Dodaj do ulubionych

RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!!

22.09.05, 11:55
Minęło właśnie 5 miesięcy od urodzin i jednocześnie śmierci mojej Oliwki.To
był 40 tc.Nie czułam ruchów więc pojechałam do szpitala.Mała nie żyła.To był
szok.Pezcież cała ciąża przebiegała cudownie.Przyczyny nie znaleziono-nie
była owinięta pępowiną,nie miała żadnej wady genetycznej,łożysko ok.,zespól
antyfosfolipinowy wykluczony.Nie wiem dlaczego umarła ale próbuję sie
dowiedzieć.Niestety nigdzie nie znalazłam podobnego "przypadku",żeby porównać
doświadzenia.Lekarze mówią,że tak się zcasem zdarza ale ja nie chcę tego
słuchać.Dzieci nie umierają bez powodu.Nie wątpię w kompetencje tych lekarzy
tylko może oni nie mają dostatecznej wiedzy.Może wiecie kto mógłby mi
pomóc.Może są jacyś specjaliści,którzy mogliby znaleść przyczynę.Jeśli coś
wiecie to przoszę napiszcie.

Karina
Obserwuj wątek
    • joamol Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.09.05, 12:15
      Witam Cię Karino,
      To przykra rocznica.Ja urodziłąm martwą córeczkę w sierpniu, nie minął jeszcze
      miesiąc, za pół roku chciałam próbować jeszcze raz i miałam dotąd nadzieję,że
      znajdziemy przyczynę i wówczas będzie nam łatwiej. U mnie jest trochę inaczej,
      bo ja mam wiele różnych hipotez co do przyczyny i staram się je wykluczyć a
      ciąża nie przebiegała cacy, ale dziecko było przez 9 miesięcy "książkowe".
      Karolinka umarła w 39tc.
      Wykluczyłam już toksoplazmozę (chociaż diagności nie dają głowy, że mimo
      dobrych wyników nie zdarzył się jakiś przejściowy problem a łożysko mogło ponoć
      wskazywać...), cytomegalię. Robię badania w kierunku mykoplazm i chlamydii. Nie
      robiłam z kolei przeciwciał antyfosfo.... i nic na ten temat nie wiem.
      Rozmiawiałam z Panią doktor z Pracowni Serologii na UJ i ona mówiła, że
      listeria może powodować śmierć dziecka, ale przeciwciała szybko zanikają i
      potem trudno ustalić czy to to, ani potwierdzić ani odrzucić...
      Mojej małej wykazano wadę serca, ale lekarz prowadzący się nie zgadza z
      raportem z sekcji, był przy sekcji i uznał, że wady nie było (ale mam zrobić
      badania genetyczne, chociaż poradnia nie chce nas przyjąć za bardzo). Znam
      przypadek śmierci dwójki dzieci pod rząd u kobietki, które przeszła wszelkie
      badania, ale nikt nie wpadł na to, że to może być gronkowiec. No i był. Po
      wyleczeniu urodziła dwoje zdrowych dzieci.To też zamierzam sprawdzić, tylko
      muszę pogadać z doktorem, jak i gdzie.Ja też uważam, że przyczyna musi być...
      Jeden z lekarzy powiedział mi jeszcze w szpitalu, że tak jest, że oni moga tu
      zrobić wszystko, i wszystko może być albo wyglądać na bardzo dobre a u góry
      jest Taki Pan, co ma inne plany i oni ich nie przeskoczą.
      Na początku winiłam siebie, zwłaszcza o tą toxo, ale teraz już pozostał żal
      taki po prostu do nikogo nie skierowany...Tęsknię za moją malutką (ważyła 3500
      i miała 53 cm).
      Mam nadzieję, że znajdziemy przyczynę i ją pokonamy i Tobie też tego życzę,
      jednak może być tak, że pozostaną niejasności i same hipotezy, wtedy zamierzam
      wraz z mężęm wykonać wszystkie badania jeszcze raz i spróbować, nie wiem kiedy,
      bo im więcej czasu upływa tym mniej mi się spieszy i bardziej się boję...
      Może ktoś jeszcze da nam jakieś namiary i więcej informacji, dziękuję za ten
      wątek,
      Asia (Zabrze woj. śląskie)

      • dragica Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 28.09.05, 09:03
        24 czerwca umarl moj syn w 35 tc.przyczyna - odklejenie lozyska...teraz lekarz
        szuka przyczyn, dostalam skierowanie na torch test...strata strasznie
        boli...nie potrafie sie odnalezc w tym wszytskim
        • agnieszka2217 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 29.01.07, 14:40
          Witam wszystkie mamy malych aniolkow.Ja tez urodzilam martwego syna.Rodzilam w
          40 tc 2 dni po terminie.30.08.2006 Dostalam bole cieszylam sie bardzo bo to
          dzien moich urodzin.Zaczely odchodzic wody i przestalam czuc ruchy,pojechalam
          do szpitala.Trafilam na najgorsza zmiane.Nikt nie zwracal ze nie czuje ruchow
          KTG wykazywalo tetno.Czekalam 5 godz. poraz 2 zaniklo tetno i dopiero lekarz
          podjal decyzje o cc.Serduszko bilo mialam nadzieje ze za moment spotkam sie z
          moim kochanym Dawidkiem.Po cc przeniesli mnie na ginek. septyczna.Po 2 godz
          przyszla ta... i powiedziala ze moj syn urodzil sie martwy.Nie moglam zrozumiec
          dlaczego przeciez w te najgorsze upaly czulam sie bardzo dobrze cala ciaza
          przebiegala ok.Nawet dzisiaj serduszko mu pukalo.Do dzisiaj probuje dojsc do
          siebie ten sam bol co tego dnia ciagle jest mimo iz minelo 5 miesiecy.Na
          poczatku obwinialam siebie ze moglam wczesniej jechac do dzisiaj jest ta nie
          wiedza.Wzielam dokumentacje z porodu okazalo sie ze jednak zyl 30 min. na dzien
          dzisiejszy chcialabym urodzic jeszcze jedno dziecko.Drogie mamy sprawdzie czy
          was tez nie oszukano.Ten bol i tak nigdy nie minie.
        • anka210682 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.07.08, 17:18
          25 czerwca br.w 28tc urodziłam martwą córeczkę.Przyczyna-udusiła się
          pępowiną.minął już prawie miesiąc a ja nie mogę dojść do siebie po tym
          wszystkim.Strata dziecka okropnie boli-nie mogę sobie z tym poradzić.Nigdy o
          Tobie nie zapomnimy kochana córeczka!!
      • mezatka1983 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.12.10, 17:43
        Ja też urodziłam martwe dziecko, nie długo będzie rok 22.grudnia, pechowa data 2 dni przed wigilią :( święta spędziłam w szpitalu...
        Zaczęło się od tego że pojechałam do szpitala bo miałam wysokie ciśnienie i zatrucie ciązowe tzw białkomocz. W szpitalu przyjeli mnie na oddział, byłam w 36tyg wiec pielęgniarka powiedziała że zrobimy KTG, połozyłam sie pozakładali mi te sprzęty na brzuszek, włączyli maszyne a tam cisza..nic nawet szmerów, głucha cisza... zlecieli sie wszyscy z oddziału kto był na dyzurze, każdy od siebie radził inną pozycje... to na prawy bok to na lewy, na wznak, uściąść, wstać, każdy od siebie macał mi brzuch juz mnie wszystkie boki zaczeły boleć :/ Wkońcu lekarz kazał zdjąć KTG z brzucha i zaprowadził mnie na USG. Lekarz długo milczał, zaczełam podejrzewac że coś jest nie tak, aż nagle usłyszałam " przykro mi bardzo ale pani dziecko niezyje" Była juz 21-sza, mąż przyjechał do szpitala. podali mi tabletke na wywolanie porodu ok 1 w nocy miałam pierwszy skurcz ok5 nad ranem odeszły mi wody...22grudnia w południe urodziłam synka...taki malutki taki niewinny....
        Do dziś pytam sie dlaczego to własnie musiało spotkać nas...
    • kama.garbi Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.09.05, 12:34
      Witajcie
      ja nienapiszę nic odkrywczego żadnych wskazówek ale musiałam się odezwać
      poprostu musiałam
      Ja również urodziłam moją Werke martwą na koniec 38t.c. ciąża prawidłowa bez
      powikłań przynajmniej "śmieszna pani doktor"nie doszukała się żadnych
      maleńka urodziła się spora jak na ten tydzień 3360:)
      wskazana przyczyna przez lekarzy supełek na pępowinie ponoć nawet go widziałam
      ale niewiele pamiętam
      sekcja również wykluczyła jakiekolwiek wady, ale to nie zmienia faktu że się
      teraz strasznie boję
      • edycia11 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.09.05, 12:40
        Podobnie jak u Kamili mego synka "zabiła" pępowina a tez był wielki w 38 tc
        (58 cm i 3750) i podobnie jak Ona juz zawsze się będę bała czy wszystko skończy
        się dobrze.Zrób wszelkie możliwe badania,ale to i tak nie zmieni Twego lęku.
        Pozdrawiam i życzę wielu sił:)
    • mama-oliwki1 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.09.05, 13:15
      Ja moją Oliwkę urodziłam w październiku 2004, w 38 tc - martwą.
      Do tej pory nie znam przyczyny, robiłam różne badania i wszystkie wychodziły
      ok. Ostatnio zrobiłam przeciewciała przeciwtarczycowe i jedne
      (antymikrosomalne) wyszły powyżej normy - 27 (a norma jest do 20). Nie wiem czy
      te p/ciała mogły spowodować taką tragedię. U mojej Córeńki (2590 g, 51 cm)nie
      stwierdzono żadnych wad, łożysko też ok, badań genet. nie chciano nam zrobić.
      Nie mogę się pogodzić z tą tragedią, tak bardzo tęsknię za Oliwką !!!!!
      Może gdybym znała przyczynę, byłoby mi łatwiej.
      Pozdrawiam was wszystkie serdecznie.
      • beata_0 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.11.08, 17:41
        nie martw sie wez sie w garsc i nigdy o niej nie zapominaj
    • nikola313 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.09.05, 14:32
      Ja tez urodzilam martwa Coreczke w 38/39tc. 22.11.04
      Ciaza rowniez przebiegala prawidlowo, az do momentu kiedy przestalam czuc jej
      ruchy. Przyczyna byla taka sama jak u kamy-wezel na pepowinie, ktory sie
      zaciagnal, pozatym sekcja wykazala ze byla zdrowiutka wazyla 3450 i 58cm.
      Teraz jestem koniec 31tc i nie ukrywam ze ta koncowka to jeden wielki strach o
      moje dziecko.....
      • karina66 Re: Do Nicola 23.09.05, 10:03
        Mi lekarze powiedzieli,że kolejna ciążę zakończą wcześniej.Najpóxniej w 38 tc
        (jeśli wszystko będzie dobrze) i raczej przez cc.Ale to może dlatego,że u mnie
        nie wiadomo co się stało.

        Karina
        • mama-oliwki1 Re: Do Karina66 23.09.05, 11:37
          Karinko, a skąd jesteś? Z W-wy może? Pytam, bo chcę wiedzieć którzy lekarze
          powiedzieli Ci, że następną ciążę należy zakończyć w 38 tc przez cc.
          Jestem w takiej samej sytuacji a perspektywa cc i wcześniejszego ukończenia
          ciąży daje mi większą nadzieję co do przyszłości.
          Pozdrawiam
          Asia
          • karina66 Re: Do mam oliwki1 25.09.05, 21:21
            Tak powiedział mi mój lekarz dr.Zakrzewski i drugi do któego będę chodzić na
            konsultacje w następnej ciąży ( bo będę chciała rodzić na żelaznej a on tam
            pracuje)dr.Jacek Szymańskski.Obaj są świetnymi lekarzami(z W-wy
            oczywiście).Powiedzieli,że nie wiadomo co się stało więc nie można kusić losu i
            jak tylko ciąża będzie donoszona to rozwiązanie.Dr.Zakrzewski początkowo mówił
            o wywołaniu ale nie wyklucza cc.Ja jednak i tak wybieram Żelazną(tam urodziłam
            Oliwkę i jestem pod wrażeniem tego szpitala)więc to dr.Szymański będzie
            decydował.Cc dlatego,że wywołanie często się nie udaje i w takim przypadku cc
            jest bezpieczniejsze dla dziecka.

            Karina
      • arleta.kamilek Re: Do Nikola313- mam niejasność 28.09.05, 13:17
        Przepraszam za to pytanie, ale to mnie nurtuje.
        Czytałam we wcześniejszych postach, ze nie donosiłaś ciąży z córeczką Alicją i poroniłaś w 28 tyg (o ile dobrze pamietam). A teraz piszesz ze jesteś w końcówce 31 tyg. ciąży?
        Arleta
      • jolanta80 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.02.06, 15:46
        droga nicolo ja urodzilam martwa corecke 5 listopada 05r w 40tyg udusila sie
        miala owinieta pepowine 3razy wokol szyi teraz musze poczekac do kwietnia i
        moge znowu zajsc w ciazy mam do ciebie pytanko ile czekalas miesiecy zanim
        znowu zaszlas w ciazy podam ci nr gg 7138299
    • rzasia Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.09.05, 10:55
      U mnie dziś mijają 3 miesiące jak przestałam czuć ruchy swojego 20tgodniowego
      Synka. Po trzech dniach Go urodziłam. Rozpaczam tylko ja. Mam wrażenie, że po
      mężu to spłynęło, a to bardzo boli.
      Jeszcze nie widzę słońca i nie wiem kiedy ujrzę?...
      • ememsy Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.09.05, 15:40
        Rzasiu, jestem z Tobą myślami i dokładnie wiem co czujesz. Mój Aniołek odszedł
        od nas w 25 tc (w dokumentach wpisano 22 tc, gdyż miał sporą hipotrofię). W tym
        najtrudniejszym momencie miałam wsparcie w partnerze. Kolejne tygodnie i
        miesiące mijają a jego postawa niestety świadczy o tym, że już dawno przebolał
        tę stratę.
        Czasem jest mi bardzo źle z tą świadomością, ale staram się spojrzeć na to z
        męskiej perspektywy. Na tym etapie ciąży nasze Maleństwa dawały znać o sobie
        tylko nam, oni jeszcze nie mogli nawiązać dialogu z brzuszkami, poczuć pod
        palcami kopniaczków (przynajmniej w moim przypadku te kuksańce nie były jeszcze
        tak silne a brzuszek jak na 5-y miesiąc niewielki). Może dlatego ich związek
        emocjonalny z Maluszkami nie był tak silny.
        Mimo wszystko wierzę, że przy kolejnej próbie, kolejnej ciąży będą potrafili
        nas wspierać i łagodzić nasze obawy. Musimy w to wierzyć.
        Pozdrawiam Cię ciepło,
        Monia

        PS. Karinko, bardzo się cieszę, że Twoje wyniki badań okazały się dobre i
        dołączyłaś do grona starających się o Fasolinkę
        • wustyle Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.09.05, 15:43
          po mezach nie splywa, mozecie byc pewne
          kazdy po prostu reaguje inaczej
          na codzien smiesza nas inne sytuacje, lubimy rozna muzyke, ksiazki, to samo
          dotyczy sfery emocjonalnej

          tak to juz jest

          wiem, ze latwiej jest przechodzic zalobe wspolnie
    • muskari Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.09.05, 15:50
      trzy dni temu minąło 8 miesięcy od dnia, w który urodziłam Weronikę o jej
      śmierci dowiedziałam sie na kontrolnym badaniu wieczorem czułam ruchy a
      następnego dnia o 13....
      (może kiedyś napiszę o tych dniach-niewiele z nich pamiętam....)
      sekcja nic nie wykazała wykluczyła wadę serca która była podejżewana u Weroniki
      nie znaleziono przyczyn ani śmierci mojej Córki ani tego dlaczego Mała miała
      zaburzenia rytmu serca czynność Jej serca spadała czasem nawet do 60 uderzeń na
      minutę
      wiedziałam że....
      na własną rękę wykonałam badania przeciwciał toxoplazmozy cytomegalii i różyczki
      i chyba..........
      moją Córkę zabiła cytomegalia choć jak poprosiłam o ponowną analize wycinków
      łożyska to nie stwierdzono obszarów zakarzenia CMV
      więc może to nie to...?
      ale jeśli nie to to co...?
      wszystkie inne wyniki badań mam dobre
      ściągę do tego jakie powinnam zrobić badania wzięłam ze stronki forum o
      poronieniu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=11770555
      oraz ze stronki gdzie są opisane badania przed zajściem w ciążę co prawda gdy
      je wszystkie przeczytałam....
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19585&w=11944541
      mam nadzieję że znajdziesz coś co pomoże Tobie znależć przyczynę śmierci
      Twojego Dziecka

      ściskam.....
      (*) (*) (*)...


      joanna
      mama Weroniki-Aniołka
      Nasz Aiołek....
      ....któremu wyrosły skrzydła...
      jest ból, którego nie wyrażą żadne słowa...
    • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 25.09.05, 21:35
      Robiłam badania po porodzie i po poronieniu które miałam w lipcu.Nie znalazłam
      nic podejrzanego.Cytom wyszła dodatnia ale okazało się to błędem
      laboratoryjnym.Miałam tylko IgG ale powiedziano mi,że ta choroba nie jest w
      stanie zabić dziecka na tym etapie ciąży(40tc).Zresztą nie wiem nawet czy wtedy
      chorowałam.Nie mam najmniejszego punktu zaczepienia.Oliwka była bardzo silan
      więc wiem,że była zdrowa.Coś ją zabiło a ja nie wiem co.Teraz znów się staramy
      i przyznam szczerze,że zaczynam się cholernie bać.

      A co do meżów to oni też przeżywają.Czasem nie chcą pokzać bólu ,zeby pomóc
      Wam.Nie chcą,żebyście oprócz swojego bólu musiały jeszcze znosić ich.Chcą być
      silni dla Was.Mój mąż od początku barzdzo mnie wspierał a ja i tak któregoś
      dnia zarzuciłam mu,że już zapomiał.Bardzo go tym zraniłam.Może oni poprostu
      nie wiedzą jak sobie radzić z tą stratą więcc robią to tak jak większość
      ludzi.Odsuwają problem.To jest normalna reakcja.My ż mężem po poronieniu
      poszliśmy do psychologa i barzdo nam to pomaga.Nie ukoi to bólu ale psycholog
      wie co robić,żeby świadomie przeżyć żałobę.Wyjaśnia nam wszystkie nasze emocje
      i pomaga zrozumieć dlaczego zachowujemy się tak a nie inaczej.Podejrzewam,że
      Wasi mężowie zastosowali system obronny.To wcale nie znaczy,że nie cierpią.

      Karina
      • egiptorka Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 27.09.05, 20:07
        mOJE DZIECKO TEZ UMARŁO W 26TYG. przyczyna był krwiak pod łozyskiem-drugi w tej
        ciązy. Po 3 tdniach wywoływania porodu finalnie mnie uspiono i zrobiono zabieg
        łyzeczkowania..To było w kwietniu. Tez długo nie mogłam znalesc lekarza , który
        potrafiłby odpowiedziec na pytanie skąd sie te krwiaki wzieły , bo odpowiedz ,
        ze "powodów moze byc 1000" jakos mnie nie satysfakcjonowała. I w koncu
        znalazłam lekarza , który fachowo ze mna porozmawiał i dowiedziałąm sie , ze
        skoro wsztskie inne powody zostały wykluczone ( a zostały ) to powodem był
        wirus opryszczki, która mnie okropnie wysypała w 2m-cu ciązy. pzdr
    • joannas15 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.01.06, 17:00
      Czesc Karinko!
      Mam za sobą podobne przeżycie. Wysłałm do Ciebie maila, ale na wszelki wypadek -
      gdyby nie doszedł - piszę jeszcze na forum.
      Bardzo Cię proszę o kontakt mailowy. Muszę z Tobą porozmawiać o bardzo ważnej
      sprawie.Serdecznie pozdrawiam.
      • mamcia1001 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.01.06, 21:37
        Witam. Też mam za sobą podobne przeżycie. Urodziłam martwego synka na początku
        grudnia 2005r. w 32t. Ciąża przebiegała prawidłowo. Zaczęły boleć mnie plecy i
        przestałam czuć ruchy dzidziusia. Nie był owinięty pępowiną, wynik sekcji
        wykluczył wady rozwojowe a więc mój synek był zdrowy. Na razie nie robiłam
        żadnych badań, ale niedługo idę do lekarza. Też rodziłam na Żelaznej, z resztą
        byłam tam drugi raz bo pierwszą ciążę straciłam w 7t. To cudowny szpital i
        cudowni ludzie. Położna która odbierała poród była cały czas przy nas. Nie było
        problemu żeby mąż był cały czas. To bardzo pomaga, bez mojego kochanego męża
        chyba niedałabym rady. Najgorsze jest to że jeszcze nie wiem dlaczego.
        • jolanta80 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.02.06, 15:39
          witam Cie wiem co czujesz ja tez rodzilam 5 listopada 05r martwe dziecko moja
          martynka miala by teraz 3 miesiace byla owinieta pepowina 3 razy ale do konca
          bylo super ale wiesz co ja tez jestem z warszawy rodzilam na bielanach
          moglybysmy porozmawiac na gg podaje ci numer7138299jola
        • bonzalo Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 18.03.09, 19:42
          Witam!Ja również jestem po stracie. Urodziłam moją córeczkę na
          poczatku lutego 2009r.w 24 tyg.ciąży przesytało bić jej serduszko.
          do dzis nie wiem dlaczego tak się stało, Cała ciąża przebiegała
          prawidłowo, wynik sekcji wykluczył wady rozwojowe.to była moja 2 ga
          ciąża, pierwsza porowniłam w 13 tyg.Mam prośbe i pyatnie, czy możesz
          mi napisac jakie badania robiłaś, ja nie wyobrażam sobie życia beż
          dziecka, będziemy się starali, choś ogromnie się boję, ale wiem że
          beż dziecka bede nieszczęscilwa....
    • betty69 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.01.06, 19:59
      To ja tez sie dopisze. Stracilismy coreczke w 40 tyg. ciazy. Przyczyna - prawdopodobnie niewydolnosc
      lozyska - z sekcji. Poza tym dwunaczyniowa pepowina i patologiczne lozysko. Tylko teraz inni lekarze,
      nie Ci ze szpitala, w ktorym doszlo do zaniedbania, mowia ze jesli malutka wazyla 3550 g, lozysko i
      pepowina nie byly przyczyna. Przy tego typu patologiach jest niska waga urodzeniowa dziecka. Jest
      wiele niejasnosci w tym wszystkim. Naprawde nie wiemy dlaczego nasza Laurunia odeszla...
      Tak bardzo za nia tesknimy.

      Pozdrawiam serdecznie
      Betty
      • karina66 do betty69 06.01.06, 13:33
        A możesz napisać kiedy to się stało,gdzie chodziłaś do szkoły rodzenia???To
        bardzo ważne.Ja chyba znalazłam ślad(za sprawą joanas15) i szukam innych
        dziewczyn.

        Karina i Dzidziulek
        • betty69 Re: do betty69 06.01.06, 14:53
          odpisalam na priv (adres gazetowy)

          pozdrawiam
    • joamol Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 11.01.06, 14:40
      Czesc Dziewczyny,
      Pisałam kiedyś już w tym wątku.... Zrobiłam cyto, toxo, listerię, boreliozę,
      mykoplazmy, chlamydie, wymazy na gronkowca i inne bakterie tlenowe i beztlenowe
      ( spotkałam inne kobitki co potraciły dzieci,leżałyśmy razem na sali szpitalnej
      i pomyślałam o jakichś zakażeniach szpitalnych), grzyby,streptococcus, hbs,
      hcv, przeciwciała antyfosfo...po stracie we wrześniu/październiku i wszystko
      było ok. Mamy na raporcie z sekcji wskazanie do badań genetycznych, ale wada
      serca, ktorą tam napisali nie jest wadą genetyczną a nie wiem o innych
      poważniejszych nieprawidłowościach. A i tej nikt nie dowierza.
      Postanowiłam sobie podarować te badania genetyczne, bo zle wyniki nie
      wykluczają możliwości urodzenia zdrowego dziecka i odwrotnie, to może wolę nie
      wiedzieć.
      Jak myślicie, powtarzać te wszystkie badania? Czy robić coś jeszcze? Właśnie
      zdecydowaliśmy się postarać raz jeszcze o dziecko i już się boję, że coś
      przegapię znowu. Z drugiej strony nie chcę przesadzać i się nakręcać.
      gdyby mi ktoś powiedział, że moja córcia umarła przez to serduszko i miałabym
      pewność, dzisiaj byłoby mi łatwiej. A tak pozostaje strach przed nieznanym.
      Będę wdzięczna za wszelkie rady.
      • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 11.01.06, 22:06
        Dobrze,ze porobiłas badania ale ja radzę genetycznych nie odpuszczać skoro masz
        wskazania.Kilka dni temu z mojego forum odeszła dziewczyna.U dziecka wykryto
        śmiertelną wadę nerek.Właściwie to dziecko ich poprostu nie miało.A najgorsze
        jest to,że jej pierwsze dziecko spotkało dokładnie to samo.Wada niby nie do
        powtórzenia-a jednak.Teraz już robi badania.Będziesz napewno spokojniejsza
        kiedy uda Ci się znów zajść w ciążę.Czego Ci życzę jak najszybciej.

        Karina i Dzidziulek
        • aj2205 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 31.01.06, 17:27
          Witam! I składam gorące wyrazy współczucia. Ja chciałabym podzielić się z wami
          pardzo podobną historią, która bezpośrednio mnie nie dotyczy, ale przeżywam ją
          jak własną. kobieta w wieku 30lat zachodzi w ciąże
          upragnioną,wyczekaną...brzuszek rośnie, dzieciątko się rozwija, przyszła
          mamusia ma się świetnie. Na początku chodzi do dr.w większym mieście lecz po
          jakimś czasie zmieniła na lekarza-bliżej miejsca zam.(który okazał się niemiły
          ordynarny... nie za bardzo mogła się z nim dogadać)lecz to jej nie zraziło (a
          powinno) ostateczny termin porodu był wyznaczony na 21.01.06r na badanie
          kontrolne zjawiła się 17.01.06r lecz lekarz stwierdził, że dziecko się obraca i
          wysłał ich do domu i jeśli nic się nie rozpocznie to mają przyj.27.01 również
          na badanie kontrolne!(zaznaczam iż dr.wiedział, że mama ciężarnej dwa razy
          miała CC). I tak się też stało, ciężarna zaufała lekarzowi w międzyczasie poród
          się nie rozpoczoł, więc pojawili się z mężem 27.01 lekarz na badaniu usg nie
          wyczuł tętna-tragiczna wiadomość malutki NIE ŻYJE! To chłopczyk Miłoszek, był
          silnym, bardzo ruchliwym maluszkiem, pamiętam jak dziś jak kładłam rękę na
          brzuszku ciężarnej a mały właśnie miał czkawkę, każdy jego znak ze środka to
          prawdziwy cud natury. Wszyscy tak czekaliśmy, wszystko już przygotowane a tu
          taka niesamowicie przykra wiadomość> Bardzo trudno to wszystko opisać, jesteśmy
          w wielkim szoku. Lekarze w szpitalu powiedzieli, że tak się zdarza teraz
          czekajmy na wynik sekcji. Ale czy ona da sensowną i jasną odpowiedz?! Pewnie
          jakaby niebyła nigdy nie będzie zrozumiała przynajmniej dla rodziców! Moim
          zdaniem to zaniedbanie lekarza bo od samego początku się nie przykładał, a
          podobno każdą pacjętkę należy traktować indywidualnie! To chore żeby w 40tyg.
          odsyłać ciężarną z gotowym do życia noworodkiem w brzuszku zamiast już wywołać
          ten poród, tak byłoby wsz.dobrze za długo tam był i biedny się udusił...
          <szukałam jakichkolwiek informacji o podobnych przypadkach, aby w ten sposób
          pomóc zrozpaczonym rodzicom...> /pogrążona w bólu i żalu rodzina/
          • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 31.01.06, 20:05
            Naprawdę barzdo mi przykro.Z doświadczenia jednak wiem,ze w takich przypadkach
            sekcja raczej niczego nie wykazuje.Ja byłam pod opieką punktu konsultacyjnego
            szpitala już od 35 tc.Ciągle była mowa o wywołaniu bo Oliwka była mała.Lekarze
            twierdzili,że teraz to już byłoby lepiej żeby się urodziła i dogoniła wgę na
            piersi.I tak z tygodnia na tydzień.Ostatni raz byłam 3 dni przed terminem.Jak
            zawsze usg,KTG.Ale wysłali mnie do domu bo wszystko było dobrze a mała
            podgoniła do 3 kg.Trzy dni później już nie żyla.

            Lekarze również powiedzieli,ze czasem tak się zdarza.Nigdy się nie dowiem co
            się tak naprawdę stało.Teraz jestem znów w ciąży i ta niepewność o i strach o
            zycie mojego synka jest ogromna.

            Jeśli Twoja znajoma bedzie miała silę i ochotę może do mnie napisać.Ja już
            doszłam do siebie i wiem,że mimo iż początkowo chce się umrzeć z rozpaczy to po
            jakimś czasie znów dostrzega się świat.

            Nie zostawiaj jej teraz samej,może znajdź dobrego psychologa.Pamiętam,że ja
            chciałam pójśc ale czekałam aż mnie ktoś zabierze.Poszłam dopiero jak poroniłam
            kolejną ciążę.I to właśnie terapia pomogła mi dalej żyć.

            Karina i Dzidziulek
            • joamol Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 31.01.06, 21:56
              Karinko, bardzo się cieszę z twojego szczęścia. Trzymam kciuki, będzie wszystko
              dobrze.Mam ogromną wiarę, że po prostu się uda.
              Życzę ci dużo siły i spokoju.Obwieścisz nam dobrą nowinę?
              Pozdrawiam
              Asia
              • makarcia Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 01.02.06, 08:56
                niecale 4 tygodnie temu urodzilam Synka w 33 tc. nikt nie polozyl mi go na
                brzuchu, nie slyszalam jego krzyku, nie robiono mi KTG, nie bylo neonatologa,
                nikt nie przyniosl mi go w nocy do karmienia. Moj synek zasnal we mnie. pepowina
                go udusila. tylko ja moge obwiniac za to co sie stalo. nie wiem kiedy dojde do
                siebie.
              • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 01.02.06, 13:23
                Jeśli wszystko będzie dobrze to obieszczę dobrą nowinę chyba całemu
                światu.Spodziewajcie się jej w czerwcu:-)

                Karina i Dzidziulek
                • a.zaborowska1 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 03.02.06, 16:52
                  Boże zaszczep mnie swoją nadzieją !!! od śmierci mojej córeczki minęły 4
                  miesiące i mogłabym znowu zajść w ciąże ale strach mi na to nie pozwala.
                  Odłożyłam to do wakacji. Tak bym chciała już mieć to za sobą.
            • aj2205 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 01.02.06, 19:40
              Witam ponownie! dziękuje za ciepłe słowa dla rodziców...za jakiś czas będe
              starała się ją przekonać do rozmowy z wami, lub przynajmniej powiem, że
              istnieje taka możliwość. Jest już wstępny wynik sekcji, co prawda jeszcze nie
              na piśmie ale; to <zwężona aorta> i od razu pytanie-czy to możliwe, że
              wcześniej tego nie wykryto?! Czy usg i ktg (chociaż nie wiem czy w ogóle ktg
              było robione) , mogło tego nie wykazać i czy dzidziuś z taką wadą rozwijałby
              się do samego końca?! Podejżewam, że to tylko wymówka (bo gdy rodzice spytali o
              badania genetyczne, lekarz stwierdził, że przy takim czymś jest to niepotrzebne)
              więc coś tu nie gra. Ale nie przesądzając, poczekamy na wynik na piśmie.
              Dziękuję pozdrawiam!
          • joamol Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 31.01.06, 21:52
            aj2205
            Bardzo mi przykro. Ja poznałam kobtkę wspaniałą, która przeżyła jak ja stratę
            nienarodzonego dziecka. Rozmowa i świadomość, że nie jest się jedyną, że ktoś
            rozumie...pomaga. Jestem do dyspozycji.
            Czesc
            Asia
            • edycia11 Re: do kariny 01.02.06, 10:23
              Moja droga,idziemy ta samą drogą.
              Mój Jacus odszedł w 38 tyg.,zupełnie zdrowy z powodu poplatania pępowiny.
              Teraz jestem w ciąży,czuję lęk,ale czuję też,że będzie dobrze.
              Trzymam kciuki,wszystko sie tym razem uda,zobaczysz:)
              • karina66 Re: do kariny 01.02.06, 13:22
                Ja też wierzę,że tym razem będzie dobrze.Musi być.

                Czasem się tylko boję czy to maleństwo zdołam pokochać tak mocno jak Oliwkę.Czy
                to jednak nie Ona będzie zawsze na pierwszym miejscu w moim sercu?

                Już wiemy,że bedzie synek,imię praktycznie wybrane(będzie chyba Mateuszek-tak
                miała się nazywać OLiwka gdyby była chłopcem) a jeszcze nigdy nie odważyłam sie
                nazwać go po imieniu.Zawsze mówię mały,malutki,dzidziulek-ale nie Mateuszek.

                Początkowo ciężko było mi przywyknąć do mysli,że to chłopiec.Tak bardzo
                chciałam dziewczynkę.Długo(ok 6tygodni) nie mogłam się z tym
                pogodzić.Wiedziałam,że dla nas to lepiej bo napewno nie będziemy tego dziecka
                mylić(podśwaidomie) z Oliwką.Ale rozum jedno a serce drugie.Teraz cieszę się z
                tego,że dzidzia zdrowa.Nie jest już tak ważne czy to chłopiec czy
                dziewuszka.Mam nadzieję,ze następnym razem będzie córcia.

                Karina i Dzidziulek
                • joamol Re: do kariny 01.02.06, 17:06
                  Karina, tak ulotne są chwile szczęścia. A przecież jakim szczęściem jest
                  noszenie swojego Dzidziulka (pięknie go nazywasz). Ciesz się tymi chwilami,
                  jakby były pierwsze, są pierwsze dla niego(wiem, że łatwo się mówi).
                  Oliwka pozostanie w twoim sercu i myślach na zawsze, ale Dzidziulek na zawsze
                  pozostanie w twoich ramionach, w twoim codziennym życiu. Jakże byłoby ci
                  smutno, gdybyś się nie cieszyła Oliwką, gdy był na to czas. Kochaj mocno, nie
                  warto chyba bać się swoich uczuć. wiem, że boisz się kolejnego bólu, zranienia,
                  ale nie wierzę, że można utrzymać dystans, który by nas przed tym chronił,
                  przed zranieniem.
                  Zyczę ci siły i jeszcze więcej nadziei.Wszystko będzie dobrze.
                  Zazdroszczę wam tej nowej drogi, nowego życia.
                  Pozdrawiam
                  Asia
                  (*) Dla Oliwki
                  • karina66 Do joamol 01.02.06, 17:19
                    Też sobie powtarzam,że co mi zostanie gdyby(nie daj Boże) temu dziecku coś sie
                    stanie.Z Oliwką mam masę wspomnień.I dlaego teraz już się cieszę każdym dniem
                    starając sie nie myśleć o zagrożeniu.Czasem starch mnie dopada ale jest już
                    naprawdę dobrze.Najgorzej było do 12tc.Bałam się przywiązać.Teraz już nie.Nawet
                    kupiłam dwa ubranka.A do niedawna nie chciałam nawet o tym słyszeć.I planuje
                    zmiany w pokoju,który miał być pokoikiem Oliwki.Inny kolor ścian,inne
                    ustawienie mebli.Myśle,że nazwanie synka po imieniu przyjdzie samo.Więc nie
                    robię tego na siłę.

                    Tobie też zycze siły.Pisałaś,że chcecie z meżem starać się o
                    dzidzię.Przeszliście już od planów do czynów?Mam nadzieję,że tak.

                    Karina i Dzidziulek
                    • joamol Re: Do joamol 13.03.06, 16:15
                      Szukałam tego wątku, żeby ci powiedzieć, że przeszłam do czynów i udało się. I
                      już nie jestem taka mądra w radach, ale myślę, że będzie dobrze.
                      asia
    • a.zaborowska1 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 03.02.06, 16:14
      Mnie w październiku spotkało to samo. W 41 tygodniu na kontrolnym badaniu tętno
      dziecka spadało, wywoływano mi poród po 3 godzinach zdecydowano o cesarce
      ale ... było już zapóźno. Dziecko miało wdaną martwicę w lewej stronie ciałka
      mimo że dwa dni temu wszystko było wpożądku. Nie winię lekarzy (miałam bardzo
      dobrą opiekę) ale boli mnie, że medycyna zawiodła. Słyszałam bicie serca mojego
      dziecka a po 20 minutach już był koniec.
      Trzymaj się !!!! to wielki Ból !!! Świat jest niesprawiedliwy
      • jolanta80 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.02.06, 15:53
        witam cie pisze do ciebie i moge cie zrozumiec bo mnie spotkalo to samo tez z
        jednej srtony jestem zawiedziona na lekarzy ale dlugo aby wszystko opisać podam
        ci nr gg to sobie pogadamy 7138299
      • jolanta80 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.06, 20:12
        agnieszko to ja jola kilkakrotnie pisalam na tej stronie kierujac sie do ciebie
        mam prozbe abys odezwala sie do mnie na gg 7138299
    • jolanta80 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.02.06, 00:36
      czesc karinko wiem co czujesz moja martynka by miala jutro czyli 5 3 miesiace
      tez rodzilam marwte dziecko ale moja martnka byla byla owinieta pepowina 3 razy
      w wokol glowki i tez cala ciaza byla super .podam Ci swoj numer gg moglybysmy
      porozmawiac bo zabraklo by mi miejsca na opisanie wszystkiego nr gg7138299 Jola
      bardzo ci wspolczuje ale wierze ze jeszcze bedziemy miec bobaski i to sporo .
    • karina66 URODZIŁAM SYNKA:-) 23.07.06, 20:35
      06.06.2006. przyszedł na świat mój synek.Poród odbył się przez cc w
      37tc.Lekarze nie czekali do terminu ze względu na mój wywiad.Mati bardzo pchał
      się na swiat bo już od 30tc miałam skurcze.W 35tc wylądowałam na patologii
      ciąży na fenoterolu.Na szczęście zostałam tam już do porodu.Lekarze
      powstrzymywali poród do czasu ustalonego cc.Leżałam w św.Zofii-tam gdzie
      urodziłam Oliwkę.Opieka była rewelacyjna.9 razy na dobę sprawdzano mi tętno
      dziecka.3*KTG i 6* doppler.Co kilka dni usg.Dzięki temu te ostatnie dwa
      tygodnie spałam spokojnie.

      Mati ważył 3100 i mierzył 54 cm.We wtorek kończy 7 tyg i waży już ponad 5
      kg.Jego uśmiech wynagradza mi wszystkie złe chwile.Warto próbować jeszcze raz.

      Co do przyczyn śmierci Oliwki to nic nie znalazłam.Ale teraz to już nie
      ważne.Ona jest Aniołkiem a ja mam synka.Widocznie tak miało być.

      A co u Was?Znalazłyście przyczyny?Starcie się o kolejne dziecko?A może już
      któraś została mamą?

      Pozdrawiam
      • delecta Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 23.07.06, 21:05
        Serdecznie gratuluję!!!
      • nikola313 Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 23.07.06, 23:13
        Przedewszystkim ogromne gratulacje!!!!!!!!!!!
        Wiem jaka to radosc! Ja po urodzeniu Nikolki zaraz zaszlam w ciaze i po roku od
        jej urodzenia urodzilam tez synka ma teraz 8,5mc jest cudowny i ogromnie
        kochany i grzeczny. Chyba wynagradza mi tez to, ze tak bardzo go pragnelam i
        cala milosc ktora mialam w sercu dla Nikolki przelalam na niego, choc momentami
        brakuje mi jej bardzo i tesknie za nia, ale wiem ze w pewnym sensie jest z nami!
        Pozdrawiam i caluski dla synusia, niech daje Wam wiele radosci i szczescia!
        Pozdrawiam!
      • kk.650801 Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 24.07.06, 23:12
        Bardzo , bardzo się cieszę, to wielkie szczęście, naprawdę dar Boży.
        niech maluszek rośnie zdrowo,ku waszej i naszej radości.
        pozdrawiam Kasia.
      • maretina Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 25.07.06, 08:01
        alez milo przeczytac Twoje informacje!
        wszystkiego naj naj naj dla calej rodziny!
        • edycia11 Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 25.07.06, 12:04
          Bardzo się cieszę Waszym szczęściem;)
          Ja jestem w 34tc i powiem szczerze już nie moge się doczekać.
          Cięcie będzie 28 sierpnia,to juz nie całe 5 tygodni,chyba,że Mały zechce
          wcześniej:))
          Gratuluję i pozdrawiam:)
      • joamol Re: URODZIŁAM SYNKA:-) 25.07.06, 18:07
        Gratulacje :-) u mnie w brzuchu też synek tym razem,
    • costes Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 15.11.06, 15:49
      Mija 3 miesiące jak urodziłam martwą córeczkę w 40tc, 4 dni po terminie. Ciąża
      przebiegała idealnie, mała ważyła 3950 i miała 60 cm. Nie wiadomo co było
      przyczyną śmierci, sekcja nic nie wykazała. Nie wiem co mam robić, jakie
      badania, skoro nie było przyczyny. Nie potrafię się z tym pogodzić. Tydzień
      przed porodem miałam usg z przepływami - było wszystko ok.
      • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 15.11.06, 16:56
        Zupełnie jak u mnie.

        Wiem,że teraz cieżko się z tym pogodzić.Ale czas leczy rany.Wiem to dobrze.Ja
        już nie czuję bólu,żalu.Mimo że kolejną ciążę tez straciłam.Teraz mam swojego
        szkraba,który swoim uśmiechem wynagradza mi wszyskie tragedie.Patrzę na niego i
        myślę sobie,że nie byłoby go gdyby Oliwka nie odeszła.Mam wtedy mieszane
        uczucia.Ale mogę powiedzieć,że jestem szczęśliwa.Jakby nigdy nie spotkało mnie
        nic tak strasznego.Ale tak jak napisałam.Do tego potrzeba czasu i w moim
        przypadku dziecka.

        Porozmawiaj z ginem o badaniach.Na pewno zrób przeciwciała antykardiolipinowe.
        Ja przyczyny nie znalazłam.Ciązę z Mateuszem donosiłam do 37 tc(ale
        powstrzymywano poród już od 35tc)kiedy to zrobiono cc.

        Jeśli będziesz chiała jeszcze o coś spytać zawsze możesz pisać do mnie na priva.
        Ściskam Cię gorąco.
        • mamaweroniki2 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 16.11.06, 12:54
          Ja też urodziłam synka martwego ale wiedziałam ż etak może być, w 25tc. Był
          chory i za pózno dostaliśmy sie do kliniki . Lekaze próbowali Go uratować
          zrobili zabieg wewnątrzmaciczny ale niestety kilka godzin po nim serduszko
          przestało bić. Niedawno minął miesiąc
          • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 16.11.06, 15:59
            Wspólczuję ogromnie.

            A to dla wszystkich dzieciaczków Aniołków(*)
            • tusia00 Gratuluje !! 20.11.06, 21:35
              gratulacje i podziwiam cie za odwage Ucaluj swoj malutki CUD

              Pozdrawiam

              marta mama Adika 2000 dwoch aniolkow 2004 2005 Bartusia 2006
      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 25.11.06, 20:55
        Mój maluszek też zmarł, niedawno- 19.10 br.. Mówiono, że się urodził i nie był
        martwy w brzuszku, ale ja wiem, że jak się rodził był już praktycznie martwy bo
        w skali Apgar dostał 0 pkt. i mimo 2 h reanimacji serduszko zaczęło mu bić
        dopiero w 13 minucie i tylko na chwilkę, ale nie zaczął sam oddychać, nie
        zapłakał, nie spojrzał na mnie swoimi oczkami. Nie mogę się z tym pogodzić, tak
        jak Ty, i mam ogromny żal do lekarzy. Wiem, że Maluszek w brzuszku żył, bo jak
        zgłaszaliśmy się na porodówkę jeszcze mnie kopał. Coś niedobrego stało się na
        porodówce...Ja znam przyczynę- łożysko się odkleiło, ale wiem że w takich
        przypadkach ratuje się dzieci jeśli natychmiast zrobi się cc. U mnie natomiast
        czekano, na co nie wiem-chyba na śmierć Maluszka. Ja zaczęłam krwaić i zamiast
        zająć się moim Dzieciątkiem od razu kazano czekać, a mnie okłamywano, że nic się
        nie dzieje....jak to nic się nie dzieje? przecież krwawiłam i Maluszkowi tętno
        spadało, a oni-lekarze podejrzewali odklejenie łożyska, a jednak czekali i cc
        zrobiono 3 h później- skutek: mojego Synka nie ma :( Moje jedyne dzieciątko nie
        żyje, jak ja mam żyć dalej, jak normalnie rozmawiać, jeść, jak się uśmiechać
        skoro mojego sensu życia już nie ma. Był taki śliczny:(, ważył 3190 g, ile
        mierzył nie wiem - nie zmierzyli Go i NAWET POKAZAć MI GO NIE CHCIELI, ale w
        końcu ktoś się zlitowł. Dawali mi tylko leki na uspokojenie by mieć spokój i bym
        im tam nie wyła. Strasznie tęsknie za moim Synkiem i zazdroszę wszystkim, którzy
        mają dzieci. Tak bardzo chciałabym przytulić mojego Maluszka, wyjść z nim na
        spacer, nakarmić go i opiekować się nim całymi dniami, być z nim, tak bardzo bym
        chciała....:( a teraz odwiedzam Go na cmentarzu, ja się chyba nigdy z tego nie
        pozbieram:(
        • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 26.11.06, 09:16
          Tak bardzo mi przykro.Opisujesz te same pragnienia jaki ja miałam.Patrzyłam na
          ludzi z wózkami i też pragnęłam iść na spacer.Pragnęłam karmić,wstawać w
          nocy,przytulać.Czułam się trochę jak sierota.Każdy dzień trwał rok.Wieczorem
          byłam szczęśliwa,że już się skończył.Rano modliłam sie żeby szybko
          minął.Płakałam,nie jadłam.Po stracie kolejnej ciąży załamałam się totalnie.I
          wtedy mąż zabrał mnie(i siebie) do psychologa.Tylko dzięki temu się
          pozbierałam.Do tego stopnia,że po jakimś czasie zapomniałam ,ze jest 20(a 20
          każdego miesiąca biegłam na cmentarz.Oprócz tego kilka razy w tygodniu).Powoli
          zaczęłam wracać do równowagi.

          Teraz żyję już bez bólu i żalu.Ty też będziesz.Ale musisz przejść przez
          załobę.Jak masz chęć to płacz.Nie tłum emocji bo one kiedyś i tak Cię
          dopadną.Trzeba swoje wypłakać,wycierpieć a któregoś dnia odkryjesz,że już nie
          płaczesz.Tesknić będziesz zawsze(choć też nie tak mocno).

          Nie wiem co zrobiłabym w kwestii winy lekarzy.Jeśli naprawdę są winni powinni
          ponieść karę.TYlko wiesz jak to w tym kraju jest.Pewnie i tak nikt nie poniesie
          odpowiedzialności.Ty będziesz wszystko jeszcze raz przeżywać.A dziecka i tak
          już nic nie wróci.Ale Każdy jest inny.

          Ściskam mocno.I życzę CI żebyś i Ty kiedyś w tym wątku napisała ,ze urodziłaś
          zdrowiutkie dzieciątko.
          • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 26.11.06, 10:06
            Dziękuję Ci za wsparcie, za ciepłe słowa. Wiesz, ale Twoja historia jest
            światełkiem w moim życiu, bo daje nadzieję na to, że może kiedyś i ja dam radę
            urodzić żywe i zdrowe dzieciątko....A co do lekarzy, to ich winy jestem niemal
            pewna i to jeszcze bardziej boli. Boli fakt, że mój Maluszek mógł żyć, a nie
            żyje bo nie pomogli Mu na czas....Ja nie wiem jak Ci ludzie mogą spokojnie spać.
            Teraz jak wszystko analizuje to jestem przekonana, że ta położna co była na sali
            porodowej to od początku wiedziała co się dzieje - skoro ona wiedziała, to
            lekarze tym bardziej....:( Wiem od znajomej, że lekarz nadzorujący mój poród
            jest zawieszony do końca roku, inne koleżanki ze szpitala mówiły jej "że to
            przez tą twoją znajomą" - jakby to była moja wina...Do sądu nie pójdę, bo nie
            dam rady przez to przejść i tak jak piszesz Maluszkowi nic życia już nie wróci,
            a na tej sprawie to zyskałby tylko adwokat bo z tą mafią i tak się nie wygra -
            tzw. solidarność zawodowa. Jak byłam u lekarki z tego samego szpitala na wizycie
            (bo zaczęłam krwawić) to kazała mi opowiedzieć o porodzie, mimo że znała moją
            historię bo dzień po na obchodzie była, ale potem ze 100 razy powtarzała, że jej
            przy tym nie było i nic nie może powiedzieć i nikogo nie kryje. A jak
            rozmawiałam z lek. rodzinnym, to powtarzał, że mu się w głowie to nie mieści i
            uwierzyć nie może, bo po tych objawach co miałam to wnioskuje,że cc to powinno
            być od razu, bo jeszcze ja mogłabym być na tamtym świecie z Maluchem. Co gorsza
            ja chciałam być tam z nim...:( Powoli mijają mi takie myśli, zwłaszcza jak
            czytam takie historie jak Twoja...ale są chwile,że wracają jak grom z jasnego
            nieba i nie chcą odejść...Boli mnie też to, że wielu znajomych unika mnie co
            najmniej jakbym była trędowata i jakby posiadanie martwego dzidziusia było
            zaraźliwe. Z drugiej jednak strony strasznie boje się pytań tych, którzy
            widzieli mnie z brzuszkiem typu: O już urodziłaś, jak dzidziuś?, albo "ile ma
            pani dzieci?"- jak mam mówić, że nie mam dzieci skoro mam Maluszka.... A Tobie
            szczerze gratuluje i ciesze się, że Ci się udało.
            • karina66 A dziś pochwalę się... 15.01.07, 09:48
              moim skarbem.W końcu udało mi się zrobić sygnaturkę i już wszyscy moga
              podziwiać mojego Matiego:)
              • klara1913 Re: A dziś pochwalę się... 19.01.07, 12:33
                śliczny ten Twój Mały...Gratuluje
              • kasik211 Re: A dziś pochwalę się... 25.01.07, 13:12
                Uroczego masz syneczka! Ja też miałam przez 3 dni mojego syneczka. Kacperek
                odszedł 13.01.2007 (sekcja wykazała zwężenie aorty). Przez ten czas zdążyłam go
                mocno pokochać...a teraz została mi tylko pustka w sercu! Nie dopuszczam myśli,
                ze go już nigdy nie zobaczę...Był całym moin światem!!!!!!!
                Bardzo pragnę dziecka. Powiedz mi, po ilu miesiącach zdecydowałaś się na
                kolejną ciąże? Ile miesięcy powinnam odczekać ?

                Kasik - mama Kacperka
                • edycia11 Re: A dziś pochwalę się... 26.01.07, 14:11
                  Piekny ten Twój Mateuszek:))
                  Baaardzo się cieszę,że u Was wszystko ok:)
                  Pozdrawiamy
        • klara1913 Pomoc dla rodziców po stracie dziecka 07.03.07, 15:04
          Jest takie forum dla rodziców, którzy stracili dziecko....jest tam wiele
          życzliwych ludzi, wspierają się wzajemnie...polecam tą stronę...za nim ją
          znalazłam to trochę trwało....Inni Aniołkowi rodzice się tu udzielają...Mimo,że
          spotkało nas tyle złego chcemy wspierać się wzajemnie. Jeśli ktoś wszedł na to
          forum to znaczy,że szuka pomocy, chce się "wygadać" , "podzielić sowim bólem",
          albo dowiedzieć jak pomóc bliskim po takiej stracie, co oni czuja, a może jak
          można pożegnać swego Aniołka, może chce by ktoś zapalił światełko dla jego
          dzieciątka - tam regularnie aniołkowi rodzice odpisują, są na prawdę
          wspaniali...jeśli chcecie zajrzyjcie tu: www.dlaczego.org.pl/
          światełka dla Waszych Aniołków (****)
    • aniad_di Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 22.01.07, 21:57
      Moja upragniona wyczekiwana przez 3 lata ciąża również przebiegała książkowo do
      jednego z najgorszych dni w moim życiu, mianowicie poniedziałku tydzień temu.
      Urodziłam moja najukochańszą Majeczkę dopiero cztery dni temu, więc ból i
      cierpienie są w tej chwili nie do opisania. Moja córeńka urodziła się w 37 tc,
      okazalo sie ze udusila sie pepowina.Dzis musielismy z mezem pochowac naszego
      malenkiego Aniolka. Dalabym wszystko zeby moc wziac moja Kruszynke w ramiona i
      bardzo bardzo mocno przytulic.... Niestety zostalo tylko pekajace z bolu serce
      i przeogromna pustka...Nie wiem jak dalej zyc.....
      • karina66 aniad-di 25.01.07, 11:00
        Tak bardzo mi przykro.Nie ma słów,które ukoiły by taki ból i smutek.Ale wiem,że
        można dalej żyć(choć początkowo wydawało mi się to niemozliwe).Ale musi upłynąć
        sporo czasu i nie jedna łza musi spaśc.Pisałam w tym wątku jak ja sobie
        radziłam.Może to Ci pomoże.

        Polecam terapię u dobrego psychologa.Nam bardzo pomógł kiedy po urodzeniu
        Oliwki stracilismy i drugą ciążę(poronienie).


        A to dla Twojej Majeczki(*)
      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 14:42
        Bardzo mi przykro...wiem jak to boli, pisałam o śmierci mojego Synka w tych
        wątkach....zmarł niedawno...19.10.2006 r. a to wciąż boli i boleć zawsze
        będzie....nie myśl, ze ja przestałam płakać, wciąż płaczę, wyję- bo to
        boli....ale życzę Ci i sobie by to kiedyś choć troszkę mniej ściskało...bo
        zapomnieć się nie da... obyś trafiła też na mądrych ludzi w swoim
        otoczeniu,którzy podadzą Ci pomocną dłoń i nie będą bez sensu kłapać jęzorem
        tekstów takich jak mi "było, minęło i trzeba żyć dalej..." Owszem żyć trzeba,
        choć się nie chce..., choć serce pęka, a w głowie wciąż te same pytania
        "dlaczego nam się to przydarzyło?" "dlaczego????" "dlaczego Ci co nie chcą mieć
        dzieci je mają?" "Dlaczego i jak to możliwe, że ludzie wyrzucają dzieci na
        śmietnik, a my którzy ich pragniemy spotykamy się z takim nieszczęściem?".... Na
        te pytania nie ma odpowiedzi...ale żyć trzeba choćby dla męża i po to,by kiedyś
        Twoja mała córeczka miała małego żywego braciszka lub siostrzyczkę, choć teraz
        pewnie już sama nie wiesz co masz myśleć i co myślisz....Płacz jak tego
        potrzebujesz...a poczytaj wątek Kariny....jej historia nawet dla mnie jest
        światełkiem w tunelu i nadzieją na spełnienie największego marzenia w moim
        zyciu- żywego dziecka....Pozdrawiam. światełko dla Twojej córeczki (*)
    • beamel77 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 28.01.07, 18:28
      Witam
      16 stycznia urodziła się i zarazem umarła nasza maleńka istotka , która była
      przez nas upragniona . Miała powazną wadę serca , przewodu pokarmowego , a
      także zespół downa . O tych wszystkich wadach dowiedzieliśmy się jak byłam 30
      tygodniu ciąży . Do tego czasu lekarz ginekolog zapewniał nas , że z dziezkiem
      jest wszystko dobrze . Przeżylismy smierć naszej córeczki bardzo boleśnie .
      Pierwszą ciąże poroniłam w 7 tyg. , a teraz musiałam urodzić martwe dziecko w
      36 tyg. Lekarze z innych szpitali potwierdzali te wady i nas przygotowywali na
      najgorsze , że mała może umrzeć w łonie lub w trakcie porodu . Do końca sami
      nie wierzyliśmy , że mała jest zdrowa . Teraz wiemy jak postepować w przypadku
      następnej ciąży . W Łodzi w Instyt Centrum Zdrowia Matki Polki , są bardzo
      dobrzy specjaliści od badań genetycznych . Wykonują bardzo dobre badania USG .
      W Warszawie na ulicy Sobieskiego wykonuja badania genetyczne . Dzięki tym
      wszystkim wizytom w tych poradniach , mielismy pewność co do naszego dziecka .
      Mogliśmy się z tym wszystkim jakos oswoić . Mam nadzieję , że mogłam jakos wam
      pomóc i podzielić się . Jeśli ktoś bedzie chciał wiedziec więcej piszcie .
      Przeszliśmy z mężem bardzo długa drogę . Zapalam świeczkę dla mojej Monisi
      (***)
      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 14:32
        Bardzo mi przykro, przeszłam przez śmierć własnego dziecka, co prawda Maluszek
        nie miał wad, ale każda śmierć tak samo boli...nie wiem czy dałabym radę, gdybym
        już wcześniej wiedziała, że z moim Maluszkiem jest coś nie tak i może umrzeć...
        Chociaż jak go tak długo reanimowali po porodzie to modliłam się by przeżył, a
        wtedy wiedziałam już że tak długa reanimacja=niedotlenienie=upośledzenie
        umysłowe, ale i tak chciałam by żył....Współczuję Ci i trzymaj się. Spójrz na
        Karinę - mamy Aniołków też zostają mamami żywych dzieci kiedyś...na to liczę, to
        mnie trzyma przy życiu... światełko dla Twojego dzieciątka (*) Pozdrawiam........
    • moon75 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 30.01.07, 14:32
      Witajcie,
      miałam podobne przeżycie, mój Aniołek urodził się 3 stycznia 2007, że córka
      urodzi się martwa dowiedziałam się w sylwestra, kiedy pojechaliśmy sprawdzić
      czemu mniej się rusza, po KTG i USG okazało się że serduszko się zatrzymało, to
      był 37/38 tc. SZOK !!! Cała ciąża przebiegała idealnie, wszystkie badania
      super. Sekcja też nic nie wykazała. Pozostały ból, gniew, bezsilność i pytanie
      co było przyczyną, co zrobić żeby sę taka sytuacja nie powtórzyła.
      Mam pyt. o co chodziło z tymi szkołami rodzenia?
      Mała

      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 14:23
        Witaj! Bardzo mi przykro z powodu Twojego Maleństwa. Wiem co to za ból....z moim
        Maluszkiem też całą ciążę było ok. Zapewne wiesz co się stało, nie będę
        powtarzać bo opisałam to na tej stronie,w którymś z wątków już wcześniej.....też
        nie miał żadnych wad, tyle że u mnie łożysko się odkleiło przy porodzie :(,
        lekarze za późno zareagowali ;( i Maluszek jet teraz pochowany na cmentarzu, tu
        gdzie mieszkam, w Poznaniu...Nie wiem o co chodzi Ci z tymi szkołami rodzenia?
        Może przegapiłam jakiś wątek...Jak zadasz konkretne/precyzyjniejsze pytanie to
        może postaram Ci się odpowiedzieć...A jeśli chodzi o pytanie co zrobić, by
        sytuacja się nie powtórzyła to naprawdę nie wiem...to co mówią lekarze, także mi
        "że takie rzeczy się zdarzają" niczego nie załatwia, nie pomaga przeżyć i żyć z
        bólem, który dotyka rodziców po śmierci dziecka.....Mój Maluszek zmarł
        19.10.2006r. i im więcej czasu upływa tym mnie wciąż to boli, coraz mocniej
        boli.....nie mogę oswoić się z tą myślą, nie wierzę....Ponadto miesiąc po
        śmierci mojego Synka, okazało się że u mojego ojca, bez wcześniejszych wyraźnych
        oznak postawiono diagnozę-rak płuc. 2 miesiące od śmierci Maluszka umiera i tata
        - tej walki z losem też nie wygrałam:( To wszystko boli i jeszcze długo boleć
        będzie....Wiesz co mi pomaga: myśl, że mamy Aniołków takie jak my, stają się
        kiedyś mamami żywych i Zdrowych dzieci - tak jak Karina i tylko to trzyma mnie
        przy życiu...chociaż nie ukrywam,że jest ciężko - bo po cc nie można strać się o
        następne dziecko za szybko....a ponadto mam myśli, że chce dziecko -to
        konkretne, tego Synka, którego już nie ma ;( ....tak nie można myśleć, nie można
        się zamykać samemu ze swoim bólem, trzeba płakać jeśli ma się na to ochotę....i
        nie poddawać się....Nie myśl sobie,że jest mi łatwo to pisać, owszem piszę tak ,
        bo chcę się nie poddać ale czasami wątpię w to czy dam radę....Ja wiem na pewno,
        że gdy zajdę w ciążę i uda mi się kiedyś donosić zdrowego dzidziusia do 37 tyg.
        kiedy będzie już w pełni rozwinięty to po prostu dam w łapę za cc na życzenie i
        w określonym terminie, nie będę ryzykować, że coś może stać się przy porodzie,
        albo tuż przed przez skurcze. Ponadto...zamierzam przed planowaną ciążą zrobić
        sobie możliwie dużo stosownych badań no i jakoś pozbierać się psychicznie
        chociaż trochę, bo wiem że zbyt duży strach przed kolejnym nieszczęściem może
        być jego przyczyną już w pierwszych tygodniach życia nowego dzieciątka....Mama
        nadzieję,że Tobie ale i mi uda się być jeszcze mamą żywego dzidziusia-choć w tej
        chwili jest za wcześnie by tak było....Pozdrawiam Cię serdecznie.... światełko
        dla Twojej córeczki (*)
    • madjak Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 15:43
      witam! Ja urodziłam naszego skarba w 36 tyg ciąży.... Było to najgorsza
      wiadomosc w zyciu, ze nasz ukochany synus nie zyje, ze odszedł do Pana:( Data
      19.06.2006, tego dnia niczego nie rozumiałam, przecież bylismy przygotowani na
      naszego skarba. Nasz Antos miał wade serduszka, jednak nie wierze w to ze ona
      narodziny i wychowania naszego synka:( Antoś w ostatnich godzinach swojego
      zycia, był bardzo aktywny i podejrzewam ze przyczyna smierci była pęmpowina,
      albo cytomegalia, którą niestety przechodziłam. W przezyciu tych trudnych dni
      pomogła mi rodzina i forum dlaczego. Pozdrawiam wszystkie mamki aniołków:)
      jak będzie chciały pogadac, piszcie na adres madjak@gazeta.pl
      Od wrzesnia staramy sie o dziecko ale jak narazie nam nic nie wychodzi, chyba
      problem tkwi w mojej głowie:(
      światełko dla naszego antośka (*) 19.06.2006 i wszystkich aniołków (*)
      Madzienka
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec395.htm
      • madjak Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 15:49
        ta poprzednia wypowiedz, sie troche zakreciła ta ponizej jest wlasciwa!!!




        witam! Ja urodziłam naszego skarba w 36 tyg ciąży.... Była to najgorsza
        wiadomosc w zyciu, ze nasz ukochany synus nie zyje, ze odszedł do Pana:(
        19.06.2006, tego dnia niczego nie rozumiałam, przecież bylismy przygotowani na
        narodziny i wychowanie naszego synka. Nasz Antos miał wade serduszka, jednak
        nie wierze w to ze ona była przyczyną smierci
        :( Antoś w ostatnich godzinach swojego
        zycia, był bardzo aktywny i podejrzewam ze przyczyna smierci była pęmpowina,
        albo cytomegalia, którą niestety przechodziłam. W przezyciu tych trudnych dni
        pomogła mi rodzina i forum dlaczego. Pozdrawiam wszystkie mamki aniołków:)
        jak będziecie chciały pogadac, piszcie na adres madjak@gazeta.pl
        Od wrzesnia staramy sie o dziecko ale jak narazie nam nic nie wychodzi, chyba
        problem tkwi w mojej głowie:(
        światełko dla naszego antośka (*) 19.06.2006 i wszystkich aniołków (*)
        Madzienka
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec395.htm
        • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 07.02.07, 11:48
          Witaj! Przykro mi...Mój synek urodził się i zmarł też 19, też 2006 r. ale w
          październiku. My też czekaliśmy na naszego Skarba, tak jak wszystkie mamusie na
          tym forum, miało być dobrze - nie było. Lekarze nie pomogli nam na czas, mimo że
          my na czas byliśmy w szpitalu. Mam żal...okropny żal....Boję się teraz ich jak
          ognia....boję się też następnych starań i ciąży. Co prawda my z mężem jeszcze
          nie możemy starać się o dzidziusia (bo jestem po cc, ale to pewnie już wiesz bo
          czytałaś moją historię na tym forum), ale boję się, że jak dojdzie do tego
          momentu to moja głowa nie pozwoli mi też zajść w ciążę za szybko, ale wierzę że
          się uda, mimo że nieszczęścia mnie prześladują. ...Miesiąc po śmierci Synka,
          dowiaduje się że bliski mi człowiek - ojciec (nie chorował wcześniej) jest chory
          na raka płuc. Miesiąc po tej info i 2 mies. od śmierci Synka umiera i On.....i
          zamiast się dźwignąć znów cegła spada mi na głowę, ale mimo to wierzę że kiedyś
          musi być lepiej - dlaczego-bo musi i już! Tobie też życzę by było Ci lepiej,by
          los obdarował nas dziećmi, uśmiechem ich małych ust, uściskiem ich małych
          rączek, tupotem małych nóżek.... światełka dla wszystkich Aniołków (*)
          • madjak Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 07.02.07, 23:35
            witam! Dziękuje dziewczyny ze jestescie i potraficie rozmawiac o swoich
            zmarłych aniołkach, o bólu, tesknocie...
            Dla Was wszystkie aniołkowe mamki, duzo sił, wytrwałości i życze abyście
            zostały mamkami dzieciaków na ziemii...
            Klara współczuje ci ze wszystkich sił, że ostatnie chwile były tak trudne dla
            Ciebie.... niestety życie nie wybiera i to mnie denerwuje...
            Dlaczego cały czas dołączaja do nas kolejne i kolejne matki aniołków... wiecie
            wkurza mnie ten świat i ci wkoło otaczający nas ludzie, którzy nie rozumieją
            naszego bólu..:( Wierze ze wreszcie usmiechnie sie do nas los:)
            Pozdrawiam Was wszystkie i przesyłam gorace usciski:)
            Madzienka mamka aniołka Antoska 19.06.2006
            Dla wszystkich naszych aniołków (*)(*)(*)
            www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec395.htm
    • beamel77 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 22:42
      Witam ponownie zapalam dla wszystkich Aniołków (***) , łączę sie z wami w
      bolu . Musimy sobie nawzajem pomagac , ciesze sie ze jest takie forum i mozemy
      sobie porozmawiac . Ja mam nadzieje , ze niedlugo zostaniemy mamami , zdrowych
      dzieciatek . Sciskam was mocno .
      • sssheee Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.02.07, 23:13
        Beamel77 baaardzo Ci współczuję! "Znam" Cię z płockiego forum i dlatego jest mi
        tym bardziej przykro, bo jesteśmy z jednego miasta. Mam nadzieję, że Twój mały
        Aniołek będzie czuwał nad wami z góry i kiedyś zadba o to, aby jego rodzice nie
        byli sami :). Trzymam za Was kciuki i modlę się za Waszego Aniłka.
        Magda
      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 07.02.07, 11:54
        Ja też dziękuję za to forum....za słowa wsparcia i za to że mimo tego co nas
        spotkało umiemy jeszcze i chcemy pomagać innym. światełka dla wszystkich
        Aniołków (********). Powodzenia w drodze do stania się rodzicami żywych i
        zdrowych dzieciątek....
    • klara1913 Do Wszystkich Mam Aniołków...i mamy Mateuszka 07.02.07, 11:58
      P.S. Wczoraj byłam na cmentarzu, na grobie mojego Synka, obok świeży grób
      (wczoraj zapewne, albo w pon.) był pogrzeb.... rozpłakałam się....to boli
      widzieć czyjeś nieszczęście zwłaszcza jak przeszło się podobną stratę na własnej
      skórze...Jeśli przeczyta to Mama tego chłopca- Mateuszek miła na imię, niech wie
      że wszyscy myślimy o niej ciepło i łączymy się z nią w bólu...z tatą chłopczyka
      też.... Niedawno (też w styczniu) też pojawił się tuż obok grób
      Michalinki...wyrazy współczucia...
      • klara1913 Re: Do Wszystkich Mam Aniołków... 07.02.07, 12:01
        Nie chcę, by zdarzały się takie rzeczy...nikt nie chce....wcześniej nie zdawałam
        sobie sprawy,że aż tyle Maluszków umiera i że aż tylu rodziców cierpi....Mam
        nadzieję, że kiedyś pisane będzie im wszystkim, mnie też, zaznać odrobiny
        ukojenia i szczęścia w postaci żywego dziecka. Pozdrawiam........
        • karina66 o szkołach rodzenie 08.02.07, 14:20
          Nie wiem czy o to chodzi ale jakiś czas temu ktoś wywołał w necie
          aferę.Pojawiało się mnustwo wątków różnych nicków ze chodziły do szkoły
          rodzenia do szpitala MSWiA w W-wie(w tym czasie kiedy ja też tam chodziłam
          będąc w ciąży z Oliwką)i prowadziły ciążę u tego samego lekarza(również co
          ja).Wszystkie ponoć urodziły martwe dzieci.Dowiedziałam sie o tym gdy napisała
          do mnie jedna z nich w tej sprawie.Zaczęłam wtedy szukać i znalazłam te inne
          posty.Pisałam do tych osób ale bez odzewu.Z tamtą dziewczyną sie spotkałam ale
          nic z tego nie wynikło.Podejrzewam,że to ona popisała te wszystkie wątki i
          narobiła afery.Ja się wtedy przeraziłam bo byłam w ciąży z Mateuszkiem którą
          prowadziłam u tego samego lekarza co pierwszą.Poza tym odżył strach i
          ból.Zmieniłam lekarza.Po tym jak nie dostarczyla mi zadnych dowodów że inne
          dziewczyny też urodziły martwe dzieci(oprócz nas dwóch) dałam sobie spokój.Ona
          była jakaś dziwna.Mówiła,że jej koleżanka z tej szkoły rodzenia też straciła
          dziecko ale nie zanła jej imienia.wróciłam do swojego lekarza i wszystko jest
          ok.

          Podobno mniej więcej w tym czasie kiedy chodziłam tam do szkoły rodzenia na
          odziale panował epidemia gronkowca.O to była cała afera.Ze to może gronkowiec
          zabił nasze dzieci.
      • anna1008 Urodziłam martwego synka 18.06.07, 23:53
        To bardzo świeże i bardzo boli 15.06.2007 w 32 tyg. stało się coś strasznego
        zupełnie niespodziewanego. Wieczorem pobolewał mnie dół brzucha, czułam ruchy,
        po godz. zadzwoniłam do szpitala opowiadając lek. dyż. o objawach, powiedział
        żebym wzięła 2 No- spy i się położyła spać.Tak też zrobiłam, po 2 godz. ból był
        ogromny, krew... Na porodówce tętno płodu niewyczuwalne. Usg lek. stwierdził
        śmierć Miłoszka. Musiałam urodzić - mój synek był piękny, okrągła bużka,
        wyglądał że śpi. Bez wad, lekarze nie umieli powiedzieć co sie stało, czekam na
        wynik sekcji, jutro pogrzeb - bardzo płaczemy, tęsknimy, nie możemy zrozumieć -
        wszystko było dobrze, ciąża dobrze prowadzona, badania na czas, jak to zrozumieć
        ??????
    • mamka74 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 20.02.07, 14:20
      Witam.Ja również urodziłam martwe dziecko.W 36 tgodniu przestałam czuć
      ruchy,zgłosiłam się do szpitala by posłuchać tętna niestety serduszko już nie
      biło.Całą ciążę znosiłam wspaniale żadnych problemów,wyniki idealne,dzidzia
      rosła książkowo.Niestety Hanusia zmarła.Prawdopodobną przyczyną śmierci był
      zespół antyfosfolipidowy.Rok wcześniej również byłam w ciąży ale obumarła w 7
      tygodniu.Dlaczego lekarze uważają że zdarza się strata jednej ciąży?Dlaczego
      nie szukają przyczyny.Być może nasza córeczka by żyła.Dodam jeszcze że mam w
      domku starszą córeczkę.Ma 7 lat.W pierwszej ciąży było wszystko super,urodziłam
      córkę 2 tygodnie po terminie.Mam nadzieję że jeszcze z mężem doczekamy się
      kolejnego dziecka.Pozdrawiam Was bardzo mocno.Agnieszka mama Anastazji
      02.01.2000r.,Aniołka listopad 2005r.,Aniołka Hani 13.01.2007r.
      • klara1913 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 21.02.07, 09:52
        Przykro mi,że dołączyłaś do naszego grona.....:( Podpowiedziałaś mi jednak ważną
        rzecz, którą na pewno sprawdzę przed następną ciążą zespół APS - jest ponoć
        groźny (czego przykładem jest niestety także Twoja tragedia) i możliwe, że u
        mnie z tego samego powodu łożysko się przy porodzie odkleiło - co prawda lekarze
        mogli uratować mojego Synka ale czekali z cc, jednak to nie oni spowodowali
        odklejenie łożyska, może to ten zespół, o którym wspomniałaś. Mnie też strasznie
        denerwuje bezduszność,bierność środowiska lekarskiego - dlaczego oni nie
        sprawdzają co jest przyczyną śmierci dziecka dokładniej...nie jest normalna
        żadna strata dziecka....a tekst "tak się czasami zdarza" jest przynajmniej nie
        na miejscu. Myślę jednak,że dopóki ktoś nie przejdzie czegoś takiego jak śmierć
        dziecka na własnej skórze, nie jest w stanie nas zrozumieć....ale mógłby
        przecież się chociaż starać, a lekarz już na 100% powinien.....Trzeba nie mieć
        serca, uczuć, żeby zrobić to co lekarze m.in. mi zrobili (tak mnie się
        wydaje...) i jeśli robi się coś, gdzie konsekwencjami może być strata życia
        np.dziecka - trzeba być człowiekiem,: odpowiedzialnym, konsekwentnym,
        przewidującym i zapobiegającym. Zaniedbanie lekarskie nawet w Polsce jest
        przestępstwem. Napiszę Ci coś jeszcze, spotkałam się z różnymi opiniami
        kobiet,które straciły dzieci (na forach, w internecie...).Więc tak: wiele z nich
        pisze, że jeśli udało im się zajść kolejny raz w ciążę, to same pilnowały
        stosownych badań, goniły lekarza do zlecania ich, same czytały o tym co powinny
        zrobić, bo ich zdaniem i moim również- jeśli sama nie przypilnujesz to raczej
        lekarz Ci nie zleci więcej niż standardowych badan, a szczęście będziesz też
        miała jeśli chociaż te podstawowe, o których piszą w książkach, poradnikach
        ciążowych Ci zleci..Oczywiście można tez popaść w skrajność, bo badań jest
        strasznie dużo i jeśli przesadzisz...to i tak wszystkiego nie sprawdzisz a
        psychika w złym stanie może być także wrogiem Twojego poczętego dziecka....ale
        łatwo pisać...sama nie wiem jak się zachowam jak już będę mogła strać się o
        dziecko, właściwie tuż przed....Postaram się jednak zachować zdrowy rozsądek,
        zobaczymy co z tego wyjdzie.... Pozdrawiam
    • kobusiontko Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 21.02.07, 20:22
      jak czytalam twoj list to jakbym widziala siebie z jedna roznica moja Julcia
      byla owinieta pępowina i ucusiła sie dwa dni przed porodem.dowiedzialam sie o
      jej smiercitak jak ty w szpitalu i równiez to był dla mnie szok.Bardzo mi
      przykro że tyle kobiet musiało przeżyc to co my ale nie można myślec po co?
      czemu?dlaczego?bo to naszym dzieciom nie zwruci życia,a nas tylko jeszcze
      bardziej zadręcza.Trzeba sie wziąść w garść i żyć dalej.MY mamy jeszcze szanse
      urodzić zdrowe dzieci a te które odeszły niech pozostaną w naszych sercach
      miłym wspomnieniem tych 9 miesięcy.Mi lekarze tez nie potrafili niczego
      konkretnego powiedzieć wątpili że to pępowina ale ja przyjełam taką wersje dla
      siebie samej i nie dociekam dalej.Moja córcia miała by teraz 5 miesięcy i 2
      dni.To moje pierwsze dziecko.Bardzo za nią tesknie ale wiem że mam małego
      aniołka w niebie,który czuwa nad nami i na pewno jest jej tam dobrze.Życze ci
      powodzenia.
      • klara1913 Pomoc dla rodziców po stracie dziecka 07.03.07, 15:06
        Jeszcze raz wklejam tu swoją wiadomość- chce była na końcu, by każdy ją zauważył.
        Jest takie forum dla rodziców, którzy stracili dziecko....jest tam wiele
        życzliwych ludzi, wspierają się wzajemnie...polecam tą stronę...za nim ją
        znalazłam to trochę trwało....Inni Aniołkowi rodzice się tu udzielają...Mimo,że
        spotkało nas tyle złego chcemy wspierać się wzajemnie. Jeśli ktoś wszedł na to
        forum to znaczy,że szuka pomocy, chce się "wygadać" , "podzielić sowim bólem",
        albo dowiedzieć jak pomóc bliskim po takiej stracie, co oni czuja, a może jak
        można pożegnać swego Aniołka, może chce by ktoś zapalił światełko dla jego
        dzieciątka - tam regularnie aniołkowi rodzice odpisują, są na prawdę
        wspaniali...jeśli chcecie zajrzyjcie tu: www.dlaczego.org.pl/
        światełka dla Waszych Aniołków (****)
    • karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.04.07, 18:46
      up
    • mama-oliwki1 Re: 22 marca urodziłam Córeczkę 05.04.07, 10:38
      W październiku 2004 roku urodziłam Córeczkę Oliwkę - kochana moja zmarła w moim
      brzuchu w 38 t.c. Do tej pory nie znam przyczyny śmierci Maleńkiej. Wszystkie
      badania wyszły ok.
      Myślałam że już nic nigdy dobrego mnie nie spotka. Ale spotkało - 22 marca
      2007r. urodziłam zdrową, śliczną córeczkę Karolinkę. Oczywiście bałam się
      zaryzykować zachodząc znów w ciążę, ale spróbowałam i udało się. Jestem
      najszęśliwszą mamą pod słońcem :-).
      Teraz mam dwie córeczki - jedną w Niebie i jedną na ziemi. Wierzę że Oliwka
      opiekuje się siostrzyczką i czuwa nad Nią. Widzę to w twarzyczce Karolinki
      kiedy często się uśmiecha (pewnie widzi siostrzyczkę).
      Dziewczyny- ryzykujcie, zachodźcie w ciążę, bo moja sytuacja i przykłady innych
      dziewczyn pokazują, że się udaje.
      • 81rybka Re: 22 marca urodziłam Córeczkę 04.05.07, 13:51
        Bardzo Ci gratuluje drugiej córeczki, tym razem ziemskiej dzieciny, też bym tak
        chciała! Gratuluję z całego serca!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka