co moge zrobic?

19.05.04, 07:23
Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale siadl mi system w komputerze,
a sprawa pilna.
Prosze Was eMamy o rade, bo stanelam w obliczu trudnej sytuacji. I nie wiem,
jak sie zachowac, co mowic, jak reagowac, zeby nie sprawic bolu mojej
przyjaciolce, ktora dwa dni temu urodzila martwe dziecko, corke na ktora
czekala bardzo dlugo. Ja trzy tygodnie temu urodzilam zdrowego synka. Moja
ciaza byla ciezka, lezalam wiele razy w szpitalu, jak lekarz stwierdzil,
donosilam z pomoca boska. Ona cala ciaze czula sie swietnie, mnie wspolczula,
podtrzymywala na duchu. I... tak nagle dostala bole, szpital, i werdykt, ze
dziecku serce nie bije. Nie wiadomo dlaczego. Cztery lata temu rzucil ja maz,
byla sama. W koncu poznala nowa milosc, dziecko poczelo sie niespodziewanie,
ale oboje bardzo sie ucieszyli, mimo, ze nie mieli blogoslawienstw swoich
rodzin. I taki dramat.
Jest mi okropnie ciezko, bo jak mam wspierac dziewczyne, ktora nie doczekala
sie swojego malenstwa, a ja mam swojego zdrowego synka? Boje sie, ze palne
cos, co ja dodatkowo porani. Wiele razem przeszlysmy, od lat sie znamy. Ale
takie doswiadczenie jest dla mnie nowe, potwornie bolesne, nie wiem co robic.
Ona jest jeszcze w szpitalu, na dodatek w innym miescie, mamy kontakt jedynie
telefoniczny. Najgorsze jest to, ze od swoich bliskich uslyszala, ze to nawet
lepiej, po co jej nieslubne dziecko. A ja wiem, ze on kochala i nadal kocha
swoje malenstwo, cierpi i placze.
Dziewczyny kochane, nie zartuje, naprawde ta sytuacja ma miejsce, nie robie
sobie jaj, zeby wzbudzic sensacje. Moze niektore z Was znaja mnie z
edzieckowego forum.
Pozdrawiam cieplo i prosze o rade
Kalpa
    • j0204 Re: co moge zrobic? 19.05.04, 08:04
      Witaj Kalpo,
      z góry przepraszam ,ale chyba nie dam Ci "złotej pigułki", ani cudownego środka
      pisząc tych pare słów.
      To co spotkałao Twoją przyjaciółkę , to bardzo ciężkie doświadczenie i okrutna
      drwina losu. Nie będę pisać i dokładać Ci moich emocji, ale jestem strasznie
      wściekła i wrzeszczeć mi się chce z tego powodu.
      Ale w poście prosisz o kilka słów porady. To trudne, ale może może uda mi się
      coś napisać sensownego. Nie będe filozofować i pisać by koleżanka zaczęła
      czytać literaturę na ten temat, by od razu pogodziła się z sytuacja (do czego
      pewnie nigdy nie dojdzie), by od razu stanęła na nogi. teraz bedzie w stanie
      żałoby i nikt nie powinien mówić jej, by przestała płakać albo inaczej układać
      jej życia.
      Tak na marginesie, napiszę Ci,co powiedziała mi moja kumpela.:Kiedy Sylwia
      odejdzie (tu;jestem matka dziecka nieuleczalnie chorego), nie będe odciągała
      cie z jej grobu, nie będe mówiła ,że będzie dobrze, razem z tobą na kolanach
      będe płakać na cmentarzu itp.) Może brzmi to bardzo drastycznie, ale ja chyba
      będe tego potzrebowała. Piszesz, że dobrze znasz swoją przyjaciółkę , może
      poczekaj od niej na "pierwszy gest". sytuacja jest jeszcze ciężka dla niej
      samej, gdyz wie, że Ty masz zdrowe dziecko.
      Cholera, tak ciężko i mądrze coś poradzić!!!! Wiem ,że pewnie teraz miotasz
      się z myślami, czy dzwonić do niej czy nie. Może spróbuj skontaktowac się z
      nią. Matka po stracie dziecka nie jest trędowata i może teraz bardziej
      potzrebuje twego telefonu. A jeżeli rozmowa nie będzie się "kleiła", to sama
      wyczujesz.
      Może teraz nie mów jej, że kiedyś będzie dobrze - te zdanie działa na kobiety
      po stracie dziecka, jak płachta na byka, tylko spokojnie pozwól się jej
      wypłakać, ma prawo krzyczeć, a Ty może daj jej siebie ile możesz dać, niech
      poczuje twoją obecność, tak jak kiedyś, kiedy obie byłyście w ciąży.

      Nie wiem jaki bedzie jej stan psychiczny po wyjściu ze szpitala, ale zawsze
      możesz powiedzieć jej, że tu jest takie forum i zawsze może do nas pisać.Ja
      mocno trzymam kcuki i wierzę, że uda się wam znależć wspólny jezyk przyjaźni.
      Choć pewnie bardzo doświadczonej zyciem.

      Pozdrawiam ciepło i pozostaje w modlitwie za do naszych Aniołkow za nasze mamy.
      Jola i Sylwia

    • j0204 Re: co moge zrobic? 19.05.04, 08:16
      Jeszcze jedno. Właśnie na forum poronienie przeczytałam posta o stracie
      nienarodzonego dziecka.
      Wcześniej wspomniałam o literaturze na temat straty dziecka. jest taka książka,
      która krok po kroku opisuje jak można stanąć na nogi i zacząć w miarę normalnie
      zyc. Tu podaję Ci cytat z tej książki
      "Gdy ciąża kończy się niepomyślnie oczekiwania rodziców zostają okrutnie
      zawiedzione. Kiedy upragnione dziecko umiera, nadzieje i marzenia obracają się
      w niwecz. Trudno jest zaakceptować utratę nadziei na przyszłość. Rodzice nigdy
      już nie poznają dziecka. Nigdy też nie będą miały miejsca rozmaite szczególne
      pierwsze wydarzenia w jego życiu –pierwsza Gwiazdka, pierwsze kroki, pierwszy
      dzień w szkole. Gdy dziecko umiera zanim się urodzi, rodzicom pozostaje
      niewiele pamiątek po nim, jeśli w ogóle jakieś były. W takich przypadkach
      często odmawia się rodzinie odprawiania obrzędów pogrzebowych lub są one
      bardzo ograniczone.
      Tego rodzaju strata nie stanowi jakiegoś uszczerbku dla społeczeństwa, dlatego
      też wsparcie z jego strony jest raczej nikłe. Wielu przyjaciół i krewnych
      wręcz ignoruje tę śmierć. Nie potrafią sobie oni wyobrazić, ze można rozpaczać
      po śmierci dziecka, którego się nigdy nie widziało.
      Związek między rodzicami a dzieckiem zawiązuje się jeszcze przed poczęciem.
      Jeśli rodzice chcieli tego dziecka i kochali je, to mają prawo do opłakiwania
      jego straty. Powinni mieć także, jak inni rodzice, możliwość korzystania ze
      wsparcia społecznego."

      tu podaję linka tej książki
      www.gwp.pl/add2cart.php?product=252

      Ściskam
      Jola
      • j0204 Re: co moge zrobic? 19.05.04, 08:21
        j0204 napisała:

        >
        > tu podaję linka tej książki
        > www.gwp.pl/product/252.html
        > Ściskam
        > Jola
        • melka_x Re: co moge zrobic? 19.05.04, 09:00
          Kalpo ja miałam podobną sytuację z przyjaciółką, która miała termin dzień po
          mnie, tylko że to ja byłam tą stroną, która straciła dziecko.
          Zadzwoń do niej i powiedz, że jesteś. Jeśli możesz zostawić swoje dziecko, żeby
          się z nią spotkać to zrób to (chyba, że przyjaciółka będzie chciała je
          zobaczyć). I wysłuchaj jej po prostu, o ile oczywiście będzie chciała o tym
          mówić. Przez pewien czas nie opowiadaj jej o własnym dziecku, chyba że
          przyjaciółka będzie sobie tego wyraźnie życzyć. Mnie ujęła jedna z moich
          bliskich znajomych, która powiedziała wprost, że spotykając się ze mną czuje
          się jak słoń w składzie porcelany, chciałaby coś powiedzieć, ale czuje się taka
          niezręczna. Ludzie w takich sytuacjach mają potrzebę pocieszenia, tylko że to
          są te momenty w życiu kiedy nie da się nikogo pocieszyć. Można tylko z taką
          osobą być.
          Pozdrawiam
          Magda
          • amania Re: co moge zrobic? 19.05.04, 10:37
            Przede wszystkim (tak jak pisze melka), bez jej wyraźnego życzenia, nie
            opowiadaj o własnym dziecku. Pamiętam, że jak ja byłam zaraz po porodzie, nie
            mogłam myśleć o wszystkich koleżankach w ciąży (a było ich sporo).
            Zadzwoń do niej i po prostu zapytaj czy ma ochotę rozmawiać. Ja z niektórymi
            chcialam, z innymi nie miałam ochoty. Powiedz jej, że może na Ciebie liczyć, że
            może dzwonić o każdej porze. I zrozum ją niezależnie od tego jak się zachowa i
            co powie.
            Może rzeczywiście wspomnij jej o tym forum, mnie to pomogło i do dzisiaj pomaga.
    • agablues Re: co moge zrobic? 19.05.04, 10:02
      Kalpo, bardzo dobrze, że chcesz pomóc przyjaciółce. Weź tylko jeszcze pod uwagę,
      ze ona może nie mieć siły,by się z Tobą kontaktować i chyba trzeba to uszanować
      ( jeśliby tak było). wklejam link do wątku, w którym znajdziesz konkretne
      wskazówki jak możesz pomóc -jezeli przyjaciółka będzie chciała od Ciebie przyjąć
      tę pomoc. Jeśli jej będzie ciężko kontaktować się z Tobą, powiedz innym znajomym
      jak ją traktować i jak mogą jej pomóc.
      A jeżeli ma dostęp do netu, możesz powidzieć jej o naszym forum
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=12484193
    • ewamonika1 Re: co moge zrobic? 19.05.04, 13:08

      Kalpo -
      Pytasz o radę, więc spróbuję Ci napisać, co ja bym zrobiła - przyjmując, że
      znacie się wiele lat i wiele przeszłyście - jak piszesz - starałabym się być z
      nią - choćby telefonicznie - dość często. Oczywiście pod warunkiem, jeśli ona
      sobie tego życzy.
      Parę lat temu moja bliska znajoma straciła nagle w wypadku męża. Bardzo go
      kochała, mieli dwie dziewczynki (druga w chwili wypadku niewiele ponad roczek).
      Ja też czułam się bardzo głupio dzwoniąc do niej - przecież miałam męża. Ale
      starałam się cały czas pamiętać, że ona jest sama, potrzebuje pomocy, choć nie
      umie nawet określić dokładnie, czego jej potrzeba.
      W rozmowach - głównie telefonicznych - starałam się nie wspominać o moim męzu ,
      z czasem sama zaczęła go pozdrawiać, pytać, co u niego słychać.
      Pomogło też to, że jeździliśmy na grób jej męża - całą rodziną - staramy się
      pamiętać o rocznicy śmierci, zapalamy lampkę na 1 listopada. Dla niej jest to
      bardzo ważne, że pamiętamy o jej mężu i dla nas on cały czas jakby żyje. W
      końcu był mężem naszej koleżanki. Co roku, w rocznicę śmierci Romka - grupa
      osób zbiera się na mszy (zresztą w tym samym kościele, w którym parę lat
      wcześniej brali ślub) i to też jest jakby "rytuał" - myślę, że dużo jej to
      daje - widzę to w jej oczach.

      Sytuacja jest inna, bo nie dotyczy dziecka, ale chciałam przez nią napisać, że
      częsty kontakt z Twoją koleżanką może jej bardzo pomóc. Najgorsze jest to, że
      ludzie boją się żałoby. Omijają takie osoby, bo po prostu nie wiedzą, jak się
      zachować.
      Moja mama b.młodo owdowiała - zostałyśmy same, a wiele z tzw. znajomych
      zostawiło ją, bo bali się, jak zareaguje. A wiem, że ona bardzo przeżyła to
      odsunięcie się od nas.

      Zachęcam Cię gorąco - nie bój się - to mogą być rozmowy bardzo trudne,
      odbierające sporą część energii, możesz usłyszeć wiele ciężkich i trudnych
      słów. Ale nawet, gdyby jedna czy dwie rozmowy (lub spotkania) były nieporadne -
      nie zniechęcaj się - kiedyś te rozmowy zaczną się "kleić" - tak sądzę.
      Przede wszzystkim Twoja znajoma MUSI wiedzieć, że jej nie odrzuciłaś.

      I jeszcze jedno - bardzo ważne - nie możesz mieć wyrzutów sumienia, czy też
      głupio się czuć z tego powodu, że urodziłaś zdrowe dziecko. Nawet jeśli Twoja
      koleżanka na razie może się z tym czuć źle - musisz się nim cieszyć dla Waszej
      rodziny. Przecież o zdrowym dziecku marzy każda mama i to jest normalne.
      Pozdrawiam i przepraszam, że w moim poście było trochę
      zwrotów "musisz", "powinnaś" - mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
      życzę dużo sił w kontaktach z koleżanką - ewa
    • kalpa Re: co moge zrobic? 20.05.04, 09:25
      Dziękuje Wam za odzew. Narazie to wszystko jest tak świeże, że nie potrafię nie
      plakać. Moja koleżanka jest w innym mieście, nie mam jak do niej pojechać, bo
      kilka godzin ode mnie. Mamy kontakt telefoniczny i jedynie obie placzemy w
      sluchawkę. Nic więcej nie możemy z siebie wydusić. Nie rozumiem, dlaczego
      zdrowy dzidziuś umarl, po prostu nie rozumiem. Ma dzieci z pierwszego
      malżeństwa, które też są w szoku. I chyba narazie wzyscy musimy jakoś wyplakać
      ten okropny żal, ból i niezgodę na decyzję losu. Przeszlyśmy dugą, wieloletnią
      drogę, wspólne wzloty, upadki, codzienne dramaty drobnych niepowodzeń. Mimo
      dzielących nas kilometrów cągle bylyśmy w kontakcie.
      Jakoś to musimy przeżyc. Ona tak mnie wspierala, kiedy leżalam na podtrzymaniu
      i drżala na myśl, ze stracę dziecko. I mówila, "nie mówmy o mnie, ja się dobrze
      czuję". I to ja w końcu donosiam. A ona stracila. Ciągle mi mówila" ja kocham
      to Twoje maleństwo". Nie mogę pisać dlużej, nie mogę..
      Kalpa
      • aniao3 Re: co moge zrobic? 23.05.04, 15:21
        Kochana!
        Trudne dni przed wami, ale jesli mozecie razem plakac to dla twojej
        przyjaciolki jest bardzo duzo. Ja mialam podobna sytuacje: moja bliska
        przyjaciolka urodzila zdrowe dziecko po zagrozonej ciazy, ja stracilam
        coreczke, choc nic nie zapowiadalo dramatu. Ale ona byla jedna z niewielu,
        ktora po prostu pozwalala mi plakac i nie udzielala zadnych rad - bo coz tu
        radzic?
        Na pewno powiedz o tym forum - to bardzo pomaga.
        I po prostu badz. Telefonicznie, mailowo.
        Mi bardzo pomoglo pisanie listow. Do dzis o wielu rzeczach latwiej mi napisac
        niz mowic. A kiedy uda sie wam spotkac, to na piewrsze spotkanie przyjdz bez
        dziecka. Chyba ze przyjaciolka wyraznie powie ze jej to nie przeszkadza, ale z
        moich doswiadczen wiem ,ze to pierwsze spotkanie to moment gdy chcialam by
        rozmawiac o mnie, o moim bolu, o mojej coreczce. A jak tu rozmawiac, gdy
        amluszek domaga sie uwagi? Nie mowiac o tym, ze widok maluszka i wszystkeigo co
        sie z tym wiaze boli. Bardzo.
        Potem troszke mniej. Potem juz mozna w maire normalnie.
        Sciskam cie mocno
        Anka
Pełna wersja