Dodaj do ulubionych

zabrakło mi sił

31.08.05, 20:04
mój pierwszy syn uodził się z zanikem części mózgu, nasze pierwsze wspólne
chwile zaczeły się od specjalistów i rechabilitacji. Było ciężko, bardzo
ciężko ale wierzyliśmy w lepsze jutro. Kiedy Kubuś miał 1,5 roku zaszłam w
ciąże, była to radość przeplatana ze strachem. Bartuś urodził się zdrowy, ale
szczęście nie trwało długo. Opieka nad noworodkiem i chorym 2 latkiem nie
jest łatwa. Coaz częściej kłóciliśmy się z mężem, stres zmęczenie dawały o
sobie znać. W końcu zostałam sama, mąż odszedł. Nie dawałam sobie rady,
brakowało mi siły i wiary, że będzie lepiej. Oddałam Kube do domu pomocy
społecznej. Chodze tam rzadko, bo boje się oskarżeń, że pozbyłam się ciężaru.
Mąż wrócił, ale temat Kuba jest tematem tabu. Staram się żyć dalej, ale nie
jest łatwo. Nie potrafie być szczęśliwa. Podziwiam wszystkie matki, które się
nie poddały. Życze Wam dużo siły, wytrwałości i wiary.
Obserwuj wątek
    • iromanczuk Re: zabrakło mi sił 31.08.05, 21:09
      Witaj!
      Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci jak najlepiej. Ty przynajmniej masz swoje
      dzieci tu na ziemi, a moje nawet nie było ze mną chociażby przez sekundę,
      umarło zanim się urodziło. Wszyscy cierpimy tylko tak naprawdę człowiek który
      nie doświadcza tego co my - nie wie co to znaczy. Powodzenia.

      Iwona - mama Aniołka Igora 27.05.2005 r.
    • malenka37 Re: zabrakło mi sił 31.08.05, 21:19
      Każdy z nas, i ten co wychowuje dziecko, i ten co oddaje pod opiekę, kocha
      swoje dziecko, dlatego cie rozumiem i życze dużo sił. Ja wychowuje swojego
      syna, ma już 16 lat ale czasem nie mam już cierpliwości żeby oprócz wychowania
      dzieci, zrobić coś dla siebie, nie mam na to czasu. Czasem młodszy zdrowy
      zarzuca mi że robie wszystko tylko tak żeby starszy miał sie ok. A przeciesz
      wcale tak nie jest, tylko on jeszcze tego nie rozumie ma dopiero 7 lat. I
      powiem ci że nigdy nie wiemy jakie wyjście jest najlepsze.
      • madzidzia11 Re: zabrakło mi sił 31.08.05, 22:19
        Pewnie Twój starszy synek będzie miał tam dobrą opiekę ale Ciebie i Twojej
        miłości nic mu nie zastąpi.Odwiedzaj go jak najczęściej i nie przejmuj sie tym
        co mówią inni.Lepsze ludzkie gadanie teraz niż wyrzuty sumienia do końca
        życia.Ja oddałam swoją Mamę do domu opieki(chorowała na stwardnienie rozsiane)
        na kilka miesięcy przed moją maturą.nie dawałam rady uczyć się,opiekować się
        Mamą itd.Teraz,gdy już Jej nie ma ja mam gigantycznego kaca moralnego,że za
        rzadko tam bywałam,że za rzadko brałam Ją do domu.Że nie było mnie przy niej
        gdy odchodziła.mam tylko nadzieję,że nie była już tego świadoma.Życzę
        wytrwałości.
    • mama.mimi Re: zabrakło mi sił 01.09.05, 08:28
      To nie Ty się poddałaś, to Twój mąż sobie nie poradził!!!!
    • utka Re: zabrakło mi sił 01.09.05, 08:59
      Nie wiem co napisac. Strasznie, strasznie to smutne.
      Moze odwiedzaj synka czesciej, on na pewno wyczekuje i teskni okrutnie, mimo
      calej swojej choroby. Zacznij rozmawiac z mezem. Moze w koncu dorosnie do roli
      ojca i zrozumie, ze jest sie tata nie tylko zdrowych, pieknych dzieci, ale
      chorych tez. Moze zgodzi sie za jakis czas, by malego zabrac z powrotem do domu.
      Przeciez to Wasz synek, ktory potrzebuje Waszej milosci jeszcze bardziej niz
      ten zdrowy.
      Bede pamietac o Was ...
    • sdr Re: zabrakło mi sił 01.09.05, 10:06
      Zabrakło Ci sił... Kochanie, nie jesteś Atlasem, by dźwigać świat na ramionach
      cały... Rozumiem Twój żal? poczucie winy? brak spokoju? Nie wiem jak to
      nazwać, bo swoich uczuć też nie umiem nazywać po imieniu. Wczoraj po raz
      kolejny odwieźliśmy naszą córeczkę do ośrodka z internatem. Też chwilami czuję
      sie jak wyrodna matka, bo dzieckiem powinnam zajmować się tu w domu. Padać na
      twarz i podnosić się po kilku godzinach snu... I co moge jej tu w domu dać?
      dziecko oprócz miłości, czułości i troski potrzebuje fachowej opieki połączonej
      z terapią, rehabilitacją, jeśli ta tylko jest mośliwa. Nie jesteś Atlasem.
      Siłaczką też nie. Ani ja nie jestem, ani inne mamy też...
      Wiesz co nam pomaga? Pomaga nam to, że co 5 dni przywozimy nasze dziecko do
      domu. Że nie pozwalamy, by choć przez chwilę pomyślało, że jest nie kochana,
      nie potrzebna...
      Spróbuj odwiedzać synka częściej... Może wtedy poczujesz się lepiej, bo myślę,
      że on Cię potrzebuje. I Ty też to czujesz. Potrzebujesz go...
      Ludzkie gadanie jest straszne. Nie sposób przed nim uciec. Tez przez to
      przeszłam. Najgorsza jest rodzina. Ale powiem Ci, że dzieki temu, że Natka ma
      fachową opiekę, której my nie bylibyśmy jest w stanie zapewnić jestesmy
      spokojniejsi o nią. Nie mamy poczucia, że nie robimy wszystkiego, żeby jej było
      lepiej... I jesteśmy razem... A było już bardzo trudno...
      Myślę, że teraz nakładają się Twoje emocje. Żal do męża? może obwinianie go
      nawet za to, jak się czujesz, bo gdyby nie odszedł, to może synek dalej byłby w
      domu? Nie wiem... Dużo tych "może"... Ale proszę, nie obwiniaj się za
      wszystko, spróbuj odwiedzać synka częściej... Mam nadzieję, że poczujesz się
      wtedy choc trochę lepiej lepiej..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka