kas1enka
15.08.05, 13:14
3 dni temu mialam zabieg. Aniolek mial 7 tyg i widzialam jak bije mu serduszko. To byla ciaza pozamaciczna.
Wlasnie...dla wszytskich to byla CIAZA. A dla mnie to bylo DZIECKO. Moje dziecko. Dziecko, ktoremu bilo juz serduszko. I pewnie zawsze bede sie zastanawiac, czy byloby podobne do mojej starszej corci, jak mialoby na imie, czy byloby chlopcem czy dziewczynka...
Wczoraj wrocilam ze szpitala. Patrzylam na moja starsza corke i ryczalam. "MAZ" (bo nie ma sensu juz chyba nazywac go bez cudzyslowu) stwierdzil, ze "jego znajoma stracila 2 ciaze i jakos nie robi z tego takiej afery jak ja".
Zabraklo mi slow....
Nikt nie wie jak ze mna rozmawiac, co mowic. Nikt nie potrafi pojac, ze ja wiem i pamietam, ze bylam w ciazy. Mysla, ze lepiej bedzie udawac, ze w ogole w ciazy nie bylam.
Nawet wlasny maz...
A tak swoja droga...Zastanawialam sie...
Czy skoro moj Aniolek mial juz bijace serduszko, to mial tez i dusze i poszedl do Nieba?
Jedynie tutaj moge o tym pogadac...przykre to z jednej strony...