
                  szczegóły, bo nie wiem jakie np. były pierwsze decyzje Chomy i komu one nie
                  pasowały? Na podstawie tych skąpych informacji, można domniemywać, że motywem
                  była zemsta na Chomie, bo dlaczego przecieki trafiły do mediów po, a nie przed
                  wyborami? Wniosek z tego, że "spiskowcom" nie chodziło o wyeliminowanie Chomy z
                  walki o prezydenturę lecz o to, by go za coś ukarać. Czy to to prawda, ze nie
                  przyznał on lokalu "karmelarzom" na siedzibę jakiegos stowarzyszenia w którym
                  "Żółk" działa? Jeśli tak, to motyw całkiem prawdopodobny.
                  • Gość: recydywa Re: Kto chce niech czyta... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 20:37
                    a trzeba było, posłuchać!!!
                    • Gość: God Re: Kto chce niech czyta... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 21:43
                      Szczególnie niech jobrave skonfrontuje sobie swoje własne wypowiedzi z tego
                      wątku z tymi z ostatnich dni. Schizofrenia!!!
                      • jobrave Re: Kto chce niech czyta... 14.02.07, 06:58
                        No cóż Panie "God" cierpisz Pan na OCD (Obsessive-Compulsive-Disorder) czyli
                        Zespół Obsesyjno-Kompulsywny zwany też zespołem anankastycznym lub natręctw.
                        Jest coś w Twoim umyśle, co nie pozwala Ci zignorować żadnej mojej wypowiedzi,
                        coś co każe Ci węszyć za mną na tym forum, niczym wyżłowi na bagnach, nb.
                        całkiem niezła sfora moich "fanów" tu się zbiegła i wygląda na to, że i oni są
                        dotknięci tym samym nieszczęściem.Ale do rzeczy: twierdzisz, że cierpię na
                        schizofrenię czyli rozszczepienie jaźni, bo to co pisałem jakiś czas temu(pod
                        koniec ub.roku) nijak się ma do tego, co twierdzę obecnie. A jednak jakoś się
                        ma, bo nie widzę sprzeczności- nie plułem na Chomę przedtem, nie pluję i teraz,
                        twierdząc cały czas, że dopóki wina nie zostanie bezspornie udowodniona przez
                        sąd, nie wolno nikogo osądzać. Co w tym nienormalnego?
                        Schizofrenia dotyka ludzi o niesłychanej wręcz wrażliwości i intelekcie,
                        który nie mieści się w umyśle, dotkniętych tą przypadłością, ludzi, mnie to nie
                        grozi, bo ani wrażliwości ani intelektu nie mam aż tak wybujałego.
                        Uważasz schizofrenię, za poręczną obelgę do rzucania na osoby, których poglądy
                        ewoluują w miarę powiększania zasobu wiedzy, a przecież schizofrenikami byli:
                        van Gogh, Hegel, Holderin, Kubin, Strindberg czy Virginia Wolf.Poczytaj trochę,
                        zanim coś napiszesz, nie kompromituj się "esseisto podkarpacki" i odwal się ode
                        mnie.
                        • Gość: God Re: Kto chce niech czyta... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 08:46
                          Węszyć za Tobą nie mam potrzeby, bo pozostawiasz po sobie
                          specyficzny "zapaszek". Co do czytania o schizofrenii, w przeciwieństwie do
                          Ciebie nie posiłkuję się jedynie Wikipedią (w wyliczance pominąłeś de Nervala i
                          Swedenborga). Miano "esseisty" zachowaj dla siebie, to Ty wypowiadasz się na
                          każdy praktycznie temat, to Twoje metafory, refleksje, skojarzenia, błyskotliwa
                          i nienaganna polszczyzna oraz cięte riposty powalają z nóg. Szkoda,że nie
                          mieszkasz w Ameryce. Tam mówią tylko Ci, którzy mają coś do powiedzenia. Time
                          is money!!!
                        • Gość: Kizor Re: Kto chce niech czyta... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 08:48
                          Ja prosty chłop z prowincji, półdebil lubiący pić ale za swoje, nie znający się
                          na niuansach relatywizmu moralnego w polityce, krytykowany za chęć wprowadzenia
                          takich nic nie znaczących drobiazgów do życia jak honor, uczciwość, itp pominę
                          milczeniem twórczośc T.Ż. bo to zwykła ubecka manipulacja polegająca na dowolnym
                          zestawianiu nazwisk i sytuacji, by udowodnić załażoną na wstępie tezę, że
                          wszystkiemu winien IPN, sitwa Drausa i prawicowych oszołomów, których trzeba
                          natychmiast rozwalić. Bardziej kręci mnie postawa prawdziwego Polaka Stasia,
                          który wypływa od czasu do czasu zawsze w dziwnych okolicznościach. Stałym
                          elemntem w tych okazjonalnych działaniach Stasia Ż.jest przyjaźń polsko -
                          ukraińska, której Stasio Ż. jest gorącym zwolennikiem. Czy to przypadek? ramię w
                          ramię idzie z komuszkami, ich agentami w mediach. Może raport WSI coś tutaj
                          wyjaśni, a może trzeba poczytać książkę Władymira Bukowskiego, który ładnie
                          opisał agenturalną działalność Kremla.
                          • jobrave Re: Kto chce niech czyta... 14.02.07, 11:59
                            Pominąłem , bo ich nie znasz, a nie chciałem absorbować Twojej i tak już
                            sfatygowanej puszki mózgowej , przecież lekarz zabronił ci obciążąć nadmiernie
                            zwoje.Do Wikipedi nie musiałem zaglądać, bo mam pod ręką "Psychiatrię"
                            Bilikiewicza i "Schizofrenię" Kępińskiego. No dobrze, już dobrze, uspokój się....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka