Dodaj do ulubionych

Fort Missija 2009, Popowyczi, 10-12 lipca

30.06.09, 13:00
forum.gazeta.pl/forum/w,165,97285899,97285899,Festiwal_Fort_missia2009_w_Twierdzy_Przemysl.html
Obserwuj wątek
    • tawnyroberts II edycja Festiwalu "Fort.Missia 2010" 28.06.10, 09:24
      Za kilka dni kolejna, druga edycja międzynarodowego
      Festiwalu "Fort.Missia 2010". Poniżej krótka zapowiedź ze stronki
      Przemyskiej Sceny Niezależnej, wraz ze szczegółowym programem
      imprezy. Zapowiada się jeszcze ciekawiej niż w ubiegłym roku!


      MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL SZTUKI „FORT.MISSIA 2010”
      2-4 LIPCA 2010

      Festiwal odbywa się na terenie unikalnych fortów Twierdzy Przemyśl z
      pierwszej wojny światowej, ale... po ukraińskiej stronie granicy.
      Tak naprawdę jest to jedyna okazja, by bezpiecznie i legalnie
      zwiedzić tamtejsze forty, bez obawy przed kłopotami ze służbami
      granicznymi, milicją, itd.

      Festiwal nie jest wydarzeniem tylko muzycznym, lecz na jego program
      składa się wiele innych działań artystycznych (koncerty zespołów,
      poeci, malarze, fotograficy, rzeźbiarze, wystawy, instalacje
      artystyczne, muzyka rockowa, popowa, etniczna, elektroniczna, ale i
      eksperymentalna, teatry eksperymentalne, i wiele, wiele innych).

      Wszystko to odbywa się w różnych miejscach: na dużej festiwalowej
      scenie występują zespoły, jest też tzw. mała scena, ciekawie
      wkomponowana w bryłę jednego z fortów, tam występują mniejsze
      zespoły, poeci, muzyka eksperymentalna, itd., poza tym w lesie,
      wąwozach, na fortach mamy do czynienia z różnymi odpałami
      artystycznymi, np. instalacje artystyczne. Magia!

      Festiwal jest niesamowitym przeżyciem, niezwykłym wydarzeniem, które
      trudno opisać słowami, bo jest po prostu inny niż wszystkie
      festiwale na świecie. Miejsce, czyli dzikie forty Twierdzy Przemyśl,
      potęguje dodatkowo jego magiczny klimat.

      Program Festiwalu:

      1.bp.blogspot.com/_oY0aSkbW-Ro/TAjifr9QcHI/AAAAAAAAAfg/kyqzD4ZA5QQ/s1600/fortmissia2010_booklet2.
      jpg


      Jak tam dotrzeć?

      Najlepiej dojechać busikiem do przejścia granicznego w Medyce,
      następnie przekroczyć piesze przejście graniczne Medyka-Szeginie, a
      stamtąd pieszo (około 20 km) lub okazją dotrzeć na teren Festiwalu.

      Jeżeli zabłądzicie w lesie lub zgubicie mapę, pamiętajcie, iż
      punktem końcowym wędrówki jest wieś Popowyczi (Popowicze)!!!

      Jeżeli dotarliście do wioski Popowicze, po prostu idźcie za tłumem
      ludzi „nieformalnie ubranych”, albo zapytajcie babcię "Sława
      Jezusowi Chrystusowi. Gdzie się znajdują okopy?". Jesteście na
      miejscu.

      Powrόt jest o wiele łatwiejszy – po prostu poruszajcie się w
      odwrotnym kierunku.

      Ponieważ forty rozlokowane są w strefie przygranicznej, trzeba mieć
      ze sobą paszport!!!

      przemysl-niezalezni.blogspot.com/2010/06/festiwal-fort-missia-2010.html
    • tawnyroberts Relacja z ubiegłorocznej imprezy "Fort.Missia" 28.06.10, 09:58
      Żeby nieco przybliżyć klimat festiwalowych zmagań na fortach,
      zamieszczam relację z pierwszej edycji imprezy. Tekst ukazał się w
      miesięczniku "Nasz Przemyśl" w sierpniu 2009 r.


      "Misja „Fort”"

      W dniach 10-12 lipca odbył się eksperymentalny Międzynarodowy
      Festiwal Sztuki "Fort.Missia 2009". Za miejsce przeprowadzenia
      festiwalu wybrano unikalne budowle Twierdzy Przemyśl po stronie
      ukraińskiej, we wsi Popowicze. Tegoroczny Międzynarodowy Festiwal
      Sztuki "Fort.Missia" był pierwszym zorganizowanym na fortach po
      ukraińskiej stronie i w ogóle pierwszym jakimkolwiek tak dużym
      wydarzeniem artystycznym, które odbyło się na fortach Twierdzy
      Przemyśl. Trzy dni artystycznej uczty, niezapomniany weekend
      wspaniałej zabawy w magicznym miejscu, z dala od cywilizacji, w
      otoczeniu dzikich przygranicznych lasów i zabudowań
      fortyfikacyjnych, w towarzystwie przyjaznych ludzi.

      Obostrzenia, jakie dotknęły ludzi żyjących z handlu przygranicznego
      sprawiły, że tłumy przygranicznych „mrówek”, wielokilometrowe
      kolejki i wielogodzinne oczekiwanie na odprawę stały się
      przeszłością. Taki handel stał się po prostu nieopłacalny, dlatego
      jako turyści piesze przejście graniczne Medyka-Szeginie pokonaliśmy
      bez przeszkód, wspominając tylko dantejskie sceny, jakie rozgrywały
      się jeszcze do niedawna na naszych wschodnich granicach. Na granicy
      powitały nas dwie prześliczne, miłe i uśmiechnięte celniczki
      ukraińskie napełniając nasze serca pozytywną energią na czas pobytu
      (urodą ukraińskich dziewcząt przyszło nam się zachwycać jeszcze nie
      raz w ciągu kilku następnych dni). Po krótkiej wizycie w
      zarezerwowanym dla nas przez organizatorów festiwalu hotelu oraz
      zaopatrzeniu się w przygranicznych sklepikach w „niezbędnik
      festiwalowicza” (żeby się nie daj Bóg nie odwodnić przez te kilka
      dni) ruszyliśmy w kierunku wsi Popowicze. Według instrukcji
      organizatorów, w przypadku zgubienia się w lesie wystarczyło znaleźć
      jakąś starowinkę i zapytać: „Sława Jezusowi Chrystusowi. Gdzie się
      znajdują okopy?”. Powrót miał być o wiele łatwiejszy – wystarczyło
      po prostu poruszać się... w odwrotnym kierunku. Mniej więcej w
      połowie 14-kilometrowej pieszej wędrówki zlitował się nad nami jakiś
      człowiek, który podwiózł nas na miejsce festiwalu mocno wiekowym i
      chałupniczo tuningowanym pojazdem. Po drodze mijaliśmy liczne
      patrole wszelakich służb mundurowych, od policji, przez
      pograniczników, aż po, według słów naszego kierowcy, wyjątkowo
      brutalne odziały specjalne. Mobilizacja takich sił mundurowych
      wynikała z tego, że festiwal, na który podążało tysiące ludzi z
      całej Ukrainy, odbywał się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z
      Polską.

      Na miejscu poczułem się jak lata temu za czasów
      polskich „Przystanków Woodstock”, a naszym oczom ukazała się ogromna
      przestrzeń między lasami z wielką festiwalową sceną i rodzącym się
      obozowiskiem z setkami namiotów uczestników. Podążyliśmy za tłumem
      ludzi „nieformalnie ubranych” i znów znaleźliśmy się... w lesie.
      Okazało się, że Festiwal nie jest wydarzeniem tylko muzycznym, lecz
      na jego program składa się wiele innych działań artystycznych, a my
      zagłębiając się w lasy, nie tylko odkrywaliśmy kolejne forty lecz
      również byliśmy świadkami i widzami różnych wydarzeń artystycznych.
      Na co dzień niedostępne, dzikie i mocno zarośnięte forty na czas
      festiwalu ożyły. Widać było, że organizatorzy nie szczędzili trudu i
      wykonali ogromną pracę, by przygotować forty dla zwiedzających.
      Każda z tych unikalnych budowli stała się galerią i sceną dla
      artystycznych wizji. Zapuszczając się we wnętrza fortów odkrywaliśmy
      kolejne „wystawy” malarstwa, rzeźby, instalacji czy wizualizacji
      artystycznych, okraszonych spotkaniami z autorami prac. Na jednym z
      fortów zbudowano tzw. małą scenę, która od tej głównej festiwalowej,
      różniła się tylko wielkością konstrukcji, bo koncerty zespołów
      muzycznych czy projekty literackie stały na równie wysokim poziomie.
      • tawnyroberts Misja "Fort" - cz. II 28.06.10, 10:02
        Festiwal "Fort.Missia" objął różnorodne działania artystyczne
        zarówno w przestrzeni muzyki, w warstwie wizualnej, jak i w sferze
        pamięci. Zarówno na małej jak i dużej scenie wystąpiły polskie,
        ukraińskie i mieszane narodowościowo zespoły rockowe, jazzowe czy
        składy DJ-skie. Cieszę się, że mogłem zabrać ze sobą na festiwal
        zespół z Przemyśla Pigs Like Pigeons, który wystąpił podczas
        drugiego dnia na dużej scenie. Grający energetycznego punk’n’rolla
        przemyski zespół został bardzo ciepło przyjęty przez ukraińską
        publiczność. Do czasu ich występu, pod sceną więcej było mundurowych
        niż młodzieży, ale to właśnie nasz zespół pokazał publiczności czym
        jest festiwalowa, nieskrępowana zabawa - tak, że swoją
        bezkompromisową muzyką i porywającym występem ściągnął pod scenę
        tłumy, które odtąd bawiły się przez kolejne dwa dni festiwalu. W tym
        czasie mała scena forteczna zarezerwowana była dla poetów, Dj-ów,
        projektów multimedialnych, literackich i innych przedsięwzięć
        artystycznych.

        Pytając o ideę tego festiwalu usłyszałem taką oto historię: „Był
        sobie kiedyś mędrzec, o ktόrym nikt już teraz nie wspomni. Żył on w
        kraju twierdz, kompozytorόw, inżynierii, poetόw, myślicieli,
        uniwersytetόw - w kraju, ktόry rozpoczął Wielką Wojnę. Po przegranej
        zapytano go czy będzie kolejna wielka wojna. I mędrzec odpowiedział:
        Oczywiście że będzie, ponieważ już wyrosło pokolenie, ktόre nie
        pamięta okropności poprzedniej wojny”. Historia oskarżyła I wojnę
        światową o rzeź, organizatorzy Festiwalu „Fort.Missia” podjęli
        natomiast próbę, by tak krwawo zapisane w tej historii forty
        Twierdzy Przemyśl stały się przestrzenią dla wspólnej obrony sztuki.
        W stulecie po tym na obronnych fortach czasόw I wojny światowej w
        teraźniejszej strefie przygranicznej zorganizowano międzynarodowy
        festiwal na dużą skalę. Jego ambicje nie są mniejsze od ambicji
        tamtych mocarstw, tylko rozwijają się w innej przestrzeni – w
        przestrzeni muzyki, wizji i pamięci. Jak to ujął jeden z moich
        rozmówców: „Jesteśmy teraz w twierdzy niczyjej, w forcie, który dziś
        zajęli i Polacy i Ukraińcy, tu i teraz następuje „odstrzeliwanie”
        się od wszystkiego, co zagraża światowi sztuki i od wszystkiego co
        przeszkadza porozumieniu między nami. Jesteśmy tu, by pamiętać o tym
        co było, ale tego nie rozdrapywać. Dziś niech to będzie ziemia
        niczyja, gdzie pozbawieni presji polityki, uprzedzeń i masowości
        myślenia, możemy bawić się, kontemplować sztukę ale też czcić pamięć
        historii i nieskrępowanie rozmawiać”. Mimo tysięcznych tłumów na
        festiwalu, mury fortów bronią od masowości i niezdrowej publiki,
        określając przestrzeń intymności każdego, gdzie w tunelach
        fortecznych majaczy niewydeptana ścieżka... kto wie, może właśnie do
        samego siebie...

        To z pewnością nie jest miejsce dla ludzi, którzy uwielbiają
        komfort, nie mogą zasnąć bez poduszki i zajadają się wyłącznie
        czarnym kawiorem. Takie osoby warunki pobytu na festiwalu
        określiłyby raczej jako dzikie i ekstremalne. Tu przyjechali ludzie,
        którzy dokładnie wiedzieli czego się spodziewać, jeśli chodzi o
        komfort, więc nikt nie liczył raczej na prysznic czy wannę z
        jacuzzi. Wszystkie niedogodności i skromne wojskowo-polowe warunki
        sanitarne, rekompensował sam pobyt na festiwalu, obcowanie ze sztuką
        podaną pod różnymi postaciami, przyjazna atmosfera i bogate
        miasteczko festiwalowe, gdzie w namiotach i na straganach można było
        kupić wszystko czego prawdziwemu festiwalowiczowi było potrzeba do
        szczęścia.

        Zorganizowanie festiwalu w tak niesamowicie klimatycznym i
        nietypowym miejscu robi niezwykłe wrażenie, sprawiając, że każdy
        uczestnik czuje wyjątkowość tego wydarzenia, biorąc udział w
        niepowtarzalnej uczcie dla oka, ucha i duszy. Takich dekoracji i
        krajobrazów, gdzie po jednej stronie są karpackie wzgórza, a po
        drugiej jak na dłoni – miasto Przemyśl, trudno uświadczyć
        gdziekolwiek indziej.

        Przemysław Grządziel

        "Nasz Przemyśl", sierpień 2009.
    • tawnyroberts Re: Fort Missija 2009, Popowyczi, 10-12 lipca 27.06.11, 14:55
    • tawnyroberts Re: Fort Missija 2009, Popowyczi, 10-12 lipca 26.06.12, 14:08

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka