Dodaj do ulubionych

Moja Kruszyna.....

06.04.07, 00:00
Minał miesiąc od śmierci mojej Kruszyny................................
Chce przestać pamiętać....Do domu wracam po 22, wyjeżdżam przed 6; żyje bez
chwili wytchnienia; rozwala sie rodzina, zreszto nikomu juz na niej nie
zależy.Wszystko straciło sens i znaczenie..Charakter bardzo mi sie
wyostrzył....Już nic mnie nie wzrusza.
W pierwszej chwili po jej śmierci chciałam mieć bardzo szybko kolejne
dziecko...Teraz coś we mnie powoli umiera...wszystko..cała ja......
Moja kochana Kruszynko...tak bardzo Cie brak, tak bardzo boli
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: Moja Kruszyna..... 06.04.07, 00:41
      od kilku dni wiem co czujesz, co myślisz i co przeżywasz, bo w sobotę straciłam
      Dzieciątko...
      przytulam Cię mocno w sercu, ciepło myślę i zmówię paciorek za Twoją Kruszynkę.

      jedna z Dziewczyn powiedziała mi, że po burzy zawsze wychodzi słońce...
      wychodzi. naprawdę :))

      [*]
    • agau7 Re: Moja Kruszyna..... 06.04.07, 10:11
      Miesiąc, to bardzo niewiele. Ja podobnie jak Ty w tym czasie dużo pracowałam,
      by wieczorem spać ze zmęczenia. Też zabijałam myśli i robię to do dzisiaj.
      Trudno po stracie dziecka znaleźć sens czegokolwiek. Trudno znaleźć powód by
      dalej żyć, szczególnie, gdy umarło jedyne dziecko. Ale człowiek wstaje i idzie
      do przodu, bo taka jego natura.
      Chociaż nie znam Twojej rodziny, to myślę, że ona się nie rozwala, tylko
      przeżywa ogromną tragedię. To ciężki czas dla was, ale powinniście pamiętać, że
      łaczy was piękne uczucie, dzięki któremu Kruszyna przyszła na świat.
      Wiele kobiet po śmierci dziecka marzy o następnym ( ja też jestem w tym
      gronie). Po pewnym czasie przychodzi strach i obawa, że następne dziecko też
      może umrzeć i że nie zniesie się drugi raz tego cierpienia.
      Myślę, że po pewnym czasie ( sama będziesz wiedziała kiedy) zechcesz dać życie
      dziecku. Kruszyna zawsze będzie w waszej rodzinie, ale będziesz miała też inne
      dzieci, bo tyle kobiet piszących na takim forum nie rezygnuje z macierzyństwa
      po stracie dziecka.
      Napiszę Ci jeszcze coś, co sama kiedyś przeczytałam na forum i czytam do
      dzisiaj, gdy tak jak ty marzę, by zapomnieć:
      Andre Frossard:
      "Nie wiedziałam jeszcze, że istnieje ból, który łaczy wszystkie bóle[...] Nawet
      jeszcze do dziś nie mam siły, aby opisać te złowieszcze chwile, w których w
      jakimś przewróconym porządku rzeczy niebo jest obojętnością, a ziemia
      zapowiedzią rozkładu. Chwile, gdy po raz ostatni widzieliście twarz waszego
      dziecka[...]. Nie ma większego nieszczęścia. Czas je łagodzi, ale go zbyt nie
      oddala. I aby powróciło i uderzyło ponownie wystarczy jakiś przedmiot, zapach
      rośliny, imię, którego sami nie wypowiadacie, głos ptaka, chwila ciszy, coś
      nieznaczącego. I znowu pewnego dnia, który będzie innym dniem objawienia, na
      zakręcie ulicy, uderzenie włóczni wspomnienia dotknie was po raz tysięczny.
      Uświadomicie sobie nagle, że nic nie byłoby gorsze niż zapomnienie; że to
      cierpienie, które kiedyś przełamywało granice waszej wytrzymałości, jest
      dowodem, że kochaliście; że ten dowód usprawiedliwia wasze istnienie. I jest to
      najcenniejsze dobro, jedyne jakie zachowacie, gdy reszta obróci się w proch. W
      waszej zniszczalnej naturze odczujecie głęboką zgodność cierpienia i miłości.
      Zobaczycie, że cierpienie jakąś wprost nieograniczona siłą nierozerwalnie
      połączy was z waszymi bliskimi[...]. Doświadczycie, jak cierpienie już na tym
      świecie przeradza się w miłość".
      Pozdrawiam Agnieszka mama Karola, Oli i Aniołka Lenki
    • danusia1958 Re: Moja Kruszyna..... 08.04.07, 02:25
      Dla Kruszynki(*****)
      Otulam cieplymi myslami

      babcia Aniolka Natalki i rocznej Julki


      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec410.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka