Lekcja przyrody

07.09.04, 15:37
Bedąc na cmentarzu u Sylwuni, widziałam grupę dzieci które wraz z panią
wychowawczynią "zwiedzały" cmentarz.
kolejnym etapem "wycieczki" była kwatera dziecięca. Nie wiem czy pani
wychowawczyni mnie nie widziała (choć to nie możliwe, bo stała prawie obok
mnie) zatrzymała się własnmie koło mnie i zaczęła wypytywać dzieci, w jakie
sposób umierają takie maleństwa.
Opowiadała im o medycynie, o tym że rodzą się chore dzieci i musza odejść, o
boleści i żałobie jaka pozostaje w rodzicach.
Mi łzy zaczęły lecieć jak oszlałe. Nagle zdrętwiałam i nie byłam w stanie się
ruszyć i odejść by tego nie słuchać. dzieci gapiły się na mnie jak
zaczarowane, chyba widziły, że zaczęłam płakać, były jak osłupiałe.
Na koniec padło zdanie : "I po dziecku pozostaje grób"

Nic dodać nic ująć.
Miałam sporo czasu by sobie to przemyśleć. z jednej strony dobrze że
dzieciaki wiedzą,że są w niebie takie święte dzieci. Może ta wycieczka miała
na celu pokazanie tego, co stała się w Oseti.
Z drugiej strony czułam,że ta pani nie była przygotowana by opowiadać do
końca o tym dzieciom.No i te piękne końcowe zdanie, które wycięło mnie z
ziemi.
Przecież nam nie pozostał tylko grób!!!! - chciałam krzyknąć. Ale ...
Czy trzeba to komentować? powiedzcie sami.
    • czaroffnica24 Re: Lekcja przyrody 07.09.04, 15:54
      Nie wiem... współczuję...

      "I po dziecku pozostaje grób" i żal w sercach rodziców i bliskich.
      • oyate Re: Lekcja przyrody 08.09.04, 07:43
        "i po dzieciach zostaje grób,żal w sercach rodziców i bliskich" oraz masa
        wspomnień
        • natkaszczerbatka Re: Lekcja przyrody 11.09.04, 17:16
          "i po dzieciach zostaje grób,żal w sercach rodziców i bliskich" oraz masa
          wspomnień"
          ależ nie! Przecież te dzieci wciąż są wśród nas! Istnieją - tylko w innym
          wymiarze. Dzięki nim uczymy się także tego innego wymiaru. Jak można mówić, że
          po tych dzieciach pozostaje tylko grób, żal i wspomnienia! Moj synek urodził
          się martwy, nawet wspomnień nie mam, a jednak mój synek istnieje! I to nie jest
          ani żal ani wspomnienia, tym bardziej nawet grób - bo nie ma grobu ... czuje go
          zawsze jest blisko, doradza mi w wielu sytuacjach, pomaga ... ja to czuje!
          Dlaczego mówicie, że coś pozostaje ... to wciąż trwa!
    • ali_bey Re: Lekcja przyrody 08.09.04, 09:13
      Jolu brak mi słów.Sama pochodzę z rodzimy nauczycielskiej, tym bardziej mi
      wstyd.Ściskam mocno.
      • ada16 Re: Lekcja przyrody 08.09.04, 09:31
        A ja myślę, że może forma nie bardzo , ale intencje dobre.
        • agablues Re: Lekcja przyrody 08.09.04, 09:51
          Masz rację, Ado, zwykle intencje są dobre, tylko nie wiadomo jak powiedzieć.
          Myślę sobie, że ludzie nie wiedzą co i jak mówić o chorobach, śmierci dzieci. I
          dopóki im tego nie powiemy, będą myśleli schematami( choroba dziecka to kara
          boża, życie z wyrokiem na dziecko - to już tylko rozpacz, a po smierci - tylko
          grób, żałoby nie nosi się po takich malutkich dzieciach..itd). Zdania - puste
          frazesy.
          -
    • lapandora Jolu.. 11.09.04, 10:00
      podczepiam tutaj swoj watek, chociaz nawiązuje on bardziej innej Twojej
      wypowiedzi. Dotyczyla odwiedzin na cmentarzu i spacerow rodzin wsrod grobów.
      Nie mogę znalezc tego watku, bylam w nim poruszona.

      W związku z tym chcialam podpytac, moze glupie będą moje pytania- dlaczego
      draznią Was takie sytuacje? Nie pytam z przekory, ani z wyrzutami. Po prostu
      niewiedzia.

      Moja siostra, po tragicznej smierci swojej 9 letniej córci, bardzo czesto
      przychodzila na cmentarz ze swoja drugą, wówczas 6 letnią córcia. Spacerowały
      alejkami, czytały pomniki. W ten sposób Kamila uczyla sie Nieba, Boga, układała
      po swojemu świat w którym teraz żyje Agnieszka.

      Było jej to bardzo potrzebne. Chyba świadomość własnie, że i dzieci umierają,
      że jej siostra nie jest sama, że ma kolezanki, kolegów.
      Ot takie dziecięce rozumowanie.

      Być moze i one wtedy zranily jakąs mamę, ale zrobiły to zupełnie nieswiadomie,
      i bez złych intencji.

      Pozdrawiam!
      Dorota
      • j0204 Re: Jolu.. 11.09.04, 13:07
        Dorotko,
        pisząc o takich sytuacjach, absolutnie nie mam na celu "wyganiania" tych ludzi
        z cmentarza, by nie mogli spacerować. ale srasznie drażni mnie sytuacja, gdy
        spacerująca babcia z wnusiem, albo ktoś inny - staje mi nad głową i coś jeszcze
        na głos dopowiada od siebie.
        Doroto, nie wszyscy ludzie mają odrobinę taktu i umiaru. Nie ganię ich za to,
        bo moze nie umieją czego przekazać w dobry sposób, by nikogo nie urtazić.
        Ale jedno pytanie babci, która chodziła z wnuczkami "Czy pani już wcześniej
        wykupiła to miejsce dla dziecka?" zwaliło mnie totalnie i stałam jak wryta a
        potem ze złością jej odpowiedzoiałam" Tak, bo nie miałam na co innego wydać
        pieniedzy, tylko na grób córki" Moze wtedy mnie poniosło, ale inaczej nie
        mogłam.
        Jestem szcxzęśliwa ) o ile tak można napisać), ze są osoby dorosłe i
        doświadczone w przekazaniu informacji małym dzieciakom o śmierci i o Aniołkach.
        Chyba mało zrozumiae zabrzmiał ten post, ale mam nadzi, ze wiesz co chciałam
        napisać.
        I nie mam żadnej urazy ani obrazy to takich osób jak Twoja siostra.
        Ściskam Cię mocno
        jola
        • lapandora Re: Jolu.. 11.09.04, 19:27
          Dzieki Jolu :)) Masz zupelną rację, i chyba Cię rozumiem.
          Czesto ton wypowiedzi, sytuacja, spojrzenie mówia więcej niż słowa. Dlatego
          pozniej same słowa przenoszone na papier są odbierane nieco inaczej, niż chciał
          autor.

          Masz rację, niestety wiele osób takt i kulturę zostawia w domu.

          Pozdrawiam cieplutko
          Dorota
      • agablues Re: Jolu.. 11.09.04, 23:02
        Doroto, pozwól, że ja też odpowiem.
        Nie mam nic przeciwko "zwiedzaniu" cmentarza, oglądania go, oglądania nagrobków.
        Sama często tak robię, zwłaszcza ostatnio, bo szukam pięknych kamieni dla Igi.
        Ale nigdy nie staję nikomu za plecami, staram się zapamiętać co to za nagrobek i
        przyjść jak już nikogo nie będzie. Ja bardzo nie lubię, kiedy ktoś stoi mi za
        plecami, podczas gdy ja robię coś przy Igusi. To jest mój czas z nią, dla niej,
        czasami sobie coś mamroczę, rozmawiam i potrzebuję intymności. Co innego, gdy
        jestem z kimś znajomym czy bliskim. Ale wtedy też nie lubię "gapiów".
        Chyba rozumiesz o co mi chodzi. Każdy ma prawo chodzić po cmentarzu, oglądać,
        nawet na swój sposób przeżywać, ale może niekoniecznie akurat w tym momencie,
        kiedy bliscy są przy grobie.
        Pozdrawiam Aga
Pełna wersja