sdr
04.01.05, 19:59
Zajrzałam tu kiedyś. Tak na chwilkę. Potem wróciłam. Po jakimś czasie
odważyłam się napisać pierwszy post. Potem kolejny. I wydawało mi się, że
wszystkie jesteśmy na równych prawach. I te "stare" i te "nowe". Ale przy
okazji ostatniej, bardzo burzliwej dyskusji wokół sprawy Uli wyszło coś
jeszcze. Że wiekszość ze starej kadry jest zaskoczona, rozczarowana,
rozżalona. Tym, co się dzieje teraz na forum. Pojawiły sie głosy - co było
kiedyś i że kiedyś było lepiej i że to se ne wrati. Poczułam sie troche tak,
jakby ktos pokazał mi delikatnie drzwi. a przecież to chyba naturalne, że
skoro forum jest otwarte to żyje i rozwija sie i trafiaja na nie różne osoby.
Przeciez nigdzie ne zostało napisane że pomoc to jedynie głaskanie się w
zamknietym kregu wzajemnej adoracji. Kilka postów odebrałam niemal jako
szantaż - kiedys było inaczej, teraz tak nie jest, nie przyjdę, nie napiszę.
Może w takim razie "Starszyzno Forumowa" należało załozyć bliźniacze,
zamkniete forum. Tak jak to jest z "trudna ciążą"? Jedno otwarte, drugie
prywatne.I może to jest wyjscie? doskonale wiadomo, że trudno kontrolować
wszystko. tym bardziej wirtualnie. Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam
kciuki, zeby to wszytsko sie wyprostowało. Ale chyba juz pisać nie będę. I
nie dlatego,że było kiedys lepiej a teraz jest gorzej. Tylko dlatego, żeby
nikt nie musiał tak mówić.Dominika, nowa forumowiczka