Dodaj do ulubionych

"Poroniła w tłumie" WO - list

18.03.06, 13:21
Wysokie Obcasy z 18.03.2006, list:

"Poroniła w tłumie"

Jestem w czwartej ciąży, w 15 tygodniu. Miałam problemy, więc wylądowałam w
szpitalu na oddziale ginekologii. Drugiego dnia na moją salę, gdzie była
również inna dziewczyna w ciąży, trafiła kobieta, u której stwierdzono martwy
płód. Rano dostała bolesnych skurczów i krwawienia. Płakała i zwijała się z
bólu na naszych oczach, a personel twierdził, że to już tak musi być. Po
półgodzinie, kiedy stwierdzono, że poronienie (jak się domyślam) jest
odpowiednio zaawansowane, zabrano ją na zabieg. Przebywała potem z nami do
czasu, kiedy wypisano ją ze szpitala.

Z jednej strony występuję w interesie tych ciężarnych, którym powinno się
zaoszczędzić takich przykrych wrażeń i nerwów, bo nie jest łatwo być przy
kimś cierpiącym, nie mogąc mu pomóc. Trudno pocieszyć, bo przecież samemu ma
się o wiele lepiej.

Z drugiej strony, jeśli walczymy o prawo do intymności w czasie porodu, to
czy wobec tak smutnego zdarzenia nie mamy prawa do osobnego pokoju? Poza tym,
czy przeżywanie takiego bólu jest konieczne? Czy nie można pacjentki
znieczulić, ulżyć jej, skoro jest to możliwe przy porodzie? A jeśli po
zabiegu ma się potrzebę wypłakania, wyrzucenia żalów, to przecież nie na
forum publicznym! Dla tej niedoszłej matki to musiał być koszmar. Dlatego
dbajmy nie tylko o kobiety rodzące, ale też o te, którym urodzić się nie
udało.

(list przesłany do FRpL w ramach akcji Rodzić po Ludzku).

e.
Obserwuj wątek
    • roxanne1 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 20.03.06, 13:33

      • ekaczmarczyk Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 20.03.06, 14:15
        Kamila urodziłam 12.11.2004 r.

        Od 10.11.2004 leżałam w szpitalu na oddziale ginekologicznym ( tam gdzie leżą
        Panie z problemami) tam gdzie ja zresztą leżałam wcześniej.
        Położono mnie na sali z Panią która miała robioną wypalanke.
        Przez cała noc z 11.11.2004 r-12.11.2004 rodziłam naturalnie zwijając się z
        bólu przez 9 godzin Pani przeze mnie nie spała całą noc nie mówiąc już o tych
        Paniach które leżały na innych salach (dzwoniłam co chwile dzwonkiem), aż w
        koncu wzięto mnie o 6 rano na porodówkę.

        Urodziłam Kamilka o 6,20 i wróciłam na sale gdzie poleżałam jeszcze 3 dni.
        • ekaczmarczyk Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 20.03.06, 14:18
          I jeszcze ja...
          Wspolczuje Paniom które to wszystko musiały słuchać i oglądać, ale nie
          wyobrażam sobie co by było gdybym leżała na oddziale połozniczym.

          Ewa
          • tabaluga0 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 21.03.06, 09:11
            Lezalam na podtrzymaniu ciązy, razem z nami dziewczyna, ktora w nocy poronila,
            zwijala sie z bólu, krwawila a my wszystkie patrzylysmy na to i plakałysmy
            razem z nia. A pielegniarka miala pretensje ze dzwonimy dzwonkiem , bo przeciez
            jest noc.Rano ordnator pyta: czemu ta osoba lezy z nami na sali? Odp
            pelegniarki: bo szkoda otwierac nowej czystej sali:(
            • a.zaborowska1 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 21.03.06, 09:23
              Ja co prawda nie rodziłam swojej Adusi naturalnie. Niewiem czy to dobrze czy
              źle że moja historia skończyła (a moze zaczęła na cc) ? dla mnie w szpitalu
              wszyscy byli mili i uprzejmi (może bali się żebym nie robiła afery że moje
              dziecko nie żyje) ale oczywiście i tam i w takim przypadku znalazła się jakaś
              czarna owca z położnych która chciałabyć ważniejsza od ordynatora. Ja miałam to
              szczęście że miałam przy sobie ludzi którzy dbali o to aby mieć nad wszystkim
              oczy. Położne, lekarze wykorzystują to że w takich chwilach jesteśmy bezbronne
              i słabe. Nie dajmy się im.... wkońcu to oni przecież są dla nas a nie my dla
              nich. Ja mam wstręt do szpitali, lekarzy... ale wiem że jeśli będę w ciąży i
              uda mi się urodzić dziecko to już im współczuje ... wiem że teraz będę bardziej
              stanowcza, rozwarzniejsza i wymagająca i nieinteresuje mnie kto co sobie o mnie
              pomyśli. Więcej odwagi dziewczyny!!!
    • yba2 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 21.03.06, 09:54
      W 19 tc trafiłam do szpitala ze skurczami. Położyli mnie na patologii ciąży. 3-
      osobowa sala, dwie kobiety w zagrożonej ciąży i ja. Kroplówki mające
      powstrzymać skurcze, zastrzyki przeciwbólowe i ogromne cierpienie. Ponieważ
      skurcze zamiast słabnąć były coraz silniejsze, odebrano mi nadzieję, że może
      się udać uratować moje dziecko. Położna przyniosła ligninę, informując, że
      prawdopodobnie wkrótce odejdą mi wody. Więc miałam urodzić mojego ukochanego
      synka na tej sali, wśród kobiet, które walczą o swoje dzieci i strasznie się o
      nie boją. Przysięgam, że pomiędzy jednym gryzieniem poduszki a kolejnym,
      myślałam o tych dwóch dziewczynach leżących obok, przestraszonych tym co się
      dzieje ze mną.
      Potem zabrali mnie na usg i zabieg, po którym już nie wróciłam na tamtą salę.
      Zawdzieczam to wyłącznie mojemu mężowi, który zażądał przeniesienia mnie na
      inną salę. Nikt z personelu nie pomyślał, że zarówno dla mnie jak i dla tych
      dwóch kobiet nie będzie najszczęśliwiej kiedy znów się spotkamy.
      Yba
      • ewamonika1 Re: prośba 21.03.06, 10:26
        Dziewczyny,
        list, który przepisałam - był napisany w ramach akcji Rodzić po Ludzku.

        Wasze dramatyczne przeżycia mogłyby też zostać opisane. Jeśli macie siłę i
        jeśli jeszcze nie wysyłałycie maili, może dacie radę i napiszecie do FRpL to,
        co tutaj opisujecie? Jest szansa, żeby dostrzec i Wasze przeżycia. Myślę, że
        dobrze byłoby jej nie zmarnować.

        ps. nie trzeba przechodzić przez bolesną nieraz ankietę. Wystarczy wysłać list
        na adres:

        fundacja@rodzicpoludzku.pl

        ps2. ja wysłałam już dawno (nie straciłam dziecka, ale pisałam o podejściu do
        urodzenia dziecka z wadą wrodzoną, o łyżeczkowaniu bez znieczulenia itp.).

        pozdrawiam,
        ewa
        • yba2 Re: prośba 21.03.06, 11:35
          Napisałam do FRpL na początku lutego.
          Pozdrawiam.
          Yba
          • ewamonika1 Re: do yba2 21.03.06, 11:41
            dzięki :)

            ps. napisałam na wszelki wypadek, może ktoś z osób dopisujących się do wątku
            potrzebuje "zachęty" ;)

            pozdr.
            ewa
            • renata3 Re: do yba2 21.03.06, 12:30
              Urodzilam Huberta w 1999 roku w szpitalu ktory w akcji rodzic po ludzku zajal 2
              miejsce. Wybralam ten szpital bo myslalam ze to najlepsze miejsce na narodziny.
              Tym czasem na mojej sali 5 osobowej po porodzie: lezalam ja i karmilam piersia
              Huberta, dziewczyna obok miala malenstwo w inkubatorze, kolejna tez karmila,
              czwarta "sasiadka" poronila, piata urodzila coreczke w 28 tyg niestety martwa.
              Wierzcie mi to byly najtrudniejsze dni w moim zyciu, kobiety strasznie
              przezywaly strate, a ja mialam Hubcia przy sobie. Niestety nie moglam nigdzie
              indziej karmic, bo brak bylo oddzielnej sali. Na jakiej podstawie te szpitale
              wygrywaja takie akcje, nie wiem. Ten naprawde nie byl ludzki. Wiem, ze to nie
              byl przypadek.
              Ja tez pisalam juz kilka razy do "Rodzic po ludzku", ale bez echa.
              • ewamonika1 Re: do Renata3 21.03.06, 12:40
                Renato,
                ostatni przewodnik po szpitalach (FRpL) powstał dobre kilka lat temu.

                Zauważ, że jeszcze parę lat temu Wysokie Obcacy nie drukowały listów o
                poronieniu. Ja mocno wierzę, że coś drgnęło i że będzie się zmieniać na lepsze.

                Nowy poradnik powstaje. Może jestem idealistką, ale wierzę, że listy "ze
                smutniejszej strony macierzyństwa" też będą miały wpływ na jego treść.

                pozdrawiam,
                ewa
    • aniao3 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 21.03.06, 23:06
      pamietajcie, ze FRPL dostala ponad 8000 listow (albo i wiecej) a
      do "obrabiania" tego maja tylko kilka osob
      ale to co do nich trafia nie przepada bez echa, tylko czasem po prsotu nie maja
      jak odpisac. Dzis napisaly mi:

      "A mysmy dostaly list od matki dziecka z wada serca niezdiagnozowana przed
      porodem, ktore czekalo 12 dni na kardiologa i zmarlo, nie w jakiejs Koziej
      Wolce tylko w Szczecinie... Mamy jeszcze duzo do zrobienia"

      i mysle ze warto pisac nie tylko do FRPL lecz i do GW - patrona medialnego akcji
      rodzicpoludzku@agora.pl
      bo jesli my nie powiemy jak wyglada szpitalna rzeczywistosc rodzicow po
      stracie, to kto o tym bedzie wiedzial? A wiem ze FRPL naprawde chce, by
      serduszek i gwiazdek nie dostawaly szpitale przyjazne matce i dziecku - zywemu
      i zdrowemu...
      sciskam
      a
    • delfina7 Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 28.03.06, 11:42
      To straszne , że w naszych szpitalach dzieją się taki rzeczy.Czytałam wcześniej
      kiedyś wypowiedż , że dziewczyne też położyli w sali z ciężarnymi , a ona
      właśnie dowiedziała się że nosi martwego dzidziusia. Ja też straciłam Julcie w
      ostatnim dniu ciąży. Położono mnie na sale z dziewczyną o podobnej sytuacji. To
      dodawało otuchy , płakałyśmy wspólnie i pocieszałysmy się .Niestety , potem
      dokoptowali dziewczyne w ciąży i robili jej co trzy godziny ktg , myślałyśmy że
      zwarjujemy.Potem jak poszłam rodzić dali babeczke kóra na drugi dzień
      powiedziała do mnie ,że coś czuje ,że niedlugo będzie na sali dzidziuś.
      Takie sytuacje są faktycznie ciężkie nie tylko dla tych mam , które tracą
      dziecko , ale dla tych kore z nadzieją czekają na zdrowego człowieczka .
    • mala.ela Re: "Poroniła w tłumie" WO - list 29.03.06, 14:24
      ja urodziłam Monisię całą, zdrową, bez problemów, ale jeszcze bedac w ciąży
      leżałam w szpitalu na zapalenie pęcherza, na oddziale połozniczym, na 10
      osobowej sali! Oczywiscie całkowicie zapełniona. Po kilku dniach okazało się,
      ze 2 kobiety były juz po zabiegu usunięcia ciąży, kolejną przywieźli i czekała
      na naszej sali na zabieg, potem ja też do nas przywieziono. Nie wiedziałyśmy ze
      tamte dwie panie były po zabiegu, wesoło szczebiotałysmy o ciążach, o
      dzidziusiach... Nie mam pojęcia co przezywały te kobiety.
      gdy przywieziono panią po zabiegu była roztrzęsiona, położono ją obok mnie, ja
      miałam już b.duzy brzuch, szlochała do poduszki a ja nie miałam pojęcia co ja
      jej mam na pocieszenie powiedzieć? Na obchodzie ja pytali o wybroczyny a mnie o
      ruchy... Nie było miejsca na intymność po tak ciężkim przeżyciu, mi było
      niezręcznie słuchać o jej wybroczynach poronnych (nie dało się nie slyszeć
      skoro leżała obok mnie) a potem mówić jak ruchy czuję..
      Sorry za chaos, ale dla mnie to również było trudne przeżycie, cieżko opisać
      swoje uczucia.
    • ewamonika1 Re: opłaca się pisać listy 04.04.06, 20:55
      kolejny list, jakby ciąg dalszy "Poroniła w tłumie", umieszczony na stronie
      Fundacji Rodzić po Ludzku:

      kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,71296,3224107.html

      e.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka