kk.650801
07.07.04, 23:26
24 marca tego roku urodziłam martwe dziecko. Mój synek zmarł nagle w 31 tyg.
ciąży.Badania -sekcja wykazały że miał dwunaczyniową pępowinę, poza tym nie
było wad. Wczesniej, na bad.usg było wszystko dobrze. Przeżylam szok, bo to
nie miało byc tak. Dzieciątko było zaplanowane/ mimo że mam 39 lat/ i bardzo
oczekiwane. Od początku wiedziałam - przeczucie , ze to będzie synek i
dołączy do swoich starszych braci/12 lat i 7 lat/. W 4 miesiącu ciaży
przyśniło mi się, że nadamy Mu imię Franciszek, i tak tez nazywalismy Go -
mówiac do brzucha, w rozmowach o Nim, w planach na nasze wspólne życie.
Stało się inaczej. Na czas porodu i pogrzebu dziecka zachowałam spokój.
Utuliłam Synka wkrótce po urodzeniu, jasno wyraziłam swoje życzenie do
lekarza, ubierałam Synka i ułożyłam go do trumny. Przez dwa tygodnie jakoś
żyłam, po czym pękłam, załamałam się strasznie. Czułam przygniatający mnie
ciężar poczucia winy za to, że moje dziecko umarło, że i po śmierci jeszcze
musiało ponieść ofiarę - procedura badań. Chciałam umrzeć, myślałam, że nie
zasługuję na to, by żyć, nie mogłam jeść - bo to też oznaczało życie, a ja
tak chciałam odejść do Synka. Żyłam jak w transie, nawet nie miałam sił
chodzić, to było snucie się, i ciągły płacz. W takim stanie trafiłam do
szpitala psychiatrycznego, zresztą po nakłonieniu mnie przez zaprzyjaźnioną
psychiatrę, bo najpierw czułam silny opór. Nie wiem co byłoby ze mną , gdybym
nie podjęła tego leczenia, myślę ze bardzo źle. Jestem pod opieką lekarza,
biorę leki przeciw depresyjne, zwolniłam - jeżeli chodzi o pracę. Pomogły mi
bardzo słowa, rady mojej zaprzyjaznionej doktor - pamiętaj nic nie musisz,
pamiętaj że jestes osobą która potrzebuje odpoczynku, zadbaj o siebie by
potem wrócic do tych którzy nadal są i ciebie potrzebują, unikaj tych którzy
są zbyt ciekawscy i spijają z ciebie energię, nikomu nie musisz nic
tłumaczyć..itd. Zawsze uważałam sie za osobę silną psychicznie, sama zajmuję
się zawodowo pomaganiem innym - ale śmierć dziecka przybiła mnie i okazało
się że sama potrzebuję pomocy. Piszę to wszystko szczególnie dla tych
niezdecydowanych, jezeli macie mozliwość i mądrego lekarza to spróbujcie też
pomocy farmakologicznej. Wiem po sobie - leki nie zagłuszają bólu, nie
odbierają go, ale pomagają patrzeć z pewnej perspektywy na to co sie
wydarzyło, pomagają funkcjonować dla innych w rodzinie, czasm trzymają przy
życiu gdy nadchodzą kryzysy.
Pojawiam się pierwszy raz na forum, ale czytam Was od pierwszych dni po
stracie Synka, szukałam wsparcia i tak znalazłam to forum. Bardzo wiele
dobrego mi dało, wczesniej miałam kłopoty z wejsciem no i dojrzałam, by
napisać coś o sobie. To nie wszystko co chciałabym przekazać, ale chyba już
powinnam zakończyć ten mój pierwszy list.
Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za to forum - założycielce Agablues, i Wam
wszystkim za to że jesteście. Kasia