Dodaj do ulubionych

wady letalne u dzieciątka w brzuszku

23.05.05, 13:18
cześć dziewczyny. pierwszy raz piszę na Waszym forum, do tej pory moim forum
było "trudna ciąża".
teraz jestem w 22tc, ale już od ponad 12 tygodni, od 10tc, przechodzimy
ciężkie chwile. Nieprawidłowy obraz usg, podejrzenie wad genetycznych,
badania, amniopunkcja, wreszcie diagnoza: Zespół Turnera - dziewczynka,
nadzieja że maleńka będzie żyła, potem dalsze badania i kontrola lekarzy, raz
lądujemy w szpitalu, badanie usg genetyczne i echo serca w Łodzi, w Centrum
Zdrowia Matki Polki - diagnoza: nie odnotowana przeżycia takiego płodu jak
nasz, lekarze nie widzą możliwości leczenia - zbyt wiele wad: genetyka,
serce, płuca, ukł.limfatyczny.. i jeszcze parę mniejszych...
piszę, bo chciałabym nawiązać kontakt z mamami, które coś podobnego przeszły
i są w stanie się dzielić swoimi przeżyciami. nas czeka jeszcze parę ciężkich
miesięcy...
pozdrawiam aleksia
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 23.05.05, 14:03
      Olu, odpiszę na pocztę.
      Dziękuję za meila i jak coś , to pisz śmiało.
      Ściskam Cię i Juleńkę mocno - bądź dzielna.
      • aaaania Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 23.05.05, 15:36
        Dziewczynko droga, tak bym chciała powiedziec coś co by ci ulzyło i nie wiem
        co.Śledze wasza historię od jakiegos czasu, bo myslimy o jeszcze jednym brzdącu,
        a wiemy , że ciąża nie byłaby łatwa (młodszy synek jest cudem, że urodził się
        prawie o czasie i prawie zdrowy). I nie wiem co powiedzieć, jak się modlic o cud
        dla was. Gdybyś chciała pogadać, napisać , wyżalic się to pisz. Jestem niestety
        dużo starsza od ciebie, ale duchem jeszcze chyba młoda. Pozdrawiam serdecznie
    • ma.dzia Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 26.05.05, 17:48
      Witaj ja przeszlam to zupelnie niedawno. 12 maja musialam urodzic (porod
      wywolywany) coreczke, u ktorej stwierdzono brak ukladu moczowego oraz zle
      wyksztalcone pluca. Jesli jeszcze nie znalazlas sie w szpitalu to daj znac.
      Opisze Ci dokladnie jak to wygladalo. Moze w czyms pomoge.Trzymaj sie mocno,
      takie rzeczy sie zdarzaja niestety... przekonalam sie o tym spedzajac 9 dni w
      szpitalu.
    • ewa2000 Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 26.05.05, 22:40
      Zgadzam się, niestety, z kolegami z Centrum Zdrowia Matki Polki - nie wygląda
      to optymistycznie. W tej chwili powinnaś przede wszystkim skupić się na sobie i
      mężu - i odwrotnie. Poproś o pomoc szpitalnego psychologa. Czekają Was niełatwe
      chwile, ale wzajemna bliskość potrafi czynić cuda. Nie wsydź się prosić o
      wsparcie. Serdecznie pozdrawiam.
    • veracrus Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 27.05.05, 22:26
      Przeprasza, że prywatnie, ale tak chyba `latwiej. My od 12 tc wiedzieliśmy, że
      nasza córeczka ma wady letalne i nie ma szans na przeżycie. Lekarzy mówili, że
      umrze na początku ciąży i da szansę braciszkowi, ale żyła (modliłam się by była
      we mnie jak najdłużej) do 32 tc. Kiedy dowiedzieliśmy się, że przestało jej bić
      serduszko zostałam już w szpitalu, żeby "w razie czego" być blisko lekarza.
      Cesarkę miałam umówioną na termin poźniejszy, żeby jeszcze Eryk trochę podróśł.
      Zrobiło się jednak zakażenie i urodziłam następnego dnia.
      Starsznie ale to strasznie Ci współczuję. Może nie powinnam się w tej sprawie
      odzywać, bo przy mnie pozostał jeden bliźniaczek, ale ja o Joasi pamiętam
      każdego dnia i ją też kocham, chociaż jej nie widziałam.
      Czekają Cię bardzo ciężkie chwile. Tydzień po narodzinach, kiedy Eryk walczył o
      życie pod respiratorem na OIOMie a my chowaliśmy Joasie i załatwialiśmy te
      wszystkie straszne formalności (cmentarz, kwiaty, trumienka) - ten tydzień był
      najgorszym w moim całym życiu. Nie odbierałam telefonów, z nikim nie
      rozmawiałam, zasuszyłam się. Odżyłam dopiero gdy Eryk wyzdrowiał.
      Jeżeli chciałabyś porozmowiać (nawet jeżeli tylko od strony "technicznej) to
      zadzwon do mnie na numer 607276266 (ja oddzwonię bo mam służbowy telefon).
      I nie licz na pomoc duchową, nie szukaj jej u księdza. Żaden nam nie pomógł,
      lepiej poszukaj psychologa. Bardzo mi przykro. Jeżeli mogę jakoś pomóc.... I
      wiem, że masz w sobie ogromną nadzieję, ja też miałam, do ostatniego momentu
      wierzyłam, że będzie żyła. Kupiłam wózek pojedynczy, ale modliłam się by zmienić
      go na bliźniaczy. Niedługo minie rok, ja już spokojnie o tym mówie. Jak o
      czyjejś historii, ale jeszcze do niedawna kończyło się wyciem. Jeżeli mogę coś
      zrobić..... pozdrawiam.

      ______________________________
      Adrianna, mama bliźniaków
      Eryka photos.yahoo.com/eryksosnowski
      i aniołka Joasi Julii "...cyt, iskiereczka zgasła"
    • aleksia-si ewa2000 27.05.05, 22:33
      Ewa, chyba jesteś lekarzem z tego co się zorientowałam. dzisiaj nie czuję
      ruchów cały dzień, a wczoraj i przedwczoraj czułam je bardzo, bardzo słabo...
      boję się, że to już się stało, że maleńka nie żyje. jutro zgłoszę się do
      lekarza. czy w takich sytuacjach daje się znieczulenie przy porodzie (boję się
      bólu), czy trzeba o to walczyć czy raczej nie ma problemu, czy zzo czy jakieś
      inne? będę wdzięczna za odpowiedź.
      aleksia
      • veracrus Re: ewa2000 27.05.05, 22:48
        Zadzwoń gdybym mogła pomóc... komórkę mam przy sobie i jeszcze "nie idę spać"
        ______________________________
        Adrianna, mama bliźniaków
        Eryka photos.yahoo.com/eryksosnowski
        i aniołka Joasi Julii "...cyt, iskiereczka zgasła"
      • ewa2000 Re: ewa2000 30.05.05, 08:00
        Moja odpowiedź jest chyba przysłowiową musztardą po obiedzie, ale nie było mnie
        w Warszawie. Teraz 2 słowa, bo biegnę do pracy.
        Po pierwsze z dzieckiem może byc wszystko w porządku. To, że przez chwilę nie
        czujesz ruchów - nie znaczy, że ich nie ma, a tym bardziej, że dziecko nie
        żyje! Nie popadaj w panikę, ale zgłoś się do lekarza.
        Po drugie- gdyby jednak trzeba było wywołać poród, to DOMAGAJ się
        znieczulenia ! Masz do tego prawo. W takiej sytuacji ja proszę o pomoc
        anestezjologa, ale wiem, że część kolegów nie zasze tak robi.
        Trzymaj się, mam nadzieję, że piszę w pkt 2 o czymś co nie będzie miało miejsca.
    • aleksia-si veracrus 27.05.05, 23:52
      dziękuję Ci bardzo, jak będę potrzebować to zadzwonię. jutro idę do szpitala to
      się coś rozstrzygnie. ale zyskam parę dni,tyg,miesięcy życia z maleńką, albo
      wszystko się skończy... ja za bardzo nadziei nie mam...
      pozdrawiam Cię i ściskam ciepło
      aleksia
    • jelvet Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 30.05.05, 14:13
      u aleksi i Julki wszystko w porządku serduszko bije :)
      • ewa2000 Re: wady letalne u dzieciątka w brzuszku 30.05.05, 15:26
        A nie mówiłam.................Bardzo się cieszę.
      • rapida Julcia jest wśród Aniołków!!!!!!!!! 30.05.05, 21:41
        Tak mi smutno i tak mi źle, dlaczego, dlaczego, dlaczego?????????? nic więcej
        nie mam siły napisać!, ale wiem, że Julcia odeszła i płacze Niebo za Nią i ja
        też bardzo!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka