Gość: T.Ż.
IP: *.mcon.pl
16.12.06, 16:40
To artykuł z FiM nr 49
polska parafialna
Sami swoi
W Przemyślu, mieście abpa Michalika, aż kipi. Czy prezydent Robert Choma z
PiS był agentem SB, czy nie? I dlaczego Marek Kuchciński, pogromca III RP,
ukrywa przed Kaczyńskim ten smród, udając, że nie zna sprawy? My znamy.
Stanisław Żołkiewicz z Przemyśla, prezes Stowarzyszenia Obrońców Pamięci
Orląt Przemyskich, to człowiek prawicy i „Solidarności”. Za Mazowieckiego był
pierwszym solidarnościowym wicewojewodą. Ma status pokrzywdzonego przez SB.
Na zaświadczeniu widnieje numer – 114/05. Przez lata doradzał Markowi
Kuchcińskiemu, jak kierować partią (Kuchciński był wówczas szefem PC w
Przemyślu). Jest sympatykiem prawicy, a zwłaszcza PiS. Ma też dużą wiedzę o
ludziach z tej partii.
Tuż przed pierwszą turą wyborów samorządowych Żółkiewicz zadzwonił do
Kuchcińskiego z prośbą o spotkanie w pilnej i ważnej sprawie. Kuchciński
zgodził się go przyjąć, no więc przyszedł i wyjaśnił, co mu leży na sercu.
Otóż według jego wiedzy, prezydent Przemyśla i jednocześnie kandydat PiS na
to stanowisko w wyborach 2006 roku, Robert Choma, był tajnym i świadomym
współpracownikiem SB o pseudonimie Krzysztof.
Według informacji dostarczonych Żółkiewiczowi przez wysokiego rangą
pracownika IPN w Rzeszowie, Choma pracował dla tej „firmy” w czasach studiów
na rzeszowskim wydziale prawa UMCS.
– Kuchciński powiedział, że jeżeli to prawda, byłby to niebywały skandal i on
nie dopuści do ponownego kandydowania Chomy na prezydenta. Obiecał sprawę
wyjaśnić natychmiast. Tymczasem nawet się nią nie zajął, a informacje
pochodziły z bardzo poważnego źródła – mówi Żółkiewicz i dodaje, że przed
rozmową z Kuchcińskim rozmawiał też z Bogusławem Zaleszczykiem – szefem PiS w
Przemyślu. Zaleszczyk powiedział, że wie, iż Choma na studiach współpracował
z SB.
W końcu do biura poselskiego Marka Kuchcińskiego wpłynęło oficjalne pismo
Żółkiewicza. Przyjęła je i pokwitowała sekretarka.
A Kuchciński dalej nic... A mógł sprawdzić człowieka bardzo prosto. W
Przemyślu działa Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa (obecnie
Wschodnioeuropejska). Rządzi nią facet o nazwisku Draus. Jest w kolegium IPN.
Wykładowcą w tej szkole był m.in. Kurtyka, szef IPN, oraz dr Nawrocki – szef
oddziału IPN w Rzeszowie. O powiązaniach tych panów pisaliśmy w „FiM” i
podawaliśmy scenariusz, w jaki sposób posłuszny władzy IPN weźmie za jaja
swoich wrogów, a innych będzie miał w garści.
Teraz ten ponury scenariusz zaczyna się sprawdzać. Dzisiaj przypominamy, że
Nawrocki – pracownik UOP w Rzeszowie, archiwista, kolega Ryszarda
Terleckiego – został szefem archiwum IPN w Warszawie. Córka Drausa jest
pracownikiem IPN w Krakowie. Jego siostra – wojewodą rzeszowskim. Draus jest
rozgrywającym w całym województwie. Kuchciński jest ich kumplem, a poza tym
wspiera przemyską uczelnię jak tylko może. Byłoby drobnostką dla pana posła
sprawdzić, czy kandydat na prezydenta Przemyśla Choma był TW, czy też nie?
Nie zrobił tego. Może i zrobił, ale jeśli czegokolwiek się dowiedział,
pozostaje to tajemnicą.
Warto dodać, że w maju br. radni przemyscy przekazali uczelni najpiękniejszy
w Przemyślu zabytkowy budynek – pałacyk Lubomirskich. Stało się to na wyraźną
prośbę Roberta Chomy – prezydenta miasta.
12 listopada Choma wygrał w pierwszej turze wyborów i znów jest prezydentem
Przemyśla.
TOMASZ ŻELEŹNY