11.01.08, 15:45
Proponuję wątek, w którym będą umieszczane zdjęcia ciekawych miejsc,
obiektów, przedmiotów itp. z krótkim opisem.
Obserwuj wątek
    • mariusz9959 Podemszczyzna 11.01.08, 15:55
      Byłem kiedyś w okolicach Podemszczyzny pow. Lubaczów. Na wyjazd
      zabrałem mapę WIG 100 tego terenu. Znalazłem na niej zaznaczony
      cmentarz greckokatolicki, oczywiście dzisiaj już nieczynny. Gdy tam
      trafiłem widok był zaskakujący, przez 60 lat wyrósł na cmentarzu las.
      Pod linkiem jest jedno ze zdjęć, które tam zrobiłem.
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1024111,2,1.html
      • ralston Re: Podemszczyzna 11.01.08, 18:11
        A w miejscu, gdzie stała cerkiew byłeś? Tam jakieś resztki dzwonnicy
        stały. Mam gdzieś w swoich zbiorach...
        • ralston Re: Podemszczyzna 11.01.08, 18:17
          Tyle, że to ani nad Sanem, ani nad Wiarem...
          • mariusz9959 Re: Podemszczyzna 11.01.08, 18:42
            Celna uwaga.
            By być w zgodzie z nazwą forum powinienem:
            1.Umieścić te posty u Piotra
            2.Założyć własne forum o odpowiedniej nazwie i tam je wrzucać
            3.Poprosić Tawnyroberts o poszerzenie nazwy forum o rzekę Lubaczówkę.
            Coś w tym jest.
            • tawnyroberts Tematyka forum 14.01.08, 08:30
              Okolice Lubaczowa to też Podkarpacie (przynajmniej administracyjnie)
              z jednej strony i "tereny, na których przed II wojną światową
              zgodnie współżyli ze sobą Polacy i Ukraińcy" z drugiej strony.
              Umieszczanie zdjęć i wpisów dotyczących tamtych okolic jest więc jak
              najbardziej zasadne i pożądane. Nie sugerujcie się zbytnio nazwą
              forum, bo to tylko nazwa. Zbitek wyrazów, który ma podpowiedzieć,
              ukierunkować, ale nie sztywno narzucać, ograniczać...
        • mariusz9959 Re: Podemszczyzna 11.01.08, 18:32
          Oczywiście byłem i tam, z tyłu za tym miejscem w polach stoi bunkier
          po linii Mołotowa,.
          a jest ich tam dookoła Podemszczyzny więcej.

          PS.
          Małe pytanie, będąc tam odnalazłeś cmentarz?
          • ralston Re: Podemszczyzna 12.01.08, 00:30
            Nie. Bo nie wiedziałem o jego istnieniu. Jadąc rowerem w stronę
            Rudki zobaczyłem w pewnym momencie po prawej stronie fragment
            pomnika/tablicy/nagrobka?, co skłoniło mnie do zatrzymania się.
            Wtedy w krzakach, między drzewami zauważyłem dwa środkowe filary
            dawnej dzwonnicy parawanowej na cerkwisku...
      • tawnyroberts Re: Podemszczyzna 14.01.08, 14:34
        Piękna nekropolia. Szkoda tylko, że zaniedbana. Cmentarz różni się
        od tych występujących na Pogórzu Przemyskim. Znacznie więcej tutaj
        okazałych kamiennych i betonowych nagrobków. U nas na taki "luksus"
        mogli sobie pozwolić tylko najzamożniejsi (właściciele ziemscy,
        księża i ich rodziny, bogaci gospodarze, nauczyciele).
    • mariusz9959 Lubliniec Nowy 11.01.08, 16:05
      Łażąc kiedyś po byłych przysiółkach (nieistniejących od 1947 roku)
      ukraińskiej wsi Lubliniec Nowy na terenie jednego z nich znalazłem
      coś takiego:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1015717,2,5.html
      Jest to jak przypuszczam fragment pocisku, jakiego nie wiem.

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1015719,2,6.html
      Nie wiem, co to jest, może fragment lufy w środku posiada gwint.
      • piotrzr Re: Lubliniec Nowy 13.01.08, 12:50
        mariusz9959 napisał:


        > fotoforum.gazeta.pl/3,0,1015717,2,5.html
        > Jest to jak przypuszczam fragment pocisku, jakiego nie wiem.

        Otóż - na Twoim zdjęciu widać pierścień okalający gilzę (czy raczej część
        pocisku zawierająca ładunek wybuchowy) - pierścień ułatwiający wprawianie
        pocisku w ruch obrotowy "na wylocie" .
        I znów jak pisałem wcześniej proponuję najpierwustalić kaliber - według mnie to
        będzie 120 mm.
        No i gratuluję efektów penetracji terenu :)
        • mariusz9959 Re: Lubliniec Nowy 13.01.08, 19:00
          Mam Piotrze wymiary. Ten kawałek rury po dokonaniu pomiarów nasunął
          mi pewne wątpliwości czy to może być kawałek lufy. Średnica
          wewnętrzna ( otworu) to 45 mm, lecz po około 150mm (czyli na zdjęciu
          w głębi przedmiotu) średnica wewnętrzna wynosi już tylko 36 mm.
          Otwór wewnątrz przedmiotu ma kształt stożka.
          Co do drugiego przedmiotu to średnica zewnętrzna wynosi 100 mm.
          Pierścień okalający o którym piszesz ma rzeczywiście taki kształt,
          że mógł pocisk wprowadzać w ruch obrotowy.
          Po około 125 mm od pierwszego pierścienia wydrążony jest na obwodzie
          rowek w którym mógł znajdować się kolejny pierścień (na zdjęciu
          widać to trochę na końcu przedmiotu). Nie wiem czy ma to znaczenie,
          ale na podstawie , kole pocisku (miejmy nadzieję, że to pocisk) są
          wydrążone naprzeciwko siebie dwa małe rowki od brzegu koła o
          długości ok. 10 mm. Po dokładnym przyjrzeniu się można zauważyć to
          też na zdjęciu.

          Dzięki za gratulację. Wyobraź sobie, że to wszystko leżało lekko
          zagłębione w ziemi i dokładnie widoczne. Znalazłem to właściwie
          przypadkiem, bo jechałem obejrzeć jak wygląda obecnie miejsce o
          którym czytałem i nie liczyłem, że takie rzeczy tam znajdę.
          • galileo11 Re: Lubliniec Nowy 14.01.08, 02:43
            Serdecznie witam Panów! (zresztą wszystkich).
            Przeglądałem kiedyś podane przez p. Mariusza zdjęcia (nie chce mi
            się obecnie szukać, które to było)i na jednym zauważyłem przedmiot
            podobny do "buksza" żeliwnego. Buksze takie były wbijane do kół
            drewnianych w wozach, lawetach armatnich, itp. Buksze te miały
            otwory stożkowe, były oczywiście różne rozmiary, a na zewnętrznej
            stronie przy największej średnicy miały dwa skrzydełka, ażeby nie
            obracały się w główce koła. Powiadasz, że średnica wewnętrzna miała
            ok. 45mm, a po ok. 15cm już tylko 36mm. Jeśli to był buksz, to z
            takimi średnicami należał do cięższego pojazdu (możliwe, że do
            lawety). Właśnie buksze i osie do wozów drewnianych miały takie
            stożkowe kształty, smarowało sie to kiedyś mazidłami towotopodobnymi
            lub własnej produkcji, później w najnowszych czasach smarami (towot,
            ŁT-43 np.). Buksze te były z żeliwa, ale dawniej dla bogatych i do
            celów specjalnych (armia) były też podobno z brązu.
            Jeśli to nie to, to trudno.
            Na razie pozdrawiam.
            • mariusz9959 Re: Lubliniec Nowy 14.01.08, 13:34
              Jest to na pewno jeden z kierunków, które muszę zbadać chcąc
              ustalić, co to jest. Do Twojego opisu rzeczywiście to pasuje. Jak
              przypuszczam wykonane jest z żeliwa.
              Nie wiem dokładnie jak to wyglądało zamocowane w kole, ale ten
              fragment, który znalazłem ma 21 cm a całość musiała być dłuższa.
    • mariusz9959 Oleszyce 11.01.08, 16:09
      Cerkiew w Oleszycach.
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1017645,2,3.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1017646,2,2.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1017643,2,4.html
    • mariusz9959 Zawadka Morochowska 11.01.08, 18:22
      Znalazłem kiedyś coś takiego w Zawadce Morochowskiej, na miejscu po
      nieistniejącym domu. Nie wiem co to jest ? Na przedmiocie są
      umieszczone litery SVEA
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1026455,2,1.html
      • piotrzr Re: Zawadka Morochowska 11.01.08, 21:04
        mariusz9959 napisał:

        Na przedmiocie są > umieszczone litery SVEA


        W swojej kolekcji bibelotów mam m.in dwa prymusy benzynowe Phoenix-Sweden
        pochodzące gdzie z okresu pierwszego 30 lecia ub, wieku.
        Jako dodatkowe wyposażenie miały coś w rodzaju owalnych rusztów nadkładanych nad
        palnikiem. Nie mogę wykluczyć że prezentowany przedmiot to właśnie fragment
        takiego rusztu lub tzw fajerki. Wymiar takiego rusztu po średnicy to tak w
        przybliżeniu niewiele ponad odległości pomiędzy czubkiem małego palca i kciuka
        po "rozczapierzeniu" dłoni :)
        • mariusz9959 Re: Zawadka Morochowska 11.01.08, 21:23
          Dzięki Piotrze.
          Przyznam, że o tym nie pomyślałem, a jest to dość prawdopodobne.
          Sprawdziłem, średnica całości odpowiadałaby tej o której napisałeś.
    • mariusz9959 Dębno k/Leżajska 11.01.08, 19:37
      Zdjęcia z Dębna k/ Leżajska. Cmentarz greckokatolicki (ok.1000m od
      Sanu)
      Przedstawiam dwa zdjęcia z 2006 i 2007 roku. Cmentarz zmienił wygląd
      dzięki proboszczowi Janowi Mromlińskiemu.
      Roku 2006
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1026485,2,1.html
      Rok 2007
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1026486,2,2.html
      • piotrzr Pytanie do Mariusza 12.01.08, 19:48
        Na jednym z Twoich zdjęć przedstawiasza fragment znalezionej "rury" mogącej być
        wg mnie kawałkiem lufy - np niskokalibrowego moździerza "okopowego" ( z
        angielskiego trench mortair) lub podobnego mu działa.
        Widoczne na "rurze" skrzydełka mogły słuzyć osadzaniu jej w płycie oporowej.
        Oczywiście to domysły. Prosiłbym uprzejmie o zmierzenie (i podanie tu) kalibru
        owej rury tj średnicy w "świetle" - może mógłbym wtedy coś więcej powiedzieć :)
        • mariusz9959 Re: Pytanie do Mariusza 12.01.08, 21:05
          Dzięki Piotrze za zainteresowanie. Oczywiście zrobię odpowiednie
          pomiary i podam. Większe „trofea” trzymam w firmie, więc nie jestem
          w stanie teraz tego zrobić, lecz najpóźniej w poniedziałek podam
          wymiary.
          Przysiółek (miejsce po przysiółku) na terenie którego znalazłem ten
          przedmiot, był miejscem kilku bitew z NKWD i WP. Stacjonował tam
          często „Zaliźniak” ze swoimi żołnierzami oraz członkowie
          lublinieckiego kuszcza. Było to wyśmienite miejsce dla partyzantów.
          Obecnie ponad dwa kilometry w lesie, gdy byłem tam pierwszy raz
          nawet z mapą WIG 100 długo lokalizowałem to miejsce. Mało kto tam
          bywa a młodzi mieszkańcy Lublińca dziwią się, że tam ponoć były
          kiedyś domy. Zapewne dlatego jest to mało uczęszczane miejsce (tylko
          grzybiarze je znają ) i pozostało jak sądzę nienaruszone od lat
          czterdziestych. Naprawdę robi wrażenie. Porozrzucane różne fragmenty
          metalowe (okucia okien, garnki, wiadra łopaty itp.), leżąca już 60
          lat drabina, fragment rolki papy i tylko miejscami połamane cegły i
          gruz, ślady po zabudowaniach a na tym wszystkim rośnie
          sześćdziesięcioletni las.
          Czytałem kiedyś wspomnienia byłego mieszkańca tego przysiółka, który
          w latach dziewięćdziesiątych, pierwszy raz po wojnie przyjechał z
          Ukrainy i poszedł szukać swojego domu. Szukał i szukał, aż w końcu
          znalazł to miejsce. Zaczął się dokładnie rozglądać i uwagę jego
          przyciągnął duży kamień, odsłonił go patrzy a to kamienne koło od
          jego żaren. Usiadł na nim i łzy popłynęły mu po twarzy.
    • mariusz9959 Wyprawy w teren 20.01.08, 15:43
      Poszukiwania schronów, w których podczas akcji "Wisła" i wcześniej,
      kwaterowali partyzanci z UPA, to jedno, natomiast odnalezienie tych
      kryjówek, to sprawa zupełnie inna. Co nieco jednak udało nam się
      odkryć.
      Szukaliśmy po omacku opierając się na dość wątpliwych relacjach
      zarówno byłych milicjantów (pamięć już nie ta), którzy w tamtych
      czasach, a więc w latach 1946-47 zajmowali się likwidacją
      ukraińskiej partyzantki, jak i żyjących weteranów UPA.
      Pierwsze kroki skierowaliśmy do wsi Borysławka położonej pomiędzy
      Arłamowem a Rybotyczami. Wieś, to może za dużo powiedziane,
      stosowniejszym określeniem byłoby "nie istniejąca już wieś".
      Pozostał tam bowiem jeden dom, w którym mieszka Michał Sroka, postać
      w sama w sobie interesująca. Odwiedzającym te tereny Ukraińcom
      przedstawia się jako ich rodak, natomiast Polakom jako Polak i w
      zależności od tego z kim rozmawia, psioczy na jednych lub drugich.
      Sroce podaliśmy się za potomków "Kryłacza" i "Lastiwki", pomogła w
      tym znajomość języka ukraińskiego.
      Po ugoszczeniu pędzoną przez Srokę śliwowicą i pieczoną gęsią,
      której gospodarz na naszych oczach urwał łeb, wyruszyliśmy w drogę.
      Przed wojną Borysławka była ludną wsią, liczącą 300 zabudowań. Dziś
      pozostały jedynie zgliszcza porośnięte ostrężynami i krzakami.
      Instrukcje Sroki i bystre oko fotoreportera pozwoliły nam w
      okolicach nie istniejącej cerkwi i zachowanego jeszcze
      przycerkiewnego cmentarza odkryć pozostałości zabudowań.
      Interesowała nas studnia, tam bowiem według relacji Sroki miała się
      mieścić jedna z kryjówek striłciów. Studnię znaleźliśmy, ale była
      zarośnięta, zasypana. Na szczęście nie do końca - pod przeszło
      metrową warstwą ziemi leżącej na butwiejących kawałkach drewna,
      ujrzeliśmy zabagnioną taflę wody. Studnia miała około siedmiu metrów
      głębokości. Opuszczając się na linie, gdzieś na szóstym metrze,
      natrafiliśmy na otwór w kamiennej cembrowinie. Mógł się w nim
      zmieścić z powodzeniem dorosły człowiek. To był schron.
      Pomieszczenie o wymiarach 3x5 metrów, wyłożone drewnianymi balami
      (prawdopodobnie dębem lub bukiem, bo inne drewno dawno by już
      spróchniało). Nie należy chyba dodawać, że kryjówka odbiegała
      wyglądem od stanu, w jakim znajdowała się pół wieku temu. W
      niektórych miejscach stemple puściły i belki sufitowe oraz kawałki
      przeżartej rdzą blachy zwisały niemal do ziemi.
      - I tak mamy szczęście - pocieszał nas Jurek Waluś, poszukiwacz
      upowskich kryjówek. - Większość z nich już dawno krew zalała,
      zapadły się ze starości. To nie beton.
      Jurkowi dwa lata temu udało się odnaleźć dość dobrze zachowaną
      kryjówkę nad brzegiem Sanu, w okolicach Chmielnika.
      A oto "schron": w jego narożnikach dwie piętrowe prycze, pośrodku
      zardzewiała bańka, duża bańka na mleko, rozsypane kule karabinowe,
      skorodowany do imentu karabin "Mosin", maszyna do pisania w podobnym
      stanie jak karabin, otwarta metalowa kasetka, puszki po konserwach,
      daszek od czapki, dwa zbutwiałe brezentowe worki, łyżka, menażka.
      Nie kryliśmy rozczarowania, choć przecież nie liczyliśmy na sensację
      a jednak nie obeszło się bez niej. W bańce na mleko, której nie
      udało się otworzyć inaczej jak mocnym uderzeniem saperki,
      znaleźliśmy dokumenty, okulary w metalowym etui z napisem "Bruelle"
      i pieczątkę z napisem "Wojsko Polskie PP 59752". Ze zbutwiałych
      dokumentów niewiele można było wyczytać. Odręcznie zapisane kartki
      były raportami dotyczącymi wydatków, rekwizycji żywności oraz lista
      tych mieszkańców Makowej, Rybotycz i Posady Rybotyckiej, których UPA
      podejrzewała o współpracę z organami bezpieczeństwa i wojska. Tych
      15 osób przeznaczono do likwidacji. Jak się później dowiedzieliśmy
      do wykonania wyroków nie doszło. Z owej listy żyją jeszcze dwie
      osoby. Pozostali zmarli śmiercią naturalną. W puszce znajdowała się
      również instrukcja, napisana na maszynie, udało się odczytać jedynie
      czwarty punkt tego dokumentu:
      I "Taktyka oddziałów na lato":
      "Nie prowadzić walk zaczepnych, chyba że trzeba coś zdobyć albo od
      czasu do czasu zahamować zuchwałość i rozproszenie wroga w terenie
      (wtedy zasadzka). Oszczędzać amunicję. Czasem trzeba gdzieś uderzyć
      na wroga, żeby strzelcy nie stracili bojowego ducha, ale wybrać
      miejsce dobre, żeby nie ponieść ofiar i dużo amunicji nie
      wystrzelać. (...) Robić rajdy, nie trzymać się jednego lasu i rejonu
      (...). Zamierzamy prowadzić pracę polityczną wśród Polaków (...),
      wycofywać się na tyły wroga (...) zakorkować nas w naszym małym
      terenie".
      Postanowiliśmy jeszcze zrobić wykop w klepisku, choć były komendant
      posterunku we Fredropolu, który potykał się z UPA uprzedzał nas
      przed minami. Nie natrafiliśmy na nie, natomiast odkopaliśmy
      fragment szkieletu i kawałek łańcucha, dalej już nie grzebaliśmy w
      ziemi.
      • mariusz9959 Wyprawy w teren cd. 20.01.08, 18:19
        Pod wieczór dotarliśmy do zabudowań Sroki. Nie kryliśmy
        rozczarowania. Inaczej wyobrażaliśmy sobie takie schrony.
        - Co to za badziewie żeście przynieśli? - zapytał Sroka, kiedy nasze
        znaleziska rozłożyliśmy na folii.
        Udaliśmy, że nie rozumiemy znaczenia słowa "badziewie".
        - No, co to za gówno. Ja żem mówił o bunkrze, a wyście wleźli do
        jakiejś ziemianki, co chłopy wydłubały, żeby się przed polskim
        wojskiem schować. Ja żem wam mówił o bunkrze naszego generała.
        I Oni w tym byli mistrzami świata
        Z dostępnych nam źródeł nie wynikało, by w tych okolicach znajdowała
        podziemna kwatera jakiegoś znaczniejszego dowódcy UPA, z drugiej
        jednak strony wiedzieliśmy, że na każdym terenie, gdzie działały
        oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, nawet najmniejszy oddział
        dysponował własnym schronem, w którym partyzanci nie tylko
        kwaterowali, lecz również magazynowali tam żywność i odzież. Oprócz
        pomniejszych bunkrów, UPA budowała całe podziemne osiedla.
        Najbardziej znanym była sieć bunkrów na Chryszczatej, niedaleko
        Komańczy. To było prawdziwe miasteczko. Dobrze wyposażone
        pomieszczenia, własny szpital, młyn, garncarnia, warsztat szewski,
        ujęcie wody itp.
        Większość schronów budowano w trudno dostępnych, górzystych,
        zalesionych terenach. Stosowano metodę odkrywkową, nie drążono jam w
        ziemi, lecz wykopywano olbrzymie doły. Boczne ściany pokrywano
        materiałem izolacyjnym a następnie szalowano deskami lub balami
        drewna, strop wykonywano z tego samego materiału, po czym kładziono
        nań blachę a dopiero na to, warstwę ziemi. Po zakończeniu budowy
        przystępowano do maskowania bunkra. W tym celu na "dachu" sadzono
        drzewka, krzewy i po kilku dniach nikomu by do głowy nie przyszło,
        że w takim miejscu może znajdować się schron.
        Sieć dobrze zakamuflowanych kryjówek sprawiała spore kłopoty Wojsku
        Polskiemu, które prowadziło akcję likwidacyjną skierowaną przeciwko
        ukraińskiemu podziemiu.
        - W kwietniu 1947 roku otrzymaliśmy rozkaz oczyszczenia terenu, na
        którym działała sotnia "Łastiwki" - opowiada Stanisław Ć., podówczas
        podporucznik 8. Dywizji Piechoty WP, obecnie pułkownik w stanie
        spoczynku. - Operowaliśmy w rejonie Łomnej (okolice Arłamowa -
        przyp. J.M.). Było nas około setki, jeden ze zwiadowców zameldował,
        około dwóch kilometrów od miejsc naszego postoju, na niewielkiej
        polance, wyleguje się 12 banderowców. Zdecydowałem się na okrążenie
        tej grupy ścisłym pierścieniem. Zwiadowca naszkicował orientacyjną
        mapkę, na podstawie której mogliśmy cicho podejść Ukraińców. Byli.
        Nie spodziewali się nas. Obserwując przez lornetkę, wypatrzyłem, że
        nie dysponują bronią ciężką, lecz jedynie automatami i karabinami
        typu kbk, my natomiast mieliśmy kilka ręcznych karabinów
        maszynowych, pepesze i granaty. Erkaemy rozstawiłem tak, żeby wziąć
        ich w krzyżowy ogień. Zastanawiałem się tylko czy wezwać ich do
        poddania się, czy od razu zastrzelić. To był dylemat. Zastrzelenie
        było równoznaczne z utratą potencjalnych informatorów, wezwanie do
        poddania dawało szansę, że uda się nam wydobyć od któregoś ze
        schwytanych interesujące nas informacje. Wybraliśmy drugą
        ewentualność, ale banderowcy nie usłuchali, doszło do wymiany ognia.
        Nasi erkaemiści pruli do Ukraińców jak do kaczek. Efekt: jeden ranny
        żołnierz z naszej kompanii, jeden zabity banderowiec i jeden ciężko
        ranny. Tego rannego z UPA dobił kapral T. Nic by już z niego nie
        było. A reszta upowców się rozpłynęła. To było niewiarygodne.
        Przecież ci ludzie nie mieli prawa zniknąć. Cały czas znajdowali się
        w okrążeniu, każdy z nas miał ze sobą kontakt wzrokowy. Żaden ze
        striłciów nie mógł się przebić przez okrążenie. Zagadka wyjaśniła
        się dopiero 10 lat później. Podczas prac budowlanych, kiedy równano
        teren pod pas startowy dla powstającego kilka kilometrów od tego
        miejsca ośrodka wypoczynkowego Urzędu Rady Ministrów, odkryto na pół
        zawalony schron. Było tam trochę broni, resztek odzieży, beczka
        peklowanej słoniny i jakichś rupieci. Nie był to jedyny przypadek
        kiedy przeczesujący jakiś teren żołnierze natykali się na grupy
        upowców, którzy nagle znikali. Tych bunkrów mniejszych lub większych
        było tysiące. I tak doskonale skonstruowanych i ukrytych. W tym,
        proszę pan, to oni byli mistrzami świata.
        I Deszcz odkrył tajemnicę
        W 1986 roku przyjechałem do Fredropola. W barze "Aleksander"
        poznałem starszego mężczyznę, który jak się okazało, w latach 1945-
        47 służył w Milicji Obywatelskiej. Człowiek ten wspominał o swoich
        przygodach podczas akcji "Wisła", opowiedział mi również, że brał
        udział w likwidacji szpitala UPA, który znajdował się w lesie na
        górze Chyb, usytuowanej pomiędzy Kalwarią Pacławską, Sierakoścami i
        Huwnikami. Namiary podawał dość dokładne, mówił że sam trafiłby tam
        jeszcze dziś, ale brak mu sił. Według jego relacji szpital znajdował
        się nad potokiem, wpasowany był w stromy brzeg, a wejście do niego
        zamaskowane było krzewami. Był to obiekt dwukondygnacyjny.
        Informację taką przekazał UB schwytany wcześniej upowiec. Przybyli
        na miejsce milicjanci i wojsko nawrzucało do wewnątrz granatów i
        ostrzelało wnętrze. Nie przeżył nikt. Ciała wydobyto i pochowano.
        Szukaliśmy tego szpitala równo 10 lat. Spenetrowaliśmy metr po
        metrze brzegi wszystkich potoków przecinających masyw Chybu. Nie
        znaleźliśmy nic. I niespodziewanie, dwa lata temu w kwietniu,
        przemierzając po raz kolejny koryto jednego z potoków, natknęliśmy
        się na rumowisko belek drewnianych i skorodowanej blachy.
        Przechodziliśmy tamtędy setki razy i nie znaleźliśmy najmniejszego
        śladu. Tajemnicę szpitala odkryły ulewne deszcze i erozja.
        Przerzuciliśmy rumowisko, ale znaleźliśmy niewiele: trochę narzędzi
        chirurgicznych firmy "Benson Stainless", strzykawkę i trochę
        pocisków karabinowych. Kolejne rozczarowanie. Ale nie tracimy
        nadziei.
        Niedawno poznaliśmy osobę, która dobrze zna te tereny oraz miejsca,
        gdzie jeszcze można coś znaleźć. Sądząc z eksponatów, które w
        zaufaniu pokazał nam w domu, najważniejsze odkrycia jeszcze przed
        nami.
        ° Na południowo-wschodnich krańcach powiatu przemyskiego, gdzie
        prowadziliśmy nasze poszukiwania, działały dwie sotnie dowodzone
        przez "Kryłacza" (Sawka Kociołek) i "Łastiwkę" (Grzegorz Jankowski).
        Sotnia, to inaczej kompania, czyli formacja licząca od 80 do 100
        ludzi. Oba wspomniane oddziały wchodziły w skład kurenia (pułku)
        dowodzonego przez "Bajdę". Ugrupowania te liczyły po 80 striłciów
        (żołnierzy), były doskonale uzbrojone i panowała w nich żelazna
        dyscyplina. Rejon działania "Kryłacza", to Dobra Szlachecka, Malawa,
        Leszczawa Górna, Brzeżawa i Kuźmina. Wymienione miejscowości
        znajdują się bliższym lub dalszym sąsiedztwie trasy Przemyśl-
        Ustrzyki Dolne.
        Sotnia "Lastiwki" operowała w okolicach Arłamowa: w Łomnej, Trójcy,
        Jamnej Dolnej i Górnej, Trościańcu i Cisowej, skąd nb. pochodził
        dowódca tego oddziału sotni.
        • tawnyroberts Wyprawy w teren - to co lubię! 21.01.08, 09:47
          Wiosną zeszłego roku w Kotowie Carexic wspominał mi o dokumentach
          UPA, znalezionych w jednym z okolicznych bunkrów w bańce na mleko.
          Miały się tam znajdować wyroki na niektórych mieszkańców okolicy i
          raporty z już dokonanych likwidacji. Prawdopodobnie artykuł mówi o
          tym właśnie znalezisku. Będąc ostatnio w Borysławce widziałem w
          okolicy cerkwiska resztki studni i kamiennej piwnicy, ale z powodu
          zapadającego zmroku nie zainteresowałem się bliżej tymi odkryciami.
          Następnym razem, mając w pamięci przeczytany tekst, już nie
          odpuszczę!

          Świetnie, że umieściłeś ten arykuł, bo temat jest, przynajmiej dla
          mnie, arcyciekawy! Podaj tylko, jeśli możesz, jakieś namiary na ten
          tekst.
          • mariusz9959 Re: Wyprawy w teren - to co lubię! 21.01.08, 13:04
            Artykuł ukazał się w Wyborczej ok. 10 lat temu. Jak będę w domu to
            sprawdzę i podam dokładne namiary.

            PS
            Ja też lubię wyprawy w teren i jak czas pozwoli to napiszę coś o
            starych wypadach oraz na gorąco o aktualnych.

            • brzezawianin Re: Wyprawy w teren - to co lubię! 21.01.08, 15:00
              Zainteresowałem się działalnością sotennego Kryłacza, działającego
              na terenachm.innymi: Brzeżawy, Malawy, Dobry Szlacheckiej. A
              ponieważ pochodzę z tamtych terenów, choć od wielu lat już tam nie
              mieszkam, byłbym wdzięczny za poszerzone wiadomości na ten temat,
              jeśli oczywiście są gdzieś one dostępne. W dzieciństwie słyszałem
              wiele wspomnień o Łastiwce i byłem przekonany, że był to jego
              rejon.Aż dotąd nie byłem natomiast świadomy, że był to teren
              operacyjny Kryłacza.
              • mariusz9959 Sotnia Kryłacza 21.01.08, 22:37
                Terenem przypisanym sotni „Kryłacza” był obszar rejonu IV
                nadrejonu „Chołodnij Jar” I Okręgu a więc: Mrzygłód, Tyrawa Wołoska,
                Ropienka, Wańkowa, Olszanica, Uherce Mineralne.
                Zmieniał on jednak obszar działania i przechodził do innych rejonów.
                Często przebywał w pasie Dynów – Przemyśl na wysokości Birczy i na
                południe od niej. Dochodziło do spotkań „Kryłacza” z „Lastiwką” a
                nawet wspólnych akcji. Wydaje mi się, że teren działania „Kryłacza”
                został przez autora artykułu wyraźnie zawężony.
                Działalność „Kryłacza” i jego sotni opisana jest m. in. w Litopys
                UPA nr 14, gdzie jest zamieszczony jego dziennik oraz dziennik
                sotni. Warto też przeczytać w Zakerzonia t.1 wspomnienia Iwana
                Fedaka.
          • mariusz9959 Artykuł 21.01.08, 22:10
            „Bunkrowanie” - Janusz Młynarski
            Gazeta Wyborcza Rzeszów nr 165,
            z dnia 17/18-07-1999r
            • brzezawianin Re: Artykuł 22.01.08, 07:41
              Dziękuję serdecznie za dodatkowe informacje. Mam nadzieję, że uda mi
              się dotrzeć do wspomnianych materiałów źródłowych o których
              wspominasz. Zapewne tak właśnie było, że sotnie nie ograniczały się
              wyłącznie do wyznaczonych im rejonów. W Brzeżawie z której pochodzę
              częściej wspomina sie Lastiwkę niż Kryłacza choć jak piszesz był to
              w zasadzie jego rejon.
              • mariusz9959 Re: Artykuł 22.01.08, 10:25
                Pisząc o terenie działania „Kryłacza” nie napisałem nic o „Łastiwce”
                i spowodowało to pewne nieporozumienie.
                Sotnia „Łastiwki” przypisany miała rejon II nadrejonu „Chołodnij
                Jar” I Okręgu OUN tj. Rokszyce, Rybotycze, Nowosiółki, Wojtkowa.
                Natomiast „Hromience” przydzielono III rejon nadrejonu „Chołodnyj
                Jar” tj. Kramarzówka, Jodłówka, Drochobyczka, Nienadowa, Babice,
                Krzywcza, Bachórzec, Dubiecko, Piątkowa, Sulczyna, Bircza, Laszczawa
                Dolna, Kuźmina, Bachórz, Dylągowa, Siedliska.
                Jak widać interesujący Cię teren leżał na styku działania tych
                trzech sotni.
                Jak już pisałem zmieniały one teren działania i często przebywały na
                obszarze sąsiednich rejonów.
                Jeżeli akcje UPA kojarzono u Ciebie z „Łastiwką” to może dlatego,
                że „Kryłacz” dowodził sotnią dopiero od lipca 1946 r. a w czerwcu
                1947 już zginął.

                PS.
                Zarys działalności tych sotnii na Pogórzu Przemyskim przedstawia
                Motyka w „Tak było w Bieszczadach”
                Jeżeli czytając trafię na coś ciekawego dotyczącego Brzeźawy lub
                najbliższej okolicy napiszę.
                • piotrzr zapraszam do Krościenka 29.01.08, 18:06
                  fotoforum.gazeta.pl/uk/kro%25B6cienko,piotrzr.html

                  To teren trochę na południe Wiaru i na wschód od Sanu - ale może i tu sie wapsuje
                  • ralston Re: zapraszam do Krościenka 30.01.08, 09:24
                    Nawet prędzej niż Roztocze - choć z drugiej strony patrząc, to już
                    zlewisko Morza Czarnego...
                    Byłem tam w lipcu ub. roku. Ciekawy jest ten grecki cmentarz obok
                    cerkwi...
        • venus99 Re: Wyprawy w teren cd. 26.05.09, 19:43
          "partyzanci" z UPA.ciekawe zjawisko.
    • mariusz9959 Obozowiska i bunkry UPA. 20.08.08, 14:24
      Łaziłem ostatnio po lasach lubaczowsko-sieniawskich odwiedzając miejsca gdzie
      przebywało UPA. Dzięki koledze i mapie z oznaczeniem miejsc, trafiliśmy bez
      większych problemów.
      Odwiedziłem bunkier „Stiacha” k/Łówczy, gdzie prawdopodobnie spotkał się z nim
      Łopatyński przed rozmowami OUN-UPA z AK-DSZ-WiN przeprowadzonymi 21.05.1945 r. w
      okolicach Rudy Różanieckiej w trakcie, których stronie ukraińskiej przewodniczył
      Łopatyński. Bardzo ładnie położony i stosunkowo nieźle zachowany, myślę, że może
      być mało znany.

      W lasach sieniawskich odwiedziłem miejsce gdzie swój bunkier miał „Zalizniak”.
      Poza jednym większym (zapewne „Zalizniaka”) znajduje się tam jeszcze ok. 6-8
      bunkrów w rozstawionych w promieniu 20-30 m. Tutaj ktoś wyraźnie grzebał w ziemi
      i to głęboko.

      Byłem też na miejscu obozowiska sotni „Kałynowicza”, trzeba było trochę się
      wysilić by tam dojść. Najpierw samochodem ok. 3 km w las a potem 2-3 km piechotą
      po lesie bez jakiejkolwiek ścieżki. Obozowisko jest imponujące, ponad 20
      bunkrów, otoczonych transzejami, stanowiska CKM a jak mówią fachowcy, również
      jedno działka p.p., wszystko na lekkim wzniesieniu i ładnie zachowane. Na jednym
      z drzew ktoś wyrył napis „Tu była UPA”.

      Nie wytrzymałem i pewnego dnia ruszyłem ponownie do obozowiska „Kałynowicza” ze
      sprzętem. Postanowiłem jednak podejść do tego miejsca od innej strony. Wjechałem
      w las ok. 5 -6km i ruszyłem piechotą. Po 15 min marszu wydawało mi się, że
      jestem, gdzieś w pobliżu, ale nie mogłem jednak trafić na obozowisko, szukałem
      ok. 1,5 godziny. Na szczęście spotkałem drwala i zapytałem go czy nie wie gdzie
      tu w pobliżu są doły po bunkrach. On jak to leśnik oczywiście wiedział i wskazał
      mi oddalone o ok. 800 m miejsce, dokładnie tłumacząc jak tam trafić. Jeszcze
      tylko moje „dzięki” i jego wypowiedziane z uśmiechem „nie ma za co „ gdy patrzył
      na łopatę i sprzęt, który dźwigałem ze sobą i ruszyłem w drogę.

      Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy dotarłem na miejsce i okazało się, że nie
      jest to obozowisko „Kałynowicza” na którym byłem poprzednio, lecz coś innego.
      Było tam kilkanaście bunkrów nieźle zachowanych, znalazłem nawet całkowicie
      spróchniałą belkę z rozciągniętym drutem kolczastym stanowiącą pewnie kiedyś
      element zasieków okalających bunkry. Nie miałem dużo czasu, bo za długo
      wcześniej błądziłem, pogrzebałem trochę i znalazłem: blachy, gwoździe, pociski,
      mały haczyk z łańcuszkiem i łyżkę, teraz muszę ustalić, która sotnia tam
      stacjonowała.

      Mam jeszcze inne namiary na bunkry i obozowiska sotni z kurenia „Zalizniaka” i
      we wrześniu je odszukam. Jak czas pozwoli to ze sprzętem spenetruję te znane i
      nowe miejsca, ale tym razem już dłużej i dokładnie.

      PS
      Zrobiłem oczywiście zdjęcia, lecz doły w lesie z zasady nie prezentują się na
      fotografiach zbyt okazale, więc ich na razie nie wrzucam, może zrobię lepsze
      ujęcia to wtedy pokażę.
      • tawnyroberts Re: Obozowiska i bunkry UPA 20.08.08, 20:46
        Mam dwa pytania w związku z Twoimi interesującymi wyprawami.
        1. Czy po bunkrach, które odwiedziłeś i opisałeś zachowało się coś
        więcej niż tylko doły w ziemi?
        2. Czy posiadasz mapy na których dokładnie zaznaczone są obozowiska
        sotni operujących na terenie Pogórza Przemyskiego i Bieszczadów?

        Będę na przełomie września i października służbowo w okolicach
        Lubaczowa. Jeśli czas pozwoli to sam chętnie pomyszkuję po lasach w
        poszukiwaniu odnalezionych przez Ciebie obozowisk. Czy mógłbyś dać
        mi jakieś dokładniejsze namiary na obozowiska "Zalizniaka"
        i "Kałynowycza"? Może być tutaj na forum lub na pocztę. Pozdrawiam!
        • mariusz9959 Re: Obozowiska i bunkry UPA 21.08.08, 02:19
          Namiary na bunkry pochodzą z meldunków wojskowych, są tam one dosyć
          dobrze opisane, lecz gdy nie ma się w czasie wyprawy kogoś, kto już
          tam był, trzeba trochę poszukać, czasem nawet dosyć długo. Wojsko
          poszukiwało tych bunkrów, wysadzało je i paliło. W takim stanie były
          pozostawione, ale często też były po latach rozkopywane przez
          poszukiwaczy. Ponieważ wysadzano je w latach czterdziestych zdążyła
          je przykryć gruba warstwa piachu, gałęzi, liści igieł itp. Po pewnym
          czasie można nabrać doświadczenie i ocenić czy ktoś w ostatnich 10-
          20 latach tu grzebał (mocno). Drewno (belki), jeżeli jest to bardzo
          spróchniałe i oczywiście ze ścian a nie sufitu.
          Znam przypadki, gdy ludzie odnajdywali bunkry nie znalezione przez
          LWP, ale udawało im się to tylko i wyłącznie dzięki temu że:
          1.Posiadali wskazówki od Ukraińców, byłych żołnierzy UPA, SKW lub
          cywili.
          2.Bunkier odnaleźli leśnicy i znając osoby, które to zaciekawi
          poinformowali je o tym.

          Informacje o miejscu obozowiska „Kałynowycza”, kwaterze „Zalizniaka”
          oraz innych np. obozowiska „Tuczy” uzyskałem bez prawa przekazywania
          ich dalej, muszę, więc zapytać o zgodę, myślę, że z miejscem
          pobytu „Zalizniaka” nie będzie problemów. Namiary bunkrów, które sam
          odnalazłem mogę Ci podać, ale nie na forum.
          Co do bunkrów sotni operujących na terenie Pogórza Przemyskiego i
          Bieszczadów to nie posiadam o nich informacji, ale mogę je zdobyć no
          i zgodę by je Tobie przekazać. Uważam, że po tym, co robisz mogę z
          czystym sumieniem zapewnić, że nie zniszczysz tego, co w tych
          miejscach jeszcze pozostało, a bywa też, że w pobliżu obozowiska
          jest mały cmentarzyk poległych żołnierzy UPA.

          Zobaczę, co będę robił na przełomie września i października, bo
          jeżeli uda mi się być w tym czasie w okolicach lasów sieniawskich to
          służę pomocą, jako przewodnik.

          PS.
          Uzyskałem wstępne informacje o dwóch miejscach, gdzie w 1947r.
          zostały przez ludzi z OUN zakopane bańki z dokumentacją, mam
          polecenia i dalsze kontakty, jeżeli uda się je odnaleźć to dopiero
          będzie gratka.
          • mariusz9959 Re: Obozowiska i bunkry UPA 27.08.08, 20:31
            Byłem ponownie na terenie obozu sotni UPA. Jest tam 27 bunkrów (dzisiaj to już
            tylko doły). Około 100 m od obozu znajdują się dobrze zachowane punkty
            umiejscowienia zastawy. Znalazłem kilka ciekawych przedmiotów łącznie z
            zagubioną amunicją do sowieckich karabinów.
            Zdobyłem informacje o kolejnej kwaterze Zalizniaka w lasach sieniawskich i
            lokalizuję miejsce. Pomieszczenia Zalizniaka to dwa bunkry o wymiarach 4x4m
            połączone tunelem o długości 10 m wejście do pierwszego też ma 10 m. Pierwsze
            pomieszczenie jest na głębokości 2 m a drugie 4 m. Nie wiem czy miejsce to było
            odkryte przez LWP.

            Tutaj wrzuciłam trzy zdjęcia:
            fotoforum.gazeta.pl/u/mariusz9959.html


            PS. Tawny mapki z opisami przygotowuję i prześlę Ci na skrzynkę.
            • tawnyroberts Re: Obozowiska i bunkry UPA 28.08.08, 07:54
              Domyślam się, że byłeś ponownie na terenie obozowiska
              sotni "Kałynowycza", o którym pisałeś przed tygodniem. Z
              zamieszczonych zdjęć wynika, że doły po bunkrach są całkiem sporych
              rozmiarów. Co do Twoich znalezisk, to mam pytanie: czy korzystasz z
              jakiegoś sprzętu (np. wykrywacz metali), czy po prostu na wyczucie
              grzebiesz łopatą w ziemi?

              P.S. Z niecierpliwością czekam na mapki. Wielkie dzięki!!!
              • mariusz9959 Re: Obozowiska i bunkry UPA 28.08.08, 10:32
                Byłem na terenie tego niezidentyfikowanego obozowiska, na które przypadkiem
                trafiłem, poszukując nowej drogi do obozowiska „Kałynowycza”. Jest ono dosyć
                duże (jak pisałem 27 bunkrów), zdjęcia pochodzą właśnie z tego miejsca. Byłem
                tam z dziećmi i znajomymi. Dzieciakom dałem sprzęt do wykrywania metali i łazili
                z przerwami ok. 3 godz. Wszystkie wykopki to ich robota. Dorośli robili pomiary
                obozowiska i dzięki temu powstał w miarę dokładny szkic z naniesionymi
                wszystkimi bunkrami.

                Do obozu „Kałynowycza” wybieram się w sobotę, chyba wiem, jaki popełniłem błąd
                szukając nowego dojścia i mam nadzieje, że teraz trafię. Jeżeli mi się to uda to
                droga do przejścia na piechotę skróci się z 2-3 km do ok. 300-400 m.
                Jak czas pozwoli to w niedzielę poszukam obozu „Tuczy” a może również sprawdzę
                namiary na kwaterę „Zalizniaka”.

                W tym odnalezionym przypadkiem obozie nic metalowego nie było na powierzchni,
                tam chyba od lat nikt nie grzebał i wszystko jest pokryte warstwą liści, gałęzi
                i piachu. W obozie „Kałynowycza” widziałem na powierzchni jakieś blachy i
                metalowe fragmenty to chyba pozostałości po poszukiwaczach.
                • darino Re: Obozowiska i bunkry UPA 28.09.08, 20:15
                  Po wysiedleniach do budowy bunkrów wykorzystywano materiały z opuszczonych domów
                  - blachę, deski, belki, żeliwne piecyki, blaszane rury z kominów. Być może
                  blacha to z tych materiałów.
          • tawnyroberts Re: Obozowiska i bunkry UPA 28.08.08, 07:37
            Możesz być spokojny - bunkry i obozowiska pozostawię w takim stanie
            w jakim je zastałem, a informacji o ich położeniu nikomu nie
            przekażę. Masz na to moje słowo. Co do dokładnych terminów w jakich
            będę "operował" w okolicach lasów sieniawskich, to dam Ci znać na
            skrzynkę. Jeśli uda nam się spotkać i trochę razem "pobuszować" to
            będzie super. A w sprawie baniek z niecierpliwością czekam na jakieś
            wieści. Mam nadzieję, że uda się je odnaleźć. Pozdrawiam!
      • mariusz9959 Poszukiwania obozowisk UPA przez WP. 23.02.09, 21:03
        Opisałem tu kiedyś miejsca w lasach sieniawskich, gdzie stacjonowały oddziały UPA i które w lecie odwiedziłem. Dzisiaj zamieszczam kilka informacji opartych na raportach WP, które opisują odnalezienie przez wojsko tych miejsc.

        1.Grupa bunkrów (schronów) kwatery „Zalizniaka”.
        Dnia 26.05.1947 r. rano 7pp ( 2 i 3 batalion) rozpoczął przeszukiwania lasów sieniawskich. Posuwano się wzdłuż drogi Sieniawa – Oleszyce. Droga w niektórych miejscach była nieprzejezdna, gdyż leżały na niej ścięte drzewa, które usuwano. W lesie (…) koło (…) 3 batalion kpt. Zdzisława Luzaka natrafił na 15 podziemnych bunkrów, połączonych korytarzami o długości 25 m. W jednym z bunkrów będących prawdopodobnie kancelaria sztabu znaleziono m.in. 3 skrzynie papieru maszynowego, kilkaset matryc, 9 puszek tuszu do powielacza, dynamo do oświetlania, duże ilości amunicji do pepesz i kb systemu Mauser, instrukcje, dokumenty, listy składek, zdjęcia. W innym bunkrze znaleziono żywność, m.in. ok. 400 kg zboża. 2 batalion odkrył w trzech bunkrach duże zapasy świeżej żywności co świadczyło o tym że jeszcze niedawno przebywali tu partyzanci UPA. Wszystkie bunkry wysadzono.

        2.Grupa bunkrów (27) które odnalazłem przypadkiem szukając krótszej drogi do obozowiska „Kałynowycza”.
        Prawdopodobnie właśnie to miejsce pododdziały 7 pp znalazły 2.06.1947 r. Tego dnia przeszukiwano lasy na południe od Cewkowa na odcinku od Dobrej do gajówki Lebiedzie. Wykryto kilkadziesiąt bunkrów, gdzie trafiono na 5 partyzantów UPA, którym udało się zbiedź. Znaleziono znaczne ilości mąki, soli, zepsutego mięsa oraz materiały propagandowe.

        3.Wspominałem o namiarach na kwaterę „Zalizniaka” (inna, nie ta opisywana w pkt. 1). Nie zdążyłem jej odszukać a już trafiłem na opis odkrycia jej przez wojsko.
        W dniach 25 – 26.06.1947 r. w lesie Mołodych 7 pp wzmocniony kompanią 10 pp zorganizował większą akcję przeciwko sotni „Kałynowycza”. Przeszukano teren i na noc wystawiono zasadzki. Nieoczekiwanie w nocy 26.06 w pobliżu (…) niedaleko wsi Mołodycz wykryto bunkier sztabu „Zalizniaka”. Posiadał on dwie kondygnacje i pięć wyjść – korytarzy prowadzących w różne miejsca. Wejście do drugiej kondygnacji znaleziono dopiero po rozkopaniu bunkra. Znaleziono w nim m.in. metalową beczkę z naftą, ciepłe fufajki, trzy maszyny do pisania, dwa aparaty radiowe, oraz archiwum kurenia.

        PS.
        Mam sporo nowych namiarów na obozowiska (jedno z nich składa się ponoć aż z 60 bunkrów), schrony, magazyny UPA. Wiosną ruszam w lasy i oczywiście zamieszczę opisy i jakieś zdjęcia.
        • tawnyroberts Obozowiska i kryjówka Płeczenia 02.03.09, 09:43
          Mocno trzymam kciuki za Twoje poszukiwania i liczę na ciekawe
          relacje i zdjęcia! Jesienią ubiegłego roku sam liczyłem na to, że
          pomyszkuję trochę po lasach za Twoimi wskazówkami, przy okazji
          służbowych wyjazdów w tamte tereny. W praktyce jednak okazało się to
          niemożliwe ze względu na brak czasu i krótkie październikowe dni.
          Może więc uda się innym razem... Póki co, zamierzam odnaleźć, gdy
          tylko zejdą śniegi, kryjówkę Płeczenia w Lasach Dylągowskich. Mój
          znajomy, który zna to miejsce, twierdzi, że wystarczy tylko uważnie
          przeczytać "9 lat w bunkrze" i ze zlokalizowaniem bunkra nie powinno
          być problemów. Trzymam go za słowo i nie wypytuję o szczegóły, żeby
          nie psuć sobie dobrej zabawy przy poszukiwaniach. Kiedyś, na
          podstawie tylko opisów Płeczenia, nie miałem większych problemów z
          namierzeniem cmentarza żołnierzy UPA w Woli Wołodzkiej. Może więc i
          tym razem szczęście mi dopisze...
        • bogg3 Re: Poszukiwania obozowisk UPA przez WP. 26.05.09, 15:43
          Witaj. Ciekawe są Twoje spostrzeżenia na temat bunkrów UPA w lasach
          koło Sieniawy. Chciałbym tam dotrzeć z synem (10 lat), ale nie znamy
          dokładnej lokalizacji. Czy podałbyś ją poza forum? Pytanie może jest
          naiowne, ale nie jesteśmy wandalami. Chcemy tylko obejrzeć, bo to
          też kawał naszej polskiej historii. Pozadrawiam
        • tawnyroberts Wyniki poszukiwań 30.07.10, 21:45
          Co słychać Mariuszu w temacie poszukiwań bunkrów, o których
          wspominałeś w końcówce wpisu. Udało się coś odnaleźć? Minął już
          ponad rok, a Ty nic nie piszesz. Skrobnij parę zdań, bo temat dla
          mnie arcyciekawy.
      • pawel-1954 Re: Obozowiska i bunkry UPA. 30.07.09, 16:06
        Witam Panie Mariuszu,
        Bardzo proszę o kontakt na mojega maila. Chciałbym z panem trochę
        pogadać poza forum. Pozdrawiam Paweł

        mariusz9959 napisał:

        > Łaziłem ostatnio po lasach lubaczowsko-sieniawskich odwiedzając
        miejsca gdzie
        > przebywało UPA. Dzięki koledze i mapie z oznaczeniem miejsc,
        trafiliśmy bez
        > większych problemów.
        > Odwiedziłem bunkier „Stiacha” k/Łówczy, gdzie prawdopodobnie
        spotka
        > ł się z nim
        > Łopatyński przed rozmowami OUN-UPA z AK-DSZ-WiN przeprowadzonymi
        21.05.1945 r.
        > w
        > okolicach Rudy Różanieckiej w trakcie, których stronie
        ukraińskiej przewodniczy
        > ł
        > Łopatyński. Bardzo ładnie położony i stosunkowo nieźle zachowany,
        myślę, że moż
        > e
        > być mało znany.
        >
        > W lasach sieniawskich odwiedziłem miejsce gdzie swój bunkier
        miał „Zalizn
        > iak”.
        > Poza jednym większym (zapewne „Zalizniaka”) znajduje się tam
        jeszcz
        > e ok. 6-8
        > bunkrów w rozstawionych w promieniu 20-30 m. Tutaj ktoś wyraźnie
        grzebał w ziem
        > i
        > i to głęboko.
        >
        > Byłem też na miejscu obozowiska sotni „Kałynowicza”, trzeba było
        tr
        > ochę się
        > wysilić by tam dojść. Najpierw samochodem ok. 3 km w las a potem
        2-3 km piechot
        > ą
        > po lesie bez jakiejkolwiek ścieżki. Obozowisko jest imponujące,
        ponad 20
        > bunkrów, otoczonych transzejami, stanowiska CKM a jak mówią
        fachowcy, również
        > jedno działka p.p., wszystko na lekkim wzniesieniu i ładnie
        zachowane. Na jedny
        > m
        > z drzew ktoś wyrył napis „Tu była UPA”.
        >
        > Nie wytrzymałem i pewnego dnia ruszyłem ponownie do
        obozowiska „Kałynowic
        > za” ze
        > sprzętem. Postanowiłem jednak podejść do tego miejsca od innej
        strony. Wjechałe
        > m
        > w las ok. 5 -6km i ruszyłem piechotą. Po 15 min marszu wydawało
        mi się, że
        > jestem, gdzieś w pobliżu, ale nie mogłem jednak trafić na
        obozowisko, szukałem
        > ok. 1,5 godziny. Na szczęście spotkałem drwala i zapytałem go czy
        nie wie gdzie
        > tu w pobliżu są doły po bunkrach. On jak to leśnik oczywiście
        wiedział i wskaza
        > ł
        > mi oddalone o ok. 800 m miejsce, dokładnie tłumacząc jak tam
        trafić. Jeszcze
        > tylko moje „dzięki” i jego wypowiedziane z uśmiechem „nie ma
        > za co „ gdy patrzył
        > na łopatę i sprzęt, który dźwigałem ze sobą i ruszyłem w drogę.
        >
        > Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy dotarłem na miejsce i
        okazało się, że ni
        > e
        > jest to obozowisko „Kałynowicza” na którym byłem poprzednio, lecz
        c
        > oś innego.
        > Było tam kilkanaście bunkrów nieźle zachowanych, znalazłem nawet
        całkowicie
        > spróchniałą belkę z rozciągniętym drutem kolczastym stanowiącą
        pewnie kiedyś
        > element zasieków okalających bunkry. Nie miałem dużo czasu, bo za
        długo
        > wcześniej błądziłem, pogrzebałem trochę i znalazłem: blachy,
        gwoździe, pociski,
        > mały haczyk z łańcuszkiem i łyżkę, teraz muszę ustalić, która
        sotnia tam
        > stacjonowała.
        >
        > Mam jeszcze inne namiary na bunkry i obozowiska sotni z
        kurenia „Zaliznia
        > ka” i
        > we wrześniu je odszukam. Jak czas pozwoli to ze sprzętem
        spenetruję te znane i
        > nowe miejsca, ale tym razem już dłużej i dokładnie.
        >
        > PS
        > Zrobiłem oczywiście zdjęcia, lecz doły w lesie z zasady nie
        prezentują się na
        > fotografiach zbyt okazale, więc ich na razie nie wrzucam, może
        zrobię lepsze
        > ujęcia to wtedy pokażę.
        • mariusz9959 Re: Obozowiska i bunkry UPA. 30.07.09, 17:58
          Dostaje e-maile z pytaniami o bunkry, wyprawy itp., lecz mam od pewnego czasu
          złe doświadczenia i nie podejmuję już takich dyskusji. Wiedzą dzielę się tylko
          ze znajomymi (z tego forum np. z Tawnym). Planuje zrobić większy opis wypraw i
          wszystkiego, co się z tym wiąże. Jak to zrealizuje to będzie tam trochę
          informacji na ten temat. Osoby chcące wybrać się w teren muszą poczytać
          literaturę na temat miejsca gdzie się udają, o tym co tam się działo itp. Można
          w niej znaleźć wiele ciekawych opisów. Sam tak zaczynałem i zasady tej
          przestrzegam do dzisiaj. Oczywiście najciekawsze materiały są w archiwach IPN,
          ale tam „z ulicy” się nie wejdzie. Przy okazji znalazłem ostatnio w rzeszowskim
          IPN dokument „Bunkry i ich zawartość”. Jest to zeznanie Kornela Kozenko
          (referent gospodarczy nadrejonu „Baturyn” II Okręgu OUN), który dokładnie
          opisuje 13 takich miejsc z dołączonymi mapkami i szkicami. Są tam też raporty z
          poszukiwań prowadzonych na podstawie zeznań przez WP. Kilku miejsc nie
          odnaleziono a w jednym z nich był ukryty diektariew i jakiś karabinek. W
          archiwach jest dużo takich dokumentów. To tylko tak na zachętę dla wszystkich
          chcących się tym zająć, ale naprawdę warto zacząć od literatury ogólnie
          dostępnej. Stara zasada: jak się wie, co się w danym miejscu działo, szybciej
          się coś znajdzie.
          • olianochka Re: Obozowiska i bunkry UPA. 08.08.11, 12:28
            Cześć!
            Czy możemy się skontaktować poza forum? Interesuje mnie postać Kornela Kozenki! Bardzo przoszę o kontakt!
    • olianochka Re: Zdjęcia 08.08.11, 12:58
      Cześć! Z tego co zrozumiałam z forum to masz kontakt z użytkownikiem mariusz9959. Zainteresował mnie jego post gdzie wspomina o Kornelu Kozence, wiec pilnie poszukuję do niego kontaktu!
      Dzięki!
      • marek1190 Re: Zdjęcia 14.08.11, 15:56
        Co cie konkretnie interesuje znam losy Kornela Kozenki.

        • olianochka Re: Zdjęcia 15.08.11, 09:05
          Cześć! Dzięki za odpowiedź!Czy możemy skontaktować się przez e-mail?mój :znesinja@gmail.com
      • tawnyroberts Kontakt z Mariuszem 17.08.11, 12:26
        Niestety, wygląda na to, że Mariusz na dobre wycofał się z działalności na forum "Nad Sanem i Wiarem", a może i nawet ze wszystkich forów Gazety Wyborczej. Świadczy o tym choćby to, że nie działają linki do jego zdjęć z tego wątku. Najprawdopodobniej usunął on całe swoje Fotoforum. Wielka szkoda, bo jest to gość, który miał sporo ciekawego do powiedzenia na prawie każdy poruszany tutaj temat, i z którego zdaniem zawsze bardzo się liczyłem. Oczywiście mam adres prywatnej poczty elektronicznej Mariusza i zapytam go o możliwość skontaktowania się z Tobą, ale nie ręczę za sukces tej "operacji".

        Pozdrawiam!
        • olianochka Re: Kontakt z Mariuszem 17.08.11, 12:47
          Dzięki! Może akurat się uda:)
          • mariusz9959 Re: Kontakt z Mariuszem 01.09.11, 17:49
            Tak jak napisał Tawny wycofałem się całkowicie z pisania na forach, nie odpowiadam też na e-maile osób, których nie znam. Oczywiście nadal zaglądam na „Podkarpacką u-Krainę” oraz „Nad Sanem i Wiarem”. Dzięki Tawny za słowa uznania.
            • tawnyroberts "Zdjęcia" bez zdjęć 31.08.12, 08:51
              O.K., szanuję Twoją decyzję, ale żal mi zwłaszcza zdjęć. Bez nich ten wątek stracił nieco sens. Zresztą, po odejściu największego eksperta od "Любачівщини" i dyskusja wyraźnie "siadła". Szkoda...

              Pozdrowienia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka