Dodaj do ulubionych

Kolejny miesiąc, kolejny raz

24.11.05, 18:40
Jutro mija trzy miesiące odkąd urodziłam Karolinkę.
Tamtego dnia skończyła się nadzieja. Dostałam nareszcie skurczów i mogłam
uwolnić się od mojego dziecka, od martwego płodu, jak to ciągle słyszałam.
Urodziła się taka duża i zupełnie w terminie. Całą ciążę się trzęsłam czy
dotrzymam, a tu się nagle okazało, że problem jest wywołać. Jestem chyba
silna z natury. Nie załamałam się, nie wrzeszczałam, poukładałam myśli,
wiedziałam, że trzeba urodzić, pochować, żyć.
Kazali chodzić z kroplówką, chodziłam, kazali leżeć, leżałam, zabraniali
jeść, nie jadłam, zabraniali pić, nie piłam. Kazali się skupić, urodziłam.
Potem pochowaliśmy nasze marzenia wraz z małą białą trumienką. Wszyscy się
rozeszli.
Wyjechałam, spotkałam się z przyjaciółmi, wiedziałam, że życie płynie dalej.
Nie lubię obarczać innych swoim bólem. Myślałam, że trzeba sobie jakoś
radzić, czuję wokół zmęczenie moimi opowieściami, irytację.

Chciałabym popłakać nad złamanym paznokciem, niemodnym płaszczem, za niską
premią Przyszło mi płakać nad straconym dzieckiem. Płaczę rzadko, kiedy
naprawdę nie mogę się powstrzymać. Co rano walczę, żeby wstać, co wieczór
walczę, żeby spać. Ale wstaję i śpię. Staram się z całych sił o normalność.
Śmieję się, żartuję, układam sobie w życiu co mam do poukładania. Zrobiłam
dziesiątki badań, zwiedziłam gabinety. Każdej laborantce, lekarzowi od nowa
opowiedziałam ze spokojem swoją historię, bez płaczu, bez obwiniania. Myślę o
kolejnej ciąży.

Dostaję smsy od koleżanek ze szpitala o szczęśliwych narodzinach, piękne
zdjęcia pięknych dzieciaczków od znajomych i cieszę się, że śmierć dziecka
jest rzadkością a nie regułą, ale nie umiem uchronić się przed tym
pytaniem "dlaczego ja?" Przez to pytanie chyba nie umiem się cieszyć ich
szczęściem tak, jakbym chciała.

Moi bliscy coraz częściej odbierają mi prawo do płaczu, bólu, złości,
słabości. Wychodzą z założenia, że to wzmaga mój żal i smutek. Słyszę, że
czas się pozbierać. Ja uważam, że pozbierałam się już dawno. Czasem po prostu
mam mniej siły, czasem mi ciężko, czasem się zbyt wiele ode mnie oczekuje.
Tak jak teraz, gdy tyle cudzego szczęścia wokół mnie. Ale przecież znowu
wstanę, uśmiechnę się, pójdę do pracy. Zapalę lampkę Lolce.
Obserwuj wątek
    • mamaaniiasia Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 24.11.05, 18:52
      Myślę że tu zawsze możesz sie wypłakać...i nie musisz być silna... przytulam
      Cię chociaż nie wiem co czujesz bo mnie taka tragedie nie spotkała ... ale
      czytając staram się pojąć Wasze tragedie... i pomagać Wam swoją obecnością

      (*) dla Karolinki
    • mala779 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 24.11.05, 19:51
      Jeszcze miesiąc temu nie przypuszczałam, że poznam tyle ludzkich tragegii, że
      przeżyję swoją...Myślę, że rodzenie martwego dziecka jest już wystarczająco
      traumatycznym przeżyciem- wystarczyłoby obdzielić tym bólem kilka osób - kiedyś
      wydawało mi się, że nie można tego przeżyć. A jednak ...sama tego doświadczyłam.
      Świat już nie jest ten sam...Nic już nie cieszy jak dawniej, chociaż bardzo się
      staramy,wszystkie problemy swoje i znajomych wydają się zbyt błahe w obliczu
      straty naszych dzieci.
      Ja również staram się żyć,chociaż ciągle mam nadzieję, że zaraz się obudzę i to
      wszystko to tylko zły sen.
      Wczoraj byłam u psychologa- pani kazała mi robić ćwiczenia relaksacyjne, nie
      miałam już siły na reagowanie, że chyba powinna zmienic zawód. Pożegnała mnie
      stwierdzeniem,że teraz mam energię i spokój, który zagwarantowała mi przez owe
      ćwiczenie,spokój pozostanie we mnie do końca dnia. Bardzo się myliła.
      Wiem jak bardzo Ci ciężko.Tak naprawdę wszyscy jesteśmy bardzo samotni w swoim
      cierpieniu,czasem tylko wydaje się ono mniejsze.
      Mam nadzieję, że czas pozwoli nam odczuwać wszystko troszkę mniej intensywniej.
      Pozdrawiam Cię bardzo mocno i życzę jak najwięcej spokojnych dni.
      Magda
    • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 24.11.05, 22:01
      Kochana Joasiu:))
      Tak sobie myślę - Jesteś dużą i silną dziewczyną:)wiem,co piszę:))
      Odejście Lolki przerobiłaś na wiele sposobów.Wiesz,że możesz płakać zawsze, ale
      nie zawsze jest taka potrzeba.Wiesz,że blisko jest Twój mąż,który cudownie Cie
      wspiera:)I jest LOLKA:))Twój Aniołek:))
      Wczoraj przed snem pomyślałam sobie,że juz nie chcę wyobrażac sobie jaki byłby
      teraz Jacuś i jaki będzie kiedy to ja będę zbliżać sie do spotakania z
      nim.Wymysliłam sobie,że jak się spotkamy to ja będę tą starą matką a on będzie
      nadal małą kruszynką ważącą 3800,z kępką włosków:))I wiesz będziemy kiedyś
      podwójnie szczęśliwe,bo znajdziemy swoje maleństwa i będziemy mogły cieszyć się
      ich "wzrastaniem" pomimo naszego sędziwego wieku:))
      Dziś przed snem zapalę światełko dla Lolki:)To dzielna dziewczynka:)
      Całuję i przytulam mocno:)
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 27.11.05, 15:11
      Kupiłam wczoraj gipsową figurkę aniołka, małe skulone dzieciątko z wielkimi
      skrzydłami. Miał być prezentem dla moich przyjaciół, którzy są w dziewiątym
      tygodniu upragnionej ciąży.
      Bałam się, że jak im się uda, to nie będą chcieli nas widzieć a ja umrę z żalu
      i zazdrości. Ale bardzo się ucieszyłam:-)Będę ciocią.

      Wspierali nas przez całą ciążę i po śmierci naszego dziecka. Chciałam im dać
      tego aniołka, ale przestraszyłam się, że źle im się skojarzy. Sama wiem, że
      powinni teraz myśleć optymistycznie bez starchu o dziecko. A oni się boją
      bardzo.

      I teraz patrzę na niego jak w obraz, jak w moje dziecko, jakiś pomnik. I nikomu
      już go nie dam, Przywiązałam się do gipsowego aniołka. Przypomina mi, że jestem
      już mamą. Trochę inną, trochę smutną. I gdyby miało być już tak,że nie uda się
      mi mieć dzieci, to będę się cieszyć, że mogłam poczuć je w sobie, cieszyć się,
      jak rosło, z pierwszych kopniaków, bicia serca, ssania kciuka, że je widziałam
      na usg, słyszałam serduszka dopplerem...Cieszyć się, że było.
    • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 27.11.05, 18:15
      Joasiu:)
      To dobrze,że doceniasz to co dostałaś-Karolinkę na 9 miesięcy,to bardzo dużo i
      bardzo mało.Jednak są kobiety,które nigdy nie poczują pukania w brzuszek
      od "drugiej" strony,nie poznają swego dziecka choćby przez usg.Chyba choć w
      niewielkiej części możemy czuć się spełnione.Nasze dzieci SĄ i czekają na nas;))
      I myślę,żę te nasze "Łobuziaki" wspomogą nas w modlitwie o zdrowe rodzeństwo
      dla nich:))
      Całuję
      • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 28.11.05, 08:18
        I będziemy chodzić na duuuuże lody z kawką macchiatto:-))(bez wyrzutów
        sumienia, w trosce o dobro dziecka).
        Buziaki
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.12.05, 11:57
      25ty jak co miesiąc. Myślałam, że wczorajszy dzień będzie trudny, bylejaki,
      zły. Taka byłam wściekła na cały świat. Ale było dobrze. Nie było ciebie
      córeczko, ale cały czas o tobie myślałam. Kazdego dnia myślę o tobie.
      Wiem, że jesteś we mnie i już na zawsze będziesz... w ten spoób będziesz na
      ziemii conajmniej tak długo jak ja. Jestem spokojna.Przepraszam za moją złość.

      Mam nadzieję. Na cmentarzu spotykam parę, ktora z drugim dzickiem odwiedza grób
      synka. Chciałabym mieć nowego towarzysza, z którym mogłabym cię odwiedzać.
      Wlaściwie tylko twój pomnik.
      Ciebie przecież nie muszę, jesteśmy razem na zawsze zupełnie jakbym cię nigdy
      nie urodziła. Rok temu byłaś taką malutką kropeczką, początkiem.Dziś czuję się
      jakby nigdy nie było twojego końca. Ale tęsknię za twoim dotykiem, płaczem,
      choć nigdy nie zaznałam...

      Asia mama Aniołka Karolinki

      (*) dla mojej córci
      • melinda72 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.12.05, 18:38
        (*)
    • mala779 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 26.12.05, 16:46
      (*) dla Karolinki
      Trzymaj się mocno Joasiu.
      Myślę o Tobie i Twojej córeczce.Będzie dobrze, zobaczysz.
      Magda.
      • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 26.12.05, 21:30
        Karolinko:)myślałam wczoraj o Tobie i o Twojej mamusi;)
        Wiem,że to dzieki Tobie,Twojemu wsparciu jest taka dzielna i silna.
        Wiem także,że razem z innymi Aniolkami tworzycie najpiekniejszy chór - szkoda
        tylko,że nie moge Was poprowadzić:)
        Joasiu jestem z Tobą;)
    • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 08.02.06, 16:41
      Witam ciebie !
      Mam tylko nadzieję, że czasami zaglądasz jeszcze na to forum bo ostatnia data
      jest dość odległa. Jestem bardzo ciekawa co u ciebie teraz słychać bo widzisz
      ja też nie mogłam urodzić. 5 dni po terminie nie byłożadnej reakcji porodowej,
      a kiedy dziecku spadło tętno i zrobiono mi cesarkę to było już zapóźno. Ona się
      musiała dusić kilkanaście godzin przed porodem a mój organizm nie chciał jej
      wypuścić. Bo przecież gdybym dostała normalnie skurczy jak inne kobiety albo
      wody odchodzą itp. to wszystko bybyło wpożądku.
      Z ogromnego tłoku znajomych została została jedna koleżanka której gadałam,
      gadałam bez końca.
      I tylko na cmentarz biegałam bo tam czułam bliskość mojej córeczki. Teraz
      minęły 4 miesiące od jej śmierci i lekarz powiedział że mogę już zachodzić w
      ciąże ...ale ale strach niepozwala.
      Paraliżujący ból a jak znowu będzie cośnie tak.
      Chociaż chciałabym u męża na rękach zobaczyć maleństwo w tedy będę szczęśliwa.
      Może będziesz mogła mi odpisać czy ty się zdecydowałaś?

      pozdrawiam gorąco
      mam aniołka adusi
      • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 08.02.06, 21:16
        Karolciu:)
        Proszę porozmawiaj z Jacusiem:)
        I wiesz....:)))wspomagaj rodziców:)

        Joanko,jestem z Tobą
      • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 14.02.06, 08:22
        Czesc,
        Zdecydowalismy o drugim dziecku.Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić, narazie się
        nie udaje, choć wierzę, że w końcu się uda.
        Myślałam, jak ty, że nie chodzi przecież tylko o mnie, ale i mojego męża, kóry
        zachęca mnie z całych sił do kolejnej ciąży i powtarza, że to przecież był
        cudowny okres w naszym życiu.I był.

        Jak byśmy żałowały, że nie podjęłyśmy kolejnej próby...
        Miałam i mam mnóstwo pytań, choć nie wiem, do kogo..
        Boję się, czy dobrze robię, że może jednak praca, kariera, nauka, zabawa, po co
        mi ten strach, jak przeżyć kolejne 9 miesięcy, jak się cieszyć?
        Ale czy teraz, kiedy byłyśmy tak blisko możemy nie chcieć mieć dziecka?
        Odwiedzam swoje pierwsze dziecko na cmentarzu, jak będę musiała odwiedzać
        drugie, czy będę żałować, że miałam odwagę podjąć próbę, czy będę miała siły by
        kolejny raz przez to przejść?A może nie mam prawa narażać kolejnego stworzenia
        na śmierć?Dawać i odbierać?
        Zostały mi jeszcze dwa miesiące by począć dziecko tegoroczne, ale, jak będzie
        później, to będzie dobrze, byle by było.

        edycia przechodzi przez drugą ciążę z podniesioną głową, dzielnie, ze starchem
        ale i z radością, powtarzam jej, że jej zazdroszczę. Nic dodać nic ująć.
        Namieszałam?
        Buziaki
        • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 14.02.06, 22:14
          Przechodzę...
          Ja się czołgam...:))
          Strach to mój nieodzowny znajomy,który podpowiada najokrutniejsze scenariusze.
          Ale wierzę,gdzies tam w głebi serca glęboko wierze,że tym razem bedzie dobrze;)

          To nie jest taka sama ciąża.Wtedy uśmiech był towarzyszem dnia a nie lęk.
          Pomimo to namawiam do ponownych prób,bo to nie my dajemy życie ale Bóg nam je
          ofairowuje:)

          Joanko,nawet nie wiesz jak bliska mi jesteś:)
          dziekuję za wszystko;)
          • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.02.06, 12:44
            Karolciu(*)
            wiesz co masz robić:)
            a ciocia o Tobie pamieta:)
    • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.04.06, 10:01
      Marzec gdzieś nam umnął Karolciu,ale jestem,wiesz o tym:)
      No i dbaj jak dotychczas o mamę i maleństwo:)
      I bądź grzeczna Aniolku(*)
      • mamaaniiasia Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.04.06, 10:35

        • mamagai Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 26.04.06, 19:22
          Dla Karolinki (*)(*)(*).
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 27.04.06, 08:39
      (*) Moja najmilejsza. Mama też pamięta. Ciocie pamiętają.
      Dziękuję ci córciu, już ty wiesz za co. Boję się swojego szczęścia, że będziesz
      mi je miała za złe. Ja nigdy nie zapomnę. I właśnie teraz przypominam sobie
      każdą naszą wspólną chwilę. Zawsze będziesz dla nas tą pierwszą...Tak strasznie
      tęsknię. Kocham cię. Ile bym dała...ciężko mi bez ciebie i lżej z tobą,
      rozumiesz, prawda?
      • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 28.04.06, 14:05
        Powiedz kochana jak się czujesz? Jesteś moją nadzieją ... wiesz na co

        pozdrawiam gorąco
        Agnieszka
        • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 28.04.06, 15:25
          Agnieszko,
          Czuję się dobrze. Wyśniła mi się moja bzproblemowa ciąża i narazie się spełnia.
          Żadnych komplikacji, pracuję. Tylko strach i takie poczucie winy. Mam teraz
          innego lekarza z większym doświadczeniem i tzw. zapleczem, wspaniałego zresztą.
          Lepszy sprzęt i więcej badań. Testy podwojny, za pare tygodni kardiolog
          płodowy. Częstsze wizyty. Ale kolejna np. za cztery tygodnie, "bo nie ma się
          czego czepić". Zastanawiam się, może gdybym nie miała tyle wiary w "będzie
          dobrze" zapewniłabym mojej Loleczce lepszą opiekę, dała szansę?

          Często zastanawiam się tez, czy mam prawo się cieszyć moim nowym malym życiem,
          skoro tak niedawno jedno utraciłam. Przychodzi tysiące myśli łącznie z tym,jak
          przeżyję kolejną stratę.

          Ale chyba wierzę uparcie mimo wszystko, że się ułoży.
          A TAK NAPRAWDĘ MAM OGROMNĄ NADZIEJĘ.

          Moj mąż utrzymuje dystans. Nie mówi do brzucha, nie głaszcze. Ale wiem, że się
          cieszy i też ma nadzieję.

          Dzięki za to pytanie, wygadałam się. Trzymaj się i zachęcam do kolejnej
          proby...Chyba nawet dla tego malego zdjecia usg warto....ehh
          • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 28.04.06, 16:35
            Bardzo się cieszę :-)) Zawsze radują mnie takie dobre wieści. Bo to mnie
            przybliża do zaryzykowania chodź jeszcze raz!

            Dużo zdrówka dla ciebie i twojej rodziny
            Agnieszka
            Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adusi 41tc
            • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 18.05.06, 23:21
              Proszę napisz co u ciebie? Jak się czujecie?

              pozdrawiam
              Agnieszka
    • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 20.05.06, 10:05
      Wywnioskowałam z Edyci postów że jesteś, byłaś w szpitalu. Dobrze, że wszystko
      narazie jest dobrze pod kontrolą. Proszę odpoczywaj i niedenerwuj się. Ja myślę
      że mamy po stracie mają kłopoty w następnych ciążach bo się denerwują (tylko
      nie ma jak tego uniknąć rozumiem) Trzymam za was dziewczynki, za ciebie,
      edycie, ewe... i mimo iż ja mam z Panem Bogiem na pieńku proszę mojego Aniołka
      aby tam w niebie modlił się za was i za mnie :-))
      Całusy i dużo dużo zdrówka dla was i waszych dzieci

      Agnieszka
      mama Andżeliki 7 lat i Adianny Aniołka 41tc
      • mala779 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 20.05.06, 12:16
        Joasiu,
        Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki...Często myslę, jak sobie radzisz z
        maleństwem pod sercem...Wiem, że jesteś silna i dasz radę, a ja mocno wierzę,
        że wszystko ułozy się dobrze. Proszę Mikołajka, aby się Tobą opiekował i czuwał
        nad Twoim maleństwem.Aby tych okropnych mysli było jak naj mniej...
        Pozdrawiam,
        Magda
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 20.05.06, 18:02
      Dzięki za wsparcie,
      Myślałam, że odpocznę na spacerze po Szczawnicy. Siedziałam nad rzeką i
      myślałam, że zatoczyliśmy koło. Byliśmy tam we wrześniu, żeby uciec od czegoś,
      poukładać sobie wszystko na nowo po śmierci Małej. Tak nam było ciężko. A teraz
      przyjechaliśmy, żeby uciec od strachu o kolejne dziecko, odpocząć od
      codzienności, to miał być taki zastrzyk energii i optymizmu.
      No i budzę się rano już w domu, idę pod prysznic i widzę kropelki krwi na
      białym brodziku. O Boże....
      - Krwawię - powiedziałam do męża - chyba je straciliśmy.
      Lekarz kazał jechać prosto do szpitala, uspakajał mnie, że to się zdarza, ale
      uznałam to tylko za pocieszenie. W samochodzie pytam męża, jak teraz pochowamy
      takie maleństwo...
      Położna przykłada głowicę dopplera do brzucha i szuka tętna. 18 tydzień. Szuka
      i szuka i szuka....a ja mam tylko jeden obraz w głowie. Już raz szukano mi tego
      tętna tak długo i usilnie...
      W końcu usg, interesowało mnie tylko czy żyje. Żyje i nie jest tak źle.
      Zawieźli mnie na...porodówkę. Czekali, co się wydarzy. "Czy Państwo wiedzą, że
      tak małe dziecko nie ma szans?". Wiemy.
      Ktoś poklepał męża i powiedział, że trzeba mieć nadzieję.Skończyło się
      krwawienie, zaczęli podejrzewać, że odchodzą wody. Pisalam do edyci
      egoistycznie w panice.
      Moja Pani doktor po badaniu i usg uznała, że to taki alarm, zdarza się,
      uspokoiła nas, że wody nie odchodzą. I wypisali mnie do domu ze stwierdzeniem,
      że nie wiadomo, jak będzie.
      I teraz, dopiero teraz zaczęliśmy mówić do dziecka tak po prostu. Cieszymy się
      z każdego bulgotka, kopniaka. I nie możemy się doczekać, kiedy poznamy płeć i
      będziemy do niego mówić po imieniu.

      Nie można zaangażować się mniej lub bardziej, oddzielić, strach ani ból nie
      jest wtedy mniejszy.
      Jest nam teraz trudniej. Z Karolinką w takich chwilach mówiłam sobie, że będzie
      dobrze, a teraz przyjmowałam ten najgorszy wariant.

      Karolince i wszystkim Aniołkom i ich mamom, dzięki. Alarm odwołany.
      Edi przepraszam...
      • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 20.05.06, 19:05
        Obrażę się za to przepraszam...:)
        (*)Karolciu natchnij mamę radością:)
        • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 22.05.06, 13:42
          (*) (*) Karolciu ! Dużo, dużo, dużo radości

          .... trzymam
      • mama-oliwki1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 22.05.06, 15:08
        Boże, kochana - będę się za Was modlić by wszystko było dobrze.
        Dla wszystkich naszych Dzieci, które są w Niebie (*)(*)(*)
        Trzymaj się i nie dopuszczaj do siebie złych myśli - Karolinka przecież czuwa...
      • kama.garbi Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 23.05.06, 16:16
        Asieńko
        całym sercem jestem przy was trzymam kciuki
        i poprostu doskonale wiem co odczuwasz ja plamiłam od 6tc do 9 potem nagle znowu
        w 14tc budze sie wnocy siusiu a tu an papierze znowu plamienia ale bardziej zywe
        ta sama droga do szpitala i na us ze to to samo na którym mi powiedziano że
        Werka nie zyje i już tysiąc strasznych myśli ale w duchu zawsze prosialm Werke
        żeby nie pozwalała teraz wiem braciszkowi do niej dolączyć i póki co opiekuje
        się nami ale tez mam ten dystans ale to bzdura bo jak cos sie dzieje to wiem ze
        nie pogodze sie bo co bo juz to przezyłam
        staram sie gadac do małego tak jak wczesniej do Werki nawet mąż który długo
        pozostawał na lekkim uboczu stara sie przeciez nie mozemy sie odcinac od tego
        dziecka dajac mu mniej emocji tych pozytywnych bo to przed niczym nas nie uchroni
        a więc kochajmy nasze Maleństwa w końcu mają u góry wystarczająca gwardię
        opiekunów pod przewodnictwem Jacusia zapewne on z dziewczynkami wszystko
        zorganizowali i teraz zaopieują sie Maleństwami
        jeżeli bedziesz miała ochote pogadac moje gg6163429
    • joamol drugie 9 miesięcy 25.05.06, 10:27
      Dzięki dziewczyny za dobre słowa, wierzę, że nam wszystkim się uda. Może
      faktycznie stres może nawet nieświadomy wpływa na przebieg tych drugich ciąż i
      dlatego zdarzają się krwawienia, niedomagania.Najgorszy jest ten strach i
      uczucie, że to jakieś fatalne i niesprawiedliwe "deja-vous", ja zmieniłam
      szpital i lekarza, chyba tak mimo wszystko łatwiej. Kama. garbi, edyciu, myślę
      o was, zaglądam czasem na trudną ciążę, ale rzadko się wypowiadam, dotąd
      myślałam, że jak nie będę tak się angażować, mówić o tej ciąży to ona jakoś tak
      obok mnie będzie rosła i się rozwijała a ja tylko ucieszę się na końcu jak już
      okaże się, że się udało. Myślę, że stosunek naszch mężów jest trochę taki, im
      jest o tyle łatwiej się dystansować, że to nie ich ciało się zmienia i nie oni
      czują kopniaki lub ich brak...Ale po ostatnich wydarzeniach mój mąż bardzo się
      zmienił i teraz już mówimy małemu po imieniu, nagraliśmy film z usg, zaczął
      głaskac i mówić do brzucha...

      Tak poza tym wygląda na to, że mamy w trójkę w brzuchach chłopców...:-)

      Minęło 9 miesięcy odkąd Lolka się urodziła. Miałam pierwsze dziewięć miesięcy
      by przyzwyczaić się, że będzie i drugie - że jej nie ma. Myślę, że z tą
      iskierką nadziei, małym cudem jest mi mimo wszystko dużo łatwiej. Uważam
      zresztą, że to dar od niej samej. Kocham mojego Aniołka.I dziękuję jej za
      braciszka, proszę o wsparcie, marzę by móc ją jeszcze kiedyś przytulić,
      uściskać, poczuć ciepło.

      Mały jest taki żywotny, często myślę, że mogłam podejrzewać, że Karolinka była
      słabsza, choć nie wiem w sumie, czy była...Za dwa tygodnie mam kardiologa
      plodowego, dlaczego nie byłam na takim badaniu z Lolką?Boże, często o tym
      myślę, czy byłbym w stanie jej pomóc gdybym wiedziała?Czego dowiem się o sercu
      małego?ehh

      (*) Karolince i wszystkim Aniołkom - Stróżom
      • edycia11 Re: drugie 9 miesięcy 25.05.06, 12:11
        Joanko
        juz kiedys Ci mówiłam,że ja żadnych dodatkowych badań nie robię.Wiem,u Was
        nieco inna sytuacja z Karolcią była.Ale proszę nie nakręcaj się...:)
        Ja pamietam o naszych maluchach w niebie.I cieszę się,że u Ciebie też będzie
        Wojtuś:D
        Karolciu,nadal wspieraj mamcię i w odpowiednim czasie wypchnij duszyczkę
        braciszka na ziemię;D
        (*****)
      • ewunia19-89 Re: drugie 9 miesięcy 22.08.06, 13:07
        Bardzo mi przykro z powodu Twojego dzidziusia ,ale będzie dobrze ,wręcz musi
        być dobrze!!! Napewno sobie pomyślisz ,łatwo jej mówić . Ale nie jest mi łatwo.
        Co prawda nie wiem co to znaczy stracić własne dziecko i nigdy bym sobie tego
        niewyobraziła ,ale bardzo dokładnie wiem co to znaczy stracić mamę i babcię 16
        miesięcy i 4 dni temu zmarła moja mama ,to było straszne ,takie nierealne ,tak
        bardzo długo po tym dochodziłam do siebie:-( A 3 i pół tygodnia temu odeszła
        moja babcia ,wiedziałam ,że choruje i cierpi ,ale nie byłam na to gotowa ,ona
        umierała na moich oczach ,a ja nic nie mogłam zrobić ,pogotowie jechało tak
        strasznie długo ,może gdyby przyjechali szybciej to by ją uratowali... Dlatego
        gdybym ja kiedykolwiek straciła własną cząśtkę siebie ,nie wiem co bym zrobiła.
        Pozdrawiam serdecznie:*
        ( www.mon-espace.blog.onet.pl ) Ewcia:)
        • joamol Re: drugie 9 miesięcy 25.08.06, 20:33
          Bardzo mi przykro z powodu Twoich strat. Mam nadzieję, że trzymasz się i że nie
          przydarzy ci się w życiu już nic równie bolesnego. Pozdrawiam
      • danusia1958 Re: drugie 9 miesięcy 29.10.06, 11:59
        Wszystkiego co najleprze ...zrowka...i wielkie gratulacje...
    • magapi Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 22.08.06, 13:49
      Pomimo wszystko-jesteś silniejsza ode mnie...tak cichutko zazdroszczę Ci,że
      patrzysz w przyszłośc tak realnie...może Ty nawet tego nie widzisz-podświadomie
      dązysz do szczęścia,nie cifasz sie jak ja.Dla Twojego Aniłeczka (*)

      Małgosia-mama Anielskiej Nadusi (2.5.2006.-25.6.2006)
    • joamol Roczek 25.08.06, 20:31
      Dawno mnie tu nie było. Nie uciekam, ale jakoś, sama nie wiem, czytam czasem,
      ale nie odpisuję. Nowe osoby, nowe posty, niestety.

      Dzisiaj szczególnie jestem rozdarta. Mam tak wiele nadziei, tak bardzo chcę
      wierzyć i wierzę w szczęśliwy koniec, ale trudno zapomnieć, że los bywa
      okrutny, zły i zaskakujący, że nie ma niczego napewno i to się zdarza właśnie
      mnie a nie komuś innemu, w gazecie, radiu czy internecie. Zostało mi jeszcze
      osiem tygodni strachu o niego ... a potem pewnie całe życie.

      Stoję z wielkim brzuchem nad Jej grobem. W brzuchu wiercipięta, największa
      radość, szczęście a przede mną Jej grób, jedyne, co zostało oprócz wspomnień,
      zdjęć usg i wyprawki, do której znów sięgam. No i minął rok. Cóż mogę Jej dać?
      Jak ją pamiętać? Jak zapomnieć tamten ból i dzisiejszy żal?

      Mięciutki misiu zmókł na deszczu. Czy powinnam ci Lolciu opowiadać, jak jestem
      szczęśliwa, że tak zdrowo fika? Czy przepraszać, że nie wiedziałam, że
      pozwoliłam odejść ci tak po cichutku? Pamiętam, tęsknię i kocham i tak będzie
      już zawsze. Jakkolwiek nie będzie będę miała was dwoje.




      • mala779 Re: Roczek 25.08.06, 22:00
        Witaj JoASIU,
        Trzymam mocno kciuki za Ciebie, wiem, że będzie dobrze...
        Ja też jestem tutaj coraz rzadziej, więcej juz czytam niz piszę.
        Mnie też spotkało ogromne szczęście, ale jeszcze większy strach- ja muszę
        wytrzymac prawie osiem miesięcy, a juz mam potworne dni. Byłam ostatnio
        podziekowac Mikołajkowi i poczułam się jakbym go zdradziła tą swoja nadzieja,
        chociaz wiem, ze to nie prawda.
        To wszystko jest bardzo trudne- ja byłam dzisiaj w szpitalu na usg- w tym samym
        w którym rodziłam Mikołajka- wszystko wróciło z najdrobniejszymi szczegółami,
        ale dałam radę, wierze Asiu, ze TY równiez sobie poradzisz. Pozdrawiam cię
        mocno i życzę wiele spokoju,
        Magda
        • joamol Re: Roczek 26.08.06, 10:31
          więc i ja trzymam kciuki za ciebie, za was...:-)

          znalazłam szukając kołysanek...
          www.ewa.bicom.pl/zyczenia/dobranoc/dbnz3.htm
    • edycia11 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 26.08.06, 11:06
      Karolciu nie umiem dziś nic napisać myśli są mocno rozbiegane,ale Ty wiesz,że
      ciocia pamięta:)
      (*********)
    • ewunia19-89 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 28.08.06, 22:05
      Pozdrawiam:*
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 15.09.06, 11:46
      Coraz trudniej. Liczę każdy ruch, odliczam każdy dzień, zaczęłam się modlić.
      Złe skojarzenia, złe myśli, strach paraliżujący. Gubię rozsądek, racjonalne
      zapewnienia "jest bardzo dobrze" nie docierają do mnie. Jest dobrze, że ludzie
      są tacy życzliwi, przyjaciele, lekarz i położna, która cierpliwie czuwa nad ktg.
      Karolciu...bądź ze mną te 32 dni proszę, bo czasem myślę, że zwariuję.
      • magapi Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 15.09.06, 13:21
        Nie mam takiej mocy,ale mogę się pomodlić za Ciebie i Twoje Maleństwo.Tak bardzo
        chciałabym usłyszeć,że kolejna mama Aniołka jest mamą dziecka ziemskiego...może
        i ja kiedyś do Ciebie dołączę...Trzymaj się dzielnie...Małgosia
        • a.zaborowska1 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 16.09.06, 14:43
          Trzymam mocno kciukasy... jeszcze tylko trochę ... a później odpoczniecie

          pozdrawiam
          Agnieszka
    • joamol Mama Karolinki i Wojtusia 29.10.06, 11:11
      Witam,
      16ego urodziłam synka. Jest cały i zdrów, miał 3700 i 58 cm. Nie wytrzymałam
      swoich strachów i paniki, presji otoczenia i skończyło się cesarką dzień przed
      terminem. Dziękuję za trzymanie kciuków, wsparcie, nadzieję. Ciężko było i
      Warto Było!!! Leży w łózeczku za ścianą mój skarb. Uczymy się siebie narazie,
      właściwie on nas trenuje :-)

      Nie wiem, kiedy pójdziemy razem do Karolinki.
      Myślę czasem, że w nim jest cząstka jej.

      Pozdrawiam serdecznie
      • edycia11 Re: Mama Karolinki i Wojtusia 29.10.06, 11:26
        Oj Joanko,
        wiesz jak się cieszę:))
        Wojtki to super chłopaki,choć potrafią dać nieźle w kość.
        Karolcia jest z Wami każdego dnia,więc spokojnie z tym wychodzeniem
        zwłaszcza,że teraz taka brzydka pogoda.
        Dla Lolki(********************)
        • hania731 Re: Mama Karolinki i Wojtusia 29.10.06, 11:52
          Przeczytałam dzisiaj pierwszsy raz ten wątek,ja jestem na etapie strachu przed
          kolejną ciążą,a tak bardzo bym chciała,ale po pierwsze boję się,że powtórzy się
          scenariusz ze stratą dziecka,a inna myśl,że boję się cieszyć ja jej nie ma z
          nami.
          Bardzo się cieszę z Twoejgo szczęścia.
          Niech rośnie zdowo,szczęśliwie i smiejąco każdego dnia.
      • a.zaborowska1 Re: Mama Karolinki i Wojtusia 29.10.06, 20:55
        joamol napisała:

        > Witam,
        > 16ego urodziłam synka. Jest cały i zdrów, miał 3700 i 58 cm. Nie wytrzymałam
        > swoich strachów i paniki, presji otoczenia i skończyło się cesarką dzień
        przed
        > terminem. Dziękuję za trzymanie kciuków, wsparcie, nadzieję. Ciężko było i
        > Warto Było!!! Leży w łózeczku za ścianą mój skarb. Uczymy się siebie narazie,
        > właściwie on nas trenuje :-)
        Czekałam na te wieści.
        Chcę ci powiedzieć, że bardzo bardzo się cieszę i życzę dużo zdrówka i dajcie
        się trochę "potrenować"
    • joamol Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 24.04.07, 20:28
      Czas leci, Wojtek rośnie, jedno się tylko nie zmieniło. Choć... rzadziej pytam
      dlaczego i prawie tu nie zaglądam, musiałam aktywować konto, bo trzy miesiące
      nie używane. Jestem ponoć nadopiekuńcza, ale cóż, chyba taka kolej
      rzeczy.Dziękuję Aniołkom, bo jestem szczęśliwa. Onieśmielają mnie nowe posty
      bardzo. Czasem myślę, że nie mam już prawa tu przebywać, bo zaczynam mieć
      dystans.
      (*) Pamiętam naprawdę
    • wiosenna10 zapraszam do wątku pow.:-) "dziewczyny i chłopaki" 25.04.07, 10:02

    • marysia96152 Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 25.04.07, 10:24
      Witaj!
      Ktoś czyli Ty ujęłaś w słowa to co ja również przeżywam pełna analogia wydarzeń
      poza tym, że;
      1.córkę urodzona żyla 2 dni
      2. powinnam wszystko zrozumieć bo jestem pracownikiem ochrony zdrowia a to
      zobowiązuje do liczenia sie, że smierc to normalnosc.
      3. znajomy ksiadz twierdzi, że po prawie 3 m-scach trzeba isc do przodu
      przestac grzebac w przeszłosci. Nie grzebię w przeszłości ja dawno
      zaakceptowałam sytuację, ale chcę szacunku dla moich uczuć a nie rad co mam czuć
      4 a jestem jeszcze przed badaniami genetycznymi
      Pozdrawiam
    • najeeli Re: Kolejny miesiąc, kolejny raz 26.04.07, 12:38
      (*) dla Lolki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka