mamarafka
26.01.05, 14:51
Czy to nie jest trochę tak, że cmentarze są dla żywych?
Piszemy o naszych Aniołkach - wierzymy, że są już zdrowe i radosne w niebie
albo tuż obok nas. A mimo to mówimy, że idziemy do Jasia czy do Małgosi na
cmentarz. Przecież tych dzieci nie ma w zimnym, ciemnym grobie. Kto normalny
by chciał żeby tam były? Tam spoczywaja tylko ich ciała. Czy mimo wszystko nie
lepiej z premedytacja mówić, że idzie się na cmentarz na grób Jasia czy Małgosi?
Co myślicie na ten temat?