Dodaj do ulubionych

Bardzo długaa droga do parku, Dziennik Polski...

13.06.08, 13:53
Bardzo długa droga do parku, Dziennik Polski, 29.05.2008

Od kilkudziesięciu lat mówi się o potrzebie utworzenia Turnickiego
Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim. A parku jak nie było, tak
nie ma, co coraz bardziej niecierpliwi przyrodników i ekologów. – To
ostatnia chwila – alarmują.Centrum planowanego parku miałby tworzyć
masyw Turnicy (598 m n.p.m.) koło Arłamowa. Byłby to pierwszy w
Polsce park narodowy na pogórzu. – Dalsze czekanie nic nie da, gdyż
konsekwencją będzie doprowadzenie tych terenówdo stanu, w którym
niczym nie będą się wyróżniały od lasów gospodarczych– ostrzega
Grzegorz Bożek z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot (PnrWI).Pomysł
utworzenia parku(pod roboczą nazwą Park Narodowy Doliny Środkowego
Wiaru) padł w maju 1982 r.na zjeździe Ligi Ochrony Przyrodyw
Przemyślu. Jednak jeszcze przed wojną postulowano objęcie taką formą
ochrony lasów Polskiej Akademii Umiejętności.W 1992 r. pomysł
naukowcówi ekologów poparł ówczesny minister ochrony środowiska
Stefan Kozłowski, a dwa lata później również Państwowa Rada Ochrony
Przyrody.W 1995 r. Rada Ekologiczna przy prezydencie RP domagała się
jak najszybszego utworzenia parku, jednak ministerStanisław
Żelichowski uznał wtedy, że nie widzi takiej możliwości.Nie pomogło
nawet 50tys. podpisów osób popierających tę ideę.Sprawa parku odżyła
znów pod koniec marca, kiedy w Przemyślu powstało Stowarzyszeniena
rzecz Turnickiego Parku Narodowego. Tworzą gom.in. ekolodzy,
naukowcy i studenci KUL, przewodnicy turystyczni,przyrodnicy.
Postawilisobie za cel promocję tej inicjatywy oraz przekazywanie
rzetelnych informacji mieszkańcom,ponieważ według przepisów,zanim
rząd wyda rozporządzenieo utworzeniu parku,muszą się na to zgodzić
lokalne samorządy.A o to wcale nie będzie łatwo.– Trudno pogodzić
dobro ogólnospołeczne z partykularnymi dobrami na dole – mówi wprost
prezes stowarzyszenia Wojciech Jarosz.Obawy przed parkiem mają nie
tylko władze samorządowe,ale także mieszkańcy, którzy żyją przede
wszystkim z lasu.– Nastawienie ludzi jest zdecydowanie negatywne. To
teren rolno–leśny, obawiają się więc utraty miejsc pracy – mówi
Tomasz Kropieniewicz, sekretarz gminy Bircza.– Jeśli pracy będzie
mniej, to i dochody ludzi będą mniejsze,na skutek czego zmniejszą
się także wpływy do budżetu samorządu– tłumaczy zastępca
wójtasąsiedniej gminy Fredropol Ryszard Dobrowolski.

Ponadto w okresie PRL istniało słynne „państwo arłamowskie”:rządowy
teren zamknięty,gdzie polowali komunistyczni dygnitarze. Do dziś to
miejsce popularne wśród myśliwych,również zagranicznych,dlatego
miejscowi nie mają ochoty rezygnować z profitów płynących z ich
obsługi.Właśnie w takich oporach ze strony społeczeństwa
ministerialni urzędnicy upatrują jednej z głównych przyczyn opóźnień
w procesie tworzenia parku. – Trzeba tym ludziom pokazać, że park
narodowy to nie tylko kłopot, ale też na przykład pomysł na
agrobiznes– mówi Michał Milewski, naczelnik Wydziału Prasowego
Ministerstwa Środowiska.Park miałby powstać z części lasów
Nadleśnictwa Bircza,położonego na południowy zachód od Przemyśla, a
na północ od Bieszczadów. To ok. 10 tys.hektarów; teren niemal
niezamieszkany wskutek wysiedlenialudności ukraińskiejpo II wojnie
światowej, pokryty naturalnymi starodrzewami buczyny karpackiej z
pomnikowymi okazami jodeł, bukówi jaworów. Spotkać tu możnam.in.
wilka i rysia, orła przedniego, orlika krzykliwego i bociana
czarnego.Według ekologów to ostatni moment na uratowanie przed
unicestwieniem wyjątkowych wartości przyrodniczych tej części
Pogórza Przemyskiego.– Wiele zmieniło się tu na niekorzyść, gdyż
lasy Turnicy zostały przetrzebionez wielu wspaniałych
drzewostanów.Być może również dlatego,aby zdążyć przed utworzeniem
parku – uważa Grzegorz Bożek. – Wycinka drzewidzie na całego –
dodaje WojciechJarosz.– Nie ma obaw, nic takiego się nie dzieje. Nie
ma możliwości przekroczenia liczby cięć– uważa Edward
Marszałek,rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
– Nasze działania przypominają trochę wołanie na puszczy,bo bardzo
trudno zmierzyć się z potężnym lobby leśno–myśliwskim,ale efekty już
są, bo o parku znów zaczęto mówić– twierdzi Wojciech Jarosz. W 2007
r. powstanie Turnickiego PN, podobnie jak dwóch innych:
MazurskiegoPN (w okolicach jeziora Śniardwy)i Jurajskiego PN (na
WyżynieKrakowsko–Częstochowskiej pomiędzy Zawierciemi Częstochową),
zapisanow „Krajowej strategii ochronyi zrównoważonego użytkowania
różnorodności biologicznej oraz programie działańna lata 2007–
2013”.Nadzieje na przyspieszenie prac nad powołaniem parku ekolodzy
wiążą z osobą obecnego ministra środowiska Macieja Nowickiego. –
Prace są na wstępnym etapie uzgodnień i trudno jest teraz mówić o
jakichkolwiekprognozach czasowych,powierzchniowych czy finansowych–
mówi jednak MichałMilewski z Ministerstwa Środowiska.


PIOTR SUBIK
Obserwuj wątek
    • piotrzr moim zdaniem... 15.06.08, 21:12
      na obszarze zawartym pomiędzy linią Wiaru , doliną Sanu od Krasiczyna po Sanok i
      na północ od linii Ustrzyki Dln - Sanik, i na zachód od granicy ukraińskiej -
      trzeba moim zdaniem - głownie dobrych dróg i rozwoju agroturystyki oraz
      lokalnego drobnego przemysłu dającego zatrudnienie ( na w oparciu o eksploatację
      drewna i upraw łąkowych)
      Czy park narodowy to dobry pomysł - na obszarze dawnego "państwa arłamowskiego"
      - TAK !!! Na szerszym obszarze - raczej nie !!
      • rusin321 Rospuda Podkarpacia 17.06.08, 14:15
        Zgadzam się z przedmówcą. Birczy potrzeba dobrych dróg, małekj
        przedsiębiorczości, a przede wszystkim rozwoju z głową, w którym
        uczestniczyć będą WSZYSCY, a nie tylko nieliczne grupy.

        Coś do poczytania:

        grupabieszczady.ip6.webfabryka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=67&Itemid=40
        • tawnyroberts Re: Rospuda Podkarpacia 17.06.08, 20:18
          Bardzo mądry i wyważony tekst, dlatego umieszczę go w tym wątku w
          całości. Czytając go naprawdę trudno nie przekonać się do idei
          powołania Turnickiego Parku Narodowego. Przemawiają za tym choćby
          takie argumenty jak niewłaściwa gospodarka leśna, prowadzona przez
          Lasy Państwowe, pomimo różnych pozornych form ochrony, jak i
          ogólnoeuropejski trend tworzenia parków narodowych. Przede wszystkim
          chodzi jednak o zachowanie tego skrawka naturalnej, pradawnej
          puszczy karpackiej - prawdziwej oazy dzikiej i nieskażonej
          przemysłem przyrody, dla nas i przyszłych pokoleń. Na co więc
          czekamy? Nasi zachodni sąsiedzi już dawno zrobiliby to co trzeba...


          "Rospuda Podkarpacia - Turnicki Park Narodowy"

          Góry Turczańsko - Sanockie, obszar niemal nieznany, a już z
          pewnością zapomniany, to miejsce styku wielu kultur, teren
          przenikania sie Wschodu z Zachodem, zarówno w wymiarze kulturowym,
          jak i przyrodniczym. Właściwa ochrona takiego dziedzictwa jest
          sprawą priorytetową, dlatego od kilku dziesięcioleci postuluje się,
          aby dla zachowania tych walorów utworzono Turnicki Park Narodowy.

          Pierwsze propozycje utworzenia parku narodowego na terenie Gór
          Turczańsko - Sanockich pojawiły się już przed II wojną światową. Po
          wojnie propozycja utworzenia parku narodowego pojawiła się w maju
          1982 roku, na II zjeździe Ligi Ochrony Przyrody w Przemyślu, dzięki
          staraniom profesorów Janusza Kotlarczyka i Jerzego Pióreckiego.
          Początkowo forsowano takie nazwy jak - "Park Narodowy Doliny
          Środkowego Wiaru", "Park Narodowy Brzeżnych Karpat", "Lędziański
          Park Narodowy", "Wschodniokarpacki Park Narodowy". Ostatecznie
          przyjęła sie nazwa "Turnicki Park Narodowy", od nazwy masywu i rzeki
          Turnica. W 1992 r. utworzenie Parku proponował ówczesny minister
          ochrony środowiska - Stefan Kozłowski, który wystąpił z takim
          wnioskiem do wojewody przemyskiego. W 1994 r. propozycja
          utworzenia Parku została pozytywnie zaopiniowana przez Państwową
          Radę Ochrony Przyrody. Natomiast w 1995 r. Rada Ekologiczna przy
          Prezydencie RP domagała się jak najszybszego utworzenia Turnickiego
          Parku Narodowego. Niestety procedura tworzenia parku nie doczekała
          się finalizacji ze względu na negatywne nastawienie administracji
          Lasów Państwowych i lokalnych samorządów gmin Bircza i Fredropol.

          Przedmiotem ochrony w projektowanym Turnickim Parku Narodowym
          byłyby w szczególności wspaniałe zbiorowiska leśne - buczyna
          karpacka z pomnikowymi i niespotykanymi już w naszym kraju okazami
          jodeł, buków, jaworów. Do innych walorów projektowanego parku
          należy bogata ornitofauna - między innymi występuje tu orlik
          krzykliwy, orzeł przedni, trzmielojad, puszczyk uralski, puchacz,
          zimorodek, bocian czarny. Obszar parku to ważne stanowisko
          występowania rysia i wilka. Wartym uwagi jest fakt występowania
          nowych dla nauki gatunków roślin i zwierząt. Prowadzone badania
          wskazują, iż projektowany Turnicki Park Narodowy przewyższa swoimi
          wartościami przyrodniczymi istniejące już parki narodowe.
          Park obejmowałby gminę Bircza. Minimalistyczna i najbardziej
          kompromisowa wersja zakłada powołanie parku na obszarze 10.000 ha,
          stanowiącym w większości własność Skarbu Państwa. Są to tereny na
          południe i wschód od rzeki Wiar.

          Powołanie Turnickiego Parku Narodowego jest koniecznościa ze
          względu na ograniczoną skuteczność takich form ochrony jak park
          krajobrazowy lub obszar NATURA 2000, które nie modyfikują m.in.
          negatywnych przejawów gospodarki leśnej. Warto wspomnieć, iż na
          obszarze projektowanego parku wycinka drzew prowadzona jest bardzo
          intensywnie, co w sposób oczywisty zubaża wartości przyrodnicze
          obszaru. Co prawda istnieje Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy
          Birczańskie", ale funkcjonowanie tej struktury nie przekłada się na
          faktyczną ochronę i ograniczenie ekspansywnej gospodarki leśnej.
          Innymi słowy, oddzielnym torem idą postulaty ochronne formułowane
          przez leśników, a innym intensywna gospodarka leśna, którą
          prowadzą. Rzecz jasna gospodarka leśna i skuteczna ochrona to
          działania wewnętrznie sprzeczne i wykluczające się, wbrew
          powszechnej indoktrynacji, której istotą jest przekonanie
          społeczeństwa, że "las bez leśnika nie poradzi sobie". Owszem, są
          takie miejsca, gdzie obecność leśników jest nieodzowna, ale warto
          zauważyć, iż parki narodowe obejmują tylko ok. 1% powierzchni
          państwa. Dla porównania w Niemczech to już ponad 2%. W takiej
          sytuacji objęcie ochroną ostatnich zachowanych fragmentów lasów
          naturalnych w Polsce jest sprawą o najwyższej randze. Nie można
          przedkładać krótkowzrocznych interesów ekonomicznych, często o
          podłożu typowo partykularnym, nad dobro państwa, w którego interesie
          jest promowanie zasady zrównoważonego rozwoju. Dlatego powołanie
          Turnickiego Parku Narodowego wpisuje się doskonale w powyższe
          założenia. Starania w kierunku utworzenia Turnickiego Parku
          Narodowego spotykają się, podobnie jak w przypadku "Doliny Rospudy",
          z pewnym niezrozumieniem. I tu i tam występują podobne mechanizmy.
          Ciągle stawia się przyrodę w opozycji do człowieka. Osoby o
          wątpliwym autorytecie głoszą hasła, których istota sprowadza się do
          twierdzenia: "natura to wróg". To błędne i szkodliwe rozumowanie.
          Natura to najlepszy przyjaciel człowieka. Niszcząc przyrodę
          projektowanego Turnickiego Parku Narodowego
          pozbawiamy siebie, a już z pewnością przyszłe pokolenia, możliwości
          podziwiania nieskażonej przyrody, w szczególności naturalnej Puszczy
          Karpackiej, która panuje tam niepodzielnie od tysiącleci.

          Wojciech Jarosz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka