ulkar
06.04.06, 20:25
O tym, że Tomek ma chore serce dowiedziałam się kiedy miał 11 lat. Do tego
czasu nie miałam pojęcia, że cały czas jego zycie jest zagrożone. Był
zagorzałym wielbicielem sportu. Grał w piłkę, jęździł po paredziesiąt km na
rowerze, deskorolka, łyżwy itd. To był Jego żywioł. O chorobie dowiedzieliśmy
sie przypadkiem. Przy rutynowym badaniu osłuchowym przy infekcji lekarka
wysłuchała szmer. Nikt wcześniej go nie słyszał. ECHO - diagnoza -
kardiomiopatia przerostowa. Przerost przegrody międzykomorowej, bez zawężenia
drogi odpływo z lewej komory, bez wzrostu gradientu. W badaniach mimo tak
ogromnego przerostu nie wyglądało tak tragicznie, ukrwienie serca niezłe, bez
istotnych zaburzeń rytmu nawet po umiarkowanym wysiłu ( nie robiono przy
dużym, żeby nie prowokowac ewentualnej arytmii). Tomek czuł się normalnie.
Powoli zapominał, że jest chory, oswajał się ze swoimi ograniczeniami.
Wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Pierwszy objaw choroby, był
ostatnim. Tomek zmarł nagle siedząc spokojnie przy komputerze. Teraz po 3,5
roku od tego tragicznego dnia, coraz częściej mam wyrzuty sumienia, że akrat
w tym momencie wyszłam z pokoju, że zostawiłam go na te 10 min. Pewnie nic
bym Mu nie pomogła, ale przynajmniej trzymałabym Go za rękę kiedy przekraczał
Bramy Raju.
Kardiomiopatia przerostowa to podła i postepna choroba. Zabija najczęsciej
dzieci i młodzież ... poprostu nie dozywają wieku dorosłego... Czasem naiwnie
zapewne, wydaje mi się, że wymyślona została przez Boga dla wybranych, żeby
bezboleśnie zabrać ich stąd do lepszego świata ... Tylko, nam rodzicom do
końca ziemskiego żywota będą bolały serca i dusze ...