zuzia_kow
26.04.05, 09:52
witam Was bardzo serdecznie.Mam na imie Zuzia i 22lata.Jestem studentka 3roku
wydz,lekarskiego.Trafilam na te strone,calkiem przypadkiem.
2miesiace temu stracilam dziecko,bylam w 4 miesiacu ciazy.Wszystko
przebiegalo prawidlowo,co3tyg.bylam u lekarza, bardzo o siebie dbalam. W nocy
21.o2.o5.trafilam na ostry dyzur z krwotokiem z drog rodnych.Wiedzialam,ze to
sie zdarza,czesto sa jakies komplikacje,ale do konca mialam nadzieje.Na izbie
przyjec powitala mnie rozespana Pani doktor i od razu zaczela krzyczec na
mojego meza, co on robi w gabinecie(a moj maz tez jest lekarzem)-potraktowala
nas tak jakbysmy dla wlasnej przyjemnosci przyjechali akurat na klinike
ginekologii,zeby ja obudzic.Kiedy zrobila mi usg,okazalo sie,ze serduszko
mojego malenstwa nie bije..a obraz na usg wyglada jak nieruchome zdjecie.
Pobyt w szpitalu byl koszmarem....
Teraz czasem zastanawiam sie skad mialam wtedy tyle sil....i dlaczego brak mi
ich teraz...
Ze wszystkich sil pragnelam by moj synek sie urodzil..a teraz pragne cofnac
czas choc do tego momentu w ktorym moglam poprosic by mi go oddali,bym mogla
go choc pochowac...zeby bylo takie miejsce...
Chcialabym,zeby bylo latwiej..nie chce widywac sie z ludzmi,nie chodze na
zajecia-mamy pediatrie-niemoglabym...tak bardzo chcialabym wiedziec co
robic...dlaczego jest coraz gorzej..?Tak bardzo brakuje mi opzegnanai z nim-
tak bardzo brakuje mi tego miejsca...
pozdrawiakm