Dodaj do ulubionych

Anioł przy moim stoliku

11.08.04, 14:34
Napisałam to już dawno temu, a jakże oddaje to co chciałabym teraz
powiedzieć. Wtedy, w najgorszych snach nie przewidzywałam, że te Anioły
naprawdę przysiądą się do mojego stolika. Anioły, którym nadałam imiona
Brunon i Maria. Wtedy, jak to pisałam tak naprawdę za bardzo nie wiedziałam o
co mi chodzi ... czy to nie ironia losu?
-----------------
A jednak zdarza się, że Anioły przysiadają się do naszego stolika
delikatnie pytając o pozwolenie
czy można ?
słychać tylko szelest kolorowych skrzydeł
jeśli zdarzyło Ci się usłyszeć ten szelest
zaproś Anioła do swojego stolika
i nie pozwól mu odejść
nie pozwól mu odejść
nie pozwól mu odejść
nie pozwól mu odejść
prędzej spróbuj odlecieć razem z nim
daleko ponad ciemne i mroczne ulice
po których czasem błądzimy
tęsknimy
mocno tęsknimy
Nasze Anioły są jak sen
nigdy nie wiadomo czy naprawdę istnieją
nasze Życie jest jak sen
nigdy nie wiadomo czy naprawdę istnieje
tylko szelest skrzydeł
ledwo słyszalny
szelest skrzydeł
ledwo słyszalny
to nasze bezpieczeństwo
to nasze bezpieczeństwo
bezpieczeństwo przysiadającego się do Naszego stolika Anioła

Pamięci dzieci, które śpiewają w kamieniu



Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Anioł przy moim stoliku 20.08.04, 19:55
      Anioł

      Zatracenie

      W samotności chyba konam,
      W cieniu niewypowiedzianych myśli.
      Błądzę w mroku wyjścia szukam
      Z pustki którą umysł więzi
      Szept w niej krzykiem - kresem życia
      Dławi łzy płynące z piersi.
      Obojętność mnie ogarnia
      Istnieć po to żeby nie śnić
      Pusty pokój, ogrom ciszy
      Słychać wciąż zegara bicia
      Chciałbym krzyczeć lecz nie mogę
      Ciągle szukam tego wyjścia
      Lecz na próżno nikt nie puka
      ...
      (wiersz zamieszczony 19.09.2002)
      ......
    • ali_bey Re: Anioł przy moim stoliku 20.08.04, 20:19
      Opowiem Wam historię o moim Aniele Stróżu.
      Pierwszy rok studiów, stałam w jakiejś tam kolejce.Byłam w ciąży 2 mieś.,
      akurat na uczelni był remont.Ściany malowali jakąś cuchnąca farbą.Zrobiło mi
      się dziwnie słodko, więc postanowiłam wyjść trochę odetchnąc.Wyszłam na
      zewnątrz i ....buch.Zrobiło mi się jasno przed oczami i upadłam.Nikt, dosłownie
      nikt się mnią nie zaiteresował.Leżałam przed colegium novum na środku placyku,
      ludzie mnie mijali.W pewnym momęcie podeszła jakas dziewczyna i pozbierala mnie
      stamtąd.Usiadłyśmy na ławce.Miała jasne falowane włosy do ramion i niebieskie
      oczy(idealny obraz Anioła co?).Łamaną polszczyzną zapytała się czy wszytko
      dobrze, powiedziała,że zostanie ze mną ,aż całkowicie dojde do siebie.Jakiś
      czas potem siedziałam w knajpce przy stoliku z jakimiś dwiema starszymi
      paniami.Rozmowa zeszła na temat Aniołów.DOWIEDZIAŁAM SIĘ WTEDY ,ŻE TEN DZIEŃ
      WŁAŚNIE BYŁ DNIEM ANIOŁA STRÓŻA.Zatkało mnie, poczułam się jabym byla we śnie.
      Do tej pory mam wrażnienie ,że ta dziewczyna była "wysłannikiem".
      • natkaszczerbatka Re: Anioł przy moim stoliku 20.08.04, 20:34
        Ostatnio byłam w księgarni przy Muzeum Etnograficznym (Warszawa). Znalazłam
        przpiękne książki o Aniołach. Naprawdę polecam. Chętnie bym wykupiła je
        wszystkie.
        • alina1 Re: Anioł przy moim stoliku 21.08.04, 21:44
          Byłam niedawno na pogrzebie sąsiada, młodego zakonnika.
          Wracając odwiedziałam grób swojego podatnika. Zginął niedawno w wypadku na
          motorze. Była fajnym, młodym człowiekiem.
          Podszedł do mnie mężczyzna i zapytał "dlaczego zmarł tak młody człowiek".
          Odpowiedziałam, że miał wypadek, na motorze.
          Powiedział wtedy "niech Bóg da mu niebo i odszedł.
          Łzy stanęły mi w oczach.
          Niezwykłe wrażliwy człowiek? Anioł?
    • anuszkaa Re: Anioł przy moim stoliku 22.08.04, 13:54
      5 stycznia mój synek za nic nie chciał połozyć się spać. Krył się po kątach,
      dusił własnym płaczem. Zapytany o powód, łkał, że się boi. Zwołałam całą
      rodzinę na wieczorną modlitwę do Anioła Stróża. Synek łkał nadal: "Anioł Stróż
      jest za słaby". Zapropnowałam modlitwę do Archanioła Rafała z potężnymi
      skrzydłami. Synek usnął.

      Nazajutrz samochód mojego męża został staranowany przez autobus volvo. Z
      samochodu została sterta bebechów. Nikt nie przypuszczał, że w środku ocalał
      człowiek. Po wielu miesiącach leczenia mąż chciał obejrzeć wrak. Pojechałam z
      nim i stanełam po raz pierwszy nad rdzewiejącym już, zmasakrowanym wozem.
      Wnętrze zasypane było szkłem i materialami opatrunkowymi - pozostałościami po
      akcji ratowniczej. Wsród tego wszystkiego zobaczyłam białe piórko.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka