12.05.05, 14:55
przez pół roku leżeliśmy z Pawełkiem w centrum zdrowia dziecka na onkologi
może ktoś z was też tam był w tym czasie to chyba jedyny oddział gdzie się
zawsze wraca
Obserwuj wątek
    • monika_69 Re: centrum 13.05.05, 00:29
      Witam-też znamy te klimaty .Maciek-mój 6 latek przeszedł roczną chemioterapię
      po wykryciu nowotwora obu nerek.Do dziś jeżdzimy do CZD na badania kontrolne-
      oczywiście odwiedzajac goscinnie 7 piętro i szczególnie panią dr Dembowską-aby
      zobaczyła jaki fajny facet jej rośnie.Wciąż zaklinamy to 7 pietro-"że my tam
      tylko z wizytą"---i oby tak zawsze .Jeśli chcesz napisz do mnie na adres
      gazetowy.Pozdrawiam-i trzymam kciuki !
      Myśl pozytywnie-na ten oddział wracają też ci,którzy wyzdrowieli.Jeśli nawet
      jest jedna szansa na sto-to czemu nie może to być twoje dziecko !
      • olamaja Re: centrum 13.05.05, 08:28
        Od wczoraj mnie "gryzą" słowa "tam się zawsze wraca". Mam nadzieję, ze
        faktycznie tylko z wizytą. Moja córeczka dwa razy przechodziła przez cykl
        chemioterapii, raz jak miała ok. roczku i drugi raz jak miała 2 latka. Oczek
        niestety nie udało się uratować ale poza tym jest wszystko ok!. Poradnię
        odwiedzamy już raz na 4 miesiace, na oddzial nie wracamy. "Zawsze" to okropne
        słowo!
        • ewamonika1 Re: centrum 13.05.05, 08:37
          olamaja napisała:

          > Od wczoraj mnie "gryzą" słowa "tam się zawsze wraca". "Zawsze" to okropne
          > słowo!

          ----
          nie gryź się, nie jestem specjalistą, ale przecież od każdej reguły bywają
          wyjątki.

          e.
          • olamaja Re: centrum 13.05.05, 08:55
            I tego się trzymam!!!
    • ela2225 Re: centrum 13.05.05, 15:34
      nie napisałam wam tylko że Pawełek Odszedł 7 kwietnia po prawie 6 miesięcznym
      pobycie na odziale i 15 godzinnym na ojomie
      • monika_69 Re: centrum 13.05.05, 17:27
        Elu-Twoja odpowiedż dodała wątkowi innych barw...Maciek "uciekał" nam już dwa
        razy-raz w obrazie powikłania na onkologii ,a drugi raz na OIOM-ie w miejscowym
        szpitalu.Zawsze towarzyszyło mu czekanie (do dziś słowo czekam ma dla mnie inny
        wydżwięk niż dla przeciętnego Kowalskiego).Na onkologii czekalismy na reakcję
        na ostatnią z mozliwych kombinacji leków,a w domu na wynik porannej
        tomografii.Nam się udalo,ale ...to cienki lód i choć chcę wierzyć ,ze musi się
        udać -nigdy nie powiem ,że jest ok.
        Elu-myślami jestem z Tobą...naprawdę wiem o czym piszesz.To mój lęk ,którego
        nie potrafię się pozbyć-choć zaklinam go każdego poranka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka