05.02.05, 14:58
Witam Was Wszystkich bardzo serdecznie.Piszę, bo chcę tu być, bo potrzebuję
tu być. Przez długich 6 lat leczyłam niepłodność (endometrioza).Nie chcę już
pamiętać tego okresu.W 06.03 roku zobaczyłam II upragnione kreski.Nasze
szczęście i radośc były przeogromne do 13 t.c kiedy dostałam krwotok.Trafiłam
do szpitala.USG- serduszko bije,tydzień czekania na powtórne USG- nadal
bije.To był najgorszy moment w mojej ciąży, reszta przebiegała wzorcowo aż do
18.02.04 (36 t.c.), wieczorem dostałam kolejnego krwotoku.Pojechaliśmy do
szpitala.Badanie-szybka diagnoza, cesarka.Uśpili mnie całą, pamiętam tylko,że
po porocie zapytałam się czy synek jest zdrowy, czy żyje, więcej nie
pamiętam.Kacperek ur.się 18.02.04 o 23.58.Obudziłam się o 4 rano,
p.dr.przyszła i powiedziała tylko tyle,że "uciekliśmy grabarzowi z pod łopaty
ale już jest dobrze", i zostawiła mnie......Nie wiedziałam dlaczego tak
powiedziała, było mi ciężko, wszystko bolało ale czekałam aż przyniosą mi
synka, powiedzieli,że wszystko jest dobrze,że się udało, że jest zdrowy.Było
wcześnie rano, nie przynieśli go, dlaczego? Nikt mi nie chciał odpowiedzieć
kazali czekać, 12.00 nadal nic, po co ten wywiad? Pytali mnie czy ktoś
chorował w rodzinie, o wady wrodzone itd., po co? Tatuś widział Kacperka
pierwszy, ja leżałam na sali na przeciwko sali z noworodkami, kiedy one
płakały zastanawiałam sie czy to nie Kacper i serce mnie bolało.W końcu pani
dr.przyszła i powiedziała, że Kacper urodził się z niedrożnym przełykiem z
przetoką przełykowo- tchawiczą.Wyłam z bólu, bo płaczem tego nie można było
nazwać.Ochrzciliśmy go i ok.17.00 zobaczyłam poraz pierwszy moją
kruszynkę.Zawiniętą w zielony becik, gotową do drogi.Był ze mną 5 min.i
pojechał do ICZMP do Łodzi.na operację.To tyle z historii.Obecnie Kacper ma
prawie rok.Jest po 4 operacjach, 2 ph-metriach, 4 zapaleniach płuc, 1
zapaleniu oskrzeli, ma poszerzone ukm lewej nerki,wiotkość kratani.To to co
złe a to co dobre:rozwija się prawidłowo, jest pogodnym, wesołym dzieckiem,
ma 9 zębów, powoli próbuje chodzić. Dlaczego tu napisałam? Potrzebuje się
wygadać, wypisać, jest mi źle kiedy jestem "sama" ze swoimi myślami.Wiem,że
Kacper rozwija się bardzo dobrze jak na to co przeszedł ale ja nie potrafie
pozbyć sie poczucia winy, nie potrafie patrzeć na niego jak na zdrowe
dziecko.Codzień go obserwuje i zastanawiam się czy nie jest chory.To stało
się obsesją, ten paniczny strach o niego, boje sie,że będzie przezemnie
nieszczęśliwy,że stane się sterylną matką.Bardzo go kocham i chciałabym żeby
normalnie żył.Czytam wasze historie i podziwiam, często płacze, ze szczęścia
z żalu, różnie i uczę sie od was jak żyć, żeby nie zwariować.Dziękuję za
to,ze jesteście. Kasia
Obserwuj wątek
    • kartoflanka Re: Kacper 05.02.05, 16:08
      pewnie to cie nie pocieszy, ale kiedy moj synek jeszcze zyl, to slyszlam, ze
      pierwszy rok jest najgorszy, ze pozniej jest juz lepiej. tez mial wiotkosc
      krtani, do tego refluks i inne problemy...oczywiscie wtedy jeszcze nikt nie
      wiedzial, ze piotrus ma tez chory mozg.
      w kazdym badz razie - jestem pewna, ze ten stan u ciebie minie, ze
      sie "otrzaskasz", zobaczysz bedzie lepiej w koncu rok to naprawde bardzo krotko.
      trzymam kciuki.
      • jelvet Re: Kacper 05.02.05, 18:07
        Kasiu witaj choc my sie znamy z bociana (mooniia)
        trzymam kciuki za Kacperka aby było już tylko lepiej
        • kasiag744 Re: Kacper 05.02.05, 22:21
          Mooniia wiem,że się znamy.Zrobiłam wczoraj mały wywiad i wiem,że jelvet i
          mooniia to ty.Chciałam ci bardzo,bardzo mocno podziękować.Jakiś czas temu
          jednej z dziewczyn z tego forum dałaś namiary na mnie.Piszemy i gadamy z Agą do
          dziś,mamy wspólne tematy i jestem ci bardzo wdzięczna,że
          nas "poznałaś".Obiecałam sobie,że ci podziękuje co niniejszym czynie.Całuski
          dla Martusi i Małgosi.Mam nadzieje że u nich wszystko w porządku.Uściskaj je od
          ciotki pa pa
      • kasiag744 Re: Kacper 05.02.05, 22:23
        Dziękuje ci Kartoflanko, ten rok u nas minie już 18.02 i trzymam cię za
        słowo "że będzie lepiej"
        • kartoflanka Re: Kacper 05.02.05, 22:26
          :)
          na pewno, zobaczysz, grunt ze maly sie dobrze rozwija...jak zacznie sie sam
          przemieszczac to odetchniesz(tak bylo z moja coreczka)a jak zacznie gadac to
          przestaniesz myslec o tych operacjach i chorobach
          caluje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka