agablues
28.09.04, 15:33
Kochani, jak w tytule.
Wydrukowałam wstęp Natki ze strony ( miałam odwiedzić tyko dziecięce szpitale,
więc informacja o Trudnej ciąży i Poronieniach nie była potrzebna) + kilka
starych ulotek. Byłam w na Niekłańskiej - na oddziale niemowlęcym i OIOMie, na
Staryniewicza ( jednak gin- położnictwo) - u ginekologów i neonatologów i na
Działdowskiej - na oddziale Patologii noworodka.
Po pierwsze - nie można zostawiać ulotek na korytarzach. Najlepiej jak pójdzie
się od razu do ordynatora oddziału i jemu przekaże się ulotki, informacje o
forum. Mozna też pójść do Oddziałowej.
Wszędzie byłam przyjęta z ogromną życzliwością. Za każdym razem mówiono mi, że
rzeczywiście problem jest wielki i szpitale w żaden sposób nie mogą pomóc (
nie ma grup wsparcia, nie ma zaplecza psychologiczngo). Lekarzom leży na
sercach to, że rodzice wychodzą z problemem ze szpitala i nie mają do kogo się
zwrócić.
Wszyscy lekarze , z którymi dzisiaj rozmawiałam, z chęcią informacje wzięli i
powiedzieli, ze będą przekazywać rodzicom, którym są one potrzebne.
Działajcie w swoich miastach. Najlepiej zacząć chyba od znajomych lekarzy -
ginekologa, oddziału połóżniczego, oddziału dziecięcego. Ja zapisałam sobie
dzisiaj kontakty do księży, którzy pracują w szpitalach - im tez warto o nas
powiedzieć. Z tego, co rozmawiałam z Anią O, a która dzwoniła po różnych
szpitalach w Polsce, wszyscy są wdzięczni za informacje o naszym forum.
Zdaję sobie sprawę, że internet nie jest dostępny dla wszystkich. Jeżeli
czujecie się na siłach i chcecie w ten sposób pomagać innym rodzicom,
zostawiajcie namiary tradycyjne na siebie ( nr tel., adres ).
Tyle pierwszych wrażeń i uwag. Powiem Wam, że bardzo mnie to pozytywnie
nastraja. Najgorszy był pierwszy raz, potem - żałowałam, że nie mogę jeszcze
do któregoś pójść. Warto było
:-))