ra.xa
21.11.10, 23:08
Minęło 6 lat.
6 lat odkąd urodził się i umarł mój synek. A właściwie to od razu umarł, nie narodziwszy się.
32tc prawidłowej ciąży, nagłe odklejenie się łożyska i ... koniec.
Dużo przesiadywałam na tym forum. Pod innym nickiem, ale niestety nie pamiętam jakim, a szkoda. Bardzo mnie to wyciszało, choć nie łagodziło bólu w żaden sposób.
Któregoś dnia przestałam regularnie tutaj zaglądać, choć raz na jakiś czas odwiedzam.
I tak mnie dzisiaj uderzyło, że to już 6 lat. 6 LAT.
Żyję nadal, w łóżeczku za ścianą śpi 2letni synek i...
Czas zaleczył rany?
Nie.
Czas jedynie pokazał, jak żyć.
Wciąż boli, wciąż rozpaczam, wciąż nie mogę się pogodzić.
I gdy w tym roku 1 listopada zobaczyłam, że jakaś szuja ukradła aniołka z mosiądzu z grobu mojego dziecka.... nie umiem wyrazić co czuję. Przecież widać, że to grób dziecka. Powiedzcie, co kieruje takim człowiekiem?????????????????????????
Czytam wasze smutne historie, szczególnie mi przykro, gdy czytam te podobne, do mojej. Czuję wasz ból. Naprawdę go czuję. Nie, to nie jest współczucie. To jest tez mój ból.
I myślę o moim Aniele, który obchodzi właśnie 6 urodziny i wierzę, że zdmuchnął gdzieśtam na chmurce 6 świeczek i przesyła mi jakąś wiadomość.... I staram się nie mysleć o tym, że w przyszłym roku poszedłby do I klasy.... :(
Kocham moje drugie dziecko nad życie. Kocham tak, jak jeszcze nigdy nie kochałam żadnej istoty na tym świecie. Oddam za niego życie bez wahania.
Ale... ale to wcale nie zmniejszyło bólu i tęsknoty za pierwszym synkiem. Nie zmniejszyło żalu.
Nie wiem czemu to piszę. Może potrzebuję. A może wciąż nie dociera do mnie, że to już 6 LAT.