dagabu
04.05.05, 16:25
nasz synek urodził się w 34 tc, jeszcze w pierwszej dobie nic nie
zapowiadało, tego najgorszego... na drugi dzień przewieziono go do szpitala z
wyspecjalizowanym oddziałem dla noworodków, ponieważ pediatra stwierdził
szmery serduszka. I wtedy dowiedzieliśmy się, że dla naszego synka z
medycznego punktu widzenia nie ma już nadziei.... i co teraz? nie mogę mu
pomóc!!!!!!!!!! i jestem skazana na "oczekiwanie" na jego odejście!!! A ja
nawet nie miałam go w swoich ramionach, nie mogłam go utulić i ucałować!!!!!
teraz patrzę jak znika, posiniaczony od przeróżnych aparatur, podłączony
kablami utrzymującymi go przy życiu!!!!! czuję fizyczny ból, mam wrażenie,
że moja rana po cesarce nie chce się zagoić, tak jak rana na mojej
duszy!!!!!!!!!!!!!