Dodaj do ulubionych

jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknione???

04.05.05, 16:25
nasz synek urodził się w 34 tc, jeszcze w pierwszej dobie nic nie
zapowiadało, tego najgorszego... na drugi dzień przewieziono go do szpitala z
wyspecjalizowanym oddziałem dla noworodków, ponieważ pediatra stwierdził
szmery serduszka. I wtedy dowiedzieliśmy się, że dla naszego synka z
medycznego punktu widzenia nie ma już nadziei.... i co teraz? nie mogę mu
pomóc!!!!!!!!!! i jestem skazana na "oczekiwanie" na jego odejście!!! A ja
nawet nie miałam go w swoich ramionach, nie mogłam go utulić i ucałować!!!!!
teraz patrzę jak znika, posiniaczony od przeróżnych aparatur, podłączony
kablami utrzymującymi go przy życiu!!!!! czuję fizyczny ból, mam wrażenie,
że moja rana po cesarce nie chce się zagoić, tak jak rana na mojej
duszy!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • wustyle Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 04.05.05, 16:29
      wiem ze pocieszac w takiej chwili to jak mowic puste slowa...
      synek naszej znajomej lezal na litewskiej przez ponad miesiac
      po porodzie dostal 1 punkt w skali APGAR za bijace serduszko
      dzis ma juz ponad rok i jest slicznym zdrowym smykiem
      lekarze nie dawali mu zadnych szans...
      badz silna
      • dagabu Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 18:50
        Dziękuję za tak ciepłe słowa... Nasz synek dostał 6 pkt....
        w nocy po tym jak chciałam z Wami podzielić się swoim bólem, odszedł od nas.
        Dziś go pochowaliśmy. Byliśmy na pogrzebie tylko w dwójkę z naszym
        zaprzyjaźnionym księdzem... jestem teraz jakby spokojniejsza, wiem teraz na
        pewno, że nie cierpi...
        • atkabe Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 19:00
          Pomodlę się za Wasze Maleństwo i zapalę światełko (*)(*)(*) bądźcie silni, On
          jast szczęśliwy wsród Aniołków
    • mamajedrusia Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 04.05.05, 16:57
      Mój synek urodził się jako wcześniak w silnej zamartwicy. Nikt nie dawał mu
      żadnych szans , był 20 minut reanimowany , otrzymał 1 punkt Apgar tylko za
      ledwo bijące serduszko. Lekarka kazała mi się modlić o drugie dziecko......Mały
      przetrwał najgorsze chwile i wychodzi na prostą.....nie martw się na zapas ,
      módl się i miej nadzieję
      M.
      • dagabu Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 19:14
        dziękuję za dobre słowa... nasz synek już nie cierpi, odszedł wczoraj w nocy,
        odszedł tam gdzie, mam nadzieję go kiedyś spotkać: zdrowego i szczęśliwego...
    • mamawikusia Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 04.05.05, 16:58
      czy u Twojego Synka stwierdzono wade serduszka?
      lekarze nie są nieomylni i nie zawsze mają racje.
      czy powiedzieli Wam coś więcej oprócz "tego wyroku"
      czy konsultowali sie z innymi ośrodkami.
      często lekarze nie mają wiedzy o poszczególnych wadach i przerasta ich to
      wyobrażenie,a wiele dzieci można uratować.
      Ja też kiedyś patrzyłam jak mój Synek odchodzi w inkubatorku z maś wkuc i
      rurek,ale po naszych naciskach dano nam szanse został przetransportowany na
      nasza odpowiedzialnośc do Krakowa do profesora Malca.
      Dostalismy 6 najpięknijszych chwil naszego życia.

      wierzę że cuda sie zdarzają pomimo wszystko i tego życze Tobie i Twojej
      Kruszynie.
      • dagabu Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 18:57
        Dziękuję za tak ciepłe słowa... w nocy po tym jak chciałam z Wami podzielić się
        swoim bólem, odszedł od nas. Ja niestety już w drugiej dobie życia mojego synka
        znałam prawie dokładnie jego stan, stan na tyle ciężki, że lekarze nie chcieli
        podjąć się operacji, a z każdym dniem diagnoza ta potwierdzała się. Wada
        serduszka była także powodem uszkodzeń innym organów wewnętrznych. Dla mnie
        teraz najważniejsze jest i to mnie jedynie teraz pociesza, że mój Aniołek nie
        cierpi już...
    • hanti Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 04.05.05, 22:05
      Zapraszam Cię do nas na forum wcześniaczków, nasze dzieci rodziły się w różnym
      stanie, niektóre, w inubatorach spędziły pierwsze miesiące życia, a ich stan
      określany był jako krytyczny. Większość z nich jest z nami, niektóre chore, ale
      są .......
      Ściskam i życzę dużo sił.

      A to link do forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
      • urszula5 Re: Do dagabu.... 04.05.05, 22:30
        WITAJ
        wIESZ SAMA NIEWIEM CO MAM cI NAPISAĆ ja też właściwie czekałam na nieuniknione.
        Mój Bartuś urodził się w 37 tc na początku nic nie wskazywało na tak ciężką
        chorobe lekarze mówili tylko że nie potrafi sam oddychać . Później po kolei
        były wykrywane coraz to inne choroby , coraz to gorsze .
        Jak miał miesiąc i pięć dni przeszedł operację serduszka, pamiętam jakby to
        było dziś popodłączany do różnych bezdusznych urządzeń a ja nie mogłam nic
        zrobić tylko stać modlić się i płakać, ale nie poddawałam się mimo tak okropnej
        diagnozy jaką usłyszałam przed operacją. To był Zespół edwardsa wtedy już
        wiedziałam że nie ma żadnego ratunku cieszyłam się z każdego dnia kiedy mogłam
        z Nim być " szeptałam do niego nad inkubatorem WALCZ SYNECZKU " cały czas
        walczył aż do stycznia kiedy brakło już sił i sama mu powiedziałam ( syneczku
        skoro tak bardzo cierpisz to ja pozwalam Ci odejść ) dwa dni później odszedł ;(
        Wiem że to co napisałam to żadne pocieszenie , ale wiem też że lekarze mogą
        dużo zrobić . Tylko się nie poddawaj bo maleństwo to czuje ( wiem to )
        Pozdrawiam Ula i życzę wytrwałości i wiary w to że będzie dobrze.

        Jest miłość co była ciałem , a stała się duchem....
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec116.htm
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec128.htm
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec143.htm
        bul.pl/dziecko/
        • sowa_m Re: Do dagabu.... 05.05.05, 08:13
          trzeba wierzyć do samego końca, przez łzy i rozpacz. I odganiać swoją
          bezsilność. Ja wierzę, że Wam się uda, że wyjdzeicie z tego cało. Jestem z Wami.
        • dagabu Re: Do dagabu.... 06.05.05, 19:07
          witaj
          mojego synka lekarze nie chcieli operować, początek był podobny jak w twoim
          przypadku, na początku lekkie problemy z oddychaniem, a potem każda kolejna
          diagnoza odbierała wszelką nadzieję, miał przeżyć dzień, dwa, żył 20 dni,
          właściwie nie leczony, ale podtrzymywany przy życiu. Wiedziałam o tym od
          początku, że jeżeli nie stanie się cud, będzie tak cierpiał nie wiadomo jak
          długo. Modliłam się więc o to, aby zasnął i obudził się w lepszym świecie. Tak
          się właśnie stało, wczoraj w nocy. Dziś ucałowałam go do snu w jego białej
          kołysce i powiedziałam do zobaczenia... niech odpoczywa w pokoju
      • dagabu Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 19:00
        nieuniknione już się wypełniło, wczoraj w nocy nasz synek odszedł od nas, mam
        nadzieję, chcę w to wierzyć, do lepszego świata, bez cierpienia i bólu...
        dziękuję za wsparcie
        • mamawikusia Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 20:27
          dagabu
          ja też wierzę mocno ze nasze Aniołeczki są w lepszym świecie.
          Bardzo mi przykro że Twój Maluszek odszedł.
          przytulam Cię mocno wirtualnie.
          przesyłam Ci moje ciepłe myśli i modlitwy.
          • zorka7 Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 20:37
            Dagabu...
            Bardzo mi przykro.
            Również modliłam się o dobrą i szybką śmierć dla mojej córeczki.
            Tak samo jak ty stałam się po jej odejściu spokojniejsza...
            Niestety ów spokój to nie koniec drogi - a jej początek. Chyba najłatwiejszy z
            podróży pt. "żałoba". Na szczęście nie jesteś sama - i wierzę, że dasz radę tak
            samo jak i ja dałam.

            Sił i miłości życzę.
            Znaków od syna...
            • urszula5 Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 22:10
              Tak bardzo mi przykro właśnie teraz przezcytałam tą straszną wiadomość ;(
              Musimy wierzyć w to że nasze Aniołeczki są tam szczęśliwe i zdrowe że już nie
              cierpią.
              Życzę Ci dużo sił w przetrwaniu tej żałoby.
              Moja niestety się jeszcze nie skończyła i chyba nigdy się nie skończy.

              Jest miłość co była ciałem , a stała się duchem....
              • wustyle Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 06.05.05, 22:40
                mialem tak duzo nadzieji i wiary, ze bedzie dobrze...
                bardzo mi przykro...
            • dagabu Re: jak mam przetrwać w oczekiwaniu na nieuniknio 07.05.05, 15:17
              jak to właściwie jest? jestem niby spokojniejsza, otoczenie myśli: "chyba się
              pozbierała", bo nie płaczę już tak często, przynajmniej jak nie jestem sama, bo
              rozmawiam "normalnie" itp. Ale czy tak na prawdę można "zaznać spokoju"?
              Powiedz mi proszę, bardzo mi na tym zależy, czy będę Go czuła, co miałaś na
              myśli mówiąc o "znakach"?? Tak bardzo chciałabym mieć z Nim jakikolwiek
              kontakt... bo staram się być właśnie dla mojego synka lepsza...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka