Dodaj do ulubionych

trudne pytanie

01.09.05, 07:42
Mamy od niedawna w zakładzie nowego pracownika. Wczoraj przyszedł do nas do
pokoju i po krótkiej rozmowie zapytał mnie czy mam dzieci. Mnie zamurowało.
Niby bardzo proste pytanie a ja niewiem co odpowiedzieć . Mój kierownik
naszczęście szybko zmienił temat. Zdałam sobie sprawe, że do tej pory wszyscy
mnie chronili, wszyscy wiedzą co sie stało a ja się do tego przyzwyczaiłam.
Od smierci mojej córeczki nigdzie nie wychodziłam nie poznawałam nowych osób
i nikt mi nie zadawał takich pytań. Mówiąc, że mam jedno dziecko czułabym się
bardzo źle, bo przecież mam Jagódkę - Aniołka, która żyła tylko godzinkę ale
przecież jest taką samą ukochana córeczką jak 9 -cio miesięczna Amelka.
Mówiąc, że mam dwoje ktoś może zapytać o ich wiek itp. a ja nie mam ochoty
opowiadać obcym o moim życiu.
Za dwa tygodnie ma być ślub mojej dobrej koleżanki, będą tam znajomi ze
studiów którzy nic nie wiedzą o moich dzieciach. Chyba zostanę w domu.

Agata mama Aniołka Jagódki (30tc)i Amelki (9 miesięcy)
Obserwuj wątek
    • agablues Re: trudne pytanie 01.09.05, 07:59
      Ja mówię różnie, bo różne są sytuacje i ludzie. Jeżeli pyta ktoś "przypadkowy",
      kogo nie znam prawie wcale i pewnie nie będę znała - mówię o córkach żyjących.
      Znajomym, z którymi utrzymuję dłuższy kontakt, mówię, ze Alicja jest naszą
      trzecią córeczką, a Iga była chora i umarła. Mówię to także tym, z którymi
      dawno się nie widziałam i oni nie wiedzą, ze Iga była. Generalnie staram się
      mówić, ale nie zawsze i nie wszystkim ( np mamom poznanym na oddziale
      dziecięcym - jak podczas ostatniego pobytu z Alą).

      Najgorsze są pierwsze razy, kiedy się jest zaskoczonym. Potem już chyba powinno
      być normalnie.
      Pozdrawiam, aga
      • edycia11 Re: trudne pytanie 01.09.05, 17:40
        Własnie wczoraj zrozumialam jak bardzo w dalszym ciagu jest mi zle.Kolezanka
        uswiadomila mi,ze kiedy komus mowie,ze mam synka,ale na cmentarzu to troche
        glupie,zaskakujace.Ja odkrylam,ze to byla forma obronna,obwinianie wszystkich i
        wszystko,ze Jacusia nie ma."masz dzieci?" - "tak,mam synka na cmentarzu".......
        Chyba jestem okrutna mowiac w ten sposob.Juz nie bede,postaram sie,choc dzis
        znowu mi nie wyszlo.......
        • vinga_o edycia ... 03.09.05, 21:44
          No przepraszam ... Po tym, co przeszłaś, po tym jak Cię potraktowało życie,
          jeszcze masz uważać, aby nie urazić innych ??? Przemilczeć fakt urodzenia
          dziecka, tylko dlatego, że inni czują się głupio ? A jak my mamy się czuć, kiedy
          odbiera się nam prawo nazywania się matkami ?
          Przepraszam, zdenerwowałam się :-)
    • mamajaromira Re: trudne pytanie 01.09.05, 20:43
      Ja też w pracy żyję pod płaszczykiem ochronnym. Mam wspaniałe koleżanki, mimo
      iż kompletnie nie wiedzą jak ze mną rozmawiać o moim synku (a ja tego bardzo
      potrzebuję), to jednak mają dużo wyczucia i zrozumienia. Kiedyś do pracy
      zadzwonił stary znajomy, który wiedział o mojej ciąży i zapytał jak tam maluch.
      Spokojnie (choć z zaciśniętym gardłem), powiedziałam mu co się stało, ale jak
      odłożyłam słuchawkę, wszystko puściło. Rozryczałm się potwornie. Wtedy
      dziewczyny zamknęły pokój, przytuliły i były ze mną.
      Potem miałam ślub przyjaciela, na którym było dużo naszych wspólnych znajomych
      i padło wiele takich pytań. To było bardzo trudne, ale starałam się mówić
      prawdę (krótko i lakonicznie), że miałam synka tylko zmarł. Nikt nie drążył
      tematu, wystraszyli się. Przypłaciłam to również rykiem na weselu w kącie sali.
      To dziwne, ale chcę żeby ludzie wiedzieli o Jaromirku, bo On przecież był. A
      to, że żył zaledwie 20 tygodni pod moim sercem i nikt nie miał okazji Go
      poznać, nigdy ne zmieni tego faktu.
      Wiem, że czeka mnie jeszcze wiele takich trudnych sytuacji. Póki co jednak
      stałam się odludkiem, więc i "szanse" na takie pytania maleją.
      Myślę jednak, że trzeba mówić to co dyktuje serce. Oczywiście dużo zależy od
      osoby,z którą się rozmawia. Przyjacielowi można powiedzieć więcej, znajomym,
      obcym mniej albo wcale, ale zawsze w zgodzie z samym sobą.
      Agatko, bądź wobec siebie wyrozumiała. Jeżeli czujesz, że spotkanie ze
      znajomymi może być zbyt trudne, to może rzeczywiście przemyśl to. Życie i tak
      dało nam już w kość, po co sobie dokładać.
      Trzymaj się ciepło

      monika
    • sowa_m Re: trudne pytanie 03.09.05, 14:12
      od sierpnia pracuję na zastępstwo, zamiast dziewczyny, która lada dzień będzie
      rodzić. firma jest ogromna, stanowisko takie, że wszyscy ja znali i mnie teraz
      też. temat dzieci przewija sie codziennie. parę razy miałam tez "próbkę" żartów
      typu że mnie też trzeba zaciązyć (młoda, czas najwyższy), no i jeszcze
      dziesiątki wypowiedzi rodziców, jak to jest źle z dzieckiem i jaki to
      ciężar....nikt nie wie, że mój Zbyszek odszedł. mam dośc, staram sie unikać
      ludzi, zamykać się w swoim pokoju. w końcu nie wytrzymałam i za którymś razem
      powiedziałam jednej z dziewczyn, co stało się w kwietniu. chyba trochę mam
      nadzieję, że tajemnica poliszynela się rozniesie, bo niemal codziennie w drodze
      do domu ryczę. dziś sąsiadka (która też nie wie) zapytała mnie, kiedy mam zamiar
      urodzić...ludzie nie myślą, albo nie mają w ogóle wyobraźni. wcale nie muszą
      wiedzieć, co mnie spotkało, przecież równie dobrze mogę mieć problemy z zajściem
      w ciążę.
    • jagia Re: trudne pytanie 04.09.05, 10:20
      Miałam bliźnięta Kubusia i Bartunia. Teraz już nie pamiętam tych pytań o to jak
      się chowają, bo po prostu bardzo chciałam o nich zapomnieć (o pytaniach, nie o
      chłopcach). Ale udało mi się zajść w ciążę drugi raz. Zauważyłam również, że
      moje najbliższe koleżanki z pracy, znajomi i przyjaciele też starali się mnie
      chronić przed niewygodnymi pytaniami. Czasem jednak komuś, kto wie o chłopcach
      i mojej drugiej ciąży wyrwie się pytanie, czy teraz TEŻ mam bliźniaki...
      Chociaż minęły już dwa lata ciągle bolą mnie takie pytania bez zastanowienia.
    • alana5 Re: trudne pytanie 05.09.05, 14:56
      O Czarku mówię zawsze, gdy nadarza się okazja. A taką jest dla mnie poznanie
      nowych osób. Właśnie zaczęłam pracę i powoli powiedziałam wszystkim, że mam
      Synka, ale niestety już nieżyjącego. Większość osób przyjmuje to ze spokojem,
      choć są zmieszani. Mąż gani mnie, że nie muszę opowiadać dokoła, że nasz Syn
      zmarł, ale ja czuję taką potrzebę. Bardzo boję się dnia, kiedy zdaży mi się nie
      pomyśleć choć raz o Bączku, a tak mam spokojną głowę.
      A jeśli chodzi o uwagi typu: kiedy następne dzieciątko, ignoruję.
      Pozdrawiam, Alicja
    • mcmcwc Re: trudne pytanie 05.09.05, 17:58
      bardzo bliskie bylo mi to co napisałyscie,..
      pierwszy raz to pytanie uslyszalam, mc po pogrzebie Weroniczki, na rozmowie
      rekrutacyjnej,...zamurowało mnie
      spanikowałam odpowiedzilam -nie, ale potem dlugo nie moglam sobie tego
      wybaczyc.jak moglam czulam sie jak zdrajca moich 2 skarbow, ale z czasem
      zrozumialam ze obcy facet, jakis prezesik i jego biuro to nie msce na takie
      wazne rzeczy. A poza tym to zawsze odpowiadam, tak mam 2 dzieci w niebie.
      i tez uwazam ze jestesmy mamami i nie trzeba sie martwic ze ktos bedzie
      zskoczony, pewnie ze epatowanie cmentarzem nie jest konieczne, ale nasze dzieci
      sa i dlatego chce o nich mowic, w koncu dzieli nas tylko czas

      mama 2 aniołków
      • emania29 Re: trudne pytanie 07.09.05, 19:55
        Wczoraj minęło 5 tygodni jak straciliśmy swojego Aniołka w 22 tygodniu ciąży.
        Wciąż jestem na "macierzyńskim" a za 3 tygodnie wracam do pracy. Strasznie boję
        się tego pierwszego dnia: tych spojrzeń, krępujących sytuacji, pytań...
        Ostatnio jak byłam z mężem w sklepie ekspedjętka spytała się nas co się
        urodziło? Byliśmy tak zaskoczeni że nic nie odpowiedzieliśmy a ona stwierdziła
        że to nie możliwe ale jestem tak bardzo podobna do takiej Pani w ciąży...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka