Dodaj do ulubionych

PROŚBA - NIETYPOWA

06.04.05, 15:00
Witam!
Jestem dziennikarką radia RMF, mam bardzo nieśmiałą prośbę aby móc
towarzyszyć Wam albo jednej lub jednemu z Was podczas transmisji piatkowych
uroczystości w Watykanie. Proszę, bo myślę, że najlepiej wiecie co to
nadzieja, wiara i zwątpienie.
Jeśli nie - rozumiem to doskonale, jesli tak to podaję mojego maila:
a.burzynska@rmf.fm
Pozdrawiam i ściskam mocno.
Przyznam się, ze od dawna zaglądam na forum. Cieszę się i płaczę z Wami. Nie
napieszę , ze podziwiam, bo wiem jak się denerwujecie.
Obserwuj wątek
    • moni151 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 10:27
      śmierć i pogrzeb własnego dziecka to przezycie mistyczne,osobiste i
      nieporównywalne do rzadnej innej "staty" ale o tym wiedzą tylko ci co to
      przezyli.Nie wiem jakąmiałaś wizję....ale my będziemy przezywać to jak każdy
      katolik(z tą roznicą ze jakaś część nas jest w niebie)
    • ladyhawke12 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 12:42
      Jest rozpacz, i smutek, pozniej wyciszenie, i na nowo, przyjdz na Blonia
      poprostu, zobaczysz rozpacz, i smutek, pozniej wyciszenie, nadzieje, nasze
      Anioly sa z nim, otworzyly mu brame i teraz kurczowo sie go trzymaja, siedza na
      kolanach targaja za siwe wlosy, a On Karol, Jan Paweł usmiecha sie i cieszy bo
      jest z dziecmi, mlodzieza ktora ukochal za zycia. Na Bloniach bedzie wiele z
      nas, ale kazda potrzebuje tego miejsca w sercu tylko dla siebie, choc w takim
      tlumie. Przyjdz i spojrz w oczy ludzia zobaczysz ich serca i nie bedziesz
      musiala o nic juz pytac.
      • ladyhawke12 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 14:08
        Pomórzcie Pani Agnieszce, moze latwiej bedzie ludziom choc troche zrozumiec
        teraz co czujemy
        • agafa30 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 14:29
          przykro mi, ale ja w niczym nie mogę pomóc. Nadal trudno mi uwierzyć, że
          istnieje Bóg, któy pozwalałby na cierpienie malutkich, niewinnych dzieciątek.
    • mmmmmm2 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 14:55
      A ja jednak nie widzę związku. Każda śmierć jest sraszna i po cóż znowu szukać
      sensacji w tym stylu? Śmierć Papieża jest taką tragedią dla nas wszystkich, że
      próba spotęgowania rozpaczy przez towarzyszenie podczas transmisji pogrzebu
      matce która straciła dziecko mija się z celem. Dajcie spokój. Piątek będzie dla
      wielu Polaków ciężki - ja się nie mogę pozbierać od soboty. Cały czas ryczę,
      boli mnie głowa i mam dół totalny. Po cóż jeszcze bardziej podsycać rozpacz?
      Ewa - mama Aniołka Julii
      • burzka Re: PROŚBA - NIETYPOWA 07.04.05, 15:10
        nie chodzi mi o sensację, choć domyslałam się i bałam, że tak to odbierzecie.
        Chciałam - tak jak już napisałam w jednym z prywatnych maili spędzić ten dzień
        z kimś dla mnie szczególnym. Dla mnie jesteście bardzo bliskie i bardzo ważne,
        choć nigdy was nie widziałam. Chodziło o rozmowe (i to nie "w toku"), o
        refleksję, choć sama miałam i mam wątpliwości czy powinnam prosić Was o taką
        rzecz. Teraz jak nigdy wcześniej brakuje mi słów....
        Mam malutką córeczkę i jestem szcześliwa, choć nie zawsze tak było i może
        dlatego tak strasznie się boję. Wcześniej "osierociła" mnie malutka istotka ,
        bardzo malutka bo miała tylko kilka tygodni. Też nie rozumiem dlaczego Bóg
        potrzebuje w niebie takich aniołków i dlaczego pozawala na takie cierpienia.
        Tak samo próbuję znależź w tym jakikolwiek sens, żeby nie oszaleć.
        Przepraszam za te osobiste dygresje, ale musiałam napisać. W sumie bardzo długo
        się do tego zbierałam.
        Może chciałm spotkać się także dla siebie.
        Ściskam mocno
        Agnieszka - Burzka
    • burzka Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 08:07
      Aga

      Dzięki Tobie i temu forum świat się zatrzymał. Nawet nie wiesz ile osób płakało
      razem z Tobą i tęskni za Igusią. Ile osób, choc nie miało odwagi napisać (choć
      wie, ze istnieje wątek dla czytających) trzymało kciuki, cieszyło się każdym
      dniem życia i rozpaczało wtedy, gdy Twoja córeczka odeszła. Nigdy nie zapomnę
      tego jak opisałaś pogrzeb. Płakałam jak bóbr .... razem z moim Robertem.
      Ściskam mocno , bardzo mocno
      • natkaszczerbatka Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 19:47
        po delikatnych upomnieniach, miałam tu już nie pisać ... ale nie mogę się
        powstrzymać ... obiecuje że to jeśli nie ostatni to jeden z ostatnich postów.

        Umarł Wielki Mędrzec, Mistrz duchowy, który zmienił świat. Przez kilkadziesiąt
        lat cięzko na to pracował. Pokazał drogę miliardom ludzi, niezależnie od
        wyznania.

        Jego śmierć była piękna i wzruszająca. A smutek który jej towarzyszył to raczej
        pewien rodzaj refleksji i modlitwy.

        Umarł Myśliciel, który podejmował decyzje dotyczące CAŁEGO ŚWIATA i jego
        dotychczasowego porządku.

        Nie śmiem porównywać Jego zycia z życiem mojego syna. Jego śmierci ze śmiercią
        mojego syna, jakkolwiek byłaby dla mnie ciezka i trudna.
        A dzisiejsza msza była okazją do niecodziennej refleksji, modlitwy, przecież to
        nie był zwyczajny pogrzeb! Wyobrażacie sobie jak Wielka Pozytywna Energia
        tworzy się w trakcie takiego wydarzenia? Bóg poprzez ten pogrzeb dał wszystkim
        maluczkim okazję do przeżycia czegoś naprawdę Pięknego i Cudownego i
        szaleństwem dla mnie byłoby z tego nie skorzystać ...
        ...
        Dlaczego wciąż nie mozemy wyjść poza czubek własnego nosa?
    • maresz49 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 19:58
      Zawsze mi się wydawało, ze to forum jest zamkniętą kliką pod wezwaniem
      Agi.Osoby,która zawsze usuwa niewygodne wątki.Oczyszcza forum od niechcianych
      wypowiedzi.Ale to co potrafiłaś napisac o Papieżu,przerasta chyba nawet
      niewierzących.Usuń to jak najszybciej.To wstyd i jeszcze raz wstyd,że można tak
      bluźnić.Zastanów się kobieto,dlaczego wszyscy kochają Papieża,a nie Ciebie i
      Twoją córkę? I nie pisz więcej takich bzdur na tym "świętm" forum.Ludzie
      załóżcie sobie nowe forum,bo taka osoba nie powinna się wypowiadać
      publicznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!Tylko zły człowiek może mówić tak źle o Ojcu
      Świętym!Popatrz może jednak w telewizor-to Ci się oczy otworzą-Papieża opłakuje
      cały świat!
      • ewa5005 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 20:05
        maresz49

        opanuj się!
        • ewa9922 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 20:36
          blużnisz!!!!
      • olka74 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 20:32
        Rzadko sie odzywam...ale czuje dokladnie to co aga..jestesmy tylko ludzmi i
        pewne rzeczy bolą nas po prostu po ludzku...post agi nie jest bluźnierstwem
        ..Aga nie odebrała Papiezowi jego wielkości ...Aga mowi o miłości do swojej
        córki..o miłłości rodziców do dzieci..każdy z nas jest egoistą i nasz osobisty
        ból jest dla nas największy..aga powiedziała na glos co czuje, gdzie tu zło?
        odpuść maresz
        • heath2 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 21:02
          Agablues, pięknie formułujesz cudze myśli w słowa. Moje myśli. Staję w Twojej
          obronie i myślę, że nic złego czy blużnierczego nie napisałaś. Ja też nie
          kochałam Papieża. Niekochać nie znaczy nienawidzić, ludzie pomyślcie!!! Nie
          jestem głęboko religijna, Papież nie był dla mnie autorytetem, nie miałam
          autorytetów. Żyłam tak, zeby nie czynić innym złego, żeby nikt przeze mnie nie
          płakał. W zasadzie to nie słuchałam Papieża, nie wiedziałam o Nim nic, prócz
          tego, że otworzył się na inne kultury i religie i był żarliwym obrońcą życia,
          zresztą jak przystało na katolickiego duchownego. Teraz widzę, jak wielkie były
          Jego czyny. Ale dziwią mnie niektóre wypowiedzi, typu: Papież był najważniejszą
          osobą w moim życiu, kochałem Go bardziej niż własnego ojca, kochałem tylko
          Papieża. Cóż, ja Go nie kochałam. Ale bardzo jestem dumna, że był Polakiem i był
          tak bardzo ludzki, choiaż duchowny... Mam awersję do polskiego kleru. Chcę
          pamiętać Go uśmiechniętego, całującego i błogosławiącego dzieci, chorych, Żydów,
          prawosławnych, muzułmanów, ateistów. Był wielki. Ale Go nie kochałam. Kocham
          moją rodzinę. Kocham syneczka, który został mi brutalnie wyrwany z życia, z
          ciała. Dopiero pół roku po Jego śmierci odważyłam się postawić Jego zdjęcie w 2
          miejscach w domu. Oczywiście znajomi i rodzina nie pytają o to zdjęcie. Maresz,
          brzmisz jak bigot(ka) i założę się, ze nie chciałbyś, żeby następny papież był
          czarnoskóry. Nie zamierzam z tobą polemizować, odpisuj sobie co chcesz. W moim
          oknie wisi zdjęcie uśmiechniętego Karola Wojtyły, Papieża z misiem koala na
          ręku. Taki dla mnie pozostanie - dobry i ciepły. Ale Go nie kochałam...
        • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 22:55
          O czym Wy piszecie?Czy tak trudno zrozumieć kim Był dla nas zwłaszcza dla nas
          Polaków Papież?Co Was tak drażni?to że opłakują Go
          miliony ludzi na świecie?czy to ,że żegnały Go w ostatniej drodze głowy
          największych mocarstw.Wydaje się Wam,że tylko Wy posiadacie monopol na cierpienie?
          Ten kto naprawdę cierpi nosi swój ból w sercu.Tak więc Panie,które raczyły mieć
          odmienne zdanie - w całej okazałości popieram.Czyż Papież nie był naszym
          duchowym ojcem?Czyż nie musimy go opłakiwać jak dzieci po stracie rodzica?
    • mamaadama4 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:09
      Przecież Aga nie pisze nic przeciwko Papieżowi. Tylko pokauje, że nie zawsze
      potrafimy zjednoczyć się z kims w poczuciu straty, nie zawsze rozumiemy czyjąś
      startę. Ja też nie mogłam zrozumieć, że świat nie zatrzymał się po śmierci
      Hanki. Cieszę się (chociaż to niezbyt fortunne słowo), że potrafił zatrzymać
      się po śmierci tego Człowieka.
    • marzekal Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:19
      Bardzo was proszę nie obrażajcie się nawzajem. Każdy ma prawo do swoich
      przekonań ale nie do nietolerancji. Aniu, czasami zarzucamy komuś żeby nie
      mówił nam co mamy czuć i jak odbywać okres żałoby. To samo tyczy się nas
      płaczących za Ojcem Świętym. Nie podobają mi się wypowiedzi, że ktoś kocha Jana
      Pawła II bardziej niż własnego Ojca ale z drugiej strony ma prawo tak czuć. To
      jest jego odczucie, tak jak nasze gdy myślimy o swoich utraconych Dzieciach. A
      kochać można wielu i to zależy tylko od nas czy zamkniemy się w swojej żałobie
      (i stworzymy sobie piekło) czy zobaczymy też innych (i stworzymy namiastkę
      Nieba). Ale do tego potrzeba Miłości.
      • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:45
        Święte słowa!Ale jesli ktos pisze o tym,że nie ma w swym życiu autorytetu
        to wytłumacz mi czy jego zycie jest cos warte?Gdy odchodzi dziecko ból jest nie do
        pokonania.Ja wiem coś o tym,świat się wali.Ale wiem tez jedno-smutek,żal i żałobę
        nosi się w sercu.

      • maresz49 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:49
        Dodam jeszcze,że nieodmienne mam wrażenie,że cokolwiek napisze ta kobieta-
        Aga,to wszystkie "jej"koleżanki jak jeden mąż jej przytakują.Przeczytajcie
        dokładnie jak ona obraża Papieża i Nas Polaków.POCHYL nisko głowe przed
        Papieżem.Nie mogę pojąć,że osoba,która prowadzi forum o śmierci i chorobie i
        sama straciła dziecko nie patrzy z pokorą w kierunku Ojca Świętego .Powinnaś
        słuchać i uczyć się nauk Papieża,a nie pisać takie rzeczy.Myślę,że już wiele
        osób,które przeczytało to co wypisujesz przejrzało na oczy- JAKA to osoba
        założyła to forum.
        • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:56
          Maresz też odnoszę takie wrażenie.Może się boją aby nie zostały wykasowane ich
          posty?
        • fibo1 Re: do Sz.P. maresz49 i paragraf221 09.04.05, 00:56
          Szanowne Panie!
          Ja tylko w sprawie technicznej, nie chcę się kłócić, po prostu jestem ciekawy:
          czy do pisania postów przystępujecie Panie w beretach moherowych, czy zgoła
          przeciwnie? Ja optuję za pierwszą możliwością z racji stroju organizacyjnego,
          żona twierdzi, że zbyt ciepło...
          Wdzięczny będąc za objaśnienie
          pozdrawiam, zdrowia życzę
          • paragraf221 Szanowny Pan Fibo 1 09.04.05, 01:19
            Szanowny Panie!
            Ja również nie chcę się kłócic.A jesli chodzi o sprawę techniczną:to przysięgam
            że nigdy ale to nigdy nie dane mi było nosić żadnego bereciku.
            Mieszkam od lat na zgniłym zachodzie i grzecznie donoszę,że tu jest dosyć
            ciepło.A co do stroju
            organizacyjnego hmm..no coż wydaje mi się,że przez takich ludzi jak Szanowny Pan
            moja rodzina w latach 80-tych dostała bilet w jedną stronę.A na tym forum jestem
            tylko dlatego,że rodzina dostala maila iż ktoś potrzebuje pomocy.W takim razie
            żegnam i życzę Panu i Pana Żonie zdrowia oraz pozbycia się cechy narodowej
            Polaków-pieniactwa.
            • fibo1 Re: Szanowny Pan Fibo 1 do paragraf221 09.04.05, 01:50
              Królowo!
              Przecież przeprosiłem!

              Być może to przez moje działania rodzina Pani musiała wyjechać, ale ja NAPRAWDĘ
              od połowy lat siedemdziesiątych walczyłem jak mogłem TYLKO z komuną i ubecją.
              I też mi proponowali w stanie wojennym bilet w jedną stronę. Może inni. Ja
              akurat nie przyjąłem świadom zresztą konsekwencji. Były.
              Więc czemu wzmianka o części garderoby sprowokowała Panią do szukania mi w
              rodzinie Pinocheta lub Urbana?
              Przepraszam raz jeszcze, przepraszam za beret, którego z nadmiaru gorąca nie
              nosi Pani wcale, przepraszam za wyjazd rodziny na Zachód w latach 80-tych, bo
              gdybym nie knuł z innymi kretynami- to by Jaruzelek Stanu Wojennego nie
              wprowadził, przepraszam również za przyrodzone mi pieniactwo, choć jedyny proces
              w jakim brałem udział dotyczył ukarania sprawcy śmierci mojej córki.
              Za żonę nie przepraszam, ona niewinna! Ma co prawda parszywy charakter, ale to
              już mój krzyż. Pieniactwa w niej ani, ani. I też ostro knuła. W razie czego
              służę odnośnymi tytułami ksiązek, wspomnień itp.
              Ponieważ miło nam się dyskurs rozwinął, aby nie zanudzać grupy: zapraszam
              serdecznie z dalszymi inwektywami na priv.
              Raz jeszcze głęboko i szczerze przepraszam!
              fibo
              PS i jeszcze jedno: bardzo Panią przepraszam za tę Królową w nagłówku.
        • agablues Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 06:52
          maresz49 napisał:

          > Dodam jeszcze,że nieodmienne mam wrażenie,że cokolwiek napisze ta kobieta-
          > Aga,to wszystkie "jej"koleżanki jak jeden mąż jej przytakują.Przeczytajcie
          > dokładnie jak ona obraża Papieża i Nas Polaków.POCHYL nisko głowe przed
          > Papieżem.Nie mogę pojąć,że osoba,która prowadzi forum o śmierci i chorobie i
          > sama straciła dziecko nie patrzy z pokorą w kierunku Ojca Świętego .Powinnaś
          > słuchać i uczyć się nauk Papieża,a nie pisać takie rzeczy.Myślę,że już wiele
          > osób,które przeczytało to co wypisujesz przejrzało na oczy- JAKA to osoba
          > założyła to forum.


          Maresz, nie znam Cię, chyba pojawiłeś się na tym forum pod moją nieobecność.
          Ale chętnie poczytam jak wypowiadałeś się w innych watkach...
          Nie mam zamiaru wzniecać kłótni i od razu zastrzegam - nie będziemy tu robić
          magla. Tylko jedna prośba - pokaż mi gdzie obraziłam Papieża?

          Moja złość jest skierowana do ludzi. I nawet nie jest to złość zawistna, czy
          nienawistna. Raczej złości mnie powierzcowność, czasami głupota ludzka. Ja z
          jednej strony to wszystko rozumiem. Łatwiej jest płakać z całym światem, łatwo
          jest chodzić w marszach, w tłumach - ten nastrój się tak łatwo udziela.
          Uczestniczy się w czymś epokowym. Ja to rozumiem. Ale boli mnie to, ze czasami
          ci sami ludzie nie potrafią chociaż współczuć swoim bliskim, którzy starcili
          dzieci. Często bywa tak, ze rodzina i znajomi nie pozwalają nam opłakiwać
          naszej realnej straty, nie możemy o tym mówić, każą nam jak najszybciej
          zapomnieć i postarać się o kolejne dziecko. Pisząc "nam" - uogólniam i mówię w
          imieniu rodziców po stracie - wielu z tego forum. Mnie było wiele oszczędzone i
          za każdym razem to podkreślam. Dzięki forum, moja Malutka zaistaniała nie tylko
          w naszym życiu. Nigdy Wam nie zapomnę kibicowania, kiedy pisałam co miesiąc co
          u nas. I nigdy nie przecenię tych wpisów po jej smierci. Smsów, maili na priva -
          choćby tylko z informacją - myślę o Was. Ja miałam szczęście. Ale czytam
          często o innych, którzy nie mieli tyle szczęścia, którzy byli całkiem sami ze
          swoją rozpaczą i nie mieli wsparcia nawet w najbliższych.

          Cóz dziwnego w tym, że kiedy odchodzi ktoś bardzo bliski - mój Boże, kto może
          być bliższy niż własne ukochane dziecko? - dziwimy się, ze świat
          nadal "normalnie" funkcjonuje? że nie zamarł razem z nami? Ze kiedy nasze
          dziecko leży martwe, dla innych istotny jest kolor kafelków do kuchni. I ja nie
          mówię, ze wszyscy mają płakać nad każdym dzieckiem, bo ja też niedawno
          wybierałam kafelki do kuchni, ale chodzi mi o to, zeby umieć się zatrzymać choś
          na chwilę, kiedy ktoś obok przeżywa jedne z najtrudniejszych chwil swojego
          zycia. A często jest tak, ze nasze bliskie otoczenie udaje, ze nic się nie
          stało.
          Od kilku dni chodzi za mną wiersz Poświatowskiej:

          Czy świat umrze trochę
          kiedy ja umrę
          patrzę patrzę
          ubrany w lisi kołnierz
          idzie świat

          nidgy nie myślałam
          że jestem włosem w jego futrze

          zawsze byłam tu
          on - tam

          a jednak
          miło jest pomyśleć
          że świat umrze trochę
          kiedy ja umrę

          Odpowiadając jeszcze na wpis Natkiszczerbatki - Papież ( zresztą jak Chrystus)
          pochylał sie nad każdym człowiekiem i chyba nie mierzył ludzi miarą - kto ile
          zrobił, tyle się należy szacunku, miłości, żałoby. Nie chodzi o porównywanie
          dokonań Papieża do naszych dzieci. Jestem przekonana, ze Karol Wojtyła jako
          człowiek ( najpierw świecki, potem duchowny, wreszcie Papież ) potrafiłby nas
          wspierać i rozumiałby nasz ból po stracie dziecka. Jestem przekonana, ze z Jego
          ust nigdy nie usłyszelibyśmy jakiegoś lakonicznego zdania, wyświechtanego
          frazesu i koniec. Jestem przekonana, ze dla Niego strata każdego życia była
          równie wielka, niezależnie czy ktoś żył lat kilkdziesiąt czy kilka dni.

          Chcę jeszcze dodać, ze zdaję sobie sprawę z tego, ze gdyby Iga urodziła się
          zdrowa, miała teraz prawie półtora roczku i byłaby rozkosznym małym dzieckiem -
          nie miałabym pojęcia o śmierci i żałobie. I najprawdopodobniej nie umiałabym
          się zachować wobec rodziców po stracie. nikt nas tego nie uczy, to jest temat
          tabu, o którym się nie mówi, bo jest zbyt przerażający. Ja to wiem. Ale Iga
          urodziła się chora i znalazłam się po drugiej stronie, i wiem, ze omijanie
          tematu, udawanie, ze dziecka nie było - czasami JEST boleśniejsze. Zdając sobie
          sprawę, ze forum czyta wielu ludzi, którzy sami nie dotknięci stratą, chcą się
          dowiedzieć jak z nami żyć, jak z nami rozmawiać. I dlatego dzielę się swoimi
          przemyśleniami czy odczuciami. Rodzice po stracie często myślą podobnie i
          dlatego sobie wzajemnie przytakujemy. Chodzi o to, by zrozumieli to również
          inni.

          Pozdrawiam serdecznie, Aga

          -
          Chore dziecko, strata dziecka
          Niespodzianka
          • joanka741 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 07:48
            A ja tylko chce podziękować Agnieszce za te słowa:)),nie jestem koleżanką z
            forum co potakuje........
            Ale o wiele lepiej rozumiem teraz jaką opieke i pomoc należy dać mamie która
            straciła dziecko.
            Odpowiedź jest prosta: wystarczy okazać to samo co ludzie okazuja Papieżowi!
            Co do wypowiedzi maresz - myśle że przesadzasz.
            Bo Aga nie krytykuje Papieża . Tylko ma żal że my, osoby bezpośrednio nie
            dotknięte nieszczęściem , nie potrafimy okazać takiego żalu tym, którzy cierpią
            blisko nas.
            Jeszcze taka myśl,która mi towarzyszyła przez ten czas po śmierci Papieża.
            Jak łatwo jest kochać na odległosć..........
            Jak łatwo robić coś w tłumie.....
            A może odwiedzić chorą sąsiadke??? Zrobić jej zakupy?? Pocieszyć takie osoby
            jak dziewczyny z tego Forum????
            To jest trudniejsze...........
            Mi slowa Agi duzo dały..............
            Nie widze w nich nic niewłaściwego
            Serdecznie pozdrawiam ,i jeszcze raz dziekuje!
            Agnieszko ,ja jeszcze tylko skomentuje reakcje koleżanki.
            Byłam sama w takiej sytuacji i tak samo przeprosiłam babcie dziecka które
            umarło.
            Ale to sie robi odruchowo,a przepraszam powiedziałam nie dlatego że temat
            nieciekawy i nie wart rozmowy!!!
            Tylko przeprosiłam bo bałam sie że swoim pytaniem porusze wspomnienia ,tej
            babci która miała łzy w oczach kiedy mi mówiła o smierci swojego wnuczka.
            Bylo mi głupio że zapytałam,że moze zraniłam,że wpycham sie nie w swoje
            sprawy!!!Kiedy po rozmowie odeszłam to płakałam,teraz wiem ze mogłam nie
            trzymać tych łez na potem....
            Ale nawet swoimi łzami bałam sie urazić,bo tak naprawde nie wiedziałam co
            robić...
            Teraz już wiem....
            Mam nadzieje że nie uraziłam nikogo swoim postem.
            Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
            • agablues Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 08:16
              Joanko, kilka lat temu moja koleżanka z liceum straciła w wypadku męża.
              Zostawił kilkuletnie dziecko i ją, 24 letnią wdowę. Dla mnie to, co ona może
              przeżywać było niewyobrażalne. Myślałam o niej często, ale kiedy się
              spotkałyśmy po ok. roku - nie odważyłam się wspomnieć o tym wypadku. Zabrakło
              mi odwago by powiedzieć " Bardzo Ci współczuję, to musiało być dla Ciebie
              niezmiernie ciężkie". Nie, była "gadka - szmatka" i to wszystko. I mam straszny
              wyrzut sumienia, ze nie potrafiłam, ze nie sprostałam. Co ryzykowałam? Gdyby
              nie chciała o tym mówić - w najgorszym razie - ucięłaby rozmowę, a może
              powiedziałaby - "Co Ty o tym możesz wiedzieć?" ( i miałaby rację). Mogłaby się
              jeszcze rozpłakać, a ja miałabym poczucie winy, ze to przeze mnie.

              Teraz wiem, ze jak ktoś płacze po stracie, to zwykle nie płacze "przez nas".
              Widocznie ten płacz jest nadal potrzebny i choć bardzo trudno towarzyszyć komuś
              płaczącemu, może warto się odważyć. Przez ten rok na forum, niewiele było osób,
              które deklarowały, ze nie chcą zupelnie poruszać tematu życia i smierci ich
              dziecka. Na początku - tak. Kiedy trudno jest cokolwiek mówić. Ale z czasem -
              ma się potrzebę mówienia o dziecku i każda okazja jest dobra. Nawet jeśli się
              przy tym płacze.

              Wszystkiego się boimy, prawda?
              A Papież powtarzał za Jezusem - "Nie lękajcie się".

              A.
              • agafa30 wyznanie 12.04.05, 13:17
                muszę przyznać, że i ja nie potrafię zachować się w obliczu śmierci, a tym
                bardziej - dziecka. Bardzo przeżywam i bardzo żałuję mojego zachowania trzy
                lata temu. Trzy lata temu, mojej koleżance z liceum zmarła córeczka Magdusia (w
                8 m-cu ciąży). Do niedawna mieszkałyśmy prawie obok siebie, więc często mogłam
                ją widywać. I wiecie co, bardzo mi wstyd, ale musze to napisać - unikałam jej.
                TAK, zrobiłam najgorszą rzecz, jaką można w takiej sytuacji! Bardzo jej
                współczułam itd. ale nie wiedziałam jak się zachowac i co powiedzieć w obliczu
                takiej tragedii, bo miałam świadomość,ze wielka jest ta tragedia. Spotkałam ją
                1,5 roku temu w szpitalu - ona przed porodem swojej drugiej córeczki, a ja na
                podtrzymaniu. I wtedy też pamiętałam, zastanawiałam się co ona musi przeżywać,
                będąc już "po stracie", jak bardzo musiała się bać. Pamiętam, że cos próbowała
                mówić o swojej zmarłej córeczce i o strachu o tą ciążę. Ale nie podtrzymałam
                tematu, zmieniłam temat! Teraz już wiem, za późno, ale wiem, przynajmniej tak
                mi sie wydaje, co chciałaby usłyszeć i o czym, a raczej o KIM porozmawiać...
                niestety...bo wiem o KIm ja najczęściej myślę, o KIM chcę rozmawiać.
                To ona pomogła mi przejść najgorsze dni po pogrzebie Igi, jeszcze wtedy nie
                znałam Was, doskonale wszystko rozumiała.Tak ja teraz rozumiem,tylko szkoda, że
                tak późno i z własniego doświadczenia.
        • agafa30 !! 12.04.05, 12:16
          chciałam przeczytać całą tą dyskusję, ale nie mogę powstrzymać sie od
          komentarza. Maresz - co ty wypisujesz! Kim Ty jesteś?? To Ty przejrzyj na oczy
          jaka Ty jesteś! Jesteś osobą - przeciwieństwem nauk Papieża. To On uczył nas
          toleracji, szacunku do innego człowieka, człowieka o innych poglądach,
          wyznającego inne religie. Ja też mogę napisać, że śmierć mojej córeczki
          dotknęła mnie bardziej niż śmierć Papieża! Milion razy bardziej! Szanuję i nie
          komentuję wypowiedzi osób, które twierdzą, że najważniejszą dla nich osobą był
          Papież i że nie może ich spotkać większe nieszczęści niż śmierć Papieża. Moim
          zdaniem, zaznaczam moim zdaniem te własnie osoby nie rozumieją nic z tego, co
          pokazał Papież - sensu cierpienia i jedocześnie szcząścia z bliskiego spotkania
          z Bogiem. Mam tyle mysli, złych myśli, które chciałabym wyrazić, ale
          powstrzymam się, żeby pokazać Ci, że osoby niewierzące maja większy szacunek do
          ludzi i więcej rozumieją z nauk Papieża niż osoby wierzące (które twierdzą, że
          są wierzące). Owszem przejrzałam na oczy- zobaczyłam Agę jako osobę szczerą,
          otwartą, uczciwą, mającą odwagę napisać, to o czym myślą miliony, ale w
          tej "gorączce rozpaczy", która już powoli mija, boją się napisać!
          • vinga_o Agafo ... 12.04.05, 12:32
            ... chyba nie warto się denerwować i dyskutować z osobami, które mają problem z
            czytaniem ze zrozumieniem, bo Aga napisała o szacunku do Papieża, ale też o
            wielkim smutku po stracie Igi, o tym, że wtedy świat się nie zatrzymał ...
            Czuję podobną złość jak Aga - tylko tak jak Ty napisałaś - nie każdy ma odwagę
            napisać o swoich przemyśleniach i prawdziwych uczuciach, a tym samym nie ma siły
            narażać się na bezpodstawną krytykę i odpieranie zarzutów.

            Pozdrawiam wiosennie i ciepło
            • ladyhawke12 Re: Agafo ... 12.04.05, 12:46
              Nasze serca staneły, świat ruszył dalej, w wersji pierwotnej było ze krzyz stoi
              a swiat nie. tak jest i z nami, my w zadumie i smutku patrzymy na jadace
              samochody, na ludzi ktorzy smieja sie, i nie mozemy zrozumiec czemu wszystko
              nie zatrzymalo sie bolu i cierpieniu. Dlugo nie moglam pojac dlaczego slace
              swieci, ludzie wykonuja swoje czynnosci, a ja nie mam ochty spac jesc, nie mam
              lez do plakania, to dziwne ale odczulam poza smutkiem ze odszedl Papiez ze juz
              nie cierpi, ze moze byc Ojcem dla naszych dzieci, bo tak je kochal, i tu nie ma
              nic do tego wiara, a moze ma juz sama nie wiem. Przezywalam te dni z mieszanymi
              uczuciami, radosc w sercu bo cos tam musi byc, i ze dzieciaczki nie sa juz
              same, a poza tym mialam smutek za tym namacalnym czlowiekiem ktory pochylal
              glowe w pokorze, i w czasie modlitwy byl juz z Bogiem. Tak to prawda smierc
              Damiana przezylam bardziej, moze dlatego wlasnie ze swiecilo slonce, ze swiat
              nie stana, ze moglam w ciszy i spokoju ukleknac na glinie i pogadac z nim.Tu na
              chwilke swiat sie zatrzymal i co z tego jak sie nie zmienil, co mi dala msza na
              bloniach tylko zlosc ze zamiast w ciszy, postac lub pokleczec jak trumne
              wnosili do Bazyliki caly czas ksiadz gadal jakies bzdury spiewajmy to , albo to
              bo Papiez tak by chcial, a co my mozemy o tym wiedziec co by chcial. Swiatem
              zadzi pieniadz, i to teraz bylo widac najbardziej, choragiewki, znaczki i
              obrazki z Papiezem szly jak woda, niechce zeby swiat zatrzymywal sie dla mnie
              bo cierpie, napewno nie taki swiat.
          • agablues Re: !! 12.04.05, 19:36
            agafa30 napisała:

            > chciałam przeczytać całą tą dyskusję, ale nie mogę powstrzymać sie od
            > komentarza. Maresz - co ty wypisujesz! Kim Ty jesteś?? To Ty przejrzyj na
            oczy
            > jaka Ty jesteś! Jesteś osobą - przeciwieństwem nauk Papieża. To On uczył nas
            > toleracji, szacunku do innego człowieka, człowieka o innych poglądach,
            > wyznającego inne religie. Ja też mogę napisać, że śmierć mojej córeczki
            > dotknęła mnie bardziej niż śmierć Papieża! Milion razy bardziej! Szanuję i
            nie
            > komentuję wypowiedzi osób, które twierdzą, że najważniejszą dla nich osobą
            był
            > Papież i że nie może ich spotkać większe nieszczęści niż śmierć Papieża. Moim
            > zdaniem, zaznaczam moim zdaniem te własnie osoby nie rozumieją nic z tego, co
            > pokazał Papież - sensu cierpienia i jedocześnie szcząścia z bliskiego
            spotkania
            >
            > z Bogiem. Mam tyle mysli, złych myśli, które chciałabym wyrazić, ale
            > powstrzymam się, żeby pokazać Ci, że osoby niewierzące maja większy szacunek
            do
            >
            > ludzi i więcej rozumieją z nauk Papieża niż osoby wierzące (które twierdzą,
            że
            > są wierzące). Owszem przejrzałam na oczy- zobaczyłam Agę jako osobę szczerą,
            > otwartą, uczciwą, mającą odwagę napisać, to o czym myślą miliony, ale w
            > tej "gorączce rozpaczy", która już powoli mija, boją się napisać!



            Agafo, nie denerwuj się.
            Sprawdziłam na innych forach, Maresz często mąci i krytykuje. Nick jest
            zarejesrtowany jako męski. Czasami wystepuje jako facet, czasami jako połozna...
            Pozdrawiam aga
    • marzekal Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:54
      Myślę, że Aga ma poprostu zły dzień. Przecież sama założyła wątek wspomnień o
      Janie Pawle II i dołączyła świetne anegdoty. Taki dzień pesymistycznie nastraja
      i czasami przelewa czarę goryczy. I tak łatwo źle wyrazić swoje myśli i
      odczucia. Przecież każda z nas wie, że czasami wystarczy mały bodziec i
      wybuchamy, często niesprawiedliwie uderzając w bliskich. Starajmy się więc
      zrozumieć się nawzajem!
      Sciskam Was wszystkie bardzo gorąco.
      • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 08.04.05, 23:58
        Marzekal jesteś wspaniałą kobietą.Cudowna mediatorka.
      • agablues Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 06:58
        marzekal napisała:

        > Myślę, że Aga ma poprostu zły dzień.

        Aga nie miała złego dnia.
        Aga się nosiła z tym postem od wielu dni.

        Papież w swoim testamencie prosił o modlitwy i Msze. I pewnie z jednej strony
        bardzo jest uradowany tym wszystkim, co działo się przez ostatni tydzień, ale z
        drugiej - jakoś mam przeczucie, ze byłby również lekko zażenowany, bo
        był skromnym i pokornym człowiekiem.

        Pozdrawiam aga
    • heath2 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 00:11
      Pomódl się za tych, którzy myślą inaczej, niż ty, Maresz.
      • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 00:17
        Ależ nie ma takiej potrzeby.Każdy ma prawo do wyrażania swych myśli.I to,że dziś
        mozemy swobodnie dyskutować zawdzięczamy Ojcu Swiętemu.
        • paragraf221 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 00:56
          Fibo dziś miliony ludzi na całym świecie żegnały swego ojca,my żegnaliśmy swoje
          dzieci.Nie taka powinna być kolej.Nasz ból nośmy w sercu,nie można mieć pretensji
          o to,że ludzkość nie łączy się z nami w bólu i że ktoś ucieka na drugą strone
          ulicy.Bo tak naprawdę to nie o to tak naprawdę chodzi.
          • agablues Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 07:10
            paragraf221 napisała:

            > Fibo dziś miliony ludzi na całym świecie żegnały swego ojca,my żegnaliśmy
            swoje
            > dzieci.Nie taka powinna być kolej.Nasz ból nośmy w sercu,nie można mieć
            pretensji o to,że ludzkość nie łączy się z nami w bólu

            Ale mozna mieć żal o to, że rodzina czy dotychczasowi przyjaciele nie łączą sie
            z nami w bólu. Nie pretensje, żal, po prostu żal.

            i że ktoś ucieka na drugą strone
            > ulicy.Bo tak naprawdę to nie o to tak naprawdę chodzi.

            A o co tak naprawdę chodzi?

            Aga
        • fibo1 Re: PROŚBA - NIETYPOWA do paragraf221 09.04.05, 00:59
          Sorry! Rozpędziłem się. Już nie będę.
          • vinga_o Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 01:14
            Fibo, chyba z tymi moherowymi beretami masz dużo racji. Odbierz maila n/t.

            I ciekawi mnie jedno - niektóre osoby aktywują się tylko w kontrowersyjnych
            wątkach i tam, gdzie można "zwąchać" awanturę. Smutne to ...

            Aga, czuję tak samo ...
        • maya_maya Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 01:07
          A ja kochałam Ojca Świętego, ale rozumiem Agnieszkę. Ogląda na co dzień jak
          dzikie tłumy ludzi wyznaje, że Ojciec Święty odmienił ich życie, jaki to był
          cudowny i wspaniały, a jak leciał w TV Anioł Pański to przełączały na głupi
          serial. Kibice się ściskają, politycy godzą, wszystko super, tyle, że to trochę
          jak działanie w amoku. Jak Tsunami zmiotło 200.000 tysięcy istnień to cały świat
          hojnie obiecał kupę kasy, Sanda Bullock bańkę dolców, mistrz rajdowy 10 baniek,
          przebijali się co chwilę. Do dnia dzisiejszego wpłynęła 1/3 tej kwoty. To samo
          dzieje się z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy - kwoty deklarowane w wieczór
          WOŚP są inne od kwot wpłacanych - fala opadnie i ludzie wyvofują się z aukcji,
          nie przekazują obiecanych kwot. Tak samo tutaj, wszyscy się modlą, kochają
          jednoczą, codziennie msza, różaniec i takie tam, a za tydzień, miesiąc... Matka
          żal po stracie dziecka będzie czuła i po 20 latach tak samo. I jeśli ten dzień
          coś w jej życiu zmienił, to stało się tak już na zawsze, a nie na chwilę.
          I matka żal w sercu nosi prawdziwy, przeszywający całe ciało a osobiście mam
          wrażenie, że ból niektórych po stracie Papieża jest nieco na pokaz - taka
          zbiorowa podnieta, podobna do tej, która towarzyszy jak skacze Małysz (nagle
          wszyscy oglądają skoki) czy jak Otylia zdobywa medal.
          I sucha ocena sytuacji nie ma nic do czynienia z emocjami, bo pustka jest wielka
          po stracie Ojca Świętego, ale cały ten dym ... czy na cały tydzień
          wstrzymałyście robienie siku czy spożywanie posiłków?? A miałam wrażenie, że
          niedługo to trzeba będzie i to wstrzymać. Jak tu ktoś powiedział, prawdziwy ból
          nosi się w sercu, a zatem ... Myślę ponadto, że cały ten rozmach, to trochę
          niektontrolowany wypływ emocji tłumów, wielu kochało Ojca Świętego, ale wielu
          się podłączyło pod fetę. Czy ktoś z Was pamięta pogrzeb Diany - bo ja tak, był
          również transmitowany, wiele razy pokazywany w TV. Dzisiaj niektórzy nawet nie
          pamiętają nawet pory roku jej śmierci a przecież miała być taką królową ludzkich
          serc.
          A ponadto mam pytanie - ile z Was, szczególnie tych rzewnie płaczących po
          Papieżu przeczytało jego ostatnią książkę? I niech to będzie podsumowaniem
          mojego wywodu.
          Pozdrawiam i jeśli kogoś uraziły moje słowa to przepraszam, bo nie miały tego na
          celu.
          • paragraf221 JEŚLI CHODZI O KSIAZKI 09.04.05, 01:27
            to nie tylko ostatnią,ale mam je wszystkie.Przysłane z Polski,wydane w Polsce,
            napisane w J.Polskim.Czytane po kilka razy przez moją rodzinę i znajomych.
          • mamawikusia Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 08:22
            Kochani.
            Szkoda naszych nerwów na takie spory.
            Nikt nie ma prawa ganić drugiego człowieka za swoje uczucia.
            Nikt nie ma prawa oceniać,osądzać, najpierw niech siebie osądzi- tak głosił
            Papież - swój post kieruje do ludzi potepiających Agę.

            • heath2 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 12:04
              "Moi drodzy, po co kłótnie, po co nasze w swary dłupie..." tak pisał Brzechwa.
              Skończmy ten temat, jest sobota, cieszmy się kolejnym dniem, może u Was ładna
              pogoda? Życzmy Adze szczęścia, optymizmu i cierpliwości. A to ci Niespodzianka:)
              • dziunia32 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 23:39
                Heath,masz calkowitą rację...


                ....NIECH SPOCZYWA W POKOJU (*).........
    • fibo1 Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 00:45
      Aguniu!
      Przeczytałem Twój list- jakbym słyszał swoją złość towarzyszącą mi przez
      ostatnie lata. Tak samo zdziwiony, z niedowierzaniem oglądałem świat po śmierci
      Marty: ludzie się śmiali, kłócili, słońce świeciło, tłumek na przystanku
      usiłował się zmieścić do tramwaju... Przez kolejne miesiące jak większość z nas
      chyba, zdumiony odkrywałem kompletny brak zainteresowania świata faktem
      zniknięcia jednej z nich, brak współczucia, ucieczkę paniczną przed dotknięciem
      tak "nieeleganckiego" tematu jak śmierć.
      Zdziwienie, niedowierzanie i zażenowanie znajomych widzących Jej pokój z
      dziesiątkami zdjęć: od "małej Buddy" w łóżeczku, po ostatnie- zrobione dwa dni
      przed wypadkiem z okazji nowej bluzy polarowej.
      Dawniej byłem bardzo towarzyski, miałem jakieś straszne setki znajomych i
      przyjaciół. Wszędzie jeździłem razem z Nią, więc i Ona ich miała. Co się stało
      po wypadku z większością z nich? Po co pisać- wszyscy wiecie.
      Trzy osoby, TRZY, zgłosiły chęć i gotowość odwiedzenia jej grobu. Znajomy mojej
      żony uciekł kiedyś na drugą stronę ulicy, żeby nie podejść, nie pocieszyć, nie
      powiedzieć choćby "cześć" z uśmiechem.
      I tak dalej, i tym podobne, można listę mnożyć w nieskończoność prawie. Forum
      jest zresztą kopalnią wiedzy na temat: Świat a strata dziecka.
      Wszyscyśmy tego w tym czy innym stopniu doświadczyli. Moja złość nie przemija.

      Teraz będzie "ale":
      Ale Karolowi Wojtyle, Janowi Pawłowi II, Ojcu Świętemu się udało. Wszystkim, dla
      których był bliskim, Mędrcem, Mistrzem, Przewodnikiem Duchowym, niedościgłym
      wzorem- też się udało. Nie cierpią tak jak my- w samotności i ogłupieniu, nie
      rozumiejąc dlaczego świat nie stanął. Bo dla nich stanął. Jest im lżej. Chcą tej
      pociechy najwspanialszej na globie ceremonii, płaczu milionów, gaszenia świateł
      i wywiadów TVN z terminalnie chorymi. Dlaczego się złościć, że kolejni cierpiący
      mają troszkę lżej? Niech odnajdują pociechę, niech ich serca napełniają się
      współczuciem na miarę tego dziwnego świata.
      Celowo nie uzasadniam głębokiej miłości ludzi do Papieża, bo nie o tym tu piszę.
      Nie złość się Aguniu, świat jest i będzie dziwnawy niezależnie od naszych
      emocji. Masz prawo do swej złości, szanuję to, ale przecież wiesz tak samo
      dobrze jak ja- tyle to zmieni co gwizdanie na huragan.
      Ja się cieszę: doceniono na miarę cywilizacji XXI w. człowieka, który umarł i
      już go nigdy nie będzie. Gdy zapytano "komu bije dzwon?" miliony ludzi
      odpowiedziały sobie wreszcie "bije on tobie". Na ten raz zmądrzeli.

      A mnie ani lepiej, ani gorzej. Ale to już całkiem inna historia.
      Sciskam i uśmiecham się najserdeczniej
    • nunu Re: PROŚBA - NIETYPOWA 09.04.05, 12:00
      Aga,
      dziekuje za ten post. Od tygodnia ogladam placzacych ludzi i zastanawiam sie
      czy ja juz zadnych uczuc nie mam, bo nie placze... ROZUMIEM, ze Jego odejscie
      to wielka strata, uznaje Jego wielkosc, podziwiam prawdziwa milosc i szacunek
      dla wszystkich ludzi, ale nie CZUJE zalu i wielkiego smutku.
      W ktoryms momencie pomyslalam, ze to moze dlatego, ze 'swiat' i moze ja sama
      zmusilam sie do tego, zeby przestac plakac po smierci mojego dziecka, wiec
      jak mam plakac po smierci Papieza?
      Dobrze, ze ludzie okazuja Mu swoj szacunek i milosc(?), bo na to zasluzyl,
      ale ja czuje sie troche obojetna, a moze spokojna, bo to dla mnie Swiety
      Czlowiek. Przezyl pieknie wiele lat i odszedl.
      Wczoraj trafilam w TV na rozmowe z ks.Malinskim. Zal i smutek tego czlowieka
      byl przejmujacy i prawdziwy, a to co mowil piekne. To byl jedyny moment
      gdy mialam mokre oczy, kiedy ks.Malinski wspomnial jak K.Wojtyla zareagowal
      na smierc Jego (ks.Malinskiego) brata.
      ...... Rzucil mi sie w ramiona i powiedzial: "Brat Ci umarl." Tak jakby to
      Jego wlasny brat umarl. Tak czul drugiego czlowieka. Wiedzial, ze tego
      potrzebowalem.......
      Pozdrawiam, A.
    • melka_x Re: PROŚBA - NIETYPOWA 10.04.05, 10:31
      > Papieża szanuję, poważam i uważam, ze był Wielkim Człowiekiem. Nie płaczę po
      > Nim, nie czuję pustki, nie deklaruję, ze kochałam i kocham Ojca Swietego.
      Może
      > dlatego, ze nigdy nie miałam okazji stanąć z Nim twarzą w twarz.

      Ale sa ludzie, ktorzy te milosc czuja. Niektorzy tak jak Ty czuja podziw i
      szacunek, inni czuja jeszcze cos wiecej.

      Nie bardzo rozumiem czynienie tej opozycji miedzy reakcjami na smierc naszych
      dzieci (o ktorych niewiele osob, bo tylko nasze otoczenie wiedzialo) a reakcja
      po smierci papieza.

      Czytam uwaznie Twoj post, ale zupelnie nie rozumiem co jest zarzutem, co
      konkretnie Cie irytuje poza oczywistym prawem kazdego rodzica po stracie do
      bolesnego zdziwienia, ze swiat sie nie zatrzymal?
    • melka_x prosba do Agiblues 10.04.05, 11:27
      Agnieszko,
      Bardzo prosze o wyciecie czesci z Twojego postu, w ktorym powolujesz sie na
      moja, dawna wypowiedz i podajesz moj nick. Wypowiedz jest wyjeta z kontekstu i
      mocno znieksztalcona, nie oddajaca w zadnym stopniu ani moich dawniejszych ani
      obecnych przekonan i jako taka nie moze firmowac Twojej tezy. Tym bardziej, ze
      sie z nia zasadniczo nie zgadzam. Dziekuje
    • agablues Re: PROŚBA - NIETYPOWA 10.04.05, 13:38
      Nie zgłaszam się na ochotnika do wspólnego przezywania jutrzejszego pogrzebu
      Papieza, ale mogę tutaj podzielić się uczuciami, które towarzyszą mi od
      tygodnia.
      A czuję narastającą złość.

      Papieża szanuję, poważam i uważam, ze był Wielkim Człowiekiem. Nie płaczę po
      Nim, nie czuję pustki, nie deklaruję, ze kochałam i kocham Ojca Swietego. Może
      dlatego, ze nigdy nie miałam okazji stanąć z Nim twarzą w twarz. Powtarzam,
      bardzo szanuję i poważam, doceniam to, co robił i chyba jak większość, dopiero
      teraz słyszę to, o czym mówił. Nie płaczę , bo widziałam od kilku lat nie tylko
      Papieża, ale schorowanego, cierpiącego człowieka. Kiedy na poczatku roku zaczął
      podupadać na zdrowiu, przeczuwałam, ze koniec jest bliski. Jak ogłoszono, ze
      trzeba było załozyć sondę - to chyba było we środę a może już we czwartek -
      powiedziałam do swojego męża, że w tym roku to chyba już Papież odejdzie. Nie
      przypuszczałam, ze tak szybko, ale wbrew temu o czym mówi tylu ludzi, nie
      miałam poczucia, ze Papież jest wieczny i będzie z nami zawsze.

      Najpierw złościły mnie komentarze i modlitwy, "żeby Bóg NAM zachował Papieża",
      żeby był z nami jeszcze. I to oczekiwanie na uzdrowienie.... Ludzie "umierają"
      z powodu kataru, bólu głowy, ale Papież niech jeszcze pobędzie z nami, niech
      się jeszcze pomęczy. W sumie to jego boli, nie nas.

      Papież pokazał światu jak można godnie cierpieć i umierać. Wszyscy o tym mówią.
      Niektóre ze stacji tv nawet odwiedziły chorych i umierających, zeby z nimi
      porozmawiać. Wszędzie słychać o przełamywaniu tabu dotyczących tych tematów.
      Cudownie. Więc czemu się złoszczę?

      Jestem zła, że o smierci naszych dzieci się nie mówi. Ja rozumiem, ze Papież to
      Papież, a o naszych dzieciach wie tak niewielu, ale... Przypominam sobie ten
      dzień, kiedy dowiedziałam się o chrobie Igi - nieodwołalnym wyroku. Miałam
      ochotę krzyczeć - ludzie, czy wy tego nie widzicie? Tak samo było, kiedy
      umarła. Wyszłam na dwór, była piękna, słoneczna niedziela, a moje dziecko
      leżało martwe w domu, na przewijaku, jak teraz lezy Papież na katafalku, ale
      świat nie zatrzymał się ani na chwilę. Przepraszam, ja akurat miałam dużo
      szczęścia i wiele osób płakało tego dnia ze mną, a przynajmniej zadumali się,
      pomyśleli o mojej Malutkiej. Ja miałam tego swiadomość i dlatego łatwiej było
      mi to znieść. Ale inni rodzice, o dzieciach których wiedzieli tylko
      najbliżsi?
      Podkreśla się, ze teraz ludzie chcą być razem, że czują taką potrzebę - po
      prostu być razem. Kto bywa razem z nami ? Kto chce z nami iść na cmentarz i
      zapalić światełko na grobie naszego dziecka?

      Niedawno w programie Ewa Drzyzga nie mogła zrozumieć jak mozna trzymać na
      komodzie zdjęcie swojego nieżyjącego dziecka. Chodziło o Nikolę. A jak się
      okazalo, ze to zdjęcie zrobione było, kiedy Nikolka byla w trumnie, mój Boże! -
      jak tak mozna?? Teraz od kilku dni i w tv, i w internecie widzimy niemal bez
      przerwy zdjecia martwego Papieża i nikogo to nie dziwi. Wyobrażacie sobie, zeby
      ktoś osmielił się podejśc do tej kilometrowej kolejki i powiedział - "Lepiej
      będzie dla ciebie, zebyś Go nie oglądał. To nie jest przyjemny widok. Lepiej,
      zebyś zapamietał Go żywego" ? Wyobrażacie sobie, zeby przekonywać ludzi, ze nie
      ma potrzeby żegnać się z Papieżem?
      Od tygodnia mówi się tylko o Papieżu. Wręcz nie wypada mówić o czymś innym.
      Wyobrażacie sobie, zeby powiedzieć ludziom - " Nie ma co rozdrapywac ran? Ile
      mozna mówić o Nim?" Kilka dni temu spotkałam koleżanke, która wiedziała, ze
      Iga się urodziła, ale nie wiedziła, że nie żyje. Zapytała o nią. Kiedy
      wyjaśniłam co się stało, jej reakcja była typowa - " Ojej, przepraszam, nie
      wiedziałam. GDYBYM WIEDZIAŁA, NIE ZAPYTAŁABYM" ( to moje podkreślenie). Pewnie,
      po co pytac o zmarłe dziecko?
      Ludzie deklarują - nigdy nie zapomnimy o Papieżu. A do nas się mówi - zapomnij.
      Ludzie się modlili - Boże zachowaj nam Papieża, a kiedy słyszą, ze umarło chore
      dziecko mówią - To może lepiej ( pewnie, problem z głowy!). Ludzie mówią -
      Nigdy już nie bedzie takiego papieża, takiego Polaka, a do nas - " Będziesz
      miała inne dzieci". Ogłoszono żałobę na całym swiecie, a nam się mówi - Po
      dziecku nie nosi się żałoby.

      To mnie złości. Ze ci sami ludzie, którzy dają sobie prawo do opłakiwania
      Papieża, żegnania się z Nim, mówienia o Nim, nam nie dają prawa do opłakiwania
      naszych dzieci. Jak napisałam na poczatku, bardzo poważałam Papieża, ale nie
      kochałam Go. Kochałam Igę, moją Malutką córeczkę i po jej śmierci czułam
      pustkę. Ja miałam szczęście , razem ze mną płakało wiele osób. Rozumiem, ze nie
      mozna umierać z każdym człowiekiem, nawet dzieckiem. Rozumiem, ze to jest nasza
      tragedia, nasz ból i nie mozna wymagać, by WSZYSCY płakali, ale chyba mozna
      oczekiwac, ze chociaż najbliżsi, przyjaciele, rodzina... Czy za kilka miesięcy
      przestanie mówić się o Janie Pawle II? Bardzo mozliwe, ale w każdą rocznicę
      smierci będzie się Go wspominało. A o naszych dzieciach nie wolno wspominać.
      Czy nie będzie się Go porównywac do następcy? Będzie i pewnie zawsze Jan Paweł
      II będzie najlepszy i bez skazy. Ale my nie możemy porównywać naszych zmarłych
      dzieci z żyjącymi, nie możemy o nich wspominać, bo to zyjące będzie się czuło
      winne...


      Może zmieni się stosunek bliskich do ludzi starych, cierpiących, umierających.
      Do nas i naszych dzieci chyba jeszcze nie. Papież zbyt mało o tym
      mówił....niestety.

      Rozgoryczona Aga

      P.S.
      Na prośbę Melki wycięłam fragment o Natalii.
      A
      • melka_x Re: PROŚBA - NIETYPOWA 10.04.05, 19:39
        Co do modlitw o zdrowie to zgadzam sie, choc z drugiej strony w jakiejs czesci
        rozumiem tez pragnienie wielu ludzi, by Papiez jeszcze nie odchodzil. Nie
        wierze, ze ktokolwiek chcialby przedluzac cierpienie czy wrecz agonie Jana
        Pawla II, raczej sadze, ze ludzie chcieli cudu, ozdrowienia. Niemniej, z tym
        zastrzezeniem, zgadzam sie.

        Co do reszty to Agnieszko mysle, ze Twoja teza jest niesprawiedliwa. Czemu
        zakladasz, ze ci sami ludzie, ktorzy nam odmawiali pozegnania czy prawa do
        zaloby teraz przyznaja sobie to prawo w zwiazku z odejsciem Papieza?

        > Wyobrażacie sobie, zeby powiedzieć ludziom - " Nie ma co rozdrapywac ran? Ile
        > mozna mówić o Nim?"

        Tak, pojawilo sie wiele takich wypowiedzi. Wiele w rodzaju, ze ta zaloba to
        histeria, ze to normalne, ze starzy ludzie umieraja, ze nawet jak to smutne, to
        nie przesadzajmy, ze dlaczego w TV tylko Papiez i Papiez, a gdzie moj ulubiony
        serial, gdzie teleturniej itd

        >"Lepiej
        > będzie dla ciebie, zebyś Go nie oglądał. To nie jest przyjemny widok. Lepiej,
        > zebyś zapamietał Go żywego" ? Wyobrażacie sobie, zeby przekonywać ludzi, ze
        nie
        >
        > ma potrzeby żegnać się z Papieżem?

        Owszem takie komentarze pojawialy sie. "Po co wystawiaja go na widok
        publiczny?", to wstretne, niesmaczne itd itd itd. Ziemkiewicza za wypowiedz o
        tym, ze Papiez posluzyl sie mediami, zeby zaprotestowac przeciw kulturze, w
        ktorej smierci nie ma, malo nie zlinczowano na jednym z portali.

        Jestem gleboko przekonana, ze to wlasnie ci ludzie, ktorzy mowia teraz o
        histerii, przesadzie, niesmacznym widowisku to dokladnie ten sam typ
        wrazliwosci, ktory nam mowil, ze nie ma co rozdrapywac ran i trzeba isc do
        przodu. Dlatego saze, ze zgeneralizowanie, ktorego dokonalas jest
        niesprawiedliwe wobec wiekszosci ludzi w zalobie po Janie Pawle II.

        A ze swiat sie nie zatrzymal po smierci naszych dzieci? Codziennie umieraja
        miliony i gdyby swiat mial sie z tego powodu zatrzymywac nie moglby istniec.
        Wystarczy, ze zatrzymal sie dla osob nam bliskich.
        I bardzo sie ciesze, ze niemal caly zatrzymal sie na chwile po smierci Jana
        Pawla II.
    • zaisa Re: PROŚBA - NIETYPOWA 11.04.05, 00:34
      Ago - Twój drugi post potwierdził, że właściwie zrozumiałam sens Twojej
      wypowiedzi. I rozumiem Twoje uczucia.
      A Janowi Pawłowi II, czy może w tym wypadku raczej Karolowi Wojtyle, jestem
      wdzięczna, że wspomniał w testamencie o swojej siostrze, siostrze, której nie
      poznał, bo zmarła przed Jego urodzeniem.
      I w pewnym momencie, gdy w TV leciały fragmenty z jego "papieżowania" pomyślało
      mi się, że pewnie, gdyby był zwykłym, świeckim człowiekiem, to pewnie byłby
      wspaniałym ojcem.
      • ladyhawke12 do Zaisa 12.04.05, 08:54
        Wiesz to dziwne ale podobnie mysle jak Ty, ze gdyby nie byl papiezem to bylby
        wspanialym ojcem,zostal ojcem nas wszystkich. Spotakalam sie z tym
        stwierdzeniem takze u ludzi stajacych pod Kuria Krakowska, slyszalam rozmawe
        dwoch pan, ale wspaniale umial rozmawiac z dziecmi, chcialabym zeby moj maz tak
        rozmawial ze swoja corka, jak rozmawial z nia Ojciec Świety.

        Burzka jak tam Ci poszlo napisz, mimo tych wszystkich slow krytyki.
        • burzka Re: do Zaisa 12.04.05, 10:34
          Po prostu dałam spokój, bo nic na siłę. To była nieśmiała prośba, zresztą tak
          jak pisałam wcale się nie upierałam, ze to dobry pomysł. I moze rzeczywiście
          był fatalny, akurat w takim dniu, ale to był taki moment, taki impuls, że
          chciałam opowiedzieć o Was. Zresztą nadal chcę. Ściskam mocno wszystkich.
          Bardzo mocno

          • agablues Re: do Zaisa 12.04.05, 19:40
            Burzko, o nas i naszych dzieciach - zawsze chętnie.
            Tylko, kurczę, temat troche niechodliwy... Największe szanse mamy w okolicach 1
            listopada.

            W każdym razie, dziękuję za zainteresowanie i pamięć. I za to, ze jestes z nami
            cały czas. Pozdrwiam gorąco, aga
            • burzka Re: do Zaisa 13.04.05, 14:55
              Ja jestem do dyspozycji.
              Aga podaj tylko datę i godzinę. I nie chodzi o listopad
              Może być jutro, pojutrze
              a.burzynska@rmf.fm
              • agablues Re: do Zaisa 13.04.05, 15:01
                Napiszę wieczorem na podanego maila, ew. jeśli podasz jakiś nr stacjonarny ( na
                pocztę gazetową), zadzwonię po 20.00 ( korzystam z darmowych wieczorów i
                weekendów ).

                Dzięki, aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka