okti22
29.10.04, 17:33
coraz mocniej dociera do mnie ze (rozmowy z poloznymi i innymi lekarzami)
ogromna czesc winy za smierc mojego dziecka jest po stronie gin, ktora
prowadzac moja ciaze "zapomniala" o kilku waznych sprawach. Czy ktos ma
jakies doswiadczenia w walce z lekarzem w udowodnieniu jego bledu lub
niedopatrzenia. Warto walczyc na drodze sadowej? O co?