07.11.06, 18:56
Tak od 1.11 łazi za mną taka myśl, że dzieci umierają częściej niż nam się
wydaje. NIe miałam tego w świadomości dopóki moja córka nie wróciła z
cmentarza z Babcią. Mała bardzo przezywała odwiedziny grobu swojego wuja,
przedwcześnie urodzonego brata mojego męża (miałby dziś 31 lat). Tylko raz z
teśiową rozmawiałam na ten temat, kiedy przyniołam córkę ze szpitala do domu,
a babcia męża się popłakała i powiedziała klika dziwnych dla mnie wtedy zdań.
Teściowa dopiero wieczoreem mi wyjasniła, że mały się urodził w 5 miesiącu
ciązy i żył chyba 2 dni. Pod wpływem przeżyć córki zaczęłam myśleć znów o
swoim nieopłakanym Aniołku oraz o bliskich mi Aniołkach. Moja siostra ma
jednego Aniołka z obumarłej ciązy ok. 4 miesiąca oraz drugiego z ciązy
terminowanej. Okazało się, że kilka innych koleżanek (w tym wspomniana Ewa)
jest po podobnych dramatach. Na codzień gdy się o tym nie mówi, to wszystko
wydaje się normalne, a przecież wcale nie jest...
Zamyslona Mampka
Obserwuj wątek
    • magapi Re: Refleksja 07.11.06, 22:04
      Maleństwa odchodzą,pozostawiając tęsknotę,ból,cierpienie i pytanie "dlaczego"bez
      odpowiedzi.I choćby tylko jedno na rok...to zbyt dużo...a wiemy,że codziennie
      rodzi się ktoś,ktoś umiera,ktoś choruje,ktoś walczy o życie...kto wygra...to
      odwieczna tajemnica...Pamięci Aniołków * * *

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka