smoki2
04.08.04, 14:08
Chyba nadszedł już czas żeby przestać milczeć i przedstawić mojego synka.
Urodził sie prawie 2 lata temu
Tak było kiedyś...
______________________________________________________________________
Urodzilem sie 9 wrzesnia tego roku. Fajna data - bedzie mi ja latwo
zapamietac :) Dzien byl piekny, goracy a na drzewach zaczynaly złocić się
liscie. W powietrzu juz czuc bylo powiew Jesieni. Mama ciagle mowila, ze
bardzo chce pokazac mi jesien.
Niestety nie miałem szczescia. Dostalem tylko 5 punktow a lekarze okreslili
moj stan jako ciezki i zabrali daleko od mamy. Bałem się...... Było bardzo
jasno, zimno i nie słyszałem uspokajajacego bicia serca.
Dlaczego jestem sam? Dlaczego nie ma ze mną mamy? Kim sa ci wszyscy ludzie?
Pojechałem karetką do innego szpitala. Kazdy chłopiec marzy o wielkim wyjącym
samochodzie ale ja dostałem jakieś leki i było mi wszystko jedno....
Obudziłem się na jasnej sali. Ze mną leżały inne dzieci, takie maleńkie,
chciałem się z nimi przywitać ale znowu coś mi dali i zasnalem...
Obudziłem się po 3 dniach. Bardzo wolno docierało do mnie gdzie jestem, nade
mna swiecily sie jakies lampy - takie mini solarium - to bylo nawet fajne.
Później zobaczyłem, że nade mna pochylala sie jakas pani, mowila do mnie...
nie moglem sobie przypomniec ale ja ten glos juz znalem!! Znowu spałem.
Gdy obudziłem się ta pani znowu tam była. Mówiła do mnie, głaskała... Już
wiem! To musi być mama! Tylko dlaczego nie wzieła mnie ze sobą??? Dlaczego
odchodzi???
Byłem chory, czułem się zle. Mam przychodziła, karmiła mnie, przewijała,
brała na ręce i śpiewała. Nie chciałem usnąć! Bo bałem się że gdy się obudzę
to jej nie będzie.... Często budziłem się sam...
Czasami z mamą przychodził ktoś jeszcze. Wygladał trochę inaczej, miał inny
głos (ale chyba też już go skąś znałem) i silne ramiona. Czy tak wygląda
tata?
Po 23 dniach ta miła pani doktor, która się mną opiekowała i nosiła mnie
nocami na rękach powiedziała, że mogę iśc do domu! Rodzice ubrali mnie i
zawiezli do domu.
Na początku bardzo płakałem bo bałem się ludzi, nie mogłem uwierzyć że mama
nie zrobi mi nic złego tak jak te panie, które ciagle pobierały mi krew albo
wkłuwały kroplówkę.
Mama bardzo się o mnie martwiła i często płakała, a ja nie umiałem jej
pocieszyć. Ja wiedziałem że wszytko będzie dobrze i chciałem to powiedzieć
mamie, niestety lekarze nie byli tego pewni i ciągle mówili, że możemy tylko
czekać.....
Mamo!
Obiecuję, że będę się bardzo starał. Będę się uśmiechał, łapał zabawki,
przewracał na boczki... zebyś tylko była zawsze uśmiechnięta, zeby juz nigdy
przeze mnie nie płakała...
Tak duzo chce Ci powiedziec...ale narazie nie potrafie... chociaz Ty i tak
pewnie o tym wiesz...
I JESZCZE JEDNO!
Mama zawsze opowiada mi na dobranoc baśnie o smokach.
Tata mówi, ze smoki nie istnieją... Ale przecież gdy zasypiałem zupełnie sam
zawsze słyszałem szum skrzydeł...... Jeżeli to nie był smok to może Anioł?
_____________________________________________________________________
Dzisiaj Dawid jest cudownym dwulatkiem z Dziecięcym Porażeniem Mózgowym. Jego
stan nie jest ciężki ale zawsze będzie "inny". Chodzi inaczej, nie mowi, nie
potrafi zamknać buzi i schować jezyczka. To co potrafi, wg lekarzy, graniczy
z cudem bo oni nie dawali mu wielkich szans. A my - Rodzice? My walczymy
nadal, żeby zdobyć chociaż jeden okruch wiecej świata dla naszego synka.
Pozdrawiam ciepło
smoki i Dawid