magapi
29.09.06, 17:22
...że Bóg mnie,nas oszczędził...zabierając nam Nadusię.Tak sobie po prostu
dedykuję,że skoro Bóg nam daje to co jesteśmy w stanie udźwignąć,to muszę być
słabą kobietą...bo nie zaufał mi,nie dał szansy walki z chorobą,dbania o
wszystko...choć wydaje mi się,że chcieliśmy ją taka jaka była,pokochaliśmy ją
całą i chorą...może Bóg wie,ze to dla nas za dużo,że stać nas tylko na
opłakiwanie mogiły,krótkie wspomnienia...
...nie wiem,może grzeszę...tak sobie tylko rozmyślam...bo widzę wysiłek matek
wychowujących niepełnosprawne dzieci,widzę smutek w ich oczach,żal i
pragnienie ulgi.Spotykam się nadal z tym,że ludzie ustosunkowując się do tego
co się stało,mówią...tak jest lepiej,może byłoby to wielkie cierpienie...ale
przecież chcieliśmy ją taka jaka się urodziła,pogodziliśmy się z tym
Boże...czyż nie???
...czasem myślę,że dla niej jest tak lepiej...nie cierpi...juz sama nie
wiem,czy ja nie wariuję???